7-tile
Drożdżowe, Przepisy, Śniadania

ocalić od zapomnienia (takie poranki)

Dni pędzą jak szalone, zlewają się w ciągi podobnych sobie tygodni, miesięcy, giną w odmętach pamięci jeden po drugim, bezpowrotnie. Zostają z nich tylko jakieś strzępy, odłamki, okruchy małe, a i to tylko raz na jakiś czas, te co bardziej wyjątkowe. Jak dzień, w którym zobaczyłaś świętego Mikołaja, dostałaś pierwszy rower, zdawałaś maturę, poznałaś miłość swojego życia. Chyba każdy pamięta swój egzamin na prawo jazdy i dzień, w którym wyprowadził się od rodziców. Własny ślub. Albo ten, w którym urodziłaś dziecko, czy kiedy wróciliście z nim do domu. No i ten, kiedy płakało piątą godzinę i nie wiedzieliście, co robić (takie dni, kiedy myślisz, że nie nadajesz się na matkę to się zazwyczaj pamięta). Albo gdy poszliście do lasu i znaleźliście milion grzybów. I tę burzę, która Was złapała w górach. Pamiętamy zazwyczaj chwile wyjątkowe, zaskakujące, te, które wyrywają nas z rutyny, wzruszają jakoś mocniej niż proza codzienności. Choroby, wypadki, albo kiedy odchodzi ktoś bliski – takie dni pamiętamy aż za dobrze, minutę po minucie, te najgorsze momenty zostają z nami na zawsze, choć niechciane, wracają jak demony.

A gdzie miejsce na wszystkie te zwykłe – słoneczne i pochmurne, wietrzne, deszczowe, radosne czy nostalgiczne powszednie poranki, południa i wieczory? Gdzie wszystkie te słowa, spojrzenia, oddechy, kolory i smaki? Złości mnie czasem ta moja pamięć zawodna, innym razem za serce ściska ulotność wszystkich momentów, które chciałabym zatrzymać w głowie na zawsze. Nie wiem, czy to ta myśl o przeprowadzce sprawia, że chcę ostatnio zapamiętać naszą codzienność jak najmocniej, czy zwykły po prostu upływ czasu, normalne zdziwienie, że dzieci już takie duże i kiedy to minęło. Tak bardzo nie chcę zapomnieć tych wszystkich pospolitych dni, małych zdziwień i wzruszeń, tych wszystkich obrazków pięknych pięknem totalnie prozaicznym. Pozbawionych dramaturgii, punktów kulminacyjnych i zwrotów akcji. Najśmieszniejszych dialogów moich dzieci, ich pytań i głosów, koślawych obrazków, budowli z klocków, wyścigów w sklepowych wózkach i włosów rozwianych na huśtawce. Słonecznych, letnich poranków, wspólnych śniadań, tych pięknych, uśmiechniętych twarzy, upaćkanych jagodowym dżemem, małych rączek obskubujących bułki z kruszonki.

Dlatego robię zdjęcia. Do dziś pamiętam ten dzień, kiedy wyjęłam aparat mojego męża z szafy i postanowiłam, że będę fotografować. Ten moment kulminacyjny, po którym wspomnienia przestały się już ulatniać w takiej liczbie. Tyle obrazków pięknych prozaicznym pięknem przetrwało. Tyle chwil ocaliłam od zapomnienia.

(I tyle bułeczek! 😉 )

24

4

5

6

7-tile

8

10

12

14

15

16

17

18-tile

19

21

20

22

23

25

Nasze śniadanie upiększyły kuchenne dodatki z nowego sklepu ze skandynawskimi akcesoriami do wnętrz
Vanille – Mynte:
Biały emaliowany chlebak – tutaj
Ceramiczny pojemnik na masło – tutaj
Mała miseczka z dziubkiem – tutaj
Ceramiczna miseczka lawendowa – tutaj
Łapka kuchenna brudny róż – tutaj
Vanille-Mynte specjalizuje się w kuchennej ceramice Ib Laursen, którą wiem, że bardzo lubicie – to istne królestwo pastelowych kubeczków, miseczek, talerzy i dzbanuszków! Powinien chyba ucieszyć Was fakt, że do końca lipca na hasło: Polka zrobicie tam zakupy z 15% rabatem :)
Maślane bułeczki z kruszonką
12 sztuk
Składniki:
  • 600 g mąki pszennej
  • 20 g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych instant)
  • 40 g cukru
  • 50 g masła
    1 jajko
  • 240 ml mleka
    1 łyżeczka esencji waniliowej
Kruszonka:
  • 50 g miękkiego masła
  • 50 g mąki
  • 50 g drobnego cukru
  • 2 łyżki płatków migdałów, pokruszonych

Do posmarowania: jajko roztrzepane z 1 łyżką wody

Przygotowanie:
  • najpierw trzeba zrobić zaczyn: wymieszać drożdże z odrobiną cukru i mleka, odstawić na kilka minut
  • gdy wyraźnie podrośnie, dodać go do mąki, wymieszać
  • mleko lekko podgrzać, wymieszać z masłem, cukrem i solą, kiedy lekko przestygnie, połączyć z jajkiem
  • do mleka z dodatkami dodać mąkę wymieszaną z zaczynem, wyrobić gładkie ciasto (za mnie robił to KitchenAid, jest w tym świetny ;))
  • ciasto zostawić przykryte w temperaturze pokojowej na ok. godzinę – półtorej (powinno podwoić objętość)
  • z ciasta formować małe, okrągłe bułeczki o średnicy ok. 5cm, układać je w okrągłej formie wyłożonej papierem do pieczenia (nie miałam, posmarowałam cienko masłem), zostawiając między nimi odstępy, przykryć je ściereczką i odstawić do wyrastania na kolejne 30-40 minut
  • zrobić kruszonkę: wszystkie składniki połączyć w miseczce do konsystencji grudek
  • wyrośnięte bułeczki posmarować jajkiem, posypać kruszonką
  • wstawić bułeczki i piec 15-20 minut w 200 st C., aż będą rumiane
  • konsumpcję uwiecznić, ocalić od zapomnienia jeden letni poranek
Przepis znalazłam w Pracowni Wypieków.
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

6 Komentarze

  • Odpowiedz annad 22 lipca 2016 at 21:53

    Poleczko jak wpisuję kod rabatowy to mi wyświetla się że został już użyty co zrobić?A miseczki na stronie na wyczerpaniu:-( a post piękny taki życiowy ja też wszystko uwieczniam na fotkach jest potem co wspominać

  • Odpowiedz Gosia 22 lipca 2016 at 21:53

    Piękny wpis i bardzo prawdziwy. W końcu to te małe codzienności tworzą nasze życie. Śliczne zdjęcia. Pozdrawiam ☺

  • Odpowiedz Monika 23 lipca 2016 at 08:41

    Piękny post!

  • Odpowiedz Maja 23 lipca 2016 at 12:47

    To bardzo ważne, co napisałaś. Zdjęcia robisz przepiękne, cudownie jest zajrzeć na Twojego bloga i oderwać się od szarości. Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz salusiowo 23 lipca 2016 at 17:07

    Dziś nieśmiało – miałam.. zaglądałam; )

  • Odpowiedz Do more of what makes you happy. 23 lipca 2016 at 18:03

    piękne zdjęcia :)

  • Zostaw coś po sobie