4
Dzieciaki, Moda i uroda

nowy wymiar spacerowania

Czuję, że jestem Wam winna mały update. Hance stuknęło w majówkę pół roku i w niczym nie przypomina już tamtego drącego się przed spacerem niemowlaka. Dzika jazda skończyła się wraz z tym upiornym kombinezonem, czyli już kilka tygodni temu. Wiosenna kurteczka przyniosła mi wytchnienie większe niż kieliszek wódki przed ślubem. Pogoda też sprzyja – zimny maj to nic w porównaniu z lutowym wichrem. Mam teraz dziecko, które zaczyna wreszcie wyglądać jak człowiek – ma trzy i pół zęba, daje się normalnie ubrać i cierpliwie czeka na matkę. Ja dzięki temu też zaczynam wyglądać jak człowiek  – mogę se stać przed lustrem i poprawiać fryzurę siedem razy, a ona czeka. Mogę zmieniać szale, aż do uzyskania pożądanej stylizacji. Usta szminkuję i kolczyki zakładam nawet czasem, taki zapomniany luksus. Także w nowy wymiar spacerowania weszliśmy, bez dwóch zdań. Na ten boski czas wiosenno-letnich wyjść i wyjazdów mamy z Hanką nowe, adekwatne stylóweczki. Wozi się młoda gustownie i komfortowo, a ja staram się nie szpecić obrazka i być nie najgorszym dodatkiem do przepięknego zestawu spacerowego…ale zacznijmy od torby strony.

Bardzo ucieszyłam się, gdy zostałam zaproszona do nowego cyklu Ładne Bebe i Mamissimy, które postanowiły wybrać najlepsze torby dla mam – na nową taszkę nie trzeba mnie dwa razy namawiać! Moja trzecia córeczka to Dwell Studio – Rose Petal. Wybrałam ją, ponieważ jest w kropki, to jasne. Ale także bo jest różowa, duża, pasuje mi do wózka, pasuje do mnie i do mieszkania. Jest miejska, kobieca, stylowa i jakaś taka wesoła. Lubię w niej to, że nie wygląda jak torba do wózka, nie czuję się z nią jak taka objuczona gratami mamuśka, tylko jak normalna dziewczyna (z pieluchami w torebce), gdy odpinam ją od wózka w kawiarnianym ogródku czy w restauracji, nie dźwigam tobołu i wyglądam z nią dobrze bez utraty funkcjonalności.

9

3

5-horz

2

4

6

7

Co do niej pakuję, zależy od okoliczności, zasadniczo mam dwa zestawy:

Zestaw numer 1 – spacerowy, lokalny
Gdy chodzimy po okolicy, a celem spaceru jest głównie drzemka na powietrzu i przy okazji jakieś drobne zakupy, pakuję wówczas:
dla Hanki: podusia, zapasowe kocyki, chusta na szyję, krem, smoczek z klipsem i zapasowy w etui
dla mnie: okulary, portfel, płócienna torba na zakupy, balsam do ust, krem do rąk i na wypadek ataku blogowej weny podczas długiej drzemki Hani: notes, długopis

12

16

13

17-horz

14-horz

Zestaw numer 2 – wizytowy

Gdy wychodzimy na dłużej np. w gości czy na spacer z obiadem w knajpie dodatkowo pakuję dla Hani: przewijak, pieluchy, mokre chusteczki, pojemnik na mleko (mam w nim też kleik błyskawiczny lub płatki jaglane), śliniak, łyżeczka, kubeczek, grzechotki, gryzak.

21

25-horz

19

torba

torba do wózka – Dwell Studio

kocyk w latawce – MUMLA

kocyk tkany różowy – ColorStories

podusia – Pink No More

chusta z pomponikami – Maylily

zestaw smoczków – Elodie Details

pojemnik na mleko – Beaba

wózek spacerowy – Stokke Scoot (wkrótce pokażę go w pełnej krasie!)

Wpis powstał we współpracy z portalem Ładnebebe i sklepem Mamissima.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

26 Komentarze

  • Odpowiedz susannaromana 5 maja 2015 at 21:39

    Dla tych wszystkich gadżetów, chyba sobie strzelę 5 dziecko !
    Hehe żartowałam 😉 Nie wyrabiam na te co mam 😀

    Ps. Podobają mi się Twoje okulary, gdzie kupiłaś?
    Pozdrawiam Was serdecznie !!!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 maja 2015 at 21:56

      okulary są z H&M

      • Odpowiedz susannaromana 5 maja 2015 at 23:23

        Dziękuję :)

  • Odpowiedz Agnieszka Kijowska 5 maja 2015 at 21:42

    Wszystko to ładne, estetyczne, pewnie też funkcjonalne. Jest jednak jedno ale. Ceny! Otóż same gadżety, które pokazujesz kosztują jakiegoś tysiaka. Że już nie wspomnę o wózku, który kosztuje więcej, niż cena jaką dostałam za moją używaną Corsę (w automacie!) Nie odbierz tego komentarza źle, ale pewnie w większości czytają Cię takie szaraki, co to mają do spłaty kredyt i jeszcze muszą przeżyć miesiąc. Że o przyjemnościach już nie wspomnę. Więc te kilka tysi w miesiącu rozpływa się na bardziej przyziemne tematy, niż torba za 500 … Kiedyś mniej było u Ciebie wpisów o drogich gadżeciarskich wynalazkach, a więcej o życiu takich zwykłych matek jak ja (i pewnie wiele innych). I nie ukrywam, że wtedy chętniej podglądałam co u Ciebie. No ale cóż, widocznie taki to już żywot sławnych blogerek :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 maja 2015 at 22:01

      Nie gniewam się, spodziewałam się takiego komentarza i chyba trochę go rozumiem, bo łatwiej identyfikować się z kimś podobnym do siebie w każdym wymiarze, także finansowym. Nie ukrywam, że więcej mam obecnie fajnych gadżetów niż kiedyś i wiesz co – bardzo mi z tym dobrze. Bo wiem, że nie odbiła mi sodówa, a jedynie więcej jest ładnych przedmiotów do pokazywania. To takie miłe nagrody na moją pracę. Nie czuję też, że muszę zawsze pokazywać rzeczy na każdą kieszeń – no bo co to w ogóle znaczy, tyle kieszeni, ile czytelniczek. Ale biorę sobie do serca, co mówisz i będę się starać trzymać zdrowe proporcje :)

      • Odpowiedz Agnieszka Kijowska 6 maja 2015 at 10:25

        Dzięki za odpowiedź. Wiesz, to nawet nie chodzi o identyfikację w wymiarze finansowym. Pewnie na większość prezentowanych przez Ciebie gadżetów mogłabym sobie pozwolić. Chodzi jednak o zwykły racjonalizm. Większość tych rzeczy po prostu jest zbyt droga i myślę, że można znaleźć tańsze odpowiedniki. Ja wiem, że za markę się płaci, ale dlaczego kilka razy więcej niż za tzw. zwyklaki?
        Rozumiem też, że z pewnością jest spore grono osób, które pomimo wysokich cen kupią te rzeczy. A już na pewno dla dzieci – w końcu dla nich wszystko :-) A może to ja jestem po prostu sknerą, co to żałuje dzieciom? :-)
        A zadowolenie w Twoim przypadku to oczywista sprawa – w końcu to forma Twojego wynagrodzenia. Jednak mam nieodparte wrażenie, że większość blogów zmierza w tym samym kierunku – kiedy już mają pewną „czytalność” zaczyna się dość intensywna promocja drogich przedmiotów … A to jednak trochę zniechęca. I nie mówię tu tylko w swoim imieniu (ostatnio z kumpelą wymieniłyśmy poglądy na ten temat i jak to ładnie określiła: no gul skacze kiedy widzi stylówy o równowartości średniej miesięcznej pensji :-)
        Pisz więcej o codzienności – to wychodzi Ci fantastycznie. Potrafisz celnie i z humorem opisać potyczki dnia codziennego. Nie raz śmiałam się do łez, kiedy czytałam Twoje spostrzeżenia (np. matka na gigancie :-)). Tego chcę! :-)
        Pozdrawiam serdecznie!

        • Polka Dot
          Odpowiedz Polka Dot 6 maja 2015 at 10:52

          I znowu masz rację – ja też niektórych rzeczy nie kupuję, mimo że mogłabym – u mnie tak na przykład jest z modą dziecięcą. Może to i mniej etyczne, ale kupuję głównie w sieciówkach, bo uważam, że trzy stówy za sukienkę czy buciki, nawet nie wiem, jak piękne, to przesada. A co do treści to ten blog z założenia miał być wnętrzarsko-gadżeciarski, więc to, że teraz część dodatków dostaję od sklepów pozwala mi też tworzyć inspirujące aranżacje, częściej pokazywać zmiany w mieszkaniu. Trochę przykre jest to, że kiedy bloger zaczyna zarabiać, coraz częściej słyszy komentarze na temat tego, jak to się skończył i sprzedał – nikt przecież nie krytykuje magazynów czy stacji telewizyjnych za to, że reklamują drogie samochody. Przecież pomiędzy tymi reklamami są nadal wartościowe treści – może właśnie dzięki temu, że media mają sponsorów. Spójrz na to w ten sposób, to staje się powoli moją pracą, za pisanie o codzienności nikt mi nie zapłaci, o ile nie zilustruję wpisu zdjęciami z produktami (co podobno też mi całkiem nieźle wychodzi). Będę więc tutaj wpisy sponsorowane i nie, ale każdy z pewnością autorski, zgodny z moimi przekonaniami i gustem – zawsze.

          • Agnieszka Kijowska 6 maja 2015 at 11:36

            Moda dziecięca to osobny temat. Tutaj to mam wrażenie, że co niektórzy już całkiem stracili kontakt z rzeczywistością. Ja swoje dzieciole ubieram w sh (mam dwa takie ulubione, gdzie zawsze znajdę praktycznie nieużywane ubrania angielskich sieciówek). Polskie jednak ceny mają nieadekwatne do jakości, chociaż przyznaję, że tam też zdarza mi się coś upolować.
            I wcale nie twierdzę, że się skończyłaś i sprzedałaś jako bloger. Ja rozumiem, że to taki sposób zarabiania. I fajnie, że masz takie możliwości. Chodzi tylko o to, że ceny, jakie proponują nam sprzedawcy tych gadżetów są mówiąc delikatnie wygórowane w stosunku do przeciętnych zarobków w PL. No ale przecież nikt nikogo nie zmusza do ich kupowania :-)
            Pisz tylko więcej tak jak wcześniej. Bo to właśnie mnie (i pewnie większość czytelników) przywiązało do Twojego bloga.
            Dobra, zaczynam się powtarzać, więc kończę :-)
            A może pójdę za Twoją radą i też założę bloga (to mój stary ceglany dom kiedyś skomplementowałaś w komentarzu) i też będę opływać w te wszystkie piękne duperele, o! :-)

          • Polka Dot
            Polka Dot 6 maja 2015 at 21:59

            Aaaa to ty! No to koniecznie, zakładaj i opływaj :)

      • Odpowiedz justyś 7 maja 2015 at 09:08

        ja do Agnieszka Kijowska –
        ROZUMIEM ten ból spowodowany tymi cenami… gadżety kuszą, śnią mi się po nocach, ale po prostu nie stać mnie, jak i większość ludzi w tym kraju, ale mam na to patent… i podzielę się z Tobą i innymi.
        Przeglądam różne blogi, jedne mnie inspirują, inne przeglądam dla samych zdjęć, które oko me cieszą, przeglądam sklepy, strony z których dana blogerka ma te rzeczy i po prostu szukam na allegro taniej, może nie raz używane, czasem mają te sklepy promocje, wyprzedaże… ostatnio kupiłam śpiworek muślinowy aden&anais który oryginalnie kosztuje ok 130-180zł (można zobaczyć w sklepie mamissima, fabryka wafelków) – ale ja kupiłam go za 15,99+przesyłka na allegro, nowiuśki, zapakowany w oryginalne pudełko, folią sklejone… DA SIĘ, wystarczy poszukać, albo otulacze z effii za 35 zł, a nie za 99… i pewnie mnóstwo jest takich okazji. Nie przesiaduję całymi dniami w necie, jestem w ciąży (8 m-c), ale mam jeszcze dziewczynkę 4,5 r do ogarnięcia, dom, sprzątanie, obiad (bo mąż z pracy na chwile i do drugiej pracy zaraz pędzi) i robię wszystko w zwolnionym tempie, bo brzuch już nie daje się efektywnie schylać…
        żal mi wielu gadżetów, tej torby też, bo widziałam ją pierwszy raz u innej blogerki w czekoladowe grochy i się zakochałam, ale mieć jej nie będę… może będzie w przyszłości jakiś konkurs i będzie ona do wygrania… no bo ona taka w sumie wcale nie mamusiowa, ja na co dzień do pracy bym taką chciała…
        chodzi o to, żeby umieć sobie taniej takie fajne rzeczy poorganizować… a można… pojemnik na mleko beaba – exstra, ale na all… znalazłam równie piękny, podobny kształt i kolory ale za połowę ceny… i tak można w nieskończoność… produkty „no name” też są ok, cieszą oko, za niższą cenę…
        pozdrawiam i życzę udanych łowów :-)

        • Odpowiedz Agnieszka Kijowska 7 maja 2015 at 14:44

          Hej, ja gadżeciarą jestem marną. Chyba mój racjonalizm bierze górę, zwłaszcza jeśli chodzi o rzeczy dla dzieci. Bo wiem, że sporo tych gratów zwyczajnie się nie przydaje. Już prędzej ulegnę jeśli chodzi o duperelki do domu, ale tu też staram się zachować umiar. Poza tym bardzo sobie cenię rzeczy wykonane samodzielnie. Raz za ich oryginalność, a dwa za niepowtarzalność. Zresztą w moim domu jest ich trochę (można podejrzeć tu http://www.wnetrzazewnetrza.pl/2015/04/polska-metamorfoza-domu.html).
          Poza tym cenię też przedmioty z drugiej ręki, zarówno dla domu jak i dla nas (pisałam już o sh). I podzielam Twoją opinię co do polowania na tańsze zamienniki, często równie ładne. Sama często tak robię.
          A zżymam się na to, że często (lecz nie zawsze) pokazywane przedmioty nie są na kieszeń przeciętnego Kowalskiego. Jednak odstajemy poziomem płac od zachodu Europy i siła nabywcza pieniądza w PL jest o wiele mniejsza. Co nie przeszkadza w tym, że ceny tych wszystkich pięknych dupereli są tu takie same, jak nie wyższe niż na tzw. zachodzie.
          Kończę już to marudzenie, bo zaczęło się od pisania o dzieciowych kocykach, a skończy na konkluzji, że czas emigrować :-)

  • Odpowiedz A-gatka 5 maja 2015 at 21:54

    Och….jak ja Cie rozumiem…. Kaja ma 4 miesiace I wyprawy na spacer w okresie zimowym to istna przeprawa. Mam dwojke (18 mis) I (4 mies) I ogarniecie tej dwojki przyprawia o obłęd. Zanim wyjde juz mam serdecznie dośćo-jedno marudzi bo za cieplo, drugie bo wszystko za wolno… . juz zdaje sie grac malebka ma awarie systemu i w gaciach robota… Na spacerku nie wygladam jak te szczesliwe mamusie z gazetek dla dzieci-raczej jak te z poradnikow jak ustrzec sie przed ciążą. Teraz juz wiem dlaczego-brak mi tej torby :-( haha w kolorze mietowym najlepiej…wogole organizm kobiety na czas zimowy powinien zapadac w sen jak niedzwiedz zeby nie musiec rodzic dzieci w chorych porach roku….

  • Odpowiedz http://bezmiesaprosze.weebly.com 6 maja 2015 at 06:31

    Torba naprawdę ładna. Aż żałują, że moja córa wyrosła z wózkowania. Może przy kolejnym pokoleniu wypróbuję. Podziwiam również zdjęcia w pięknej pastelowej gamie. Aż chciałoby się zjeść i torb i akcesoria. Brawo!

  • Odpowiedz Aga 6 maja 2015 at 07:32

    Gdzie mozna dostac takie zaczepy do torby na wózek?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 6 maja 2015 at 10:46

      są wszytę w tę torbę

  • Odpowiedz Julianna 6 maja 2015 at 08:03

    Zaintrygowała mnie podusia w torbie – zdradzisz do czego się przydaje? (nie chodziłam na takie spacery jakieś 6 lat, a w tym tygodniu znów zaczynam:).

  • Odpowiedz Aga 6 maja 2015 at 09:10

    Ojjj bardzo czekam na post o Stokke Scoot!! :-) wszystko wspaniałe :-) ja też kocham gadżety i dość wiele z Twojej listy już mam, poprostu uwielbiam ładne rzeczy!! Pozdrawiam, Aga

  • Odpowiedz tosiulkowo 6 maja 2015 at 17:40

    Piękne akcesoria aż ślinka leci 😉

  • Odpowiedz Do more of what makes you happy. 6 maja 2015 at 18:16

    świetna torba, aż żal, ze takiej nie miałam 13 lat temu

  • Odpowiedz Gosiak 7 maja 2015 at 14:11

    A co to za krem do rąk? :)

  • Odpowiedz zabawkowyraj 8 maja 2015 at 13:26

    Ależ ona pojemna! Nie dość, że funkcjonalna to i pięknie wygląda. Same plusy :)

  • Odpowiedz mamawsamraz 11 maja 2015 at 16:39

    Uwielbiam ” zaglądać” do czyjejś torebki!!!
    U Ciebie wszystko w pastelkach, pasujące do siebie, a nie tak jak u mnie … wszystko i nic!
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Pati 17 maja 2015 at 08:34

    W jakich sklepach najczęściej kupuje Pani dla siebie ubrania? :)

  • Odpowiedz nat 15 czerwca 2015 at 21:53

    gdzie znajdę takiego chłopczyka ?grzechotkę? ?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 15 czerwca 2015 at 22:58

      Wiem tylko, że jest marki Sebra – Hania dostała go w prezencie, więc nie wiem z jakiego jest sklepu.

  • Odpowiedz marta 7 sierpnia 2015 at 16:37

    Fajny artykuł, rzeczy też oczywiście czadowe, ale wszytsko jest tak drogie, ze gdyby chciała to kupić zwykła mama, to chyba byłby duży problem, rozumiem,że Ty to dostajesz, więc niejako musisz pokazać i nie potępiam, ale myślę, że torba za 500 zł, to hmm… gruba przesada:)

  • Zostaw coś po sobie