82
Dzieciaki

niezły widok

Ostatnie dni to jakieś przegięcie, serio.

Z dnia na dzień ciemności pokryły ziemię, odbierając mi resztki energii i poczucia humoru. Jak jeszcze tydzień temu miałam spory dystans do tego całego czekania na poród, tak dziś w zęby dam kolejnej osobie, która zapyta mnie, czy urodziłam. Kobiety w czterdziestym tygodniu ciąży powinno się wysyłać na wojnę, byłyby najlepszymi mordercami. A, zapomniałam, że są tak grube, że leżałyby tylko w okopach, sapiąc z niewygody. To może do jakieś innej misji trzeba by wykorzystać ten potencjał, szkoda żeby się marnował. Wróćmy do pytań. Nie rozumiem, czemu ludzie widzący mnie z brzuchem przypominającym dynię z księgi rekordów Guinessa (lecz bez wózka) pytają, czy urodziłam. Tak, i zostawiłam w szpitalu! Albo to pełne rozczarowania „Co? Jeszcze SIĘ nie urodziło?”. No, jakoś nie! SIĘ wzięło i nie urodziło! Sąsiadka rozczarowana? Pani w sklepie też? Bo że mąż może czuć lekkie zniecierpliwienie, to jeszcze rozumiem, ma niby w prawo. Choć pięść mnie coraz bardziej świerzbi, jak wraca z pracy, częstuje mnie tym pełnym nadziei spojrzeniem i rzuca „I co? Masz skurcze?”. Tak, dlatego właśnie stoję w kuchni i grzeję Ci obiad, kochanie!!!
No dobra, droczę się, bo jestem już nieźle wkurzona. Ja rozumiem – życzliwe zainteresowanie otoczenia dowodem istnienia więzi społecznych, to miłe. „Wszystkie dzieci nasze są”. Ale poczucie rozczarowywania tak pięknie zaangażowanego otoczenia to ostatnia rzecz, jakiej teraz potrzebuję. Te wszystkie „jeszcze nie?” i „nadal nic?” oraz „myślałam, że ty już po!” doprowadzają mnie do szału. Bo z wszystkich ludzi na świecie to ja najbardziej czekam na to dziecko, ja, mój mąż i Zośka najmocniej chcemy je już zobaczyć i tulić. Ale to JA i TYLKO JA tak bardzo, bardzo mocno chcę już nie mieć jej w brzuchu. Pragnę rozpocząć proces odzyskiwania własnego ciała, swobody ruchów, ludzkiego wyglądu. To ja marzę, by znów ujrzeć swoje stopy, móc założyć najpiękniejsze koronkowe gacie, jakie tylko znajdę, wstawać lekko z kanapy, upić się winem z przyjaciółkami. Jeszcze dużo łez wyleję zanim zapnę się w przedciążowe spodnie i wiele miesięcy upłynie, zanim moje ciało będzie znowu moje, wiem to, ale niech to zacznie się już zostawieniem tych 10 kilogramów ciężarów i płynów ustrojowych w szpitalu, błagam. I tu ostatnia moja refleksja – tak, oto ja – nienawidząca szpitali, bojąca się bólu, doskonale pamiętająca ogrom nieprzyjemności, dyskomfortów i obrzydliwości, które mnie spotkały podczas porodu numer jeden, ja BŁAGAM o poród numer dwa. Tak, proszę państwa, ta perfidna matka natura tak se to właśnie wykombinowała – doprowadzić do szaleństwa ciążą, a będą współpracować. W przeciwnym razie kobiety masowo uciekałyby z porodówek, wierzcie mi.
No i to by było na tyle, gdyby nie to, że muszę Wam pokazać coś cudownego. To rozjaśniło na chwilę moje ciemności i zmiękczyło moje wściekłe serce. Miałam czekać aż zawiśnie porządnie nad kołyską i na lepsze światło do zdjęć. Będą jeszcze porządne i w lepszym świetle, tymczasem musiałam pstryknąć choć parę fotek i pokazać Wam to cudo – mobil od MoiMili. Jest jeszcze obłędna liliowo-miętowa mata i mała piękność dla Zośki, ale to później. Będę Wam dawkować to piękno, bo zwariujecie. To będzie pierwszy widok Hanki: jedenaście pastelowych ptaszków z origami, trzy: pomponiki, kwiatki, dzwoneczki. No i trzy wpatrzone w nią pary oczu oczywiście. Całkiem niezły widok, myślę sobie. Brałabym.
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

22 Komentarze

  • Odpowiedz o.m. 23 października 2014 at 16:14

    leżeć w okopach z czterdziestotygodniowym brzuchem?! Ale na plecach lub względnie dowolnie wybranym boku. Z tych pozycji nie da rady strzelać 😉

  • Odpowiedz Maja Klonowska 23 października 2014 at 16:16

    Bo to tak właśnie Polko kochana jest. .. Że lęk przed porodem ma być mniejszy niż niechęć do noszenia brzucha. .Że zmęczenie jest tak wielkie, że już wolimy wizję nieprzespanych nocy. . Jeszcze troszkę. .jeszcze chwilkę.

  • Odpowiedz Anonymous 23 października 2014 at 16:32

    haha, jakbym siebie słyszała sprzed ponad roku…Urodziłam w rezultacie w 42. tygodniu ciąży, noc przed planowanym wywoływaniem porodu, tak więc też być może…I jeszcze bym nie liczyła na zostawienie w szpitalu 10 kg bo ja też na to liczyłam i się srogo rozczarowałam (moja mała z całym bagażem ważyła 6.5 kg, pozostałe 15 kg zrzucałam następny rok…). W każdym razie mam te same przemyślenia. Ciągłe pytania „już urodziłas”, „jeszcze nie?” doprowadzają do szału…Każda z nas to przeżyła, chyba, że mamy wcześniaczków to nie, ale to też niedobrze. A w którym gdańskim szpitalu będziesz rodziła? Trzymaj się dzielnie!

  • Odpowiedz Beti G 23 października 2014 at 17:06

    Jeszcze trochę cierpliwości. Już niedługo będziesz mogła wszystkim wykrzyczeć: „Tak, już jest”, a uporczywe pytania nie będą wtedy miały najmniejszego znaczenia.
    Muszę Ci jeszcze powiedzieć, że Zosia i Hania to bardzo zgrany duet. Jestem chrzestną pewnej czteroletniej Hanki, a Zofija to jej roczna siostra. Boki zrywam ze śmiechu gdy widzę ich awantury podczas zabawy, ale jednocześnie widać, że łączy je wyjątkowa więź.
    Trzymam kciuki za obie Twoje dziewczyny :))

  • Odpowiedz Skandynawska Weranda 23 października 2014 at 17:21

    Kochana, koronkowe gacie ubawiły mnie do łez. Jak ja to dobrze pamiętam „kochanie, możesz mi założyć skarpetki, bo już nie sięgam’ :-) :-) :-) buziaków ślę milion, o nic nie pytam :-) ściskam! Ania

  • Odpowiedz Aleksandra Michalska 23 października 2014 at 17:25

    Polko uwielbiam Cię ……. Jak już ogarniesz te porody, a karmienie i przewijanie będziesz robić z zamkniętymi oczami, jak Hanka skupi się na ptaszkach i pomponach zabierz się za pisanie felietonów do jakiś lux magazynów! Masz dar, fantastyczne pióro, trzeba to szerszej publiczności pokazać koniecznie….. Sama obdzwonię pismaków jak będzie trzeba i będziesz chciała – obiecuję :) Na razie trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na każdy post i pozdrawiam serdecznie :)

  • Odpowiedz bajowka 23 października 2014 at 18:10

    boskie, cuda na kiju:)

  • Odpowiedz Magda 23 października 2014 at 18:58

    Tak! Jak się cieszę, że piszesz o tych wszystkich okołoporodowych zdarzeniach tak bez lukru, tak jak to jest naprawdę i to w taki sposób,że jak wpis się kończy, to szkoda,że tak szybko go przeczytałam :) Od 39 tygodnia miałam dom wysprzątany lepiej niż perfekcyjna pani domu, z nadzieją polerowałam okna i… na początku 40 tygodnia udało się :) W takim razie życzę Ci szybkiego paradowania w koronkowych gaciach z butelką wina. Pozdrowienia od mamy 3miesięcznej Agaty:)

  • Odpowiedz White_Lady 24 23 października 2014 at 19:43

    Śliczne! Pozdrawiam zapraszam do mnie na bloga http://handmade-with-love-by-klaudia.blogspot.com/ oraz FB https://www.facebook.com/handmade.with.love.by.klaudia

  • Odpowiedz Natalijka 23 października 2014 at 20:04

    Zawsze to lepiej niż: O, jeszcze nie urodziłaś? Ależ urodziłam, miesiąc temu! 😉
    Wiem, wiem że ciężko już, trzymaj się, niedługo zostało.
    Mobil cudny. Czy trzeba mieć niemowlę żeby go mieć??
    Napisz jeszcze skąd ta śliczna lalka.

  • Odpowiedz Monika 23 października 2014 at 20:21

    Pamietam…41 tydz i nic!!Ale w przeciwienstwie do wiekszosci ciezarnych dopiero ostatnie 3tyg czulam sie dobrze-az odechcialo mi sie rodzic,tyle mialam energii;);)

  • Odpowiedz Gwinoic 23 października 2014 at 20:39

    Chciałabym mieć takie widoki nad moim łóżkiem 😉

  • Odpowiedz MyPassion Life 23 października 2014 at 22:18

    Trzymaj się! No i mój sen jednak nie był proroczy 😉 Ptaszki są obłędnie piękne!

  • Odpowiedz maura 23 października 2014 at 22:37

    mobil prześliczny. Sami składaliśmy żurawie naszej I. ale nie wpadłam na pomysł dodania dzwoneczków i pomponów – cudo:) Hani na pewno się spodoba!

  • Odpowiedz www.zwyczuciemsmaku.pl 23 października 2014 at 22:59

    CUDOWNIE!!! Też ostatnio robiłam zmiany w pokoju mojego dziecka. Najpierw było tak:
    http://zwyczuciemsmaku.pl/filcowy-zawrot-glowy-czyli-niebanalna-dekoracja-w-pokoju-dziecka/
    a teraz jest tak:
    http://zwyczuciemsmaku.pl/male-zmiany-duza-frajda-czyli-jak-uatrakcyjnic-pokoj-dziecka/
    Wszystko zrobiłam małym nakładem finansowym i pracą własnych rąk. JAk miło tworzyć dzieciece wspomnienia 😉 Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie!

  • Odpowiedz Anonymous 24 października 2014 at 08:03

    Witaj, zaglądam tu często ale raczej dla zdjęć , teraz wczytałam się w to co piszesz-wybacz ze dopiero teraz ale jak to mówia lepiej późno… itd. i pomimo że wiem jak Ci ciężko uśmiałam się jak opisujesz :))) więc życzę aby wszystko jak najszybciej ułożyło się jak tylko sobie zamarzysz – szybkiego i szczęśliwego „zrzucenia balastu” pozdrawiam Monika

  • Odpowiedz Nudy nie ma 24 października 2014 at 10:09

    Nie sądzę, aby to Cię w jakikolwiek sposób pocieszyło, ale też przez to przeszłam. Przy drugiej ciąży byłam na 1000% pewna, że urodzę przynajmniej dwa tygodnie przed terminem. Wręcz stałam w progu z torbą. A jak tylko byłam w Wwie (mieszkam w okolicach), to w zasadzie podświadomie trzymałam się w pobliżu szpitala, bo byłam pewna, że TO zaraz nastąpi i nie opłaca się wracać na wioskę. Urodziłam jeden dzień po terminie. Ale przynajmniej szybko i – o ile to możliwe – relatywnie bezboleśnie. Tak więc głowa do góry. To już serio lada moment :-)

  • Odpowiedz Anonymous 24 października 2014 at 10:11

    Pierwszy raz weszlam na Twojego bloga, przeczytalam post jednym tchem. Czekam na kolejne wpisy bo czyta sie niesmowicie lekko. Lalunia w kolysce przesliczna :) ela

  • Odpowiedz Aiden Decou 24 października 2014 at 10:49

    Pamiętam te ciągłe pytania: „A to już, a to już?” i męża, który za każdym razem jak do niego dzwoniłam myślał, że już trzeba wracać z pracy do domu i lecieć na porodówkę 😉 Ale nic z tego! Nasz szanowny Syn stwierdził, że wystawi rodziców na próbę cierpliwości i posiedział w brzuchu dłużej! A też już nie mogłam się doczekać żeby w końcu ten brzuch zniknął, a pojawił się na świecie Syn! W końcu się doczekałam! 😉

  • Odpowiedz Anonymous 24 października 2014 at 18:17

    Witajam.
    Moj synek tez przyszedł na świat na początku 43 tygodnia. :)
    Oglądałam pokoik Zosi jest słodki. Chcialam Ciebie zapytac o piekne walizeczk (są poprostu słodkie).Gdzie takie cudenka można kupić?
    Pozdrawiam
    Ps: Pisz dalej ….
    Super blog :)

  • Odpowiedz Anicja 24 października 2014 at 19:42

    Boski ten mobil! Życzę Ci porodu choćby już. Albo nie, mam nadzieję, że jak to pisze, jest już po. Jeszcze nie zapomniałam 39, 40 i 41 tygodnia ciąży, tak, to były katusze, masz całkowite prawo czuć irytację i poddenerwowanie na tych wszystkich zadających idiotyczne pytania.

  • Odpowiedz Anonymous 25 października 2014 at 21:49

    Dzieki Tobie spelnilam marzenie ,chociaz mam 30 dyszki na karku prawie to zawsze marzylam o lapaczu snow.nawet jesli to przedmiot zbyt infantylny do pokoju 30latki.lapacza idealnego szukam od kilku lat (!).I znalazlam dzieki Tobie na stronie moimili.kupilam ,zaplacilam teraz bede czekac z niecierpliwoscia.

  • Zostaw coś po sobie