29
Jak żyć, Moda i uroda

niesprawiedliwość tobołkowa, czyli analiza porównawcza zawartości torby matki i saszetki ojca

Ciężki jest nasz los kobiecy. Niesprawiedliwości na tym świecie jest wiele, począwszy od comiesięcznego krwawienia i bólu porodowego, poprzez dyskryminację w życiu publicznym, niższe zarobki oraz kulturowy wzorzec atrakcyjności, zawierający liczne nudne i bolesne powinności w stylu depilacji, makijażów, koloryzacji czy szpilek.

Na kobiecą niedolę lubię sobie ponarzekać od czasu do czasu, zarówno w trudne dni miesiąca, jak i podczas depilacji czy analizy list wyborczych, a w szpilkach to już psioczę na całego.  Macierzyństwo wydłużyło moją listę krzywd o kilkanaście kolejnych pozycji ponad te, z których zdałam sobie sprawę między siódmym, a dwudziestym siódmym rokiem życia. Niesprawiedliwe były emocje połogu i to karmienie, nocne wstawanie, jak również denerwujące jest, że my zawsze musimy pamiętać o nowych kurtkach i butach, o tym, że kończą się pieluchy, decydować o rozszerzaniu diety i dziennym jadłospisie, opłacać na czas obiady szkolne, przeglądać zeszyty, generalnie myśleć o wszystkim i przejmować się rzeczami, o których istnieniu przeciętny tata nie ma pojęcia. Można by tak długo, choć sprowadzałoby się to w gruncie rzeczy do stwierdzenia, że bycie mamą jest trudniejsze niż ojcostwo. Oczywista oczywistość.

Jakby więc wszystkich tych cierpień było mało, uderzyła mnie ostatnio niesprawiedliwość „tobołkowa”, że tak powiem. Gdy nadeszła wiosna, a wraz z nią weekendowe wyjścia na dłużej, tknęło mnie podczas naszych przygotowań do spaceru, że oto pan mąż i ojciec dzieciom, przed wyjściem zakłada kurtkę, pomaga ubrać dziewczyny, na końcu przypina sobie pasa nerkę i nara, gotowy jest. Stoi, czeka i sapie. Gderanie odbywa się u nas jak pewnie w większości rodzin na świecie – że co tak długo, że przecież miało być pięć minut, no i czemu jeszcze nie jesteś gotowa. Padają wtedy wszystkie te zdania, które najmniej chcemy słyszeć, gdy próbujemy w tym czasie, kiedy on ubiera kurtki sobie i dzieciom, uczesać się, umalować, zebrać po chacie wszystkie potrzebne na wycieczce rzeczy, przy okazji schylając się po porozrzucane na podłodze zabawki.

A do zabrania na wiosenną wycieczkę jest sporo. Wiele zależy od wieku dziecka, ale większości maluchów przydają się pieluchy, woda, przekąski albo wręcz jakiś obiadek w słoiku czy termosie, no i przedmiot niezbędny od urodzenia aż do matury – opakowanie mokrych chusteczek. Kiedy pogoda niepewna albo wyjście na wiele godzin, warto przecież zabrać jakieś dodatkowe ubranko. Powyższe pomnożyć należy razy tyle, ile jest dzieci w rodzinie i zgrabnie upchnąć, najlepiej w jednej torbie. A przecież zostają jeszcze przedmioty osobiste, różne mniej lub bardziej babskie gadżety w stylu portfela, kosmetyczki, telefonu, czy jak ostatnio u mnie – power banku (zdjęć bowiem pstrykam telefonem na potęgę, czasem gdzieś tam po drodze sprawdzam wiadomości, odpisuję i baterii zazwyczaj nie starcza mi już na uchwycenie najfajniejszych momentów).

Kto dźwiga ten ładunek? Ano matka dźwiga. Nie dość, że musi o wszystkim pomyśleć, wszystko przewidzieć, to jeszcze jeszcze potem nosi ten tobół, podczas gdy ojciec przypina do paska nereczkę i wychodzi szczęśliwy, wyposażony w to tylko, co jemu do szczęścia potrzebne. Analiza porównawcza zawartości saszetki mojego męża oraz mojej torby, z całą ostrością demaskuje poziom niesprawiedliwości tobołkowej, panującej w naszym domu:

1

4

Podczas zimowych miesięcy przestałam używać toreb do wózka, dwie z nich wręcz sprzedałam, bo leżały w szafie nieużywane. Wyjścia z wózkiem były zazwyczaj krótkie, a kiedy wychodziliśmy do knajpy czy do znajomych, wystarczała pielucha, chusteczki i picie, które wrzucałam do swojej torebki. Teraz jednak, gdy każde wyjście wiąże się z dłuższym spacerem, niewygodnie i ciężko było mi maszerować z wypchaną całym tym sprzętem torbą. Co mnie jednak w ubiegłym sezonie bardzo frustrowało, to ciągłe przepakowywanie swoich drobiazgów z torby wózkowej do własnej, kiedy wychodziłam gdzieś sama. Choć była ładna, to jednak nie była to moja wymarzona torebka, która pasowałaby mi do stroju. Podczas poszukiwań torby na wiosnę – dużej, na ramię, ale i z długim paskiem, trafiłam na trop tej idealnej, która jest najbardziej funkcjonalną torbą do wózka, jaką znam, a do tego jest piękna, ma wygląd damskiej torby w miejskim stylu i kształcie, który bardzo lubię. Moje tegoroczne odkrycie to torba marki Lassig z Planety Dziecka. Nie jest tania, to fakt, ale moim zdaniem to dwa w jednym, a zakup solidnej wózkowej torby i drugiej – damskiej byłby podobnym wydatkiem. Jej solidność zrobiła na mnie wielkie wrażenie, jest zrobiona z grubego płótna, ma milion kieszeni, przegródek i wiele gadżetów takich jak mata do przewijania czy pojemnik na butelkę. Cudo, mój numer jeden wśród toreb do wózka oraz jedna z fajniejszych w kategorii torebek miejskich, jakie miałam. Jedyna wada to waga – gruby materiał i mnóstwo gadżetów jednak swoje ważą, kiedy więc wypcham ją dziecięcymi akcesoriami, z ulgą przyczepiam ją do wózka. Występuje ona w trzech pięknych kolorach, ostatnio pojawił się też boski antracyt i trochę chyba żałuję, że nie widziałam go wcześniej 😉

7

8

14

15

23

24

26

28

Oprócz dużej, solidnej torby z wieloma przegródkami, co roku na wiosnę i lato muszę mieć też swoją dyżurną bawełnianą. Wisi zawsze na wieszaku i tylko wrzucam do niej portfel i klucze, gdy biegnę po Zosię do szkoły z planem zrobienia po drodze drobnych zakupów. Tegoroczna jest z fajną typografią i w dodatku jeszcze z przekazem 😉

9

20

21

17

 

2

5

Torba do wózka Lassig – Planeta Dziecka

Torba bawełniana – Lemon Ducky

(Tak, to ten sklep od pięknych plakatów 😉 Od dziś do 10 maja możecie skorzystać z 20% rabatu na kod: polkadot, promocja nie dotyczy: ramek, maty i lamp)

portfel i plecak Herschel Supply – PanPablo

Power Bank Fresh’n’Rebel 6000 mAh w kolorze cupcake (różowy) i concrete (grafitowy)PanPablo

Ten śliczny gadżet to przenośny akumulator, który zapewnia komfort codziennego użytkowania telefonu, tabletu czy kompaktowego aparatu fotograficznego. Przydaje się nie tylko podczas podróży, ja noszę go  w torbie „na wszelki wypadek”, bo dość często zdarza mi się wyjść z domu z prawie rozładowanym telefonem. To także dobre rozwiąznie dla osób, dla których tak jak dla mnie i mojego męża smartfon jest narzędziem codziennej pracy i nie mogą sobie pozwolić na to aby być „offline”.

bidon z liskiem – Suavinex

notes w ananasy – Amazing Decor

brelok do kluczy – Tiger

pudełko na przekąski – Panna Klara

okulary – H&M

kosmetyczka – Oysho

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

12 Komentarze

  • Odpowiedz Marta 1 maja 2016 at 21:44

    piękna ta torba w rzeczy samej….a co się stało z waszym nowym wózkiem ?

    • Odpowiedz Hania 1 maja 2016 at 22:10

      toć oba się pojawiły :)

  • Polka Dot
    Odpowiedz Polka Dot 1 maja 2016 at 22:00

    A nic się nie stało, używamy :) Tu akurat szliśmy na spacer, na którym Hania miała spać, a tylko ten rozkłada się do leżenia.

  • Odpowiedz Goska 1 maja 2016 at 22:16

    Nerka dla starego wypasiona, torba tez spox, ale cena to mega przegiecie……

  • Odpowiedz Magda J 2 maja 2016 at 09:27

    Ja swoim skromnym zdaniem uważam że obecny kolor torby Rose jest idealny i przepiękny. Dużo ładniejszy niż antracyt

  • Odpowiedz Agacze 2 maja 2016 at 10:04

    tak torba fajna, duza i pojemna no i urodna. My wczoraj bylismy na imprezie rodzinnej wszystkie panie kopertóweczki tylko ja i matka dzieciecia chrzczonego toboły…..

  • Odpowiedz Mała Mi 2 maja 2016 at 15:27

    Temat tobołów jest mi aż za dobrze znany ;). Znienawidziłam doszczętnie to ciąganie ze sobą wszystkiego przez wszystkie lata posiadania takich jeszcze zupełnie małych dzieci (w sumie około 10 lat w miarę gdy „dochodziły” nowe ;)), do tego stopnia, że jak mi się na grillu dwa dni temu, wciąż jeszcze czteroletnia córka, zafascynowana zielenią i wolnością, dokumentnie zlała, wraz z butami, sukienką, skarpetkami, no wszystkim (!), nie miałam dla niej dosłownie niczego na zmianę. Dobrze, że w domu taty zostały jeszcze jakieś rzeczy ciut nieidealne, przymałe, lecz ratujące obsikaną i matkę jej. Także koniecznie muszę wrócić do opcji „ubranko na zmianę” i wielkiego torbiszcza. Rok temu na przykład, wolna od ciągania tobołów, nakarmiwszy dziecko przed podróżą obficie i opiwszy wodą dokumentnie (a w upały córka ma pochłania wodę litrami) zapłaciłam sporą cenę za tą ubrankową zmianę, a właściwie jej brak. Fotelik i auto uprzejmie wchłonęły pół litra płynów. Niestety sukienka, legginsy i cała reszta- również. Poszłyśmy więc i zakupiły całkowicie nową garderobę od stóp do głów, że tak powiem. Wydatek jednorazowy dość spory, postaram się w tym roku nie powtarzać błędów z przeszłości ;). A propos chłopskiej wolności- dawać plecak, ładować tam prowiant Staremu i niech wie, co to znaczy dzieci mieć ;). Pozdrawiam Was oboje :).

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 maja 2016 at 10:03

      o tak, zbuntowałam się trochę i kiedy robi się tego za dużo, zwłaszcza jeśli dochodzi jeszcze jakiś kocyk czy plażowe gadżety, pakujemy też plecak dla ojca 😉

  • Odpowiedz KG 2 maja 2016 at 17:34

    fajne trampole. Zdradzisz skąd?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 2 maja 2016 at 20:40

      to Bensimony z Amazing Decor

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 maja 2016 at 10:03

      Z Amazing Decor

  • Odpowiedz salusiowo 2 maja 2016 at 18:48

    Torba rewelacyjna i widać, że się sprawdza..A w końcu to najważniejsze..

  • Zostaw coś po sobie