9-horz
Jak żyć

nie wracaj, babo

Już miałam zacząć ten dzień z kwaśną miną. Tylko otworzyłam oczy i już przez moją głowę przetoczyła się fala myśli, tsunami prawdziwe, długa lista spraw do załatwienia, maili do napisania, zdjęć, które czekają, by je w końcu zrobić, telefonów, które powinnam wykonać. Było jasne, że nie dam rady zrealizować nawet połowy tych zadań z dwójką dzieci na stanie, więc już miałam dostać bezdechu, zestresować się sromotnie i zostać podminowaną, skrzywioną babą.

Bywałam nią od czasu do czasu, kiedy budziłam się rano, wiedząc, że nie ogarnę. Że powinnam pracować, a jestem z dziewczynami. Że powinnam nie wstawać od komputera, a trzeba zawieźć, przywieźć, ugotować, ubrać, wysikać, rozwiązać konflikt o lalkę, puścić pranie, odpowiedzieć na siedem tysięcy pytań, zrobić zakupy, podnieść przez cały dzień sto różnych rzeczy z podłogi. Nie lubiłam takich dni, kiedy chciałam być kobietą pracującą, a byłam przymusowo pełnoetatową mamą, całodobową sprzątaczką i multitaskingową ogarniaczką.

Wstałam więc niespecjalnie radosna i już, już miałam zostać tą podminowaną, skrzywioną babą, z długaśną listą spraw do załatwienia w tyle głowy, co to nią w podobnych okolicznościach tradycyjnie bywałam. A wtedy zobaczyłam je, w piżamach nie do pary, i na te piżamy tiulowych spódniczkach, w opaskach na głowie. Wbiegły do pokoju, ustrojone w zegarki i bransoletki, zarykując się ze śmiechu i odtańczyły najdurniejszy taniec w porannym, ostrym słońcu.

I postanowiłam, że to będzie dobry dzień, a ja nie zostanę dzisiaj babą. Ani podminowaną, ani skrzywioną. Wzięłam głęboki oddech i przyjęłam go z dobrodziejstwem inwentarza. Dzień, w którym może nie będę kobietą pracującą, a wszystkie te zdjęcia, maile i telefony będą musiały poczekać. Ile jeszcze w życiu spotka mnie słonecznych, wiosennych piątków z roztańczonymi, rozchichotanymi córkami? Pomyślałam, że wolę go przeżyć, jakby ten miał być ostatni. Że najlepsze, co mogę teraz zrobić, to potańczyć z nimi. Potulić je, póki jeszcze chcą. Napiec im wreszcie tych gofrów, jak prosiły.

To był dobry dzień. Oprócz szałowego śniadania i tańców w słońcu zdążyłam też zabrać Hankę na lody, zrobić zakupy, obiad, a potem, po szkole, zaliczyć z Zosią kolejne lody, pocztę i drugie zakupy. Wiecie, co jest najśmieszniejsze? Że zdążyłam nawet napisać kilka maili, wykonać parę telefonów i napisać te słowa.

Miewam ostatnio wrażenie, że uśmiechniętym ludziom wszystko jakoś lepiej się udaje. A dni, które przyjmuje się z dobrodziejstwem inwentarza, kończą się lepiej niż można się było spodziewać. Nie wracaj, skrzywiona babo.

1

2

4

6

5

7

8

9-horz

Zobaczcie przy okazji nasze nowe ustawienie stołu! Zrobiliśmy wczoraj przymiarkę do nowego układu, który planujemy niedługo wdrożyć. Z wielkim bólem serca będziemy musieli pożegnać się z naszym wymarzonym barkiem. Nie, żeby coś z nim było nie tak, jest wspaniały. Gorzej ze stołem pod ścianą w salonie. Ten ciemny kąt ma jakieś nieciekawe fluidy, złe feng shui, brakuje mu hygge. No wiadomo do końca, o co chodzi, z wyjątkiem tego, że za ciemno, bo to nie tylko to (poprzednie ustawienie możecie zobaczyć np. tutaj). Coś nie gra, od samego początku. To dlatego do tej pory nie zaaranżowałam ściany nad stołem, czułam, że pojedziemy z nim prędzej czy później do kuchni. No i teraz, zanim zamówimy ekipę do przewieszenia lamp, zanim rozwiercimy sufity i narobimy zamieszania, testujemy, czy w tym miejscu będzie bardziej hygge, lepsze feng shui i ciekawsze fluidy. Chyba będzie. Miejsce uzyskane w salonie będzie na coś super, szczegóły niebawem, stay tuned 😉

17

11

16

12

gofry domowe

13

gofry

20

22

domowe gofry

Gofry zrobiłam według przepisu z Kwestii Smaku.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

18 Komentarze

  • Odpowiedz Roksana 24 marca 2017 at 19:33

    I bardzo dobrze zrobiłaś ! Napewno zapamiętasz ten dzień :) a stół w kuchni wygląda super :) co do księżniczek to są nieziemskie ! Buziaki dla was :*

  • Odpowiedz Ilona 24 marca 2017 at 20:19

    cos w tym jest ze jak sie nastawaisz z rana taki potem caly dzien :)

  • Odpowiedz Klaudia 24 marca 2017 at 20:29

    Ja wierze, że pozytywne nastawienie to podstawa i może zmienić najgorszy dzień w dużo lepszy, choć wiadomo, gdy milion rzeczy ma się do zrobienia na raz, gdy deadline goni, a Ty pracujesz z małym dzieckiem w domu bywa czasami ciężko 😉

  • Odpowiedz Projekt Dom 24 marca 2017 at 21:27

    Trochę szkoda barku ale już nie mogę się doczekać jak zostanie zaaranżowane nowe miejsce w salonie :) czekam z niecierpliwością! Pozdrawiam

  • Odpowiedz nestea1 24 marca 2017 at 21:29

    Skąd ubranka Zosi? Wpis jak zwykle cudowny

  • Odpowiedz Annamac 24 marca 2017 at 21:56

    Coś w tym jest, złość od rana nikomu nie służy , no chyba że syn postanowi obudzić się o 5 tuż ciut o świcie, wtedy złość jest usprawiedliwiona. 🤣😄 Ale i tak z uśmiechem lepiej i spokojniej dzień mija. To jest potwierdzone … chyba 😄 Przy najmniej prze ze mnie 😁

  • Odpowiedz panna_lila 24 marca 2017 at 22:28

    Przecież nie od dziś wiadomo, że najlepsze imprezy są w kuchni 😉

  • Odpowiedz Natka_Patafianka 24 marca 2017 at 23:19

    O tak, też bywam skrzywioną baba, dziwką-panterą, pindką z listą zadań niemożliwych do wykonania z okazji-na przykład tak jak ostanio-pięciotygodniowej ospy u mojej trójcy maluchów, każdy od każdego z przesunięciem, no nic tylko palnąć sobie w łeb…na widok mamy próbującej zadzwonić gdziekolwiek mają radar, chęć odebrania mnie potencjalnemu odbiorcy, wiszą i krzyczą, kłócą i biją, zabawki nie istnieją, najlepiej jest pod nogami mamy próbującej zetrzeć rozrzuconą jajówę, wystrzelony na podłogę/szafki pomidorek cherry, zaschnięte makarony wypluwane w kierunku przeciwnika siostra brat podczas wojny przy jedzeniu pomidorówy. ale to nic, ochrzanię ich, oni i tak mnie oleją, a później jestem królem Mufasą, wampirem zjadającym ich smaczne ciepłe szyjki, a jak już-tak jak teraz-śpią, to czekam, aż wyłączę piekarnik z ciastem czekoladowym dla tych szogunów, no i jeszcze wypadałoby pachy umyć, dla męża

  • Odpowiedz Kinga 25 marca 2017 at 00:42

    Świetny wpis :)
    pozytywne nastawienie – 👍
    Mam zapytanie: skąd ten wazon/słój 😉 na kwiaty???

  • Odpowiedz Ola 25 marca 2017 at 09:39

    Cudny post jeny Aga jak ja Ci dziękuję za tego bloga 😄

  • Odpowiedz Andzia 25 marca 2017 at 13:03

    To jest niewiarygodne jak One są różne, Mała cały Ojciec, Duża cała Mama :) Mam w domu równolatkę Hanci i strasznie się zastanawiam jaka byłaby Jej ewentualna siostra 😉

  • Odpowiedz MM 25 marca 2017 at 15:46

    Tu chyba faktycznie będzie lepiej.A możesz dać jakieś zdjęcie z nieco dalszej perspektywy?

  • Odpowiedz Dominika 25 marca 2017 at 16:39

    Nic nie stoi na przeszkodzie, by wychowywać dzieci i pracować zawodowo.
    Praca zawodowa dla niektórych kobiet również formą odprężenia i wytchnienia od kłopotów rodzinnych, wpływa to bardzo korzystnie na poprawę samopoczucia, które to z kolei ma odzwierciedlenie w relacjach z członkami rodziny. Z badan nad matkami dzieci wynika, że matki niepracujące zarobkowo w porównaniu z pracującymi są bardziej nerwowe, więcej krzyczą i karzą dzieci, nastrój w ich domu jest znacznie gorszy.
    Kolejny wazny pozytyw to kształtowanie u dzieci rodziców pracujących szacunku do pracy matki i ojca. Dzieci te są szybko wdrażane w obowiązki domowe… i nie czekają,az mama zrobi naleśniki, gofry…. czy posprzata nam pokój. Z kolej w relacjach z partnerem mamy wiecej ciekawych tematów do omówienia, niz tylko zupki, kupki itp. Czujemy sie kobietami przez duze K, a nie kurami domowymi.
    Jest wiele fajnych blogów kobiet realizujących sie rodzinnie i zawodowo jak np.
    https://mamaistetoskop.pl/
    Polecam :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 27 marca 2017 at 11:02

      Dominika, ale o czym ty piszesz właściwie? Ja pracuję zawodowo, ale ponieważ jestem samozatrudniona i pracuję w domu, czasami zdarza się, że zostaję z dziećmi. Ten tekst jest właśnie o tym, że takie dni, kiedy mam dużo pracy, a nie mogę jej wykonać, powodowały u mnie zazwyczaj stres, a tym razem wolałam skupić się na dobrych stronach tej sytuacji, zamiast złościć się na coś, czego nie mogę zmienić. Chyba mnie nie zrozumiałaś.

  • Odpowiedz Ania 25 marca 2017 at 18:17

    Polka i gofry nie smutne 😂😘

  • Odpowiedz Ilse 27 marca 2017 at 11:57

    A nie brałaś pod uwagę wariantu z pozostawieniem barku, a zamianą miejscami kanapy i stołu? Zyskalibyście światło przy stole i widok z kanapy.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 27 marca 2017 at 13:47

      Rozważaliśmy to, ale kanapa tuż koło lodówki źle wygląda. Poza tym planujemy powiększenie strefy wypoczynkowej, więc musimy ograniczyć liczbę blatów, żeby zrobić na to przestrzeń.

  • Odpowiedz Karolcia 31 marca 2017 at 15:31

    a co to za serek na te gofry ???

  • Odpowiedz na „MMAnuluj