DSCF5099
Bez kategorii

nie widzę przeszkód

„Pamiętam jak wytarłeś się smalcem
W moją pierwszą, jedyną sukienkę z kokardą
Też tego raczej nie zapomnę
Jak na działce moją mamę poparzyłeś wrzątkiem”

Pamiętam, jak zderzyłeś się z drzwiami, wycofując się w popłochu po pierwszej wizycie po notatki z filozofii. I sweter skurczony o siedem rozmiarów po tym, jak go wspaniałomyślnie wyprałeś wraz z pościelą. Pamiętam wszystkie moje ulubione miski i kubeczki, które mi potłukłeś podczas mycia. A najbardziej to tę ceramiczną, różową maselniczkę, nigdy więcej już takiej nie widziałam. I wszystkie te razy, kiedy kazałeś mi się ogarnąć, zamiast pozwolić mi ryczeć w rękaw. Pamiętam wszystkie potrawy, które dla Ciebie ugotowałam i wszystkie ciasta, które upiekłam, a które zjadłeś bez słowa, sprowadzając moje uczucia do rangi własnej treści pokarmowej. Wszystkie wieczory, kiedy zasypialiśmy tyłkami do siebie, a raczej – kiedy ty zasypiałeś, bo ja nie mogłam. Pamiętam, jak zrzygałeś się na ścianę po imprezie. I jak wróciłeś bez butów z pępkowego u mojego brata (do dziś nie mogę odżałować tych nowiutkich Conversów). Pamiętam wszystkie noce, kiedy nie odbierałeś telefonu, a ja i tak dzwoniłam, mimo, że byłam pewna, że leżysz gdzieś martwy w rowie, a ty po prostu grałeś głośno na perkusji z zespołem „Twoja Stara” (który zawiązuje się spontanicznie co roku po firmowej Wigilii). Pamiętam wszystkie imieniny i rocznice, na które nie zdążyłeś mi kupić kwiatów. I koszulę nocną z firanki, o rozmiar za małą, po której ryczałam w ubikacji.

„Pamiętam, bo mam dobrą pamięć
Jak mnie wziąłeś na barana
I potknąłeś się o kamień”

Pamiętam jak strąciłeś wazon z bukszpanem podczas pierwszej wielkanocnej wizyty u moich rodziców, śmierdziało kocimi szczynami przez całe Święta. I wszystkie razy, kiedy mówiłeś mi, że jestem głupia, tonem, jakbyś naprawdę tak uważał. Pamiętam sprawy, które załatwiałeś miesiącami. Kuchenny sufit, którego nigdy nie pomalowałeś i kran, którego nigdy nie udało Ci się naprawić. Pościel, którą woziłeś do pralni 3 miesiące. Słownie: trzy, w bagażniku. Pamiętam, jak nie miałeś pracy, ale nie chciałeś pierwszej lepszej, tylko tę wymarzoną, więc nie starczało nam na czynsz. Przez pół roku. Pamiętam bąka, którego puściłeś pod kołdrą, gdy gładziłam Cię po brzuchu tak jednoznacznie, jak tylko potrafię. Kwiaty, które uschły, kiedy wyjechałam na weekend. Wszystkie zupy, które skisły, bo nie lubisz dojadać resztek. I jak poszedłeś we wtorek po masło, po drodze stwierdzając, że weźmiesz jeszcze piwo, więc wróciłeś z siatką pełną butelek, bez masła.

„I pomimo to nie widzę przeszkód
Byś mnie maltretował jeszcze lat dwadzieścia
I pomimo to nie widzę przeszkód
Byśmy byli ze sobą jeszcze dwieście lat”

Mimo że chrapiesz i stresujesz mnie za kierownicą. Że ściągasz skarpetki i rzucasz je na podłogę, jak się wieczorami uwalasz na kanapie. Mimo że jesteś uparty jak osioł. Mimo że warczysz, jak wyciskam Ci wągry. I masz w bagażniku największy chlew na świecie.

Bo ja przecież też robię różne takie. Piję prosto z butelki. Fałszuję. Maluję to, czego nie powinno się malować. Wściekam się za kierownicą, bo mi się wydaje, że mnie wciąż oceniasz, mimo że przecież nic nie mówisz. Nieergonomicznie układam naczynia w zmywarce. Zasypiam na filmach. Czasem mówię Ci,  że jesteś głupi tonem, jakbym naprawdę tak uważała. Wszystkie pudełka po paczkach czy butach odkładam do garderoby i znowu nie da się tam wejść. Na najlepsze pomysły wpadam, kiedy leżę w wannie i wołam Cię zawsze, mimo że wiem, jak tego nie cierpisz, bo czujesz się jak na przesłuchaniu u królowej. Za często się wściekam. Wyciskam Ci wągry. Gubię faktury, zapominam o rachunkach, nie znam się na podatkach. Rano nie można mnie dobudzić.

I pamiętam (bo mam dobrą pamięć), jak parę lat temu po powrocie z babskiej imprezy rzuciłam się goła na dywan i dość wulgarnie Cię stamtąd zwymyślałam za niepościelone łóżko. I jak mi wtedy głowa wpadła do miski. Pamiętam, jak zamknęłam się w szpitalnej ubikacji podczas pierwszych skurczy partych. Pamiętam, jak przeze mnie skończyłeś wieziony na masce samochodu mojego pierwszego pracodawcy (tego, przed którym mnie ostrzegałeś). Pamiętam, jak uciszałam Cię wzrokiem, kiedy spersonalizowałeś swoją przysięgę małżeńską, a ja nie czułam, że właśnie przytrafia mi się najromantyczniejsza rzecz na świecie, tylko bałam się, że nam ślubu nie uznają.

Jak dobrze, że ty też nie widzisz przeszkód. Chcę Cię maltretować jeszcze dwieście lat.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

12 Komentarze

  • Odpowiedz Ewa Ch. 29 kwietnia 2017 at 13:36

    Fajne… Chlip, Chlip….

  • Odpowiedz Emilia 29 kwietnia 2017 at 14:34

    Aga poryczałam się że śmiechu i wzruszenia jednocześnie 😀😂 wspaniali Wy,dużo szczęścia razem😘

  • Odpowiedz KATARZYNA 29 kwietnia 2017 at 15:24

    o matko, jednak jestescie normalną rodziną i parą, bo ja mialam chyba wasz wyidealizowany obraz bo ciagle przed oczami mam twego męża lepiacego pierogi, lol pierogi, i jak sobie porownam do mojego nie potrafiacego wlozyc naczyn do zmywarki…. fajnie ze jestes szczera

  • Odpowiedz cuisine and art 29 kwietnia 2017 at 21:03

    B O S K O ….. Zyjcie tak dluuuuuuuugo!!!

  • Odpowiedz Lu 29 kwietnia 2017 at 21:14

    No nieee, a myslalam, ze tylko moj obrzygal sciane, chcial mnie w nocy obsikac, bo myslal, ze lozko to kibel, po jednej dobrej imprezie na Erazmusie, zawija sie w kokon z koldry na dobranoc i wystaja tylko uszy, a kwiaty to ostatnia rzecz o jakiej pomysli zeby mi kupic i „mimo wszystko” po prawie 10 latach razem, nie wyobrazam sobie zycia z innym swirem 😉 Najlepszego Polkowscy <3

  • Odpowiedz Joanna 30 kwietnia 2017 at 16:41

    Znam twojego męża z widzenia i właśnie na takiego ananasa wygląda jak go tutaj opisałaś. Ubawilaś mnie, Aga!

  • Odpowiedz Amarena 30 kwietnia 2017 at 21:46

    Mistrzyni słowa! I jak mi ulżyło, że nie tylko mój stary z tych co puszczają bąki pod kołdrą i mówią, że idą po zakupy a po powrocie okazuje się, że to piwo było motywacją; ) Dzięki za szczerość! I jakie piękne wyznanie miłości Ci wyszło :))

  • Odpowiedz Magda 2 maja 2017 at 16:16

    Polko, kłaniam Ci się, jak juz wczesniej wspomniano, MISTRZYNI SLOWA! Ide napisac memu co to ja pamietam

  • Odpowiedz Marlena 2 maja 2017 at 19:54

    To najpiękniejszy tekst o miłości, jaki w życiu czytałam. Dla mnie jesteś najlepsza od dawna!

  • Odpowiedz Kasia G. | todopieropoczatek.pl 3 maja 2017 at 11:57

    Pamiętam, że przed ślubem siedzieliśmy jak dwa gołąbki, wtulone w siebie na parapecie. Gruchaliśmy i spijaliśmy słodycz ze swoich dzióbków. Dyskutowaliśmy. Kiedy mój gołąbek miał inne zdanie, myślałam sobie „Jaki ciekawy człowiek. Wcześniej nie przyszło mi do głowy, że na tą samą sprawę, można patrzeć w tak różny sposób”. Teraz te odmienne poglądy wychodzą mi bokiem :) Ale przynajmniej nie ma nudy :) Trzymajcie się ciepło. Może prawdziwy, słoneczny maj zaraz się zacznie :)

  • Odpowiedz Gosia 3 maja 2017 at 21:21

    No dobra, czy tylko ja teraz liczę na to, że zdradzisz nam, jak brzmiała ta zmodyfikowana przysięga? :)

    • Odpowiedz fedzia 9 maja 2017 at 16:07

      no właśnie?!

    Zostaw coś po sobie