10
Jak żyć, Napoje

(nie) moja konwencja

Te z Was, które odsiedziały swoje na chacie z dziećmi wiedzą, że powrót do świata dorosłych ludzi jest trudny. No to wyobraźcie sobie wejście do świata ludzi dorosłych i sławnych i z marszu przed nimi gościnne występy. Jakie stres powoduje dolegliwości psychosomatyczne, pewnie każdy wie, powiem więc tylko, że nie obyło się bez uszczerbku na zdrowiu. Kiedy już minął mi podjar, że znana blogerka poprosiła mnie o prezentację, zaczęłam się zamartwiać o wszystko od tego, co powiem, przez to, co zrobię z dziećmi (męża tradycyjnie nie miałam) i w co się ubiorę, skończywszy na tym, czy ja jeszcze w ogóle umiem publicznie przemawiać. Tradycyjnie też wszystko skończyło się nieźle, ale kiedy pozbieraliśmy dzieci i wróciliśmy wieczorem do domu, bilans zysków i strat dawał do myślenia.

Czasem mam przebłyski tęsknoty za obcasem i adrenaliną, jakiej nie daje gonitwa za niemowlakiem raczkującym w stronę kocich misek, wiecie to. Zaczynam się jednak poważnie martwić, że się już nie nadaję do ludzi, wróciłam bowiem pełna gorzkich refleksji i smutnych spostrzeżeń. Na poły rozczarowana, na poły zażenowana. Rozczarowana, że gwiazdy jednak mocniej świecą w internetach, offline im jakoś nie służy specjalnie (a piękne, sławne blogerki  błyszczą najmocniej w strefie T). Kurduple są jeszcze niżsi, a głupkowate blondynki jeszcze bardziej głupkowate. Zażenowana byłam poziomem intelektualnym kilku pań oraz prezentacją jednego pana, która wyglądała gorzej niż prezki licealistów na biolę w tysioncdziewieńsetktórymś, serio. Pewnie właśnie skazuję się na towarzyską banicję w blogowym światku, w dalszej części tej opowieści dowiecie się, dlaczego mam to w dupie.

Są tacy ludzie, co to się wszędzie wkręcą, mają radar nastawiony na wpływowych znajomych. Brylują w korytarzach, za głośno się śmiejąc, dyskutują na lanczach teatralnym szeptem, zawsze sprawiają, że czuję się jak uboga krewna, jak nieproszony gość. A ja, dupa wołowa, nie umiem przenikać w odpowiednie kręgi, nie potrafię tworzyć strategii towarzyskich, nie wytrzymuję obciachu wspólnego selfie na ściance, żadne ze mnie zwierzę salonowe. Ja jestem prosta dziołcha, co z oczu, to z serca, naiwna i nieżyciowa pierdoła, szczera i uczuciowa, jak kocham to na zabój. Nie należę do żadnego kółka wzajemnej adoracji, której członkinie wzajemnie adorują się na swoich blogach i fanpejdżach, nikt mnie nie promuje, nie linkuje ani nie proteguje. Po minionym weekendzie wiem już na pewno to, co przypuszczałam – jeżeli do zrobienia blogowej kariery potrzebne są te uściski śliskich rąk, to ja jej nie zrobię. Przecież ja tu właśnie szukałam wolności i oddechu od uwierających konwencji towarzysko – biznesowych. Wróciłam więc do domu po konferencji Seebloggers, zdjęłam za ciasne, przedciążowe buty, zmyłam makijaż, wyjęłam z torebki wizytówki osób, do których nigdy nie zadzwonię i podsumowałam: bluzka i spódnica, których ostatecznie nie ubrałam, bo padało – 120 zł, sukienka na wieczorną imprezę, której i tak nikt nie zauważył – 80 zł (dzięki Bogu za wyprzedaże), benzyna wypalona na trasie Gdańsk – Gdynia – 50 zł, wizytówki – 40 zł, ilość razy, kiedy czułam się jak pierdoła – 17, poczucie, że mogę wrócić do najwygodniejszej i najszczerszej konwencji na świecie – bezcenne.

1

2

4

Hanię miałam na miejscu, pod opieką mojej teściowej, a Zosia pojechała z moimi rodzicami na weekend na wieś. To tylko trzy dni, a stęskniłam się jak durna – dawno się nie rozstawałyśmy. Widziałam, że ona też – dawno nie była taka przylepa jak w niedzielę wieczór. W ramach zajęć integracyjnych już w poniedziałek rano odpaliłam wreszcie ten słój i zrobiłam, jak obiecałam – domową lemoniadę z dyspensera z kranikiem. I poczułam, że mam w domu jedyne kółko wzajemnej adoracji, w którym chcę być, jedyny babski trójkącik, którego mi trzeba.

5

6

7

10

12

13

15

17

19

20

23

24

słój do napojów z kranikiem – More Than Jar

słoik z rączką do picia – More Than Jar

Moja lemoniada to tzw. cloudy lemonade – nieklarowna, „pochmurna”, ale wykonana moim autorskim sposobem na skróty – bez konieczności gotowania syropu cukrowego. Idealnie kwaskowata, lekko słodka, orzeźwiająca i pyszna.

Domowa lemoniada

Składniki:

  • 5 cytryn
  • 3 łyżki cukru trzcinowego
  • 2 litry wody gazowanej
  • lód

Przygotowanie:

  • cytryny wyszorować i sparzyć
  • trzy z nich obrać dokładnie ze skóry (łącznie z tą białą błonką), dwie – pokroić w cienkie plastry
  • obrane cytryny pokroić na mniejsze kawałki, zasypać cukrem i zmiksować blenderem (użyłam ręcznego) na papkę
  • zmiksowane owoce przełożyć do słoja/dzbanka i zalać gazowaną wodą, wymieszać, dodać lód i plastry cytryn

P.S.: Nie chcąc zrobić przykrości szeregowym, sympatycznym uczestnikom, z którymi miałam miłe pogawędki, muszę sprawiedliwie dodać, że podczas weekendu miałam też wiele sympatycznych spotkań i ciekawych rozmów. To nie jest tak, że było tragicznie, ale jednak dominujący w moim odczuciu jest klimat targowiska próżności  i towarzyskich układów, a tego nie znoszę. Niesprawiedliwa była bym też, gdybym nie wspomniała tu o jednej znanej twarzy, która wydała mi się jakaś bardziej autentyczna od pozostałych i w swojej spontaniczności jakaś taka swojska. Nie będę zapeszać, ale czuję, że mogłabym z nią konie kraść. Więc może do bilansu powinnam dodać: ilość nowych, dobrze rokujących koleżanek z Białegostoku – 1 :)

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

75 Komentarze

  • Odpowiedz Monika 28 lipca 2015 at 12:03

    Chciaabym przybic Ci 5. Seebloggers uswiadomilo mi, ze kariera bloggera i ja, to dwa rozne swiaty. Nie jestem osoba, ktora wcisnie sie wszedzie, tu zasmieje, tu ucaluje, szepnie „kochana” i bedzie lubic wszystko. Nie da się, bo obluda wyplynie uszami. Chcialam skasować, ale będę sobie dziubac. Gdzies dojde, moze niedaleko, ale z czystym sumieniem
    ..

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:13

      Nie kasuj, dłub, jestem pewna, że jest droga obok tego dominującego, ściankowego nurtu – popatrz choćby na Liskę z White Plate czy Martę z Jadłonomii. Fakt, że z bloga kulinarnego nieco łatwiej przejść offline do warsztatów czy książek, ale na pewno da się inaczej. Keep calm & blog on! 😉

      • Odpowiedz Monika 28 lipca 2015 at 23:27

        Tak, jest jeszcze parę diamencików, które błyszczą z dala od tych na topie 😉 Dobrej nocy!

  • Odpowiedz Karolina 28 lipca 2015 at 12:04

    Ale z Ciebie równa babka! Kropka

  • Odpowiedz Niesmiala 28 lipca 2015 at 12:09

    Fajna laska z Ciebie i tyle :)

  • Odpowiedz Niesmiala 28 lipca 2015 at 12:10

    Haha ale się zgrałam z Karoliną, ale widzę że w tym samym czasie nasunęła nam się ta sama myśl :)

  • Odpowiedz StyleRecital 28 lipca 2015 at 12:12

    Fajnie to opisałaś, ja też raczej unikam takich ‚spędów’ i jako blogerka nie jeżdżę, nie zapoznaję się, nie udaję, że wszystkich czytam i uwielbiam, bo każdy ma swój świat i swoich odbiorców. Cała ta idea SeeBloggers wydaje mi się trochę nudna jak dla ludzi pełnych kreatywnych pomysłów, otwartych, nowoczesnych. Sam widok auli, prezentacji z pałer pointa i wykładu wzbudza we mnie ziew jak za czasów studiów (choć na socjologii niewiele takich było, ale zdarzały się). Ta forma jakaś taka nieciekawa. No i zawsze tam, gdzie towarzystwo jest tak różnorodne nie ma możliwości czuć się na sto procent super komfortowo. Może bardziej tematyczne warsztaty dla bloggerów z tej samej parafii byłyby lepszą ideą? Nie wiem, ale póki co dla siebie też nie widzę jakoś miejsca na tego typu spotkaniach.
    Hanka+cytryna to dopiero bezcenne 😀

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:15

      Wiesz, ale tam akurat były bloki tematyczne w osobnych salach i trochę warsztatów, więc to nie to. Ja też walnęłam prezkę w ppt, ale mówili, że nie było nudno :) choć to fakt, że można by oczekiwać czegoś bardziej twórczego.

  • Odpowiedz Patti 28 lipca 2015 at 12:16

    Jak dobrze że ten cały blogowy światek podglądam sobie przez dziurkę od klucza;)))
    Polka jest wielka!
    Patti

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:16

      Niestety, mimo tych 10 kilo na minusie – rzeczywiście wciąż jestem wielka 😉

      • Odpowiedz Patti 31 lipca 2015 at 14:59

        No wiesz :)))) nie tą wielkość mam na myśli …klawiaturze :)))

  • Odpowiedz Paulina 28 lipca 2015 at 12:22

    No powiem Ci, że jechałam autobusem w sb wieczorem w towarzystwie osób z plakietkami „Seeblogers”. Miały krótkie kiecki, mocne makijaże, perfumowały się na przystanku od czubka głowy po palce u stóp i żuły gumę z otwartymi paszczami…poczułam, że nie chciałabym tam być. Choć wiadomo, że mógł być to tylko wyjątek (może potwierdzający regułę;)) to obrazek zdziwił…
    Jesteś szczera do bólu. Miło, że jeszcze kogoś na to stać. A poza tym kolejny dobry wpis!

    • Odpowiedz Paulina 28 lipca 2015 at 13:31

      Uppssss „Seebloggers” 😉 literówka

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:18

        Nie mam nic do stracenia, Paulina. Moja siła to Wy, a mam Was tylko dzięki temu, że jestem autentyczna. Musiałabym być głupia, żeby się zmienić :)

  • Odpowiedz Iza 28 lipca 2015 at 12:30

    Ostatniej jesieni byłam na jednym takim spotkaniu dla blogów wnętrzarskich. Wiem ze taka formua mi nie odpowiada, choc poznałam parę fajnych osób na zywo o innych zaczełam miec takie zdanie jak ty.. tego typu spotkan jest teraz co trochę.. i jeszcze organizatorzy chcą robic wielką nobilitacje z udziału w nich.. a mnie szkoda czasu na to.. bo mam wrazenie co raz barziej ze to głównie o lans tam chodzi .. :( choc sama teraz organizuje spotkanie blogerskie.. ale na moich zasadach i spotkanie ma byc kreatywne i z osobami które lubie i bedzie na na moim podwórku -dosłownie ;p o! a lemoniada wyglada pysznie :)

  • Odpowiedz qoopka 28 lipca 2015 at 12:32

    nie bede sie rozpisywac…ale lubie Cie teraz jeszcze bardziej…

  • Odpowiedz Patti 28 lipca 2015 at 12:48

    A jeszcze podobno mówili jak zbić majątek na blogowaniu !!! Dobrze słuchałaś??? Masz szansę być „bugata”. Tam był jakiś jeden co odrzucał propozycje za 200 tys. :))) taki ma chłop gest !

  • Odpowiedz Karusia 28 lipca 2015 at 12:56

    „uściski śliskich rąk”… Szczera do bólu. Uwielbiam!
    Autentyczność – to wielka cecha. Nigdy się nie zmieniaj!

  • Odpowiedz Lucy Mayday 28 lipca 2015 at 12:57

    Myślę, że zadziałały na Ciebie dwie siły – dośrodkowa, która wyraża się doświadczeniem życiowym i odśrodkowa, która po pierwszym szale blogowania zaczyna wykształcać zdrowy dystans. Mogłabym się tu rozciągnąć w opiniowaniu, ale… po co? Wszystko, co już wiesz, osiągnęłaś upływem czasu i zbiegiem pewnych okoliczności. Oraz otwartym umysłem. Chyba dopiero nastąpił ten moment, kiedy chciałabym się przywitać blogowo mimo, że śledzę wpisy na bieżąco. Lubię Cię w wersji slow.
    Lucy

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:20

      Trafna obserwacja, Lucy. Napisałaś to tak, że poczułam się, jakbym przeszła na drugą stronę lustra albo tęczy tym wpisem, dzięki :)

      • Odpowiedz Mama Ani i Jula 30 lipca 2015 at 22:51

        I prosze, nie zamieniaj swojego mieszkania w podobne do tych, które widzimy na dziesiątkach zdjeć na instagramie.. To jedyne co coraz bardziej mi przeszkadza.. Ja wiem ze to wszystko jest piękne i chce sie to mieć ale moze mozna stworzyc b&w inne niż wszystkie.. I totalnie identyfikuje sie ze słowami Lucy! Pozdrawiam!!

  • Odpowiedz dom na skraju lasu blog 28 lipca 2015 at 13:02

    Tak, właśnie tak czułam… że to całe blogowe środowisko będzie odpowiadało Twojemu opisowi… Szkoda…

    Ja bardzo lubię czytać Twoje wpisy, poza tym uważam, że u Ciebie jest bardziej „felietonowo” niż blogersko 😉 pora zapukać do Wysokich Obcasów 😉 przecież tam też można zarabiać 😛

  • Odpowiedz Kamila 28 lipca 2015 at 13:09

    Przeczytałam jakby na jednym wdechu i powiem Ci, że pocieszające jest to, że nikt Ci za skórę nie zaszedł, nikt na Ciebie nie splunął, ani nikt nie pokazał Ci z bliska, że jesteś nikim. Siedzę trochę w tym światku i na początku byłam ostro zakręcona na punkcie poznawania ludzi. (W końcu od zawsze buzia mi się nie zamyka i jakoś taka otwarta jestem do ludzi). W końcu jednak dostałam po dupie za łatwowierność i za tą właśnie otwartość. Dostałam tak, że ciężko było mi się podnieść. Zrezygnowałam ze spędów dla blogerów, choć nie twierdzę, że są złe. Mnie po prostu przeraża, to jak ludzie lepią się do siebie, zlizują sobie lukier z placów, a potem wchodzą do dupy. (Dosłownie i bez ładnych słów nie będzie).

    To, co Ty tutaj napisałaś, ja zrozumiałam zbyt późno. Najważniejsze, że życie tu i teraz to moi bliscy, rodzina i nie mam już depresji z powodu braku selfi w kiblu, czy słodko przyklejonego uśmiechu w towarzystwie (takim co wypada się znać i podać tę rękę ocukrzona).

    Polka! Ja Cię tutaj czytam nie dla poklasku i nie po to, by być Twoją koleżanką. Rzadko komentuję, bo jak mi dzieciaki dają w kość, to nie wiem jak się nazywam. Też mam tak, że trochę tęsknie, żeby ubrać te szpilki i zdobywać świat. Stukam się jednak po głowie i mówię: PO CO CI TO BABO. Zrób sobie lepiej placek. To co najważniejsze jest obok. Twoje DZIEWCZYNY mają MOC- czuję to. Ty bez lukru i owijania masz jeszcze większą!

    Dzięki Ci za ten tekst! AMEN

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:30

      Kamila, fajnie, że się ujawniasz, choćby w takim momencie. Faktycznie- nikt mnie niczym nie zranił, przykro mi słyszeć, że u Ciebie było inaczej :( Widzisz, że ja doceniam te moje dziewczyny na maksa, ale jestem pewna, że rozumiesz też potrzebę zaistnienia, uznania – w końcu też po to piszemy te swoje blogi. Trzymaj się!

      • Odpowiedz Kamila 28 lipca 2015 at 21:39

        Pewnie, że rozumiem!

        Ja już nie czuję jakiś negatywnych emocji, mam to za plecami. Cieszę się jednak, że w dobrym momencie spadłam tyłkiem na ziemie :)

        Uściski cytrynki!

  • Odpowiedz Angela M. 28 lipca 2015 at 13:11

    Rób to co lubisz najbardziej ,to co dyktuje Ci serce i nigdy nie przejmuj się innymi ,ile ludzi tyle różnych charakterów ,opinii,dobrych czy złych komentarzy szkoda na to tracić czasu :) Ja osobiście podziwiam Cię za to jak Ty to wszystko ogarniasz? Jestem mamą 6 miesięcznej Amelki i szczerze mówiąc nie daje rady i padam ze zmęczenia:) Uwielbiam pastele ,styl skandynawski i wszystko co z nim związane dlatego na Twoim blogu bywam wręcz codziennie.Super babka z Ciebie!!!Tak trzymaj!!!:)

  • Odpowiedz Agnieszka Kijowska 28 lipca 2015 at 13:14

    Uuu, powiało szołbizem i wielkim światem :-) Cóż, wszystko jest na sprzedaż, niestety. Fajnie, że się nie dajesz. Najważniejsze, to pozostać sobą. Pozdrawiam serdecznie z mojej zapadłej wsi :-)
    PS. Zdjęcie młodej po zjedzeniu cytryny zajebiaszcze :-)

  • Odpowiedz Anka z whitestoku 28 lipca 2015 at 13:29

    A żałowałam, że Białystok tak daleko od Gdyni i że nie mogę tam być… A tu widać nie warto żałować, bo to co mnie najbardziej irytuje to lizodupstwo i kółka wzajemnej adoracji. Białystok to fajne miejsce pełne ciekawych otwartych ludzi, tak więc zapraszamy:)

  • Odpowiedz Tosia 28 lipca 2015 at 13:37

    Co za ulga! Jak miło, że w końcu ktoś nie jest oblepiony karmelem opowiadając o tym co się tam działo. Chociaż wiele nas różni to jednak mogę się śmiało podpisać pod większością Twoich słów.
    Dawno mnie nie było na tego typu konferencji, właściwie w ogóle na oficjalnym spotkaniu blogerów i przypomniałam sobie właśnie dlaczego je omijałam. Wytrzymałam tylko kilka godzin pierwszego dnia i to pewnie dlatego, że byłam tam w towarzystwie osób, które miałam już dawno temu okazję poznać w realnym świecie. Natomiast bieganie po korytarzu i zaczepianie „wpływowych blogerów”, aby nawiązać sieć znajomości i zdobyć ich uśmiech to zdecydowanie nie moja bajka.
    Swoją drogą widziałam Cię tylko na „dzień dobry” przy recepcji, widocznie jesteśmy za mało modne, aby wpaść później na siebie w strategicznych miejscach.
    Ps. A lemoniadę bym piła, na pewno byłaby smaczniejsza od tej, którą rozdawali w jednym z punktów tego targowiska!
    Pozdro :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:32

      haha, możliwe, że tak było, że nie wpadłyśmy na siebie w kolejce do ścianki :) Swoją drogą szkoda, bo miałam nadzieję na więcej fajnych spotkań z sympatycznymi gębami internetów 😉 do wpadnięcia na siebie gdzieś w Trójmieście!

      • Odpowiedz Helenka 29 lipca 2015 at 13:08

        Podziwiam Panią za odwagę mówienia prawdy.To rzadko spotykane w dzisiejszych obłudnych czasach.Unikalne a przez to cenne.

  • Odpowiedz iv 28 lipca 2015 at 14:06

    Boże ja też lękam się, że po zakończeniu macierzyńśkiego będę tylko tikać i likać – bo takim kosmicznym językiem posługuje się moja córka. Ale nie oddałabym za nic w świecie czasu który z nimi spędzam i nie zamieniłabym go na czas z jakimikolwiek dorosłymi. Nie lubię się do nikogo dopasowywać, lubię czuć się swobodnie w jakimś otoczeniu a nie że mi to otoczenie zaciska pętlę na szyi.

  • Odpowiedz iv 28 lipca 2015 at 14:08

    Ja nieogar… miałam jeszcze dodać że słoja i słoiczków zazdraszczam niezwykle mocno:))) Zasadzam się na nie ale jakoś ciężko się szarpnąć.

  • Odpowiedz Klaudia 28 lipca 2015 at 14:08

    Nie jestem blogerką ale rozumiem temat. Od dawna pozerom mówię NIE i pewnie dlatego tak niewielu ludzi mam wokół siebie. Najważniejsze to dbać o higienę psychiczną i żyć wg własnych zasad. Pozdrawiam Polko. Fajna z Ciebie dziewczyna.

  • Odpowiedz Magda 28 lipca 2015 at 14:20

    Kiedys byla afera z jedna z bardzo slawnych blogerek,ktora pisala niefajne komentarza na temat innych i po IP wydalo sie ,ze to ona….pozniej to jakos ucichlo,ale dalo mi to do myslenia….
    Pisz felietony!!!!!! Pozdrawiam

  • Odpowiedz Kasia 28 lipca 2015 at 15:32

    O nie ja protestuje.Ja docenilam na IG Twoja przepiekna sukienke z Reserved.Zalowalam ze jej nie kupilam tak bardzo ze w niedziele odwiedzilam 3 sklepy i nigdzie jej juz nie bylo😜
    Co do tego zjazdu blogerow to jest jak w zyciu,nie znoszebtych ukladow ukladzikow lizodupstwa.Wiesz ja juz sie z zyciem zegnalam na szczescie ktos nademna czuwal i o d tego momentu bardziej doceniam zycie,fajnych ludzi a pozerami sie brzydze i nie otaczam sie takimi ludzmi,w Tobie wyczuwam fajna babke i nie dziwi mnie ten wpis.Szkoda tylko bo chcilabym Cie posluchac i zobaczyc.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:33

      Może jeszcze będzie okazja, Kasia. A ja życzę, żeby jeszcze na Ciebie gdzieś czekała ta kiecka, bo świetna jest nooo :(

  • Odpowiedz Asia 28 lipca 2015 at 15:44

    Jak zrobisz blogowa karierę to nie zostaniesz sobą wiec najlepiej daj sobie spokój z tym , naprawdę sadzisz ze to Cie uszczęśliwi ? Twoje dzieci będę ubrane w najnowsza kolekcje D&G będa zwiedzać Włochy raz w tygodniu , a Ty będziesz udzielać wywiadów i prowadzić fascynujące szkolenia i prezentacje po których inni będa od razu „sławni i bogaci ” . Odchudza Cie 15 kg i każą nałożyć jakieś niewygodne ciuchy żebyś juz mogła odtąd sie czuć jak „bogata krewna ” , wcisną w za wysokie buty i kaZa zrobic paznokcie az do nieba … Tego chcesz ? Tej niechybnie pojawiającej sie „sodowki” która uderza siła wodospadu . Utraty anonimowości i oddechu aparatu gotograficznego na karku , i nagłówkow „Polkadot dziś ubrała niemodna sukienke , Polkadot spocila sie pod lewa pacha … Itp itd. Niewiem jak inni ja nie wierze ze można zrobić karierę i sie nie zmienić . …. Szkoda tego co juz masz , fajnej rodziny , miłego konta i spokojnego zycia Pozdrawiam

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 20:02

      to zależy, co rozumiesz pod pojęciem „kariera”, bo ja – dobrze prosperujący, zarabiający na rodzinę i przyzwoite życie blog, uznanie i poczytność w pewnych kręgach, a nie pseudo-celebryctwo spod znaku Pudelka. Choć po części masz rację – kasa zmienia, to na pewno, i pewnie gdybym była bogata wyglądalibyśmy wszyscy inaczej :)

  • Odpowiedz Justyna 28 lipca 2015 at 17:54

    Masz we mnie pewnie już kolejną fankę. Obiecuję zostać na dłużej więc proszę nie przestawaj pisać, bo piszesz genialnie! Piszesz to co czuję i myślę a sama nie potrafię ubrać tego w słowa. I świetne masz to swoje kółko wzajemnej adoracji :-) dodatkowo zyskałaś pewnie nie tylko u mnie wielki szacunek za szczerość :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 lipca 2015 at 21:36

      Justyna, staram się znaleźć jakiś swój sposób, żeby być dalej dla Was, tu czy gdzieś indziej…niestety czas płynie, macierzyński zaraz się skończy, stąd te różne moje, mniej lub bardziej udane, pomysły na to, by jednak żyć z bloga. Pracuję nad tym, żeby nie zniknąć gdzieś za biurkiem, bo niestety, jeśli pójdę do pracy to już nie będzie czasu na bloga :(

  • Odpowiedz Magda 28 lipca 2015 at 18:15

    Pięknie napisane :-)

  • Odpowiedz mamaludinka 28 lipca 2015 at 18:41

    Nobi ja lubię Cię teraz jeszcze bardziej! Mogę byc w Twoim kółku adoracyjnym! 😜

  • Odpowiedz mamaludinka 28 lipca 2015 at 18:43

    No i * tak to jest jak się pisze podczas karmienia :)

  • Odpowiedz susannaromana 28 lipca 2015 at 19:28

    Tak właśnie podejrzewałam…
    Dla mnie jesteś Najlepsza!!!
    Lemoniadkę jutro zrobię, tylko kupię odpowiednie cytryny.
    Pozdrawiam :)

  • Odpowiedz cusine and art 28 lipca 2015 at 21:18

    Świetny tekst, fantastyczne podejście do życia!!

  • Odpowiedz Ania 28 lipca 2015 at 21:35

    Świetnie się to czytało, nic dodać, nic ująć …boski ten trójkącik, boskie zdjęcia, aż się sama skwasiłam z tym maleńkim pysiem :* Ściskam tak mocno jak tylko się da 😀 <3

  • Odpowiedz Luśka 28 lipca 2015 at 21:47

    Uściski dla waszego trójkącika. Uwielbiam 😘

  • Odpowiedz Batysfera 28 lipca 2015 at 21:48

    I za to uwielbiam Cię obłędnie!

  • Odpowiedz Ania 28 lipca 2015 at 21:57

    Byłam w Gdyni ba nawet byłam na Twoim wykładzie i to w pierwszym rzędzie i powiem Ci że choć nie znałam wcześniej ani Ciebie ani Twojego bloga (co się będziemy oszukiwać, że jest inaczej) to to że poznałam uważam za niesamowitą wartość tego spotkania! Ja z blogosfery od roku sukcesywnie się wycofuję przenosząc swoją aktywność w inną stronę ale mam w niej kilka osób które uważam za wyjątkowe z którymi chcę utrzymywać kontakt niezależnie od tego w którą stronę postanowię skręcić na następnym skrzyżowaniu. A takie spotkania dają mi kopa żeby się spakować i przejechać całą Polskę żeby się z nimi zobaczyć, pogadać, pośmiać się pożartować (czasem za głośno…no cóż jestem niska to skoro mnie nie widzą to niech mnie chociaż słyszą ;p) Ale niestety z wieloma rzeczami o których mówisz niestety muszę się zgodzić. wiele osób mnie rozczarowało ale dzięki bogu wiele pokazało też jak cudownymi i wesołymi są osobami. Więc mój balans jest na zero.
    Pozdrawiam Cię serdecznie za głośna Ania z pierwszego rzędu ;p

  • Odpowiedz Mama w Dużym Brązowym Domu 28 lipca 2015 at 22:19

    Jak to, ja myślałam, że ty już zrobiłaś karierę? Stworzyłaś kapitalne miejsce do którego chce się wracać, masz setki setek czytelniczek/ków, promujesz bardzo fajny styl życia….Dzielna kobieta jesteś, droga Mrs Polko Dot 😉 Podziwiam i – no dobra – zazdroszczę. Tej kariery :)

  • Odpowiedz Marysia 28 lipca 2015 at 22:19

    Ufffff, czyli to nie tylko ja z każdym kolejnym spotkaniem przekonuję się że to nie dla mnie… Fajnie było Cie zobaczyć i miło spędzić czas z kilkoma prawdziwymi osobami, ale strasznie smuci mnie to, że autentyczność przestała być w modzie, że każdy na wszystkim się zna, że pseudo-znajomosci pękają jak bańka mydlana itd itd itd. Żałuję tylko że nie mogłam zobaczyć Twojej prezentacji!

    PS jaka cudowna Hanula! ❤

  • Odpowiedz Asia 28 lipca 2015 at 22:29

    Gdzieś w odmętach Instagramu widziałam plakat „Girls can be superheroes too” i myślę, że świetnie pasowałby do twojej kolekcji :) Kolejny świetny wpis ale nie polubię Cię bardziej bo bardziej się nie da. Ubóstwiam Twój Blog (celowo B nie b) i mimo tych wszystkich pułapek szołbiznesu i bogactwa życzę sukcesu o jakim nawet Ci się nie śniło.

  • Odpowiedz Renia 28 lipca 2015 at 22:36

    Trafne obserwacje i szczere wyznanie…brawo.Ja właśnie dlatego bez żalu pożegnałam kilka obserwowanych blogów.Puste były strasznie,nastawione na zysk i pseudo karierę.Pozerstwo,a w komentarzach lizodupstwo.Nie dałam rady już tego czytać oglądać i oberwować.I właśnie widzę,że kilka z tych Pań również uczestniczyło w See Bloggers,dlatego doskonale Panią rozumiem.
    W zasadzie nigdy nie komentuję,ale tym razem musiałam,bo nareszcie Ktoś ocenił to wszystko właściwie.
    Z ogromną przyjemnością od dłuższego czasu czytam Pani bloga.
    Pozdrawiam serdecznie również z Trójmiasta :)

  • Odpowiedz Dagmara 28 lipca 2015 at 22:57

    Matko,ze ja miała wyrzuty,ze się nie zgłosiłam, że miałam mysli,ze powinnam tam.być,skoro prowadzę mojego małego bloga. No bo mieszkam blisko,bo fajnie byłoby mieć więcej czytelników. Nie pojechałam… bo się wstydziłam, że ja taka znikąd miałabym przy gwiazdach stać… (myślałam tak też o Tobie, co by było gdybyśmy się spotkały, czy byś pamiętała mnie i wogole…). Dzięki za ten wpis, warto pamiętać po co się pisze… blog to mój niby dziennik,nasze wspólne chwile, nie muszę nikomu się przymilac,żeby ktoś chciał je docenić!

  • Odpowiedz aigreetsucre 28 lipca 2015 at 23:20

    No co Ty, Polka! Wystarczył 1 rzut oka na ig, żeby się dowiedzieć, że było „genialnie!”, „wspaniale!”, „cudowna atmosfera!”, „będę tęsknić!”, „omomom!” i „mmmmm!”. Może Ty po prostu byłaś gdzie indziej?? 😉 Bo ja to bym chciała tam być, po tych opisach! Rzucić dom, dzieci, pracę i nurzać się w tej wspaniałej atmosferze… Dlatego dobrze, że jesteś – szczera i swojska, odważna i prawdziwa. To są wartości , których szuka teraz świat (bo widzisz nie tylko Ty się odchudzasz, inni też mają dosyć cukru i lukru ;). Dlatego karierę na pewno zrobisz, taką według swojej definicji :) Ps. A jak tam zgłębiłaś jakieś tajniki blogosfery, to weź się podziel, nie bądź taka, co? 😉

  • Odpowiedz Kasia Antończyk 29 lipca 2015 at 00:06

    Po tym niewesołym tekście mam chociaż nadzieję, że byłam jedną z tych „sympatycznych osób” na See Bloggers 😉 Ja przyznaję, że mnie się podobało choćby dlatego, że mogłam posłuchać tego, co mówiłaś, poznałam też już wcześniej kilka osób (z blogów wnętrzarskich), które bardzo polubiłam, i z którymi widzę się tylko na takich spotkaniach. Mając obok siebie choćby jedną bliższą, normalną osobę od razu wszystko widzi się w jaśniejszych barwach, można się też nieźle pośmiać :) Pozdrawiam Cię serdecznie . Kasia Antończyk.

  • Odpowiedz kempina 29 lipca 2015 at 07:53

    Hihi, no ja po Blog Forum 2 lata temu miałam taką minę jak Hanka na jednym z powyższych zdjęć 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 lipca 2015 at 21:41

      😉

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 29 lipca 2015 at 09:41

    Mnie przyciągnęła do Ciebie twoja autentyczność, szczerość i otwartość wypowiedzi na blogu.
    Tym większy szacun za ten post.
    Aż żałuję, że nie byłam na prelekcji…
    Mnie bardzo odpowiada ten twój kawałek podłogi i z chęcią się w nim goszczę…
    pzdr Gosia

  • Odpowiedz Matrona Frustrata 29 lipca 2015 at 09:59

    W pierwszej chwili zmartwiłam się, bo jak widać, przegapiłam tą imprezę, a że jestem z Sopotu, to żabi skok bym miała. Ale kiedy wczytałam się w Twój wpis, przestałam żałować (no, może tylko jakiś smutek się pojawił, że nie miałam okazji Cię poznać). Internet ma to do siebie, że możemy stworzyć wokoło siebie swój własny świat, w którym będziemy błyszczeć, a kiedy nadchodzi rzeczywistość… Życzę Ci dalej takiego trzeżwego podejścia do świata, pozdrawiam i dodam, że z przyjemnością do Ciebie zaglądam :)

  • Odpowiedz Simply About Home 29 lipca 2015 at 11:52

    Jak się cieszę, że w końcu nie pojechałam na tą edycję. Miałam podobne przemyślenia po ostatniej, gdzie z jednej strony poznałam fantastycznych (zwykłych!) ludzi, a z drugiej czułam się jak powietrze, którym nikt nie chce oddychać… Nie dla mnie takie spędy, bo choć co nieco można się ciekawego było dowiedzieć, to cały ten social to nie moja para kaloszy.

  • Odpowiedz Marta 29 lipca 2015 at 18:38

    Dzięki za ten wpis! :)

  • Odpowiedz Magda ok 30 lipca 2015 at 18:13

    Świetny post. Bardzo szanuje ludzi,którzy mówią to co myślą i czują. I Ty do nich należysz. Nie lubię wymuszonego słodzenia. Lubię Twojego bloga,bo czuję,że jesteś fajna babka,która pisze o życiu takim jakie jest. A teraz ładnie poproszę o wpis o tym jak udało się Tobie zgubić te 10 kg :)

  • Odpowiedz Alexandrologia 31 lipca 2015 at 16:06

    I za to Ci lubię Polka. Jestes pierwszym i jedynym blogiem, który śledzę :)

  • Odpowiedz malaczki 31 lipca 2015 at 17:52

    Jak tak piszesz o tym cudownym spamowaniu i wypromowaniu na swoich insta itp blogowych kolezanek to mam tu w glowie tylko buube i bakusiowo, swego czasu moje dwa ulubione blogi a teraz doslownie odrzuca mnie na ich widok przez te ich podsylanie beznadziejnych postow kolezanek typu zudit…
    A co do Twojego bloga, blagam Cie nie zmieniaj sie, mimo ze nie przepadam zbyt mocno za skandynawskim stylem, to Ty mnie przyciagasz jak miod Kubusia Puchatka :)

  • Odpowiedz The Idea Box 1 sierpnia 2015 at 14:10

    Nas na żadnym bloggerskim spotkaniu nie było, ale już po Instagramie i FB widać, że targowisko próżności na takich imprezach ma się doskonale :). Myślimy jednak, że autentyczne, fajne treści nie potrzebują tej otoczki sławy i fajności. Jeśli coś jest dobre, to jest dobre i każdy się na tym prędzej czy później pozna. My w to wierzymy i chcemy przekazywać coś więcej niż swój wypieszczony wizerunek. A o to chyba w blogowaniu chodzi – o dzielenie się swoimi pomysłami, inspirowanie innych, na swój, czasem pierdołowaty, sposób.
    Nachalna promocja, jak widać po komentarzach, zniechęca. Więc albo wierzysz w to co robisz i Twoja charyzma przyciągnie każdego albo się lansujesz, mając nadzieję, że da Ci to poczucie, że wierzysz w to co robisz. :)

    Powodzenia, Mrs. Polka! Wpisy fajne, zdjęcia ŚWIETNE i zazdrościmy oczywiście słoja z kranikiem.

  • Odpowiedz wis 3 sierpnia 2015 at 21:41

    Polka, właśnie za taką prostotę i prawdomówność cenią Cię Twoje czytelniczki – nie zmieniaj się a wytrwamy wiernie przy Twoim boku:)

  • Odpowiedz livingcomfy 6 sierpnia 2015 at 20:38

    Dokładnie to samo czułam po wyjściu z budynku pierwszego dnia. Rozmawiałam o moich odczuciach z innymi, siedzącymi obok mnie na wykładach blogerami, a oni patrzyli na mnie jak na kosmitę. Bo „jeśli nie chcesz błyszczeć, nie zrobisz wszystkiego dla popularności i nie kręci Cię snapchat, to po co Ci w ogóle ten blog?”. Zażenowanie i myśl „co ja tu robię” dopadły mnie już po godzinie. Dobrze wiedzieć, że był tam jednak ktoś normalny.

  • Odpowiedz ANA1131 18 września 2015 at 12:09

    zdjęcia Hani z cytryną wygrały! :)

  • Odpowiedz Larte 30 października 2015 at 12:11

    Ło matko… Minęło już sporo czasu od tego wydarzenia, a ja bym lepiej nie potrafiła ująć w słowa swoich odczuć po tej imprezie. Plątałam się w tłumie obcych ludzi, uśmiechając się do znanych mi z internetowej rzeczywistości, by nie uzyskać odwzajemnienia. Targowisko próżności – to chyba kwintesencja tego, co tam się działo. Wróciłam do domu z niesmakiem i równym poczuciem, że chyba czas się pożegnać z blogowym światkiem.

  • Zostaw coś po sobie