18
Dzieciaki, Wnętrza

najdroższy prezent

Plakat w ramie mi się zachciało wymieniać, a że się spieszyłam, bo mi kipiała zupa, a farba na głowie wypalała dziurę w mózgu, to mi szybka w ramie wzięła i pękła. Bluzgnęłam siarczyście, bo akurat wyjątkowo nie było w pobliżu żadnych dzieci, odłożyłam tę pękniętą ramę na biurko i poszłam ratować swój mózg. Oraz zupę rzecz jasna. Jedno i drugie uratowawszy, poleciałam ratować dzieci, bo się akurat po babciach rozlazły. Wróciłyśmy wieczorem, pokąpałam już towarzystwo, Zośka jeszcze ogląda dobranockę i taka sytuacja: patrzę na Hankę, jak pełza w tę i z powrotem po pokoju, co chwilę o inny mebel się podpiera i wstaje, buja się, szura tymi stolikami i krzesłami. A tam na biurku ta rama pęknięta. Cholera – pomyślałam i już ją chciałam na balkon wywalić, żeby mi się nie pocięły dziewczęta i wtem – srrru! – kawał szyby rozbryzgł mi się na podłodze. To, co nastąpiło już sekundę później przepełnia mnie wzruszeniem i dumą, sama nie wiem, czym bardziej, ale przepełnia mnie tak mocno, że musiałam o tym napisać. Zośka – ta niespełna sześcioletnia dziewczyna o bardzo niepodzielnej uwadze, która jak ogląda bajki, rysuje czy gra na tablecie, to muszę bić w tarabany przez kwadrans, żeby na mnie spojrzała. No więc ta sama Zosia, już po sekundzie była na ziemi, rzuciła się natychmiast na podłogę w jakimś bohaterskim odruchu i trzymała Hanię, żeby ta nie zbliżyła się do potłuczonego szkła. Nie musiałam nic mówić, ona – ta niespełna sześciolatka, trzymała mocno siostrę, żeby nie przypełzła do odłamków. Wpadła to sama, w sekundę. Jej odruch chronienia Hani rozczula mnie już od dawna, ale pierwszy raz dała temu tak spektakularny wyraz.

Ja wiem, że to tylko szyba, parę odłamków szkła i niezły refleks mądrej dziewczynki. Ale ja opłynęłam po tej akcji w odległe rewiry. A może wcale nie tak odległe, kto wie? Bo dziś podtrzymuje młodszą siostrę podczas prób wstawania, usuwa jej spod nóg przeszkody i paprochy, które mogłaby połknąć. Ma do niej niesamowitą cierpliwość. Uwielbia ją – rano po przebudzeniu, czy gdy wraca do domu, pędzi zaraz do swojej Hańci, Nuty – jak ją nazywa (HaNUTA – sama to wymyśliła).  A może jutro da jej ramię do wypłakania i dobrą radę? Ostrzeże przed chłopakiem, któremu źle z oczu patrzy i poprawi szalik? Pożyczy jej bluzkę na egzamin i doda malin do herbaty?

Między pierwszym a czwartym rokiem życia Zosi (kiedy podjęliśmy decyzję, że zabieramy się za drugie) często czułam presję spłodzenia dla niej rodzeństwa. Nie wytworzyło jej tych kilka pytań i sugestii rodziny, ja od zawsze miałam to poczucie, że nie mogę jej tego zrobić – zostawić jej samej na świecie. Bo przecież z takim bratem czy siostrą, mniej lub bardziej udanym, bliższym czy dalszym, to zawsze jakoś raźniej jest, gdy rodziców zabraknie, a księga rodzinnych wspomnień grubsza i pełniejsza w anegdoty.

Hanka – to fakt, powstałaś trochę dla Zosi do towarzystwa i ona dba o Ciebie jak o najdroższy prezent. Pożyczaj jej bluzki i ostrzeż ją proszę przed chłopakiem, któremu źle z oczu patrzy, okej? A jesienią popraw szalik i dolej malin do herbaty, pamiętaj – to Twój najdroższy prezent.

1

3

9

8

14

19

18

22

5

21

20

16

7

13

17

Poleczki mają w pokoju kilka gadżetów z pierwszej kolekcji Bloomingville Mini,  na punkcie której totalnie oszalałam, a którą ma od niedawna w sprzedaży sklep Smukke:

dywanik z misiem – tutaj

torba – tu

doniczka z misiem – tu

doniczka betonowa (w pastelowe trójkąty) – Growraw

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

16 Komentarze

  • Odpowiedz Monika 28 czerwca 2015 at 10:42

    Nie wiem czy to ta ciążą i hormony, może lada dzień zacznę płakać na reklamach, ale … no łezka mi się w oku zakręciłam jak czytałam ten tekst i tak mocniej mi się palce zacisnęły na myśl „żeby to jednak była dziewczynka”, bo jednak więź z siostrą…to więź z siostrą :)

  • Odpowiedz Klaudia 28 czerwca 2015 at 11:01

    Ehhh…Zupełnie jakbym przeczytała o własnych córkach i ich relacjach. (Matylda ma 5 lat i Natalia 1 rok). Wzruszający wpis. <3

  • Odpowiedz Natalka.2504 28 czerwca 2015 at 11:29

    Ja nie jestem w ciąży a też się zakręciła… pięknie piszesz:)

  • Odpowiedz Karolina 28 czerwca 2015 at 12:20

    Też mam to szczęście, że mogę obserwować rodzącą się między moimi córkami więź. W przyszłości te dziewczynki będą najlepszymi przyjaciółkami.

  • Odpowiedz CEGmaRUTka 28 czerwca 2015 at 13:01

    Ach pięknie napisane… Mam niebywałą przyjemność oglądać podobne obrazki pod swoim dachem, choć jeszcze w innej odsłonie, bo Lea ma pięć tygodni, więc do śmigania po podłodze jeszcze daleko. Na ten moment rozczula mnie, gdy wieczorem karmię ją piersią, a mąż szykuje naszego 3-letniego Leona do spania. Wołam go wtedy mówiąc: – Leonku, chodź jeszcze daj mamie buzi na dobranoc. Przybiega do mnie, dajemy sobie ‚rytualne’ buzi-buzi i wtedy… Leo sam z siebie cmoka Leę w czółko i mówiąc ‚doblanoc’ pędzi w stronę sypialni… Awww…

  • Odpowiedz Aneta 28 czerwca 2015 at 13:49

    Podziwiam to jak piszesz…Twoje słowa trafiają do serc czytelników, wzruszasz, bawisz, prowokujesz do głębszego przemyślenia spraw niby oczywistych. Jestem starszą siostrą, pamiętam, miałam niecałe 5 lat kiedy urodziła się moja siostra byłam bardzo dumna i szczęśliwa, teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami (a zbliżam się powoli do 30stki) :) pozdrawiam Ciebie i Twoje śliczne dziewczynki

  • Odpowiedz monika i. 28 czerwca 2015 at 16:10

    piękny post! jak zawsze zresztą

  • Odpowiedz bubulinka.pl 28 czerwca 2015 at 21:34

    aaaa! Polka, Ty masz o siostrach a zobacz co ja mam dziś! http://tojestbubulinka.blogspot.com/2015/06/tacy-sami.html
    Że tak się tu podlinkuję, sory, ale jakbyśmy się zmówiły ;))))

  • Odpowiedz Julia Orzech 28 czerwca 2015 at 21:49

    Brawo dla Zosi i rodziców, bo to przecież dzięki wam taka jest :)

  • Odpowiedz Ola oops!! 29 czerwca 2015 at 16:09

    Wlasnie dojrzewam do mysli, ze musze mojej Ince sprawic taki najdrozszy prezent. Sama jestem bezprezentowa i czasem tak smutno i zle na swiecie.

  • Odpowiedz Daga 7 lipca 2015 at 23:03

    Witam,
    Gdzie można znaleźć pudełka/klocki, którymi bawią się dziewczynki?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 8 lipca 2015 at 12:47

      oj, teraz to nie wiem, mamy je już kilka lat – to kartonowe klocki/wieża marki Djeco, jakieś leśne zwierzątka czy coś takiego, pewnie do znalezienia w necie. A jak nie, to podobne, równie ładne ma w ofercie Janod, pewnie są w bubulinka.pl

  • Odpowiedz Deliratio 16 lipca 2015 at 20:31

    Zuch dziewczyna! Brawo! U swoich dzieci też zauwazylam takie zaangażowanie i miłość:)

  • Odpowiedz muka 1 sierpnia 2015 at 10:20

    no i sie poryczalam…piszesz tak madrze i po ludzku:) nie wiem jak to sie stalo, jakie nuty poruszylas, ale lzy do herbaty spadac zaczely…ok pora sie opanowac, zaraz wroce do innego Twojego postu i bede smiac sie do rozpuku:)

  • Odpowiedz KasieK 20 października 2015 at 17:34

    Jestem nowa na blogu Trafiłam jakoś przypadkiem i przepadłam na dobre !!
    Cudnyyyy wpis !!! Jestem pod wrażeniem !!
    A proszę podpowiedz gdzie można kupić taki cudny mini wózeczek… krzesełko … myszki
    Będę wdzięczna
    Pozdrawiam

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 20 października 2015 at 20:55

      Są marki Maileg, do kupienia m.in. w Amazing Decor, Livebeautifully czy Kalaluszku, generalnie coraz więcej sklepów je ma. Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam! :)

    Zostaw coś po sobie