uroda

moje pielęgnacyjne rytuały i ulubione kosmetyki do twarzy

Niesamowite, jak z wiekiem zamieniamy się we własnych rodziców. Jak zaczynamy mówić do dzieci ich słowami, jak łapiemy się na podobnych odruchach, zwyczajach i upodobaniach. Nie wiem, na ile jest w tym nowym hobby mojej mamy, ale słabość do kremów i zamiłowanie do wieczornego ich wklepywania już zawsze będzie mi się z nią kojarzyć. Kiedy ja miałam takie pielęgnacyjne rytuały w głębokiej pogardzie i wolałam wydać kasę na szałowe cienie czy błyszczyki, mama, choć żadna z niej gadżeciara, smarowideł miała zwykle spory arsenał. Pamiętam, że bardziej wykwintne serie kremów, dobre serum czy maseczki to były zawsze najlepsze prezenty dla niej. Pamiętam, jak wieki temu tata wracał ze sklepu z całą serią jakichś złotych L’oreali i dawał mi je do zapakowania pod choinkę. Pamiętam, że dziwiłam się, jak ona się z tego cieszy, dla mnie to była straszna prezentowa nuda. A dziś? Dziś sama maluję się coraz delikatniej, coraz bardziej jestem odporna na kolorowe nowości, a błysk w oku mam na widok żeli, emulsji, esencji, maseczek i płynów. Nie wiem, czy wychodzi ze mnie moja mama, czy po prostu lęk przed zmarszczkami, ale rozmiłowałam się w pielęgnacji. Oczyszczanie i nawilżanie twarzy to moje ulubione rytuały, to na nie poświęcam najwięcej czasu i na nie jestem skłonna wydać najwięcej pieniędzy. Podczas gdy markowe palety cieni to dla mnie zbędny luksus, dobrej jakości krem wydaje się bardziej uzasadnioną inwestycją. Dbam o twarz i ona mi się ładnie odwdzięcza, jestem naprawdę zadowolona ze stanu mojej skóry – czystej, gładkiej, z niewieloma śladami wieku. To utwierdza mnie w przekonaniu, że to dobry kierunek, że warto każdego wieczora dokładnie ją umyć, porządnie złuszczyć, wklepać i wmasować to i owo. Zresztą, ja wcale nie muszę się do tego przekonywać – bardzo lubię ten mój czas w łazience, to uczucie czystości, świeżości i zadbania. Lubię czuć, jak moja skóra pije dobroczynne składniki, uwielbiam wszystkie te faktury, zapachy, wrażenia. To mi wreszcie daje poczucie, że choć przez kawałek dnia robię coś dla siebie, nawet jeśli przez pozostałych kilkanaście godzin pracowałam, ogarniałam dzieci i dom. Wieczory i ranki są moje. Może i nie mam czasu na kosmetyczkę, pewnie dobrze byłoby częściej gdzieś wychodzić i więcej odpoczywać, ale przynajmniej mam swoje minimum, ten krótki łazienkowy rytuał, mój czas, kiedy o siebie dbam. Bardzo lubię to uczucie.

OCZYSZCZANIE

Zwracam na nie uwagę większą niż kiedykolwiek i naprawdę widzę dużą różnicę w stanie skóry. Od kiedy wykonuję dokładny demakijaż, a peelingi i kwasy stały się niemal codziennością, cera jest znacznie gładsza, praktycznie bez zaskórników czy krostek. W moich zwyczajach inspiruję się koreańskim wieloetapowym rytuałem oczyszczania i pielęgnacji, który nie bez kozery od kilku lat podbija świat. Poniżej przedstawiam Wam moje ulubione produkty do mycia, tonizowania i złuszczania, w większości azjatyckie właśnie – są naprawdę fantastyczne.

COCONUT CLEANSING OIL, SKIN79

Rezygnacja z przedłużania rzęs otworzyła przede mną nowe możliwości demakijażu, z których teraz nader chętnie korzystam. Wcześniej makijaż oczu usuwałam tylko ostrożnie płynem micelarnym, unikałam olejków, nie zmywałam całej twarzy żadnym myjącym preparatem. Ile traciłam! Ogromnie polubiłam ten wieczorny rytuał, czuję się po nim czysto i świeżo. Przez pierwsze tygodnie używałam żeli do mycia Tołpy, miałam kilka różnych i wszystkie były świetne – idealnie usuwały makijaż, zostawiając skórę miękką, zero ściągnięcia. Byłam jednak bardzo ciekawa tego słynnego azjatyckiego dwuetapowego rytuału, który zaczyna się od olejku. Zaczęłam od kokosowego oleju Skin79, który dziś już uwielbiam, musiałam się go jednak nauczyć. Pierwszych kilka zastosowań kończyło się bowiem lookiem a la panda wielka – tusz do rzęs rozmazywał się tylko, ale nie znikał. Okazuje się, że takim olejkiem trzeba nieco dłużej masować twarz, dać mu czas na rozpuszczenie makijażu. Gra jest warta świeczki, ponieważ olej jest dużo delikatniejszy od żelu, nie narusza bariery hydrolipidowej naskórka, odżywia ją i nawilża. Paradoksalnie jest polecany do cery tłustej i mieszanej, ponieważ zbyt intensywne odtłuszczanie skóry pobudza ją tylko do zwiększonej produkcji sebum, podczas gdy olej utrzymuje ją w równowadze. Jednym słowem – taki demakijaż jest odrobinę bardziej czasochłonny, po oleju należy bowiem jeszcze zmyć resztki zanieczyszczeń płynem lub żelem micelarnym, ale niesamowicie przyjemny i znacznie lepiej pielęgnujący.

Olejek do demakijażu Skin79 – ekobieca
(jest też wersja ryżowa tego olejku)

PEELING 3 ENZYMY, TOŁPA

Odkrycie sezonu! Pisałam Wam już kilka miesięcy temu chusteczkach złuszczających Tołpa, które ogromnie polubiłam. Wkrótce potem znalazłam ten peeling na bazie enzymów owocowych i od tamtej pory jestem mu wierna. To cudowny żel o egzotycznym zapachu, który nakłada się na twarz na około dziesięć minut – w tym czasie dokonuje się enzymatyczne złuszczanie martwego naskórka i oczyszczanie skóry. W pierwszej minucie odczuwam delikatne mrowienie, ale nie trwa ono długo ani nie jest intensywne. Po zmyciu żelu skóra jest niesamowicie gładka, delikatna, rozjaśniona, a regularne stosowanie zapobiega powstawaniu zaskórników. Używam jej zwykle 1-2 razy w tygodniu jako uzupełnienie mechanicznego złuszczania peelingiem z drobinkami. Wspaniały kosmetyk, zakochacie się!

peeling enzymatyczny Tołpa – ekobieca

CRYSTAL DEEP PEELING, DR.G

Nadal jednak wykonuję też mechaniczne złuszczanie peelingiem i mam w tej chwili świetny produkt. Do twarzy wybieram zwykle peelingi drobnoziarniste, te grube, cukrowe wolę do ciała. Crystal Deep Peeling ma właśnie takie maleńkie, lecz dość ostre drobinki i masaż nim jest dla mnie w sam raz – buzia jest bardzo wygładzona, ale tylko lekko zaróżowiona. Wrażenie oczyszczenia jest po nim wspaniałe, a nie wyglądam po wyjściu z łazienki jak ostatni Mohikanin, złuszczanie odbywa się delikatnie i bez podrażnień. Peeling ma dodatkowo działanie rozjaśniające i wyrównujące koloryt. Dodatkowy plus za bardzo wygodną i dużą tubę.

peeling głęboko oczyszczający Dr.G – ekobieca

TONIK Z KWASEM GLIKOLOWYM, THE ORDINARY

Kolejny rytuał złuszczający i odsłaniający nowsze warstwy naskórka to u mnie tonik z kwasem glikolowym. Ja mam aktualnie trudno dostępny The Ordinary (upolowany na allegro, można go też kupić na zagranicznych stronach), ale podobne toniki ma swojej ofercie wiele marek. W ekobiecej dostaniecie np. peelingujący tonik Mizon, żelowy, złuszczający tonik z kwasami Bielenda i toniki z kwasami marki Apis. Używam takiego toniku niemal codziennie wieczorem, po demakijażu, przed nawilżaniem. Nic nie szczypie, a skóra jest idealnie czysta i wygładzona.

MASKI OCZYSZCZAJĄCE NA NOS – TONY MOLY, OH K!

Mimo używania peelingów, moja cera nie jest całkiem wolna od zaskórników. Nie ma ich dużo, ale pory na nosie zapychają się i czasem stosuję działania bardziej radykalne. Plastry są fajnym sposobem na wyciągnięcie części wągrów, przetestowałam dwa – ośmiornicę Tako od Tony Moly i trzyetapowy zestaw z Oh K! Ten pierwszy to pojedyncza maska w małej płachcie na środkową część twarzy, Oh K! oferuje trzy – plaster, który rozpulchnia skórę, ten właściwy – oczyszczający i ostatni – zamykający pory. To bardzo fajny zestaw, który wyraźnie oczyszcza skórę nosa, choć muszę przyznać, że ciężki ze mnie przypadek i działanie takich plastrów rzadko jest u mnie spektakularne. Mam raczej zamknięte pory i ciężko u mnie je mechanicznie oczyścić.

plaster oczyszczający Tony Moly – ekobieca
zestaw plastrów do trzyetapowego oczyszczania nosa Oh K! – ekobieca

SZTYFT OCZYSZCZAJĄCY PORY, TONY MOLY

Śliczny i bardzo przydatny gadżet, idealnie sprawdzi się np. w podróży. Mała ośmiorniczka kryje w sobie czarny sztyft z delikatnymi, trącymi drobinkami. Pocieram nim nos i brodę, masuję, później zmywam wodą, a skóra staje się gładka i oczyszczona. Niepozorny stick zawiera wiele fajnych składników, które przyczyniają się do oczyszczania skóry m.in. zmniejszającą pory taurynę, sól morską z Morza Martwego, czarną wodę torfową, która usuwa toksyny, błoto termalne i węgiel drzewny, który działa silnie oczyszczająco.

oczyszczający pory peeling w sztyfcie Tony Moly – ekobieca

MASECZKI OCZYSZCZAJĄCE

Najchętniej kupuję maski w większych opakowaniach, lubię płachty, ale są mniej ekonomiczne i wybieram zwykle coś na więcej niż tylko jedno zastosowanie. Te od A’pieu uwodzą cudnymi słoiczkami i zapachami – mięta z czekoladą i ryż. Ta pierwsza jednak nie pachnie wcale słodko, jest bardziej taka herbaciano-ziołowa, wyraźnie mentolowa, lekko chłodząca. Ma fajne drobinki, więc nakładając ją, robię delikatny masaż, jak przy peelingu, a potem zostawiam na kwadrans. Po zmyciu buzia jest supergładka i niesamowicie odświeżona. Z kolei maska ryżowa ma konsystencję gęstego budyniu i słodki, mleczno-orzechowy zapach. Ona nie tylko oczyszcza i usuwa martwy naskórek, ale też świetnie nawilża, wygładza i rozjaśnia skórę, a także wyrównuje jej koloryt. Obie są niesamowicie apetyczne i są pięknymi gadżetami w łazience.

(Uwaga! W tej chwili nie są dostępne w ekobiecej, ale wrócą już po weekendzie, warto na nie poczekać :))

maseczka oczyszczająca czekolada z miętą A’pieu – ekobieca

ryżowa maseczka oczyszczająca A’pieu – ekobieca

(w ekobiecej jest jeszcze podobna – pistacjowa, oczyszczająco – chłodząca z zieloną glinką i pudrem migdałowym)

NAWILŻANIE, ODŻYWIANIE

ESENCJA NAWILŻAJĄCA – MISSHA

Esencja to najmniej znany w Polsce rodzaj koreańskiego kosmetyku, a jednocześnie jeden z ważniejszych w tamtejszym rytuale pielęgnacji. To coś pomiędzy tonikiem a serum, o bardzo lekkiej, płynnej konsystencji, jednocześnie specyfik jest bogaty w składniki odżywiające, nawilżające i odmładzające skórę. Stosuję go wieczorem i rano, po oczyszczaniu, jako pierwszy etap nawilżania, przed kremem czy serum – wylewam odrobinę na dłoń i delikatnie wklepuję w twarz. Ta esencja intensywnie nawilża, ujędrnia, zapobiega zmarszczkom, łagodzi podrażnienia i wspaniale odświeża. Jest niemal bezzapachowa, wchłania się jak tonik, lecz twarz jest po niej bardziej miękka i nawilżona, uczucie jest jak po lekkim kremie.

nawilżająca esencja do twarzy Missha – ekobieca

NAWILŻAJĄCA EMULSJA ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA – SKIN79

Czaiłam się na tę emulsję już od jakiegoś czasu, bo słyszałam o niej dużo dobrego. No i nie zawiodłam się, jest naprawdę cudowna, to mój ulubiony kosmetyk ostatnio. Używam jej głównie wieczorem, po płynnej esencji i to jest mój ulubiony moment całego rytuału, nie tylko dlatego, że oznacza, iż za chwilę będę w łóżku, ale przede wszystkim ponieważ ten preparat jest tak komfortowy. Lekki, dość rzadki, ale jednocześnie kremowy, pięknie pachnie, cudownie nawilża i – co bardzo lubię – to uczucie nie znika, tylko utrzymuje się na twarzy przez dłuższy czas. Z tego powodu, zwłaszcza jeśli nie muszę się od razu malować, używam jej także rano, zamiast kremu na dzień. Oprócz przyjemności stosowania jest także obietnica fajnych efektów – ten kosmetyk ma odmładzać, regenerować i rozjaśniać skórę. Wygładza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych, stymuluje komórki do odbudowy, działa intensywnie rozjaśniająco, wygładzająco oraz kojąco – jest więc wszystkorobiący.

A to dzięki składnikom takim jak filtrat ze złotego ślimaka, wyciąg z czerwonego żeń-szenia koreańskiego, 24 karatowe złoto czy ekstrakty z 7 opatentowanych składników (m.in. niacyna, adenozyna, arginina), które stymulują, ujędrniają i głęboko nawilżają skórę. Dodatkowy plus to opakowanie – bardzo duże (aż 130 ml!), ładne, z wygodną pompką – ta emulsja to świetna inwestycja w ładną skórę.

emulsja nawilżająca z ekstraktem ślimaka Skin79 – ekobieca

Seria Golden Snail składa się wielu różnych produktów, pozostałe znajdziecie tutaj.

MASECZKA NA NOC MIÓD I JAGODA – PRRETI

Jedna z fajniejszych masek całonocnych, jakie miałam! A trochę ich miałam 😉 Bardzo fajne były te z Holika Holika, całkiem przyjemną hialuronową maskę na noc ma L’oreal, ale ta ma póki co chyba najlepszą konsystencję i zapach – miodowo-owocowy, słodki, ale jednocześnie świeży. Aksamitną galaretkę nakładam cienką warstwą przed snem i kładę się z nią do łóżka – zanim skończę czytać czy oglądać film zwykle na tyle już podsycha, że nie brudzi pościeli. Rano budzę się z gładką, super nawilżoną buzią, po wstaniu oczywiście zmywam resztki maseczki. Ten miodowy żel ma wszechstronne i intensywne działanie pielęgnacyjne – nawilża, odżywia, wygładza, zmiękcza, po prostu dba o skórę, kiedy śpimy.

miodowa maseczka na noc Prreti – ekobieca

MASKI W PŁACHCIE BEAUTY KEI

Tak jak pisałam – lubię je, ale stosuję tylko od czasu do czasu, regularnie używam masek całonocnych i innych w większych słoiczkach. Ostatnio skusiły mnie te od Beauty Kei w wyjątkowo uroczych saszetkach. Wybrałam wersje nawilżające i odżywcze, z typowymi dla azjatyckich kosmetyków składnikami, popularnymi w tamtejszych recepturach: śluzem ślimaka, aloesem i miodem. Są bardzo dobrze nasączone, świetnie przylegają, trzymają się twarzy niczym opatrunek i dają fajne efekty.

maski w płachcie Beauty Kei – ekobieca

PIELĘGNACJA SKÓRY WOKÓŁ OCZU

Strategiczna sprawa w moim wieku. To w kącikach oczu najbardziej widać u mnie pierwsze zmarszczki i nie chciałabym, żeby to postępowało zbyt szybko. No bo po co w sumie? Mam jednak trochę problem z kremami pod oczy, bo nie umiem ocenić ich skuteczności – to wszak wciąż głównie prewencja. Jak wyglądałabym dziś, gdybym ich nie stosowała? Tego nie wie nikt. Moja ocena bazuje zatem głównie na właściwościach nawilżających, konsystencji czy opakowaniu.

KREM ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA, BENTON

Ten krem jest zupełnie inny od wszystkiego, co stosowałam. Po pierwsze – bardzo duża jak ta ten typ kosmetyku tuba – aż 30 gram gęstego, treściwego kremu. Ale uwaga – to nie oznacza, że tłustego, on wchłania się bardzo szybko i nie zostawia tłustej czy klejącej warstwy. To taka nietypowa bogata formuła, która wtapia się w skórę jak masło, choć bez maślanych efektów ubocznych. Używam go na noc, to taki mój podstawowy preparat przeciwzmarszczkowy, więc niech tam sobie te filtraty grzyba leśnego odmładzają i regenerują w spokoju, kiedy ja śpię, a na dzień mam drugi krem.

przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Benton – ekobieca

KREM ROZJAŚNIAJĄCY Z WITAMINĄ C – LUMENE

Tak sobie bowiem pomyślałam, że będę mieć dwa – jeden przeciwzmarszczkowy, drugi – na cienie i opuchliznę, z którymi zwykle rano wstaję. Używam go o poranku, po przemyciu twarzy i toniku w sprayu, nakładam lekki krem lub żel na twarz, pod oczy – Lumene Valo. Bardzo podoba mi się opakowanie – tubka z pompką i konsystencja – bardzo leciutka, szybko się wchłania i już po chwili można nakładać makijaż. Rozjaśnianie cieni to znowu dość trudne do wychwycenia na co dzień zjawisko, więc pewna nie jestem, czy to aby nie autosugestia, ale wydaje mi się, że zaczynam widzieć efekty. Z całą pewnością ten krem fajnie „budzi” spojrzenie, jeśli wiecie, o co mi chodzi 😉

rozświetlający krem pod oczy Lumene – ekobieca

RABAT DO EKOBIECEJ!

Od dziś do 7-go grudnia włącznie otrzymacie rabat 10% na zakupy wszystkich produktów (z wyjątkiem tych objętych inną promocją), podając w koszyku hasło: MRSPOLKADOT2018

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

22 komentarze

  • Odpowiedz Magdalena 30 listopada 2018 at 15:19

    Bardzo lubie takie podglądanie kosmetyczek 🙂
    Widzę, że ekobieca inwestuje w reklamę na blogach, bo to już 2 blog w ciągu tego tygodnia, na którym widzę rabat do nich.

    No i dobrze, przynajmniej reklama skuteczna. Tutaj przynajmniej przeczytam z przyjemnością 😉

  • Odpowiedz Gosia 30 listopada 2018 at 20:57

    Ja kosmetyki marki The Ordinary kupiłam w polskim sklepie internetowym cosibella. Pozdrawiam.

    • Polka
      Odpowiedz Polka 30 listopada 2018 at 21:29

      Ale tam nigdy ich nie ma, wiecznie niedostępne 🙁

      • Odpowiedz An 30 listopada 2018 at 22:22

        Hej, włącz powiadomienie o dostępności. Można wszystko upolować 🙂

  • Odpowiedz Andzia 30 listopada 2018 at 22:23

    Super kopalnia informacji! Potrzebuje takiego posta nt pielegnacji włosow, bo coś ostatnio nie moge trafić żadnego „mojego” szamponu.

  • Odpowiedz Karolina 30 listopada 2018 at 22:40

    Polko, a co sądzisz o rollerach/masażerach do twarzy? Stosujesz? Pozdrawiam 😊

  • Odpowiedz Ilona 30 listopada 2018 at 22:56

    Kochana napisz proszę jakiego tuszu teraz używasz bo masz mega rzęsy 😍😍😍

  • Odpowiedz Paulina 30 listopada 2018 at 23:11

    Świetne informacje! A jaki krem warto mieć na dzień, pod makijaż?

  • Odpowiedz Joanna 1 grudnia 2018 at 08:24

    Super artykuł, chętnie zamówię cześć albo i wszystkie produkty i zacznę je stosować tak jak Ty ☺️ mam jeszcze pytanie o krem do twarzy, bo nie napisałaś o nim? Pp esencji używasz maski na noc? Ale czy masz jakieś kremy na noc i na dzień, które możesz polecić?

  • Odpowiedz Aga 1 grudnia 2018 at 10:03

    Polka super! Tyle pomysłów…ja sama 30+ i w końcu czas zainwestować właśnie w pielęgnację a nie Makijaż tylko przytloczylo mnie to ilościowo i zastanawiam się jak to u Ciebie wyglada no na przykład między pon-niedz co kiedy? BO przecież nie wszystko codziennie 😉 pozdrawiam – wierna czytelniczka Agnieszka

  • Odpowiedz happy 42 1 grudnia 2018 at 13:09

    Lubię takie wpisy, ale niesponsorowane 🙁 Kiedy odpytuję sieć o opinie nt. tych produktów – wiem, że to kwestia indywidualna! – szybko mija mi chęć na zakupy… Warto też korzystać ze stron, które analizują składniki kosmetyków, np. http://www.cosdna.com – często szybko klapki z oczu opadają 😉

  • Odpowiedz fedzia 2 grudnia 2018 at 09:04

    Polko, ten tonik The Ordinary używasz jak zwykły? Przemywasz i na to krem czy należy go jednak spłukać?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 2 grudnia 2018 at 22:32

      Bez spłukiwania! Przemywam, czekam aż się wchłonie i na to emulsja albo maska nocna.

      • Odpowiedz fedzia 10 grudnia 2018 at 09:09

        Dzięki 🙂

  • Odpowiedz AGA 4 grudnia 2018 at 15:01

    Bardzo fajny post, znalazłam w nim kilka ciekawych kosmetyków, które na pewno wypróbuje.
    Polko, ale mam pytanie: używasz na dzień kremu z filtrem? Doczytałam się, że używające toniki jak ten z The Ordinary należy zadbać o filtr w ciągu dnia.

    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Asia 4 grudnia 2018 at 15:20

    A ja mam pytanie dotyczące tuszu do rzęs, które padło kilkanaście razy pod zdjęciem Twojej idealnej cery 🙂 Co to za czarodziejski tusz? Nie dotarłam do odpowiedzi.

  • Odpowiedz lolakak 5 grudnia 2018 at 13:13

    A ja mam pytanie odnośnie tego peelingu Tołpy.. Czy nada się do wrażliwej skóry? oczywiście dawkowany w odpowiedniej ilości 😉 I podbijam pytanie Asi o tusz 😛 kupiłam ostatnio Wibo Burlesque i nawet, nawet ale się rozmazuje jak żółty Lovely.. 9 w sumie co się dziwić ten sam producent lol) Szukam tuszu nacodzień, bo nie chcę marnować swojego UD 😉

  • Odpowiedz rudameggi 5 grudnia 2018 at 21:11

    A ja właśnie zakupiłam nie ma stronie ekobieca ale znalazłam taniej z większymi rabatami i gratisami trzeba poszukać ale właśnie testuje co do toniku to piecze jak cholercia a ja nie mam wrażliwej skóry więc hmmm zobaczymy później elemulsja nawilżająca też piecze ale generalnie skóra jest gladsza i jaśniejsza wagry zniknęły z nosa i super Polka daj tylko info jaki krem na dzień i co na rzęsy 😁

  • Odpowiedz Maja 6 grudnia 2018 at 11:40

    Jestem Ci mega wdzięczna za pokazanie tej strony. To jest kopalnia przepięknych, naturalnych i w nie tak wysokich cenach kosmetyków! Ograniczałam się do sieciówek, ale teraz dopiero widzę, jaki błąd popełniałam. Może dzięki Tobie w końcu znajdę kosmetyki, które pomogą uratować mi moją cerę. Teraz wybiorę tylko maseczki do twarzy i włosów, ale po narodzinach drugiej córy raczej poszaleję 🙂 Dziękuję Ci bardzo! Uwielbiam Twoją stronę i ig. Trzymaj się!

  • Odpowiedz Zosia 7 grudnia 2018 at 20:41

    Szkoda, że większość produktów jest niedostępna

    • Polka
      Odpowiedz Polka 7 grudnia 2018 at 23:09

      Po tygodniu od wpisu już tak, zostały wykupione w dwa dni 😉

  • Odpowiedz Monika 12 grudnia 2018 at 19:37

    Oj tego mi bylo trzeba…dziekuje! 😉 A czego uzywasz do zmycia olejku? Pozdrawiam serdecznie!

  • Zostaw coś po sobie