20
Dzieciaki, Wnętrza

moje córki (i maki mon ami)

Czasami jeszcze, kiedy wpadają rano obie do naszego łóżka albo gdy ja wchodzę do ich pokoju i patrzę, jak się bawią, nie mogę się nadziwić, że mam je dwie. Moje córki – wciąż jeszcze jakoś dziwacznie to brzmi. Nie wiem, jakim cudem zdarzają mi się jeszcze te olśnienia, zważywszy na ilość hałasu, jaką generują na co dzień. Nie dają o sobie zapomnieć – wrzeszczą, piszczą, chichrają się, ganiają po domu, a innym razem wyją jedna przez drugą, kiedy na przykład Zosia nie chce wpuścić Hanki do swojej zabawy i w zamian dostaje plastikowym ptakiem w oko. Jedna płacze z bólu i niesprawiedliwości, druga, widząc co narobiła, wpada ze strachu w ryk jeszcze większy. Wraz ze wzrostem mobilności i ciekawości młodej, ich relacje skomplikowały się nieco. Bo przy całej Zosinej cierpliwości i jej wielkich pokładach czułości dla siostry – ileż można znosić ciągłe podbieranie lalek, wyciąganie kredek z piórnika, uciekanie z najpotrzebniejszym klockiem? Ja już pomijam oczywiste trudy i komplikacje, jakie to generuje w zabawie, ale dla Zosi to jest znacznie większy problem, bo lalka ma małe buciki, kredki siostra może obgryźć, a klocki połknąć. Myśli te nie dają Zosieńce spokoju, przerywa każdą zabawę i biegnie jej na ratunek albo wzywa pomocy. Czasami naprawdę mi jej szkoda, kiedy naszykuje sobie pod biurkiem bazę i zaraz wpada tam to małe tornado, plądrując i siejąc zniszczenie. Zdarza się, że mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie jej powstrzymać i wtedy naprawdę mi przykro, że Zosia nie ma własnego pokoju, w którym mogłaby spokojnie kolorować na podłodze, wyciągnąć na łóżko wszystkie lalki wraz z ich malutkimi bucikami i przez godzinę budować szkołę z mikroskopijnych klocuszków.

Czasami, kiedy wchodzę do ich pokoju, zastaję je razem na łóżku, czytające książeczki. Innym razem tarzają się i tulą. A gdy wpadają rano obie do naszego łóżka, gilgoczą się, naparzają poduszkami i chichrają jak wariatki. Jeszcze będzie mieć ten osobny pokój, jeszcze się pobawi w spokoju. Na razie ma małe tornado, najsłodszego łobuza. Buja go na koniu na biegunach, wozi na aucie, gania z piskiem, przytula, gdy się wywali. „Choć tu do mnie, Hanulku, ty mój najsłodszy pączuszku” – mówi tonem, jakby chciała ją naprawdę zjeść. A ja mam dwie córki- wciąż jeszcze jakoś dziwacznie to brzmi.

29

28

30

32

34-tile

27

35-tile

36

Przyciasne królestwo dziewczyn ostatnio znów się troszkę zmieniło – wymieniłam się z Zosią na biurka, by to mniejsze zmieściło się pod oknem, zwalniając przestrzeń na wolnostojące zabawki (auto, konia na biegunach, wózek dla lalek), które w poprzednim układzie zawadzały już tak bardzo, że trudno było się ruszyć. No i wypiękniało, co jednak w dużym stopniu rekompensuje nam wszystkim deficyt metrów kwadratowych. A to za sprawą naszych nowych, cudnych tekstyliów i gadżetów marki Maki Mon Ami, którą chcę Wam dziś z największą przyjemnością przedstawić. Odzywa się we mnie prawdziwa, patriotyczna duma, kiedy mogę pokazywać polskie produkty tej klasy. Kiedy polski projektant tworzy koncept oryginalny, urokliwy i z charakterem, oferując nam naprawdę fantastyczną jakość i cudowne materiały.

Maki Mon Ami to marka stworzona przez Magdalenę Janowską i Dawida Wolińskiego, który jest jej dyrektorem kreatywnym.  W ich ofercie znajdują się produkty niezbędne dla dzieci od narodzin aż po pierwsze lata szkolne: bambusowe oraz bawełniane kocyki, otulacze, satynowa pościel, ręczniki, ozdobne poduszki, plakaty i naklejki ścienne. Wszystkie produkty są z motywem bohaterów Maki Mon Ami, zwierzątek: sowy Poli, misia Dawida, lemura Leona oraz lamy Mili. Zostały zaprojektowane i wykonane w Polsce z certyfikowanych tkanin, a do nadruków bezpiecznych dla dziecka barwników. Wpasowały się w pokój dziewczyn idealnie, a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie tylko wyglądem, ale i nazwą – „mon ami” to po francusku „mój przyjaciel”.

1\

2

4

5

7

8

9-tile

10

11

13

14

15

16

17

18  20  22

24-tile

25

19

26

Przetestowałyśmy następujące produkty Maki Mon Ami:

poduszka do przytulania Józia

poduszka do przytulania sowa Pola

Obie te poduszki – przytulanki są niesamowicie miękkie i miłe w dotyku. Uszyte zostały z tkaniny, która jest niewiarygodnie gładka, satynowa i zawsze pozostaje nieco chłodna. Mają fajne, sprężyste wypełnienie i leżenie na nich jest naprawdę bardzo przyjemne (kiedy na czas czytania czy zabawy kładę nie na Zosinym wyrku, zawsze kradnę jej którąś z nich, są jakoś wybitnie komfortowe – tak, to chyba jest najlepsze słowo). Józię Zośka wybrała ze sklepu jako pierwszą, od początku najbardziej jej się podobała, a kiedy jeszcze poczuła jej miękkość, natychmiast stała się jej ulubioną podusią do zarówno do snu, jak i popołudniowego polegiwania. Obie świetnie się prezentują na łóżkach, ich śliczne grafiki fajnie komponują się z resztą dodatków.

muślinowa poduszeczka krople

Niewidoczna na zdjęciach (zapomniałam o niej, bo leży u Hani pod narzutą, służy jej do snu), natychmiast została przez Hankę porwana i to na niej składa teraz co noc swą głowinę. Jest cieniutka i sprężysta, obszyta bawełniano – bambusowym muślinem, który przypomina nieco gładką pieluszkę. U nas leży na większej płaskiej poduszce i pełni funkcję jaśka. Bardzo fajna opcja dla niemowlaków – do łóżeczek, kołysek i wózków.

dwustronny ciepły koc sowa Pola

Gruby, mięsisty i naprawdę ciepły. Grzał w chorobie, otula podczas weekendowego lenistwa z książką, ale też świetnie nadaje się do spania czy – uwaga, uwaga –  jako mata do zabawy. Z jednej strony ma miły, aksamitny w dotyku welur, z drugiej – wytrzymały splot o wdzięcznej nazwie „bawełniana panama”. Ozdobiony jest frędzlami, które dzieci jakoś szczególnie lubią miętolić i głaskać. Porządna rzecz, solidna i świetnie wykonana, wygląda na niezniszczalny, myślę, że niejedno z nami przeżyje.

tatuaże Maki Mon Ami

Uwielbiamy kolorowe tatuaże, a te są naprawdę śliczne, jak wszyscy bohaterowie Maki Mon Ami. Są bezpieczne, przebadane dermatologicznie, aplikuje się w kilka sekund, a przed pójściem do budy można je łatwo zmyć oliwką 😉

Muszę jeszcze koniecznie wspomnieć o produktach, które nie są na sprzedaż, a są pięknymi dodatkami do zamówienia. Bardzo podoba mi się to, jak konsekwentne i spójne są wszystkie detale – urocze naklejki, przyczepione wraz z kartonikiem informacyjnym do każdego produktu i świetne worki z grubego papieru, które od razu zagospodarowałyśmy na różne drobiazgi (świetnie sprawdzą się np. na te grube koce). Jako estetka z marketingową przeszłością, z prawdziwym bzikiem na punkcie opakowań, jestem bardzo wyczulona na takie szczegóły, dlatego kiedy otwieram paczkę i widzę markowe torebki, tasiemki z logo, wspomniane worki i naklejki, marka ma u mnie na wstępie dodatkowe punkty. Maki Mon Ami, propsy na te detale, robicie to dobrze!

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

44 Komentarze

  • Odpowiedz Roksana 5 lutego 2016 at 21:12

    Piękne dziewczęta, ich pokoje i produkty marki Maki mon ami 😛 Aż zieleniejemy z zazdrości ;*

  • Odpowiedz sylwia 5 lutego 2016 at 21:14

    cudne dziewczynki:) za jakiś czas zaczną doceniać, że mają siebie:)

    p.s gdzie można nabyć taką cudowną doniczkę w kropeczki, która zdobi parapet u dziewczynek w pokoju?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:12

      To melaminowy kubeczek Rice 😉 jest ze Sweet Village, o ile dobrze pamiętam

  • Odpowiedz Malina 5 lutego 2016 at 21:38

    Woliński – jest lans a co 😉

  • Odpowiedz Sylwia 5 lutego 2016 at 21:53

    skąd to metalowe łóżko? Czy to IKEA? i jak z jego solidnośćią? Dorosły usiądzie?

    • Odpowiedz Mała Mi 7 lutego 2016 at 14:52

      Łóżko Ikea. Mamy to samo. Zmodyfikowaliśmy tylko dno, bo było wg. nas denne ;)- mąż zrobił piękne, wytrzymałe, z solidnego modrzewia, takie, że leżę na nim z dziećmi spokojnie. Samo łóżko jest metalowe- zawsze zimne, co mnie wkurza, a córka akurat nie narzeka w ogóle. Ginie na nim w morzu poduch i pluszaków ;). Poza tym wyjątkowo urokliwie jest to łóżko.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:16

      Tak, Ikea, usiąść można (a zdarzało się i przykimać ;)) Rama solidna, ale dno faktycznie badziewiaste, wypadają te listwy, nie do skakania na pewno

  • Odpowiedz sylwetta 5 lutego 2016 at 21:58

    Ale musisz mieć wesoło w domu :) przesłodkie te Twoje córeczki ja jak narazie mam jedno małe tornado w domu w postaci synka i na chwilę obecną nie myślę o drugim dziecku :) heheh
    Super produkty już kiedyś je gdzieś widziałam i sama stwierdziłam ( nawet ich nie testując) , ze na pewno są świetnie wykonane jakościowo . Wydaje mi się , że są zaprojektowane z dbałością o każdy detal a to się najbardziej ceni :)
    Pozdrawiam
    Sylwetta

  • Odpowiedz Marta C 5 lutego 2016 at 22:16

    Skad ten worek na zabawki w chmurki?

    • Odpowiedz Mała Mi 7 lutego 2016 at 14:56

      Taki kosz to szwedzkie Farm & Forg. Były w scandikids kiedyś, teraz nie wiem, widzę, że mają, ale jakieś same małe. Może Polka odpowie.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:16

      To Ohmama!

  • Odpowiedz Pola 5 lutego 2016 at 22:26

    Matko Polko,
    Zamawiałaś przez Mamissima.pl. czy biuro@makimonami.pl. ? długo się czeka na produkt ? :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:20

      Pola, dostałam paczkę bezpośrednio od producenta, nie wiem jak u nich, ale w Mamissimie się raczej długo nie czeka

  • Odpowiedz Izabela 5 lutego 2016 at 22:39

    hej polko.wiem o czym piszesz, nie raz patrze na te moja trojke i zastanawiam sie czyje to dzieci? jak? kiedy? niby wiem skad biora sie dzieci ale…??? Jezuuu ale ja stara jestem !!! pozdrawiam.trzymaj sie 😉

    • Odpowiedz Ala 6 lutego 2016 at 23:12

      Ale Polka zapewne niczego nie zamawiała tylko dostała bo jest blogerka ;))

  • Odpowiedz natalijka 5 lutego 2016 at 22:49

    Kurczę, ale Zosia wyrosła i wydoroślała! W tych spodniach widać, że nogi ma nagle dwa razy dłuższe! (a propos- skąd takie fajne spodnie???)
    rzeczy oczywiście piękne, dziewczyny cudne i zazdroszczę umiejętności nieustannych zmian aranżacji! :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:21

      Nooo, za Zośką ciężko nadążyć 😉 Ogrodniczki są z H&M

  • Odpowiedz Matylda Jasmin 5 lutego 2016 at 23:25

    Polko lubię Ciebie coraz bardziej. A nie lubiłam czasem. Tak, przyznaję. Wydawało mi się,że tak różne jesteśmy. Jednak cenię bardzo to,że słuchasz czytelników. Lubię,że zmiękłaś przy drugiej księżniczce. Lubię Twoją wytrwałość i zazdroszczę i podziwiam talent. Udanego wieczoru/nocy/dnia następnego.

  • Odpowiedz Ola 5 lutego 2016 at 23:58

    Dołączę do pytań „skąd”. Skąd to różowe krzesło?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:23

      Z wystawki ; ) odnowione własnoręcznie, podobne można upolować na Allegro

  • Odpowiedz Parycja 6 lutego 2016 at 08:37

    Skąd to piękne biurko i ta książeczka którą czytają dziewczynki?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:25

      biurko handmade by mój mąż 😉 A książka nie pamiętam skąd, to „Kocham Pana, Panie Tygrysie”.

  • Odpowiedz Yasmin 6 lutego 2016 at 10:55

    Haha, ja rowniez co i raz lapie sie na mysli „O rety, mam dwojke dzieci!” 😉 Pozdrawiam

  • Odpowiedz anka 6 lutego 2016 at 11:24

    Jedyne co mnie powstrzymuje przed przygarnięciem sowy to cena

  • Odpowiedz Ilona 6 lutego 2016 at 12:00

    Polko, poleć mi proszę gdzie mogę kupić jakąś fajną pastelową narzutkę na niemowlęce łóżeczko? A i skąd Hanulki body i dresy 😍? Pozdrawiam 💟

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:33

      mhmm, nasza jest z Livebeautifully, zajrzałabym tam i do Scandishopu na przykład. Body no name, jakiś market, a dresiki są z Zary

  • Odpowiedz celina 6 lutego 2016 at 13:19

    skad ta sliczna poleczka nad lozkiem?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:26

      to Woodszczęścia

  • Odpowiedz mamusiaewusia 6 lutego 2016 at 13:56

    słodkie łobuziary co do początkowych przemyśleń posta mam tak samo tylko ja mam dwóch łobuzów a łobuziara szaleje w brzuchu póki co :) pokój ciasny ale własny będę się ispirować dla maleństwa

  • Odpowiedz salusiowa/iwona ciupek-sala 6 lutego 2016 at 15:36

    Cudowne te dziewczynki 😊
    U nas będzie 6 lat różnicy.. trochę się boję.. ale wierzę, że będzie dobrze.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:33

      na pewno! też się bałam 😉

  • Odpowiedz Magda 6 lutego 2016 at 18:41

    Skąd to różowe krzesło?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:40

      z wystawki :)

  • Odpowiedz So Very Me and Home 6 lutego 2016 at 19:37

    Jest czym nacieszyć oko.

  • Odpowiedz marta81marta 6 lutego 2016 at 20:50

    Mój ulubiony Wasz pokój.Mamy podobny tworzony 5 lat i u mnie tez ulubiony.Ja dopiero na poczatku tej podwójnie coreczkowej drogi ale Kala do Korneli tez z takimi tekstami.Zobaczymy co bedzie jak małe ruszy z buta😉
    Poduchy piękne 😊 W tańszej wersji podobne są u Marseille Decor tez cudne.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:40

      Jak ruszy będzie jeszcze zabawniej 😉

  • Odpowiedz M 7 lutego 2016 at 15:52

    Czy ta złota poduszka gwiazda to z Kika?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:38

      nie, to Lilu Shop

  • Odpowiedz Aneta red-artist 7 lutego 2016 at 20:30

    Śliczna ta seria z sówkami :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2016 at 20:39

      moja ulubiona :)

  • Odpowiedz Justyna 8 lutego 2016 at 16:23

    a skad ta posciel w piorka?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 8 lutego 2016 at 18:25

      to jest ten opisywany koc z Maki Mon Ami – link pod zdjęciami 😉

  • Odpowiedz Katarzyna Wójcik- Respendowicz 10 marca 2016 at 06:44

    Ta pościel jest cudna, taka dziewczynkowa:)
    kreatywniejemy.blogspot.com/

  • Odpowiedz Ala 6 listopada 2016 at 09:55

    Polko , jak duzy jest pokoj ? A właściwie jak szeroki ?:)

  • Zostaw coś po sobie