40-tile
Moda i uroda

łapczywie chłonąc (letnie aromaty)

Świeżo skoszona trawa, siano wiezione przez wieś do stodoły. Zimny, cieknący po brodzie arbuz. Las iglasty, a w nim – żywica, mech, pierwsze grzyby. Maciejka w ogrodzie po zachodzie słońca. Ciepłe od słońca maliny, najsłodsze. Skóra na ramionach po całym dniu na plaży, co smakuje jak solony karmel. Dojrzałe brzoskwinie z pachnącą kwiatowo, mechatą skórką. Pierogi z jagodami, polane słodką śmietaną. Wiatr od morza. Lato to uczta dla zmysłów, żadna inna pora roku nie jest tak smakowita – kwitnące wiosenne sady, suche liście w parku czy świeżość mroźnego poranka, choć także przyjemne, nie równają się z tymi aromatami czerwca, lipca czy sierpnia.

To może być nudne, że ja się tak tym tak podniecam, ale ja to proszę Państwa mam we krwi. Z mlekiem matki wyssałam zmysłowe postrzeganie świata, w mojej rodzinie wszystkie kobiety to artystyczne dusze, które mają na tle przyrody i kulinariów lekką szajbę. Moja mama, obie siostry rodziców i ich córki – wszystkie jesteśmy estetkami, lubiącymi otaczać się pięknymi przedmiotami, wszystkie uwielbiamy gotować i nieskromnie powiem, że robimy to z wyobraźnią. Moja mama i ciotka, siostry, to naczelne chłopomanki w tym kraju, mają bzika na punkcie „ginącej wsi polskiej” – biegają po wioskach, fotografują, podniecają się chałupinkami, cieszą się na każdą malwę i kłos zboża, układają bukiety, plotą wianki. Nikt jak one nie docenia zapachu letnich nocy, wypełnionego aromatem maciejki, siana i – o zgrozo – gnojówki. Tak, nikt jak mama i ciotka nie potrafi się z taką dziką frajdą sztachnąć krowim łajnem, to dla nich kwintesencja lata. Nie znam żadnej innej rodziny, w której tak by się rozmawiało o kolorach, estetyce zjawisk i przedmiotów czy o smakach. Nie słyszałam nigdy tak pięknych i soczystych określeń na aromaty perfum, barwy cieni do powiek, faktury tkanin czy farb, nigdy tak apetycznych opisów potraw, ich zapachów, konsystencji i smaków jak w rozmowach moich z kuzynkami. Uwielbiam ich słuchać, nie tylko dlatego, że pięknie i obrazowo o tym wszystkim mówią, ale i dlatego, że przy nich czuję się jak w domu z moimi zmysłami, z okiem, uchem i nosem nastawionym na subtelności, bo chwytamy swoje zmysłowe opisy i skojarzenia w lot.

Im bliżej koniec lata, tym bardziej chłonę jego smaki i barwy. Tym łapczywiej zajadam się owocami, tym głębiej wdycham polne i morskie zapachy, próbuję nasłuchać się świerszczy na zapas i nacieszyć zielenią, zanim zżółknie. Celebruję ten czas na wszystkie sposoby, zanurzając się w soczystość, owocowość i zieloność przy każdej możliwej okazji.

12

9

8-tile

13

14

18

„Jak ciepły, letni deszcz” brzmiało hasło w słynnej reklamie kremu. I było to jedno z moich ulubionych haseł, no majstersztyk copywrightingu, ja naprawdę słysząc je czułam tę odświeżającą wilgoć na swojej twarzy, aż chciałam się nim posmarować! Latem uwielbiam kosmetyki, które wywołują takie zmysłowe wrażenie soczystości, świeżości, takie, które wyglądają i pachną jak dojrzały owoc. Ostatnimi czasy zanurzam się, a właściwie – zanurzamy rodzinnie w naturę, nie tylko podczas spacerów i wycieczek, ale też w kąpieli 😉 Testujemy organiczne kosmetyki – żele, szampony i mleczka z ekodrogerii, marek Biopha i Nature Moi. To naturalne, ekologiczne preparaty bez silikonów, parabentów, SLS-ów. Z certyfikowanymi składnikami, naturalnymi masłami, cytrusowe, morelowe, migdałowe, ziołowe – pachnące jak lato po prostu. Jak lato kolorowe i przyjemne.

2-tile

23-tile

19

24

25-tile

39

32

31

38

40-tile

41-tile

Używamy i polecamy z ekodrogerii:

Biopha, mleczko regenerujące z masłem karite

Dogłębnie nawilża skórę i daje przyjemność stosowania bez tłustej warstwy. Zawiera Masło Shea, kosmetyk odżywia skórę i sprawia, że staje się delikatna, miękka i jedwabiście gładka. Mleczko ma delikatny, organiczny zapach, który szybko przestaje być wyczuwalny na skórze.

Biopha, dezodorant ałunowy – odświeżający grejpfrut

Naturalny dezodorant odświeżający bez atomów i soli aluminium przeznaczony dla osób aktywnych. Produkt ekologiczny, certyfikowany, pachnie świeżo – cytrusowo.

Biopha, żel pod prysznic z cytrusami

Cytrusowy żel pod prysznic. Pięknie pachnie, nie zawiera mydła, które mogłoby wysuszać skórę. Duże, fajne opakowanie z pompką sprawia, że stosowanie jest wygodne, a produkt wystarcza na długo.

Nature Moi, oczyszczający żel pod prysznic – świeży fenkuł

Bardzo oryginalne, ziołowe nuty, ciekawe połączenie zapachowe, w którym fenkuł gra główną rolę, – zapach jest nieco męski, ale nie przesadnie, kojarzy mi się z kosmetykami sportowymi. Żel nie zawiera SLSów, parabenów, nie był testowany na zwierzętach.

Nature Moi, szampon z olejem ze słodkich migdałów

Bardzo delikatna formuła, do codziennego stosowania na bazie olejku ze słodkich migdałów. Sprawia, że włosy są nawilżone, ale nie obciążone, idealnie umyte i nie przesuszone. Idealny szampon dla każdego, kto musi myć włosy często i potrzebuje produktu nie obciążającego włosów. Po użyciu pozostawia delikatny słodko migdałowy zapach. Nie zawiera SLS, silikonów i parabenów – może być stosowany po fryzjerskich kuracjach regenerujących takich jak Olaplex (silikony z drogeryjnych szamponów niweczą efekty takich masek).

Nature Moi, odżywka do włosów z olejem ze słodkich migdałów

Bardzo delikatna formuła, do codziennego stosowania na bazie olejku ze słodkich migdałów. Włosy stają się po niej zdrowe, puszyste i lśniące. Po użyciu pozostawia edelikatny słodko migdałowy zapach. Nie zawiera SLS, silikonów i parabenów.

Nature Moi, maska do włosów z olejem arganowym i morelą

Maska przeznaczona jest do pielęgnacji uzupełniającej suchych i zniszczonych, niesfornych kosmyków. Jeśli włosy są ekstremalnie zniszczone, matowe, pozbawione życia można ją zastosować również jako odżywkę, po każdym myciu. Wygładza włosy, sprawiając że stają się łatwe do ułożenia, miękkie i lśniące. Nie puszą się i wyglądają zdrowo i pachną morelami. Nie zawiera SLS, silikonów i parabenów.

Nature Moi, nawilżające mleczko pod prysznic – ryż

Aksamitne mleczko z organicznym ryżem nawilża i oczyszcza skórę, pozostawia skórę świeżo pachnącą (trochę jak mleczny pudding ryżowy), jakbyś właśnie użyła perfum. Nie posiada SLSów, parabenów, nie był testowany na zwierzętach.


 

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

11 Komentarze

  • Odpowiedz Anezaw 8 sierpnia 2016 at 12:44

    Mmm… sama prawda, tzn. masz dziewczyno tą iskrę bożą, która sprawia, że ilekroć się Ciebie czyta i na dodatek ogląda to o czym piszesz, to ma się o ochotę nie tylko spróbować tych kosmetyków na skórze, ale również je zjeść😊
    P.S. To co napisałaś o smaku/zapachu/barwie lata to też prawda😊

  • Odpowiedz ula 8 sierpnia 2016 at 12:50

    Wspaniale piszesz! L O V E, jak zwykle.
    Dogadałabyś się z moim niemężem, co też tak potrafi opisywać świat. W naszej rodzinie to ja jestem jak przysłowiowy facet, jeśli o kolory chodzi. Dla mnie istnieją „ładny, pedalski i chu*owy” 😉 Dla niego sto odcieni.

    I jak miło zobaczyć wpis „sponsorowany”/ reklamowy bez nachalności. Jesteś mistrzuniem!

    Wyrtrwałości na czas „słomianowdowieństwa”!

  • Odpowiedz Gosia 8 sierpnia 2016 at 13:05

    Cudowny wpis. Aż przeczytałam trzy razy ☺. Więc wdychajmy Lato ☺. I dziękuję za fajne namiary na ekokosmetyki.

  • Odpowiedz Joanna 8 sierpnia 2016 at 13:13

    Uwielbiam to Twoje pisane. W związku z tym czytanie ich jest bardzo przyjemne.
    Zgadzam się, przyjemność celebrowania lata jest nieziemska.
    Ps. Nawet lokowanie produktu jest pięknie i naturalnie ujęta, co w ogóle nie przeszkadza, zachęca wręcz. I o to chodzi :)
    Pps. Samych przyjemności jak obrazka Dziewczyny. :)

  • Odpowiedz dagna 8 sierpnia 2016 at 13:36

    Kochana! Bardzo żałuję, że tak późno Ci e odnalazła… Mamy wiele wspólnego. Jesteś przepiękną kobietą a to miejsce, które stworzyłaś jest tak magiczne, że zaglądam tu w każdej wolnej chwili, by nadrobić stracony czas bez Ciebie i Twojej rodziny :)
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej jak umiem,
    Dagna M.

  • Odpowiedz Aniaosa 8 sierpnia 2016 at 15:13

    Och, no wiesz. Az mi się zachciało cytrusowego żelu pod prysznic. Przez ten rok myje się w 5 min i lecę do mojego dziecka. Mnie też się coś od życia należy. Marzy mi się letnia sesja z moim synkiem. Kończę powoli karmienie piersią i chce pamiątkę. Babcia strzela nieostre foty (a gdzie tu miejsce na piękno i artyzm) a mąż nie widzi potrzeby czynienia „aż tylu” . Wychodzi na to, że oni maja fajne zdjęcia, a ja prawie nic :( idę szukać fotografa :)

  • Odpowiedz Kasia 8 sierpnia 2016 at 18:28

    Hej Gdzie można kupić bluzkę Zosi?

    Pozdrawiam

  • Odpowiedz ryśka domowa 9 sierpnia 2016 at 20:18

    czytasz w moich myślach :) wczoraj podczas wieczornego spaceru, gdy zachodzące słońce malowało na czerwono pnie sosen w „naszym” lesie, a w oddali słychać było świerszcze, pomyślałam, że nic do szczęścia więcej nie potrzeba. ech, lato trwaj! :)

  • Odpowiedz Blueeye from Gdynia 10 sierpnia 2016 at 20:51

    No i jak Ty Polko mogłaś mieć watpliwości czy my Cię kochamy !!Jak Cię nie kochać ,kiedy Twoje zdjęcia są takie soczyste,kwieciste,zasmaczyste.Cudownie ‚ ubierasz’ przedmioty ,magicznie piszesz o rzeczach prostych ,a często tak trudnych..tyle razy w Twoich wpisach odnajdowałam siebie,ze mam wrażenie ze zagniezdzilas sie w moich szarych komórkach :) Ściskam Cię po sąsiedzku !!!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 sierpnia 2016 at 11:27

      Dziękuję Ci baaardzo :)

  • Odpowiedz Ewa Ch. 11 sierpnia 2016 at 22:40

    Rewelacja! Ależ Ty działasz na zmysły! Smutno mi się zrobiło, aż chciałam Cię przytulić najmocniej na świecie, gdy przeczytałam o Twoim kryzysie. No może nie zawsze człowiek skomentuje, zalajkuje i poglaszcze wirtualnie, ale na litość Boską, dziewczyno, Ty jesteś genialna! Mantry będę słać na drugi koniec Polski byleby Ci pomysłów nie zabrakło i wena nie opuściła! Zaglądamy, jesteśmy, wspieramy. Bądź sobą. Amen.

  • Zostaw coś po sobie