8-tile
Przekąski

kulki mocy z masłem orzechowym

Czasami człowiek staje się ofiarą własnych standardów. Raz na jakiś czas doświadczam zmory każdego twórcy. Gapię się na ekran rybim wzrokiem, a moje początkowo puste oczy zaczyna wypełniać rozpacz. Patrzę na takie kulki, co to je z entuzjazmem przygotowałam i obfotografowałam jeszcze kilka dni temu, i nic, czarna dziura zamiast potoku słów. Zamiast galopady okrągłych zdań, błyskotliwych refleksji – jedno, wielkie nic. Kołacze się tam od czasu do czasu jakaś myśl w tej nicości, odbija się echem w pustce, lecz przeganiam ją szybciej, niż się pojawiła. Banały same. Nuda. Nic odkrywczego. Żadnego pomysłu na parakulinarny parafelieton. Żadnych zabawnych wspomnień, nie licząc bardziej żałosnego chyba niż śmiesznego wspomnienia wyrabiania podobnych kulek trzydzieści lat temu, z margaryny i kakała. Pojawił się nawet trop retrodeserów, uśmiechałam się w duchu do tych bloków czekoladowych oraz galaretek z brzoskwiniami z puszki i czapeczką „Śnieżki”. Ale nie jest to oś, wokół której mogłabym zbudować jakąś opowieść, nie czując się jednocześnie staro. Pojawił się trop kulek mocy, ale czy ja mogę na ten temat powiedzieć coś więcej, niż powiedziała już Lewandowska? Absolutnie nie, królowa kulek mocy jest tylko jedna i ja w żadnym wypadku nie zamierzam jej detronizować, gdzieżbym śmiała.

Myślałam też – o ochocie na coś słodkiego rzecz będzie ciekawa. Że wiecie, ten stan, kiedy człowiek musi, inaczej się udusi, ale do najbliższego sklepu ma cztery kilometry przez las. Albo jeśli ma nie zwariować, musi połasować, nie zawalając diety. Bo jak się rzuci na ptasie mleczko, to zeżre od razu całe pudełko, a wtedy to już, jak wiadomo: do dupy z taką dietą i znowu trzeba zaczynać od poniedziałku. Ale ile można o dietach? Toż to nudne, zresztą, mam wrażenie, że wszyscy, którzy mieli, to już dawno schudli, a pozostali będą grubi do końca życia.

Jednym słowem – pomyślałam, że to byłoby nie fair, gdyby jakiś tam twórczy kryzys i chwilowy deficyt językowej kreatywności sprawił, że nie wywiążę się z mojego obowiązku wobec ludzkości, jakim jest wpis na blogu co drugi dzień. Wypada dzisiaj, jak w mordę strzelił. Zresztą –  czym jest wena? To kapryśna suka jakaś. Niektórych nigdy nie odwiedza, a i tak mają sławę, kasę i splendor. Czyli nie taka znowu najpotrzebniejsza w dzisiejszym świecie. Postanowiłam więc mimo jej braku, a może nawet trochę tej całej wenie na przekór, niezależnie od aktualnego ubóstwa intelektualnego i kreatywności w zniżkowej formie, opublikować ten przepis. Bo może akurat dziś, gdzieś, ktoś musi, inaczej się udusi, a do najbliższego sklepu ma cztery kilometry przez las? Nigdy nie sądziłam, że będę zawodowo zajmowała się ratowaniem ludzi. Nawet jeśli tylko wygłodniałych kobiet przed ptasim mleczkiem.

1

4

2

7

11

12

13

Kulki mocy z masłem orzechowym

(ok.20-25 niedużych kuleczek)

Składniki:

  • szklanka płatków owsianych (użyłam błyskawicznych, mogą być też górskie, ale wtedy masa będzie nadawała się do lepienia kulek dopiero po odstaniu)
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 1 łyżka syropu klonowego (ew. miodu, można też w zasadzie ten składnik pominąć)
  • 2 łyżki karobu w proszku (może być też gorzkie kakao)
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki orzechów (użyłam pekanów, mogą być też włoskie lub dowolne inne orzechy czy nasiona)
  • opcjonalnie: ekstrakt z wanilii dla smaku, 2 łyżeczki nasion chia dla zdrowotności

Przygotowanie:

  • wszystkie składniki z wyjątkiem mleka i orzechów umieścić w misce i połączyć ze sobą na gładką masę (połączyć sposobem dowolnym, za mnie zrobił to mikser, ale równie dobrze może być to łyżka albo nawet stara, poczciwa ręka)
  • jeśli masa jest za sucha i nie dość zwarta, dodawać stopniowo mleko, po łyżce do czasu, aż zrobi się z niej plastyczna kula
  • na końcu wmieszać posiekane orzechy (może być też chia albo inne nasiona czy bakalie)
  • masę włożyć do lodówki na min. kwadrans, a najlepiej na godzinkę i po tym czasie lepić z niej kształtne kuleczki
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

21 Komentarze

  • Odpowiedz Anna Kobielarz 21 stycznia 2017 at 13:48

    Mimo braku weny wyskrobałaś całkiem miły i zachęcający elaboracik… Spróbuję wykonać, zachęcony pięknymi zdjęciami, cudne kulkowe słodkości… Pozdrawiam serdecznie ☺ A.

  • Odpowiedz Magda 21 stycznia 2017 at 14:06

    Podziękowała! ! Dziś zrobię 😚

  • Odpowiedz Marta 21 stycznia 2017 at 14:07

    Hmm to po prostu napisz przepis. I final

  • Odpowiedz Monika 21 stycznia 2017 at 14:15

    A co z orzechami? :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 stycznia 2017 at 14:55

      a widzisz, wiedziałam, że to nie mój dzień 😉 posiekane dodajesz do masy już po mleku, zaraz poprawię

  • Odpowiedz Kate 21 stycznia 2017 at 14:29

    A ja mam wrażenie, że wena to cie nigdy nie opuszcza.. :-) piszesz i miażdżysz :-) ale tylko pozytywnie… Uwielbiam twój blog przede wszystkim za teksty jakich nie ma nikt…serio, zdjęcia i cala reszta jest świetna, perfekcyjna…ale te teksty…z wielką przyjemnością przeczytałabym twoja książkę :-):-) pzdr

  • Odpowiedz Kasia 21 stycznia 2017 at 17:25

    Oj Polko, spóźniłaś się z tym ratowaniem 1 dzień :) Już po wszystkim.

  • Odpowiedz Granda 21 stycznia 2017 at 20:47

    Dobrze, że nie mam w domu ptasiego mleczka. Całe zeżarłam, po prawdzie.

  • Odpowiedz Marta 21 stycznia 2017 at 21:51

    Herbata stygnie zapada mrok a pod piórem ciągle nic… 😉 nawet najwięksi miewają kryzysy. Pozdrawiam

  • Odpowiedz Ketrin 21 stycznia 2017 at 22:32

    Muszę przyznać Polko,że uzależniłam się od Ciebie tzn. od Twojego bloga. Codziennie, choć na chwilę muszę tu zajrzeć:) Uwielbiam Twój sposób pisania, który często rozśmiesza mnie bądź wzrusza o łez – masz dziewczyno talent
    kuleczki na pewno pyszne, jak wiele Twoich deserów

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 22 stycznia 2017 at 14:04

      Wielkie dzięki, bardzo to miłe :)

  • Odpowiedz Edyta 22 stycznia 2017 at 11:18

    A czym mogę zastąpić olej kokosowy?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 22 stycznia 2017 at 14:04

      dodatkową łyżką masła orzechowego albo ciut więcej mleka

  • Odpowiedz Aniaosa 22 stycznia 2017 at 14:33

    Boję się spróbować zrobić. Zrobiłam mleko kokosowe (mniaam), ale praliny z tych wiorek wyszły mi jako mokre kulki. Trzeba było jeść łyżką :) za to smaczne. Zamiast kakao najpierw wsypałam kawę z rozpędu. Wyjelam co się dało i dalej już wg przepisu poleciałam. Wyszło pyszne, tylko konsystencja nie taka :) a masło orzechowe ze sklepu..? Pozdrawiam :)

  • Odpowiedz Kamila 22 stycznia 2017 at 21:00

    Zrobiłam ,kuleczki sa pyszne !
    Oj tak ,ja również zaczytalabym sie w twojej książce 😉 pozdrawiam

  • Odpowiedz Ania 23 stycznia 2017 at 09:47

    Nie miałam orzechów, dałam żurawinę :) omomo pyyyycha :)

  • Odpowiedz Emilia 23 stycznia 2017 at 12:27

    Agnieszko <3 za ten tekst :) Przepis też, ale tekst! :*

  • Odpowiedz Jola Sidor 23 stycznia 2017 at 14:47

    Robić trzeba. Mniam

  • Odpowiedz jedyny taki domek 25 stycznia 2017 at 10:00

    Kocham Cię czytać! Nawet bez weny :)

  • Odpowiedz Katrin 7 lutego 2017 at 14:12

    Skończyłam właśnie lepić kuleczki, i nie ma już ani jednej. Lepiąc je wędrowały prosto do moich czterech małych buziałek😁😃Następnym razem robię potrójną porcję😐😐😐

  • Odpowiedz Kinga 5 lipca 2017 at 18:04

    Kuleczki pyszne! Dodałam troche daktyli i mielonego siemienia lnianego! Polecam!!!

  • Zostaw coś po sobie