37
Jak żyć, Wnętrza

kruszenie we własną pościel

Jestem już dużą dziewczynką, mogę sobie podżerać pierniki i nikt mi nie powie, żeby zostawić, bo na Święta.

(Potem w Święta człowiek był tak obżarty, wzdęty kapustą i grzybami, że te pierniki tylko się kurzyły niedoceniane, by znów zacząć smakować kilka dni później). Mogę sobie nawet wszystkie zeżreć jeszcze przed Wigilią i luz, moje pierniki w końcu. Mogę je rąbać, gdy zachce mi się coś przekąsić o dwudziestej drugiej i nie usłyszę, że za późno, że niezdrowo i w ogóle w dupę idzie. Mogę konsumować późnym rankiem, krusząc sobie we własną pościel ile mi się żywnie podoba. Moja pościel i moja dupa.
Jestem już dużą dziewczynką, więc mogę sobie na trzy dni przed Świętami gnić w pościeli i kruszyć w nią czym chcę. I nikt mi nie powie, że do roboty, że trzeba myć okna, pastować podłogi, rybie łby gotować i nie wychodzić z kuchni. Mam ten przywilej, że Wigilię spędzę u rodziców, ale też i ten, żeby wybrać, czy na trzy dni przed Świętami będę robić zdjęcia piernikom i pisać na blogu czy grzebać się w rybach lub w podłogach. Ja swoje upiekę, ale bez namaszczenia i spiny w tym roku, kilka ciast i trochę ciastek, nie będę pieścić się z czekoladkami ani kulać trufli, ani tym bardziej ganiać ze szmatą. Mam dwoje dzieci, w tym jedno malutkie i to są moje przedświąteczne zajęcia. Żeby malować pierniki na różowo, wycinać ozdoby z papieru, gapić się w choinkę ze zdziwionym niemowlakiem. Wybieram nie mieć w domu wzorowego porządku, rezygnuję z trufli na rzecz gnicia w pościeli w kubkiem herbaty i piernikami.
Ponieważ jestem już dużą dziewczynką, moje Święta mają taki kolor, jaki zapragnę. W tym roku mam wreszcie czarno, szaro i biało. I nie musiałam czekać na Mikołaja, żeby se herbatkę z nowej zastawy popijać. Mogę mieć na tydzień przed Świętami nowy czajnik, kubeczki i poduszkę. Nie muszę ze wszystkim czekać, konsumpcyjnie wyposzczona, aż pojawi się pierwsza gwiazdka. Nie potrzebuję prosić się po rodzinie, żeby spełniło się moje wnętrzarskie marzenie – już na miesiąc przed Wigilią rozświetla mi mieszkanie obiekt moich westchnień – industrialny sznur żarówek. Zakochana w nim byłam od dawna i choć takich miłostek niespełnionych mam jeszcze wiele, to wiem, że nie trzeba mi choinki, by się spełniły. I nie żebym całkiem w pogardzie miała te świąteczne prezenty, ale nie czekam na nie od września, nie fantazjuję o zawartości paczek, będzie w nich, co będzie, a czego nie będzie, załatwię sobie sama. W końcu jestem już dużą dziewczynką.
Mój wymarzony, czarny, industrialny sznur lampek (marki House Doctor) dziś rozświetla ciemne popołudnia i wieczory, tworząc świąteczny klimat, za kilka miesięcy doda niepowtarzalnego uroku letniej imprezie w ogrodzie. Mam świadomość, że ograniczenia naszego mieszkania nie pozwalają na wyeksponowanie pełni jego urody – potrzebowałby wielkiej ściany białych cegieł w pięknym lofcie lub w wysokim mieszkaniu w kamienicy. Jest tak solidny, że wierzę, że takiej doczeka, póki co cieszy oczy spuszczony wzdłuż regału, daje mnóstwo światła, z powodzeniem zastępując jedną lampkę.
sznur żarówek – Smukke
ceramiczna bombka w czarne paski – Smukke
ceramiczna bombka z szarą gwiazdką – Smukke
dzbanek do herbaty – Livebeautifully
szare kubki w gwiazdki – Livebeautifully
poduszka w czarne trójkąty – Bunny Likes
szara pościel w gwiazdki i groszki – Dots My Love
wydruki (plakaty) – Pinterest
Przepis na popękane pierniczki, moje ulubione – miękkie i ciągnące, przepyszne – tutaj.
bez linków:
puszka na ciastka – Empik (zeszły rok)
drewniana taca – H&M Home (sprzed pół roku)
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

27 Komentarze

  • Odpowiedz Izabela Perez Harriette 21 grudnia 2014 at 18:49

    o! i ja mam tak samo.. ze robie co chce przed tymi swietami.. mieszaknie czyste ale nie sterylnie.. nie gotuje bo jade do mamy .. pierniki podjadamy juz od wczoraj ; ) a dzis cały dzien w pizamie po domu 😉 sznur piekny choinka i inne gadzety tez 😀 miłego kruszenia 😀

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:14

      wspaniałe to jest, ja dopiero dojrzewam do takiego przedświątecznego luzu. miłego kruszenia i Wam życzę :)

  • Odpowiedz onawielepiej ! 21 grudnia 2014 at 18:53

    mam tak samo jak Ty ;—) fajne uczucie ;D

  • Odpowiedz . MartynaG.pl 21 grudnia 2014 at 19:02

    Masz naprawdę idealne wnętrze… jest jednolite i spójne. Wszystko do siebie pasuje. Zdecydowanie masz fantastyczny gust 😉 Miło popatrzeć

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:15

      o rety, jak miło przeczytać! dzięki za docenienie moich wysiłków :)

  • Odpowiedz karmelowa 21 grudnia 2014 at 19:37

    Możesz,możesz-a co! ;p
    Ja z resztą też mam ten komfort,że wigilię i Święta mamy chodzone po domach :)) Więc też nie muszę tkwić nad garami ;p U mnie produkcja piernikowa rusza dopiero jutro-bo choróbska opóźniły nasze plany ;/
    Pięknie u ciebie!!! Moje ulubione kolorki :) U mnie też szarości i biel ale delikatne akcenty czerwieni także się pojawiły ;p
    Pozdrawiam!

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:17

      delikatne akcenty też lubię, ale jakoś nie mam, minimalistycznie w tym roku. My od zawsze po rodzicach, jednak napinałam się co roku, żeby się napiec i narobić wałówki, żeby nie przyjść z pustymi rękami albo tak po prostu…robić, żeby robić, chomikować, mieć. trochę się z tego leczę, nie trzeba zasuwać przed Świętami, żeby były miłe :)

  • Odpowiedz Cinnamon Home 21 grudnia 2014 at 22:19

    Pięknie! Najważniejsze, by świętować po swojemu i nie dać się temu owczemu pędowi, który szaleje wokół :) Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Magda Em. 21 grudnia 2014 at 22:52

    Ale superowe kubki :) Bardzo lubię do Ciebie zaglądać. Nie wiem czy dobrze czuję, ale jesteś typem buntownika, co? Ja też uważam, że każdy ma prawo świętować jak sobie zażyczy. Ale ciekawi mnie u Ciebie jedna rzecz – odnoszę wrażenie, że wszelkie tradycje negujesz odgórnie. Czy mi się tylko tak wydaje? Nie żebym miała za złe czy coś – absolutnie. Po prostu intrygujesz swoimi wpisami i dajesz do myślenia.
    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie – mmszczescia. blogspot.com
    Mahda

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:20

      mhmm, chyba nie neguję wszelkich tradycji z definicji, tak przynajmniej o sobie dotychczas myślałam…ale rzeczywiście buntuję się przeciwko bezrefleksyjnemu, a męczącemu odtwarzaniu zastanych wzorców i sytuacji. nie lubię czuć się zniewolona przez bezsensownie utarte ścieżki. Pozdrawiam Cię, Magda!

  • Odpowiedz Marta Domwkratke 21 grudnia 2014 at 23:36

    haha, ja tam okruchów nie widzę 😉 powiem więcej, po urodzeniu trzeciego dziecka nawet choinki nie miałam. Nie, bo nie!
    A u Ciebie, proszę bardzo! Podziwiam :))

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:22

      po urodzeniu trzeciego dziecka to ja bym pewnie nawet nie wiedziała, że są święta :) u mnie tylko dwie, więc jest choinka, trochę ciastek, parę prezentów…a i tak umęczona jestem niemiłosiernie. A ja podziwiam posiadaczy trójki dzieci :)

  • Odpowiedz Dessideria Life 21 grudnia 2014 at 23:52

    Ja w sumie też nie mam jakoś strasznie dużo stania z garach 😉 dwa ciasta, ciasteczka, sałatki i kapusta. Też Święta nie są u nas, więc jeszcze w tym roku bardziej skupiam się na pieczeniu i dekorowaniu domu :-)
    Bardzo podobają mi się Twoje różnorodne ozdoby choinkowe – coś pięknego!

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:24

      dziękuję! co roku staram się dorobić kilka papierowych drobiazgów i tak się nazbierała taka eklektyczna kolekcja :)

  • Odpowiedz Agafia 22 grudnia 2014 at 00:17

    Ja nie leżę w pościeli, ja w niej gniję od 1 grudnia… Najpierw w szpitalnej, teraz, na szczęście, już we własnej. Gniję, choć nie muszę, ale niemoc mnie ogarnęła i nie mogę się za nic zabrać. I leżąc teraz w pościeli mam myśl – „jutro w końcu wyciągnę dekoracje’, ale tę myśl mam już od zeszłego czwartku… Może tym razem się uda 😛 A tak właściwie to chciałam tylko napisać – Masz cukrowe laski! A ja w żadnym sklepie ich w tym roku nie widziałam :/

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:25

      O rety, co się dzieje, czemu tak gnijesz?! Mam nadzieję, że to nic bardzo poważnego i że już lepiej i w ogóle wyleziesz z tej pościeli, bo wstąpi w Ciebie przedświąteczna moc. Niech wstępuje, ale już! Trzymaj się ciepło!

    • Odpowiedz Agafia 23 grudnia 2014 at 18:00

      Chyba jesteś czarodziejką… Wczoraj do 1 w nocy (czyli właściwie dzisiaj) sprzątałam. Upiekłam 15 blach pepparkakorów, dziś 5 blach pierników last minute, a zaraz będę wałkować ciasto na kruche ciasteczka. Potem pakuję prezenty i jeszcze lecę na szybkie zakupy. Wstąpiła we mnie przedświąteczna moc, porzuciłam piżamę, łóżko, niemoc i nawet doła, którego mi sprzedali w szpitalu 😉 Czekam na posta, który ma nadejść wieczorową porą :)

  • Odpowiedz Kitty 22 grudnia 2014 at 00:47

    Bardzo fajny post :) Podpisuję się w całej rozciągłości! Czytając na każdym kroku o przedświątecznej gorączce, pośpiechu i tempie, myślę sobie o po co to zamieszanie? Przecież można na spokojnie i bez spiny. Również podjadamy pierniczki od kilku dni 😉 I zostajemy w domu w te święta z 34 -tygodniową córeczką w brzuszku, by wylegiwać się na sofie i oglądać filmy :)

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:28

      no i tego Ci zazdroszczę! nigdy nie miałam dość jaj, żeby zostać w domu, żeby wylegiwać się i oglądać filmy, zawsze jednak siedziało się przy rodzinnych stołach. z roku na rok na szczęście udaje mi się te odsiadki skracać na rzecz wylegiwania się u siebie :) wirtualnie głaszczę w brzuch, miłego wylegiwania!

  • Odpowiedz Anonymous 22 grudnia 2014 at 17:26

    Trzy razy robiłam te Twoje ciastka, wyszły miękkie i ciągnące ale wyglądały jak małe krowie kupy. A te Twoje takie ładne, kształtne i popękane. Bardzo to Twoje mieszkanie miłe dla oka. Pozdrawiam. Magdalena eM – sąsiadka z dzielni.

    • Odpowiedz Polka Dot 23 grudnia 2014 at 00:26

      mhmm, to ja nie wiem, trochę może i kupy, ale mi zawsze popękane wychodzą :) dzięki, sąsiadko! :)

  • Odpowiedz Anonymous 23 grudnia 2014 at 12:31

    Właśnie wczoraj wieczorem upiekłam te ciasteczka, wyszły pyszne.Zabrałam trochę do pracy i razem z koleżankami sobie podjadamy :) A mieszkanko jak zawsze pięknie ustrojone. Pozdrawiam
    Monika M

  • Odpowiedz Cienka 23 grudnia 2014 at 12:53

    Wszystkiego magicznego na święta z umytą podłogą czy bez :)

  • Odpowiedz bajaderka 27 grudnia 2014 at 13:49

    A ja nie lubię. Kruszyć we własną pościel, podjadać pierników przed świętami, gnić w pościeli.
    Chyba nie jestem jeszcze na tyle dużą dziewczynką 😀

  • Odpowiedz susannaromana 13 listopada 2015 at 01:21

    Zobaczyłam link na fejsie, mówię o Polka już zaczyna świątecznie, ucieszona klikam, czytam , czytam, oglądam zdjęcia, widzę CHOINKĘ. Myślę, kurde już ubrała i to żywą !!!? Matko święta, gdzie ja do choinki, przecież dopiero dekoracje „halołinowe” pozdejmowałam. Aż tu nagle widzę komentarze z przed roku. Także tego 😉 Ja dopiero pierniki upiekłam, znaczy jeden rodzaj, bo zazwyczaj są trzy. Twoich nie próbowałam, ale przez ten post, to już na bank zrobię, bo jak coś się ciągnie, to musi być pyszne :)
    Ja lubię to przedświąteczne gotowanie, pieczenie i tą zarwaną noc przed wigilijną, kiedy kładę się nad ranem padając na pysk.
    Acha no i bardzo Cię proszę o post kalendarzem adwntowym, mam do wykonania dla 4 dzieciaków i naprawdę już mi brak pomysłów, może coś u Ciebie podpatrzę .
    Buziaki z Ie

  • Odpowiedz Asiula 29 marca 2016 at 19:17

    A gdzie kupię takie kubeczki?

  • Odpowiedz Marta 9 grudnia 2016 at 23:56

    Polko, a ja trochę z innej bajki! Już strasznie długo choruję na ten sznur żarówek. Intryguje mnie tylko kwestia żarówek. W takim kształcie dostępne są tylko żarówki tradycyjne o najmniejszej mocy 25W – a mi się nie wydaje, żeby Twoje świeciły tak mocno. Z kolei żarówek ledowych przezroczystych nie umiem znaleźć. Czy pomożesz mi rozwiązać największą zagadkę ludzkości i zdradzisz, gdzie ewentualnie zaopatrujesz się w odpowiednie żarówki? Będę wdzięczna :) Ściskam, Marta

  • Zostaw coś po sobie