7
Moda i uroda

kosmetyki i akcesoria do makijażu – nowości, słabości i inne pyszności

Mam pewną grzeszną przyjemność, do której przyznaję się z pewną taką nieśmiałością. Głupio mi, bo rzecz jest próżna, żadna niestety podnieta intelektualna. Żałuję, ale nie chodzi o offowy teatr ani irańską poezję. Kwestia jest daleka od medytacji czy innych form samodoskonalenia duchowego. To nawet nie serial ani książki kucharskie, jest znacznie gorzej – ja uwielbiam tutoriale makijażowe. Krótkie formy wideoprzekazu dla lubiących tapetę. Przykro mi, ale to właśnie ja. Nie chodzę na kursy mindfulness ani do opery, za to trwonię czas gapiąc się na wykonujące makijaż przed kamerą kobiety. I – oesssu – jak bardzo to lubię! Blendowanie, konturowanie, strobing, gąbki, pędzelki, nowości, ulubieńcy, testy na żywo, nowinki, porady, hity i kity. Przepadłam. Nie ma tygodnia, żebym choć raz przed zaśnięciem nie odpaliła jednego, malutkiego makijażyku. No, czasem dwa. W porywach do trzech. Z przerwami na otwieranie kolejnych okien przeglądarki z polecanymi kosmetykami, żeby nie zapomnieć.

I choć z pewnością to (stosunkowo nowe) hobby nie wzbogaciło mojego wnętrza, to wyjątkowo skutecznie odmóżdża i relaksuje, jak również uzupełnia mój zasób informacji na temat tapety. Wiele trików i porad przyjęłam i wprowadziłam na stałe do swojej makijażowej rutyny, znacznie poprawiając jej jakość. Tutoriale utrzymują mnie też na bieżąco z nowościami i trendami. Nie zawsze tak naprawdę chcę je znać, bo kosmetyki to dla mnie wielka pokusa. Na szczęście niedawne Święta i imieniny, a teraz też współpraca z fajną drogerią sprawiły, że stałam się szczęśliwą posiadaczką wielu nowych gadżetów upiększających. Szczerze mówiąc, jest tego na tyle dużo, że musiałam podzielić produkty na dwa posty. Dziś rzecz jest o makijażu, w przygotowaniu mam jeszcze drugi odcinek: pielęgnacyjno – zapachowy. Poznajcie moje nowości, w dużym stopniu inspirowane rekomendacjami z ulubionych kanałów na youtube* 😉

1

3

35

38

43

4

8

TWARZ

PODKŁAD MINERALNY ANABELLE MINERALS

O polskiej marce Anabelle Minerals słyszałam już kilka razy i bardzo chciałam przetestować te podkłady. Muszę przyznać, że to moje największe zaskoczenie ostatnich tygodni. Nie wierzyłam do końca, że suchy puder może rzeczywiście dobrze pokryć niedoskonałości, zamaskować naczynka czy przebarwienia. Bałam się też, że taka formuła podkładu nie będzie odpowiednia dla mojej cery, że jeszcze bardziej ją przesuszy czy wyeksponuje skórki. Nic z tych rzeczy! Rzeczywiście – aplikacja podkładu pędzlem, kolistymi ruchami, powoduje, że produkt świetnie pokrywa skórę, choć jednocześnie jest niewidoczny – coś jakbym ścierała zaciemnienia i zaczerwienienia gumką. Wykończenie jest matowe, ale nie płaskie, tylko takie jakby satynowe. Nie czułam suchości ani ściągnięcia, choć muszę przyznać, że odrobinę brakowało mi komfortowego uczucia, jakie dają nawilżające, kremowe podkłady. Wyczytałam, że można nakładać go na skórę także wilgotnym pędzlem – popryskanym wodą termalną lub hydrolatem i na pewno przetestuję ten sposób. Plus za bardzo obszerną, świetnie opisaną paletę kolorów – dla pewności wybrałam małe pojemności w trzech jasnych, ciepłych odcieniach, do mojego koloru cery najlepiej pasował żółtawy Sunny Fair. Jedyny minus to tak naprawdę nieco dłuższy niż w przypadku klasycznego podkładu czas aplikacji i bałagan – praktycznie zawsze osypuje mi się z pędzla na blat i ubrania, ale może to tylko ja jestem taka łajza 😉 Także posiadaczki suchej cery nie muszą się go bać, a te z tłustą czy mieszaną chyba jeszcze bardziej powinny się nim zainteresować – dobrze matuje. Fajna rzecz.

podkład Anabelle Minerals – Mintishop

przetestowałam odcienie: Sunny Fair, Sunny Fairest, Sunny Cream

11

12

78

SIGNATURE REAL  COMPLETE BB CREAM, MISSHA

Koreańskie kremy BB to już osobna liga, wybrałam ten od Missha skuszona jego kryjącymi właściwościami i obietnicą świetnej trwałości. To prawda – rzeczywiście kryje jak dobry podkład, a przy tym fajnie nawilża i ma wysoki filtr UV. Świetnie ujednolica koloryt, maskuje naczynka i przebarwienia. Jest raczej gęsty, utrwalony pudrem utrzymuje się idealnie przez cały dzień. Przyznam, że kusiły mnie też inne azjatyckie kremy BB, ale ten jako jeden z niewielu występuje w kilku odcieniach. Wybrałam ten najjaśniejszy, niestety nie jest to końca mój kolor – szkoda, że nie jest on bardziej żółtawy – to typowy, chłodny beż. Większość Polek będzie pewnie zadowolona, ja jestem ciut oliwkowa i to niestety nie jest mój odcień, wyglądam w nim trochę szaro i blado. To dobry produkt, choć cena jest dość wysoka jak za tak małą pojemność.

Krem BB Missha – Mintishop

39

GĄBECZKI BLEND IT

To jeden z nawyków, które wykształciłam wyedukowana tutorialami – używanie gąbeczki zdecydowanie poprawia trwałość makijażu i ułatwia idealne stopienie się podkładu ze skórą. Nic się nie maże i nie przebija, produkt wsiąka w twarz równomiernie i dużo lepiej się trzyma. Używam jej do podkładu i do korektora (wąska część), widziałam, że także świetnie aplikuje się nią sypki puder (polecane zwłaszcza w strefie T dla osób z tłustą lub mieszaną cerą – cały makijaż lepiej się utrzymuje w tych trudnych okolicach i nie spływa od nadmiaru sebum). Myślę, że każdy, kto wypróbuje nakładania podkładu taką gąbeczką, już nigdy nie wróci do mazania się palcami 😉

gąbeczki Blend it – Mintishop

17

18

PODKŁAD REVLON COLORSTAY

Wzięłam go jako niedrogi, bezpieczny klasyk – nie byłam pewna, jak sprawdzą się u mnie te podkłady mineralne, a ten opisywany wyżej krem BB ma niedużą pojemność. Pomyślałam więc, że na co dzień będę używać zachwalanego wszędzie, słynnego już Colorstay. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy z opakowania wylał mi się rzadki produkt, a twarz po aplikacji wyglądała potwornie sucho. Inna sprawa, że tu też nie udało mi się trafić z odcieniem – ten jest ciut za jasny i zbyt chłodny. Ale to nie największy problem. Ta wersja podkładu jest dla cery normalnej i suchej, ale niestety nie mogę powiedzieć, żeby polubił się z suchą skórą. Po jego nałożeniu jest ona ściągnięta i wygląda niezdrowo – pojawiła się taka jakby pomarszczona siateczka. Tyle się naczytałam o jego właściwościach i to pewnie prawda – jest szeroko chwalony za trwałość i dobre krycie, jednak ta formuła mi nie służy, potrzebuję bardziej kremowego, nawilżającego produktu. Muszę przyznać, że mam wysokie wymagania jeśli chodzi o podkłady i wciąż szukam idealnego. Jeśli znacie taki, który idealnie kryje, nawilża, jest trwały i ma jasny, ale ciepły, żółtawy odcień – koniecznie dajcie mi znać! O ile uważam, że wiele kolorowych kosmetyków można z powodzeniem wybierać wśród niedrogich marek, tak coraz bardziej przekonuję się, że chyba tylko produkt z wyższej półki spełni moje oczekiwania i jestem gotowa wydać na niego więcej, a resztę kolorówki dobrać z drogeryjnych zwyklaków.

podkład Revlon Colorstay – Mintishop

76

KOREKTOR LIQUID CAMOUFLAGE, CATRICE

Ten korektor jest taki, jak lubię – kryjący, mocno napigmentowany, ale jednocześnie ma rzadką konsystencję i łatwo się go aplikuje. Nie wysusza skóry pod oczami, ani nie gromadzi się w zmarszczkach. Znowu – najjaśniejszy odcień ma nieco zbyt beżowy jak dla mnie koloryt, dużo bardziej pasuje mi True Match z L’oreala (01 Ivory to mój ulubiony, jest właśnie idealnie żółciutki). Natomiast nie mogę się przyczepić do jego krycia ani trwałości. Cena jest bardzo dobra jak za tę jakość.

Korektor Catrice – Mintishop

64

PUDER W KAMIENIU H&M

Próbowałam, ale stosowanie sypkich pudrów nie weszło mi w nawyk. Za dużo bałaganu – narozsypuję tego zawsze wokół siebie, na ciuchy, upaćkam sobie brwi i rzęsy jak piekarz i ogólnie uznałam, że gra nie jest warta świeczki. Inna sprawa, że nie mam skóry, która mogłaby na tym bajzlu skorzystać – problem ze świeceniem zniknął u mnie samoistnie parę lat temu, a to właśnie na błyszczące nosy najlepiej nakładać sypkie pudry. Kupuję więc nadal pudry w kamieniu, zazwyczaj niedrogie. Uważam, że nie warto na nie wydawać za dużo pieniędzy, większość ma podobny skład i dobrze spełnia swoje zadanie wykończenia makijażu i zmatowienia cery. Nie mam w tej dziedzinie dużych wymagań ani żadnych faworytów, ten puder kupiłam online, kiedy buszowałam po wyprzedażach w H&M. Po przecenie kosztował kilkanaście złotych. Nie można mu nic zarzucić, ma ładne i funkcjonalne opakowanie z lusterkiem, dobrze się aplikuje i ładnie wygląda na buzi.

10

PUDER BRĄZUJĄCY NABLA

Nie wyobrażam sobie życia bez bronzera! Twarz bez niego wydaje mi się taka płaska jakaś. Nie muszę wyglądać jak Miss Honolulu, nie chodzi o optyczne „opalenie” skóry, ale o delikatne wymodelowanie twarzy. Nie uprawiam jakiegoś wyrafinowanego konturowania, po prostu nakładam go poniżej kości policzkowych i odrobinę po bokach czoła. Lubię średniociemne, ciepłe, lekko błyszczące bronzery. Bardzo podoba mi się odcień i satynowe wykończenie tego pudru marki Nabla. Policzki nie świecą się po nim, ale zawartość malutkich drobinek sprawia, że łatwo go równomiernie nałożyć. Ma śliczne opakowanie, szkoda, że takie małe, bo jest bardzo fajny.

puder brązujący Nabla – Mintishop

2

5

13

POWDER BLUSH, GOLDEN ROSE

Kolejna rzecz, za którą nie warto płacić za dużo. Dobre róże w ładnych kolorach mają też tanie marki , między innymi Golden Rose. Ten jest jedwabisty, lekko rozświetlający, lecz nie błyszczy się mocno. Mój odcień (numer 5) to śliczny, koralowy róż, który ładnie ociepla skórę. Nakładam go w niedużej ilości na kości policzkowe i trzyma się tam przez cały dzień. Nie mam się do czego przyczepić – dobry produkt w dobrej cenie.

róż Golden Rose – Mintishop

14

15

 BLUSHING HEARTS, MAKE UP REVOLUTION

To niby jest róż, ale w tym odcieniu używam go jako rozświetlacza – jest jasny i bardzo błyszczący, idealnie nadaje się na szczyt kości policzkowych. Resztką produktu na pędzelku omiatam też lekko wierzch nosa i górną wargę. W zależności od humoru, koloru cieni i efektu, jaki chcę uzyskać stosuję kolory chłodne – perłowy czy różowy albo cieplejszy – złotawy, a czasem wszystkie na raz, wymieszane. Prześliczny gadżet! Te urocze serduszka są bardzo popularne, bo są wyjątkowo ładne zarówno w pudełeczku, jak i na twarzy, a ich cena jest przystępna. Piękna ozdoba każdej toaletki (no i twarzy!).

rozświetlacz Blushing Hearts – Mintishop

42

19

20

41-tile

ZESTAW PĘDZLI ZOEVA

Wzdychałam do niego od dawna, lecz cena skutecznie powstrzymywała mnie przed zakupem. Swoją przygodę z bardziej profesjonalnymi pędzlami zaczęłam kilka tygodni temu od paru pędzelków do oczu marki Hakuro i natychmiast zaczęłam zastanawiać się, jak ja się wcześniej malowałam. Różnica jest kolosalna! Makijaż stał się jeszcze większą przyjemnością. Zarówno Hakuro, jak i Zoeva mają świetnie wyprofilowane, solidnie wykonane pędzelki z mięciutkim włosiem (w zależności od rodzaju pędzla – sztucznego lub naturalnego). Nie wypadają z nich włosy, a sypkie produkty nie osypują się. Nie mogę przełamać się jeszcze do używania pędzli przy aplikacji mokrych kosmetyków – podkładu czy korektora, ale już puder czy podkład mineralny zdecydowanie nakładam pędzlem. Rozprowadzanie różu czy rozświetlacza pędzlami Zoeva jest bardzo przyjemne – nie tylko to muskanie, ale też obserwowanie pięknego efektu to wielka frajda. Największą różnicę odczułam jednak malując powieki, aplikacja cieni to inna bajka z takimi pędzelkami. Płaskiego używam do nakładania najjaśniejszego cienia na całą powiekę, węższym, z zaokrąglonym czubkiem nakładam trochę ciemniejszy, beżowo-szary w kącik i załamanie powieki. Najcieńsze pędzelki ułatwiają mi wykończenie makijażu najciemniejszym cieniem w miejscach, które wymagają precyzji – kącik i dolna powieka. Jest też pędzel do rozcierania, który pozwala na idealne „rozmazanie” cieni i wzajemne delikatne wtopienie się kilku kolorów. Smoky eye czy mój codzienny makijaż (opisany powyżej) przy użyciu kilku odcieni jest z nimi bardzo łatwe nawet dla umiarkowanie zaawansowanych. Piękna, duża i płaska kosmetyczka to wisienka na torcie. Must-have dla osób, które lubią się malować, perełka!

zestaw pędzli Zoeva – Mintishop

Można je także kupić na sztuki i stopniowo uzbierać sobie komplet zgodny z potrzebami.

55

48

24

OCZY

W ubiegłym roku zaczęła się moja przygoda z malowaniem brwi. Wcześniej ograniczałam się tylko do bezbarwnych żeli, z czasem barwiących, ciemnobrązowych mascar. Wystarczało mi to, zawsze miałam ciemne i wyraźne, choć dosyć niesforne brwi. Wraz z nasileniem się mody na grube, ciemne, idealnie wyrysowane brwi (a pewnie też i wraz z wiekiem, kiedy moje jakoś się przerzedziły), coraz bardziej irytowały mnie braki i nierówności w moich. Długo miałam opór przed użyciem jakiegoś cienia czy kredki, obejrzałam z milion tutoriali, na których dziewczyny w trzy sekundy potrafiły domalować sobie idealne łuki, ale większość z nich miała znacznie krótsze i jaśniejsze włoski niż ja. Byłam pewna, że to skończy się jakąś żenadą w moim wykonaniu, bałam się, że osiągnę efekt a la Leonid Breżniew, ale wreszcie spróbowałam. Początkowo używałam najtańszej kredki z Rossmana (marka Wibo, ze ściętą końcówką, w chłodnym, szarobrązowym odcieniu), lecz z czasem zapragnęłam większej precyzji i zaczęłam postępować zgodnie z naukami z youtube’a – cienkim, skośnym pędzelkiem wypełniam ubytki we włoskach i definiuję linie. Przetestowałam dwa produkty wymagające pędzelka i z obu jestem bardzo zadowolona.

CIENIE DO BRWI, FREEDOM MAKEUP

Na co dzień stosuję te cienie – w małym opakowaniu znajdują się dwa chłodne, szarobrązowe odcienie, które można stosować osobno lub łączyć. Jaśniejszego używam przy nosie, gdzie włoski są rzadsze, ciemniejszym zaznaczam dolną krawędź łuku i uzupełniam ubytki. Potem przeczesuję brwi szczoteczką (taką jak od mascary), rozcierając ewentualne pomyłki czy nadmiar cienia, a na koniec dwa ruchy tuszem do brwi (mam nadal ten brązowy z czasów przed używaniem cieni czy kredek, ale w zupełności wystarczy bezbarwny).

cienie do brwi Freedom Makeup – Mintishop

POMADA DO BRWI, MAKEUP REVOLUTION

 pomada Makeup Revolution – Mintishop

Pomadę nakłada się tak samo jak cień, różnią się od siebie konsystencją (to gęsty krem, jakby pasta) i intensywnością – makijaż wykonany pomadą jest ciemniejszy i bardziej wyrazisty, świetnie sprawdzi się więc na wieczór. Jest też bardziej precyzyjna – pomada nałożona ultracienkim pędzelkiem do brwi z zestawu Zoevy przy odrobinie wprawy pozwala na stworzenie brwi jak z Photoshopa 😉

67

21

23

KOREKTOR W OŁÓWKU, MAKEUP STUDIO

Od zawsze używam czegoś jasnego na łuk brwiowy, od dłuższego czasu są to już jednak kosmetyki matowe, nie jakieś perłowe cienie, jak to kiedyś było w modzie. Aby otworzyć oczy, wzmocnić rysunek brwi lub poprawić ewentualne niedociągnięcia można stosować bardzo jasny korektor lub podkład (cienkim, skośnym pędzelkiem, jak do brwi) albo tak jak ja – jasną kredkę. Do niedawna używałam kredki do oczu w cielistym kolorze, teraz stosuję ten fajny korektor w ołówku. Jest cienki i precyzyjny, jednocześnie dość miękki, pozwala na ładne podkreślenie dolnej linii łuku brwiowego. Wystarczy lekko rozetrzeć go pędzelkiem lub palcem, a brwi stają się wyraźniejsze i bardziej uniesione. Przy okazji przyda się do zamaskowania różnych drobnych niedoskonałości.

korektor Makeup Studio – Mintishop

65

22

PALETA CIENI „THE BLUSHED NUDES” MAYBELLINE

Cóż, to taki tańszy odpowiednik słynnej palety Urban Decay Naked 3, zawiera bardzo podobną gamę przydymionych róży, beży i brązów, tylko kosztuje pięćdziesiąt złotych, a nie dwieście pięćdziesiąt. To moje ulubione kolory  zarówno na dzień, jak i na wieczór. Jedyna różnica u mnie polega na intensywności odcieni i proporcjach – na co dzień większą część powieki pokrywam jasnoróżowymi cieniami, na wyjścia dokładam więcej brązów. Taka już ze mnie nudziara – używam tylko nudziaków. Nie dla mnie pawie oczka, brokaty i szaleństwa. Zaczęłam jej używać dopiero kilka dni temu, dlatego nie mam jeszcze jakiejś pogłębionej refleksji, ale podobają mi się odcienie i zróżnicowanie kolorów oraz optymalny rozmiar palety. Bardzo ładnie się rozcierają i łączą, trwałość jest odpowiednia (choć ja nie mam jakiegoś problemu świecących powiek i zbierających się w załamaniu cieni). Na razie jestem na tak, wydają się fajne.

Póki co dostępne są chyba głównie w drogeriach internetowych, w Rossmanie widziałam tylko poprzednią, bardziej brązową wersję paletki – the Nudes.

56

54

25

EYELINER ART MAKE – UP, EVELINE

Rewelacyjny eyeliner w świetnej cenie, lepszy moim zdaniem od np. L’oreala. który mi jakoś znikał z powiek. Bardzo łatwo się aplikuje, nietrudno narysować precyzyjną linię, która trzyma się świetnie przez cały dzień. Bez problemu zmywa się płynem micelarnym. Dopisuję do go listy kosmetyków, na które nie warto wydawać fortuny. Dostaniecie go w każdym Rossmanie za ok. 12 złotych, w szafie z kolorówką marki Eveline.

26

TUSZ DO RZĘS BOUJOIS VOLUME GLAMOUR

Od kilku lat przedłużam rzęsy metodą 1:1, więc nie orientuję się w nowościach, nie szukam też tuszy do zadań specjalnych. Nie potrzebne mi jakieś mega wydłużanie czy turbo pogrubienie. Używam tuszu do malowania dolnych włosków, ewentualnie, gdy te sztuczne już częściowo wypadną i tworzą się ubytki, przeciągam lekko tylko umoczoną w nim szczoteczką także te górne. Od tuszu oczekuję przede wszystkim podkreślenia rzęs bez sklejania i dobrej trwałości (zwłaszcza przy dolnych rzęsach ważne jest, żeby się odbijały). Ten tusz spełnił moje wymagania, dwa ruchy i rzęsy są wyraźnie grubsze i ciemniejsze. Po pierwszym użyciu rozmazał mi się, ale to chyba była kwestia jakiegoś kremu czy korektora pod oczami, bo sytuacja się nie powtórzyła, ładnie się utrzymuje, ma wygodną szczoteczkę i przyjemny zapach.

tusz Bourjois – Mintishop

40-tile

USTA

BŁYSZCZYKI DO UST LUXURY RICH COLOUR GOLDEN ROSE

Wtopa. Skuszona beżowymi odcieniami i oryginalnym opakowaniem wzięłam aż dwa, ale odcienie okazały się całkiem nietrafione. Zwłaszcza ten, na który liczyłam najbardziej – przez opakowanie wydaje się, że to taki ciemny nudziak, w rzeczywistości wpada w nieładne, pomarańczowe nuty, zupełnie nie to, o co mi chodziło. Ten lekko perłowy jeszcze jako tako, taka lekka brzoskwinia, ale generalnie za gęste i zbyt klejące jak na mój gust. Może przypadną do gustu amatorkom cięższych produktów i mocniej kryjących produktów na ustach. Szkoda, bo ładne.

błyszczyki Golden Rose – Mintishop

odcień 23 – tutaj, odcień 18 (lekko perłowy) – tutaj

68

70

BŁYSZCZYK DO UST EVELINE MAGIC GLOSS LIPGLOSS

Zniechęcona eksperymentem z oranżem na ustach, poleciałam do Rossmana po mój ulubiony błyszczyk w kolorze nude, czyli stary, dobry Eveline za dyszkę. Uwielbiam z tej serii dwa kolory – bardziej różowy 359 i typowy, beżowy nudziak – 358. Te błyszczyki są dla mnie w sam raz pod każdym względem – są tanie, mają piękne kolory i bardzo fajną konsystencję (raczej gęste, choć nie klejące), ładnie pachną. Nie trzymają się może godzinami, ale też nie zjadają się za szybko. Optymalne takie, bardzo je lubię.

29

31

34  36

37

32

Wpis powstał we współpracy z Mintishop.

*Najbardziej lubię oglądać makijaże niejakiej Katosu – dziewczyna oprócz wielkiego talentu także potrafi mówić po polsku (co nie jest regułą wśród malujących się na youtubie pań). Nie tylko da się tego słuchać, ale wręcz to jej urocze seplenienie wciąga.

Fajny kanał ma także Maxineczka i Brytyjki: pixiwoo czy Lisa Eldridge. Niesamowite rzeczy robi też Nikkie.

Zresztą wystarczy wpisać „makeup” na youtube i wyskoczą tego tysiące, co kto lubi.

pozostałe gadżety ze zdjęć:

podkładka różowo-złota – TkMaxx

kalendarz w czarne kropki – Lidl

notes „hello” z podkładką – Empik

druciane koszyki – H&M Home

filiżanka = H&M Home

świeca różowa „Pause” – H&M Home

świeczniki biało – złote – Pepco

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

48 Komentarze

  • Odpowiedz Ilona 1 lutego 2017 at 22:10

    przypominasz mi Adele :) bardzo ciekawy post

    • Odpowiedz Dominika 18 lutego 2017 at 22:17

      Ja również bardzo długo szukałam idealnego podkładu do skóry suchej i wrażliwej jednocześnie. W końcu odkryłam markę SENSAI, która pokochała moją cerę. Podkład ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję. Jest jednocześnie lekki i pozostawia trwałe uczucie nawilżonej cery. To co mnie w nim urzekło to efekt ‚no -make”, cera jest rozświetlona, podkład doskonale się wchłania, nie uwidacznia porów i wygląda naprawdę doskonale, idealnie stapia się ze skórą i wygląda doskonale. Nigdy nie mierzyłam jego trwałości z zegarkiem w ręku, ale powiedziałabym, że 6-8 godzin to czas przez jaki efekt pozostaje bez zmian.Używam SENSAI natural beige (FF203). Osobiście znalazłam go jedynie w drogeriach Douglas w cenie 180 zł – mają dwa różne rodzaje, ja wybrałam ‚lżejszą’ Fluid Finish.

  • Odpowiedz BuBu 1 lutego 2017 at 22:33

    Podkład na wierzch dłoni i dopiero z dłoni na gąbeczkę, nigdy bezpośrednio w tubki! :)
    A serduszkowy rozświetlacz również posiadam i uwielbiam :)

  • Odpowiedz anka z whitestoku 1 lutego 2017 at 22:55

    Chyba szykują się zakupy:)

  • Odpowiedz Karolina 1 lutego 2017 at 23:13

    Polecam Estee Lauder Double Wear- kolor 2N1.

  • Odpowiedz Ania 1 lutego 2017 at 23:33

    Jak dla mnie podklad idealny dla skóry mieszanej, która zdecydowanie najbardziej lubi nawilżenie, ładnie kryjący, ale bez efektu maski, bez większych sztuczydel, wydajny i piękny zarazem Vichy Teint Ideal. Przy cerze śniadeckich, takiej zlotawej w odcieniu na okres poznej jesieni-zima- wczesna wiosna (czyli bez opalenizny) nr 25 Sand; na lato nr 45 Honey. Sprawdziłam różne i tanie i drogie. Ten jest przeciętny cenowo, koniecznie- jeśli kupić- to w Aptece Geminii, bo nawet najlepsze promocje w drogeriach nie dają rady przy normalnej cenie z owej apteki. Tylko w tej super drogerii na Matarnii np. wypróbuj;-) Jak uwielbiam od dobrych kilku lat. Powodzenia! A i dla mnie must have to genialny tusz. I tu efekt firan daje Lancome Dolly eyes (pochodną Hipnose). Zobacz opakowanie! I pachnie różami!!! HIT:-)

  • Odpowiedz Karolina 2 lutego 2017 at 00:51

    Bardzo kobiecy nawyk to oglądanie filmików makijażowych, więc zupełnie nie musisz być zawstydzona :)
    Też zamówiłam podkład kryjący Annabelle Minerals z pędzelkiem :)
    Pozdrawiam gorąco!

  • Odpowiedz Izostworek 2 lutego 2017 at 07:56

    spróbuj kiedyś Pixie Minerals, są bardzo dobre :) niestety sypka formuła uniemożliwia mi malowanie się w pośpiechu przed pracą, a zabranie do torebki kończy się tragedią. Od czasu kiedy skończyły mi się minerały, żaden podkład mi nie pasuje. Nawet ostatnio kupiłam jakiś piekielnie drogi CC Lancoma i jest beznadzieja :(

  • Odpowiedz koza 2 lutego 2017 at 08:33

    Boski krem BB jest z Holika Holika Sweet candy (i pachnie tak, ze chce sie go zjesc!) – zreszta jak zobaczysz te opakowania, to pewnie nie tylko krem ci sie spodoba:) Mam kilka kosmetykow tej marki i wszystkie moge polecic. Ale krem to moj nr 1 – fantastycznie kryje, nawilza i w ogole go nie widac:)

  • Odpowiedz Jola Sidor 2 lutego 2017 at 08:35

    Polko…. te Twoje brwi….. ach …. cudne…. całusy… 😙

  • Odpowiedz anna 2 lutego 2017 at 09:30

    tutioriale to tez moja nowa miłość!! rewelacja ze sprawdzasz te rzeczy jako nie profesjonalista!! Tobie jakoś bardziej ufam:))) świetny wpis jak zawsze, pozdrawiam!!

  • Odpowiedz Kempina 2 lutego 2017 at 09:47

    Domagam się warsztatów w tej tematyce! O jeżuniu, jak ja się na tym wszystkim nie znam, a jak bardzo bym chciała się czasem ładnie pomalować. Idę do Rossmanna i wychodzę z mlekiem ryżowym i pieluchami, a w eko-drogeriach kupuję olejki… Ja nawet w pilingi i maseczki nie umiem 😟 Zastanawiam się gorąco nad tymi podkładami mineralnymi albo tuszem do brwi, ale co ja z tym zrobię? Rozbabram i się załamię…

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 2 lutego 2017 at 11:27

      oferuję tutorial live po znajomości 😉

      • Odpowiedz Emi 7 lutego 2017 at 16:43

        Witam czy mozesz napisać jaki to dokładnie odcień brazera z nabla?

  • Odpowiedz Inka 2 lutego 2017 at 10:30

    A na czym wiszą zdjęcia ? Skąd ten stelażyk ?:)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 2 lutego 2017 at 11:27

      to kratka na zdjęcia marki Belmam

  • Odpowiedz AsiaK 2 lutego 2017 at 11:16

    Oj, widzę że oglądanie „makijażyków” to nie tylko moja grzeszna przyjemność :)
    Ja dopiero niedawno odkryłam jak duży efekt dają poprawione brwi- z racji opadającej powieki nie muszę koncentrować się na „oku” i bawić cieniami. Dobrze zrobione brwi, wyrównany koloryt skóry, lekka nawilżająca pomadka i odrobina różu- to mój plan na najbliższy czas, gdy na zrobienie makijażu będę miała max 5 minut (tzn. gdy Młody człowiek znajdzie się po drugiej stronie brzucha).
    ps. Bardzo polecam przyszłym mamom aby nie zapomniały o wyprawce również dla siebie- kompletowanie zestawu, dzięki któremu poprawię to i tamto w 5 minut było bardzo relaksujące i przyjemne. Od miesiąca uparcie ćwiczę- doszłam już do 7 minut :)

  • Odpowiedz Magda 2 lutego 2017 at 12:03

    Ja zdecydowanie polecam podkład smashbox studio skin i nakładam go pędzlem i dla mnie to najlepszy sposób. Gąbeczki się u mnie nie sprawdziły :)

  • Odpowiedz Matka Sałatka 2 lutego 2017 at 12:27

    Namówiłaś mnie! Też dziś do poduchy obejrzę kilka polecanych tutoriali 😉 Kosmetyki boskie, zazdroszczę :-)

  • Odpowiedz Maga 2 lutego 2017 at 12:29

    Ja się zmęczyłam od samego czytania 😉

  • Odpowiedz stylerecital.com 2 lutego 2017 at 13:01

    ‚Got a double chin? Contour that shit!’- uwielbiam Nikki 😀 Nie ma się czego wstydzić, ja się solidnie odmóżdżam przy Ekipie z Newcastle 😀
    Dla mnie męką jest znaleźć korektor pod oczy- mam wrażenie, że wszystkie są cudowne tylko gdy mam już na twarzy pełną tapetę. A jak chcę nałożyć go tylko na lekki krem bb, to waży się, skręca i jest jeszcze gorzej. Ech!
    buźka :-)

  • Odpowiedz Madlena 2 lutego 2017 at 13:44

    Charlotte Tillbury moja faworytka w kwestiach robienia WOW
    a recenzje kosmetyków to już różnie :) ale też „do poduszki” oglądam YT

  • Odpowiedz ula 2 lutego 2017 at 16:28

    Jezu! Ile pracy! W sensie – włożonej w przygotowanie wpisu. Wow.
    Ja makijażowe beztalencie. Miałam z 10 razy w życiu „profesjonalny” makijaż. Sama za szczyt własnoręcznego makijażu uważam eyeliner… Jestem beznadziejna :)

    Bardzo Ci ładnie w takiej „zaróżowionej” cerze!

  • Odpowiedz ula 2 lutego 2017 at 16:29

    PS a jak mnie ostatnio kosmetyczka umalowała na ślub przyjaciół, to nikt mnie nie poznał. True story.

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 2 lutego 2017 at 19:57

    A może post o tym jak się malujesz krok po kroku? Szczególnie oko ! Dla makijażowych ciamajd 😉 ?

  • Odpowiedz Justyna :) :) :) 2 lutego 2017 at 20:36

    Polko, naucz robić taką kreskę. ja mimo, że od lat nie pokazuję się ludziom bez zrobionego oka, to nadal nie umiem takiej fajnej kreski.

  • Odpowiedz Magda 2 lutego 2017 at 20:43

    Kurczę a ja nigdy nie oglądałam tych filmików, jakaś mało digitalowa jestem.
    Jeśli chodzi o podkład to ostatnio pan w Sephorze polecił mi Benefit Hello Flawless. Płynny, fajnie się nakłada, niezle kryje (mówię to ja- piegus z fioletowymi sińcami pod oczami). Do tego wzięłam też z Benefitu Pore Perfection- sypki puder (uwaga- nie spada z pędzla). Naprawdę dawno nie byłam tak zadowolona z zakupów.

  • Odpowiedz Magda 2 lutego 2017 at 20:46

    A poza tym chciałam Ci powiedzieć, że jesteś przezajebistą laską, prześliczną i przemądrą.
    A Twój styl wypowiedzi i poczucie humoru przypominają mi moją przyjaciółkę.

  • Odpowiedz magda 2 lutego 2017 at 22:08

    Już pisałam o podkładzie smashbox ale doczytałam cały post i powiem tak. Ten podkład jest rewelacyjny do suchej skóry, jest nawilżający, nieco drogi ale da się go upolować na promocjach i jest całkiem wydajny. Nakładam go pedzlem do podkładu Hakuro (z mintishopu :)!!!) i jest to najlepszy sposób jaki znalazłam. Nigdy nie byłam przekonana do tego sposobu nakładania makijażu ale ostatnie próby mnie przekonały a podkład o którym pisze jest taki bardziej lejący ale po nałożeniu trzyma się jak żyleta 😉 poza tym moje odkrycie to zestaw czterech róży zoeva kupiony w mintishopie, jest świetny, nakładam pojedynczo a czasem mieszam. Najlepszy na świecie do konturowania jest bronzer Benefit hoola!!! Drogi ale wart tej ceny. No i moje najlepsze odkrycie to szminka Milani Amore Lip Cream w kolorze adorable oraz MUA Luxe Power Brow Long-Wear Sculpting Brow Gel żel do brwi, jest świetny a sporo ich już wypróbowała, też z minti oczywiście :)

  • Odpowiedz Sylwia 3 lutego 2017 at 01:08

    … i pomyśleć, że ja używam jedynie błyszczyka, czasem, baaaardzo sporadycznie maskary do rzęs…. czuję się okropnie zapuszczona 😀 😀 😀

  • Odpowiedz Marta 3 lutego 2017 at 08:13

    Napisz więcej o przedłużeniu rzęs. Jaka metoda, czy. Sie nie przerzedzily itd. Chciałabym a boję się :)

  • Odpowiedz Rybaaga 3 lutego 2017 at 11:24

    No świetnie!!! I co teraz!!!!Tyle dobra pokazała!!!!!Jestem wstrząsnęła postem!!!Te o urodzie są najbardziej wyczekiwane!!! Częściej poproszę!!! Teraz chociaż wiadomo co nowego sobie dokupić i wyglądać jak człowiek :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 lutego 2017 at 22:10

      Serio? Nie sądziłam, że ktoś może lubić je najbardziej 😉 Niedługo część druga!

  • Odpowiedz pazka 3 lutego 2017 at 15:13

    o matko! od samego patrzenia na tą ilość głowa boli! Nie czujesz się przytłoczona taką ilością przedmiotów wokół? No ale kto co woli:0 Minimalizm górą!
    polecam książkę „Chcieć mniej”.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 lutego 2017 at 22:09

      A wiesz, że coś jest na rzeczy? Gdy wypakowałam te wszystkie nowości, natychmiast zrobiłam porządki i naszykowałam całą torbę kosmetyków i chemii domowej dla mamy. Jakoś za dużo się tego zrobiło. Choć musisz wziąć poprawkę na specyfikę mojej działalności – testuję tu więcej produktów niż bym normalnie kupiła. Minimalistką już raczej nie zostanę, za bardzo lubię ładne przedmioty 😉 Ale w nowym mieszkaniu znacznie więcej pochowałam w szafkach, nie wspominając o dziesiątkach worów rzeczy, które wyrzuciliśmy przed przeprowadzką i kilku wyprzedażach, na których sprzedałam w ubiegłym roku sporo ciuchów i domowych dupereli.

  • Odpowiedz Bugi 3 lutego 2017 at 17:03

    Ja również w tym tygodniu po raz pierwszy testowałam słynnego Revlona do suchej. Kolory 180 i 220, oba lekko żółtawe, 220 idealny dla mnie. I mam dokładnie takie same wrażenia: cały dzień czułam ściągnięcie i wręcz lekkie pieczenie. Polecam Shiseido Radiant Lifting w kolorach zaczynających się na literę O jak ochra czyli z żółtawymi pigmentami: O20 dla bladych lub O40 dla trochę ciemniejszej cery, jak dla mnie jest idealny. Pozdrawiam Bugi

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 lutego 2017 at 22:06

      ooo, brzmi jak coś dla mnie, dzięki!

  • Odpowiedz aga i druzyna 3 lutego 2017 at 20:27

    O matko… post raczej nie dla mnie, makijaż robie w biegu, zadne tam podkłady (na szczescie na cerę nie mogę narzekać i mogę sobie na to pozwolic). żal mi trochę czasu na czytanie całego posta, ale zdjęcia przepiękne…. I na prawdę wykorzystujesz ten cały pierdyliard pędzelków? 😉 czekam na post o wnętrzach lub dzeiciakach.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 lutego 2017 at 22:05

      haha, nie, całego pierdyliarda nie, ale zazwyczaj 3-4 to powiek i brwi i tyle samo do twarzy (puder, bronzer, róż) – zrobienie makijażu zajmuje mi jakieś 10 minut, mam to wszystko pod ręką i to naprawdę moment. Postaram się coś spłodzić z Twojej listy, choć najłatwiej mi ostatnio publikować przepisy.

  • Odpowiedz Daan 3 lutego 2017 at 23:28

    Od siebie polecam koreański bb Holika Holika Prime Miracle Snail -kolor dopasowuje się jest raczej ciepły, konsystencja idealna, filtr 50 i wyciąg ze śluzu ślimaka działający cuda. Fajne ceny na eBay;) w Polsce nawet o 50% droższy.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 lutego 2017 at 21:56

      Dzięki za info, użyłam ślimakowych kremów z Mizon i faktycznie były super, rozejrzę się za nim.

  • Odpowiedz Estera 4 lutego 2017 at 12:36

    Musze przyznać, ze uwielbiam czytać Twoje wypocinki <3
    Co stosujesz pod makijaż rano? Ja ostatnio zaopatrzyłam się w krem nawilzający GoCranberry i na ten moment to mój faworyt.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 lutego 2017 at 21:52

      Dziękuję :) A pod makijaż ostatnio mam Vichy Slow Age i lubię go, bo szybko się wchłania, nie klei i cudownie pachnie, tak właśnie idealnie na rano – energetycznie 😉

  • Odpowiedz meandmyspace.pl 5 lutego 2017 at 22:53

    Super zdjęcia :) Udaje mi się czasami oprócz pieluch kupi coś dla siebie i powiększyć zawartość kosmetyczki ale z malowaniem gorzej, brakuje czasu. Poproszę następny post o szybkim robieniu makijażu bo Tobie wychodzi rewelacyjnie. Pozdrawiam

  • Odpowiedz Dorota 6 lutego 2017 at 12:15

    Skąd toaletka/stolik? :)

  • Odpowiedz KAMIHA 10 lutego 2017 at 13:29

    Piękna Polko, to mój pierwszy komentarz. Dziękuje za ciekawy post o kosmetykach i mądre podejście do tematu. Czekam na Twoje wiosenne inspiracje modowe, bo bardzo podoba mi się Twój Styl.

  • Odpowiedz Magdalena Maggie PE 15 lutego 2017 at 22:57

    Hejo :) probowalas moze bb cream Missha M Perfect Cover w odcieniu 23? Najjasniejszy odcien to 21 I czy to ten ktory w tej chwili masz? Ja z 23 bylam zadowolona, a przy najjasnieszym kolorze pytano mnie czy przypadkiem nie jestem chora. Z koreanskich bb cudactw moge Ci polecic Lioele Beyond the solution – bardziej odpowiadalby Twojej karnacji. Ja przy mojej bezowej wygladalam w nim jak w oliwkowej masce. Pozdrawiam – Maggie Pe

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 16 lutego 2017 at 09:17

      Nie znam Lioele, zerknę, co to – dzięki. A Missha mam 21 i on właśnie taki trupi trochę jest niestety 😉

    Zostaw coś po sobie