foto_do_kontaktu-horz
Bez kategorii

kogo podziwiam, przy kim rżę i kwiczę, czyli 5 blogów, które uwielbiam

Nigdy się nie bawiłam w te zabawy, postrzegając wszelkie zorganizowane akcje typu Share Week jako desperackie próby zaistnienia u bardziej poczytnych blogerów. Takie zmasowane spijanie sobie z dzióbków i wirtualne klepanie się po plecach. Ale pytacie mnie, komu ja tak zazdroszczę w tej blogosferze, to pomyślałam, że powiem. Zwłaszcza, że sama zostałam ostatnio przyjemnie połechtana – ku mojemu zaskoczeniu czyta mnie Travelicious. Tak zgrabnie wyszło jej to zestawienie, a mi zrobiło się tak niebywale miło, że sobie pomyślałam – może te zajebiste blogerki też potrzebują, żeby im ktoś czasem napisał, że są zajebiste?

Mam nadzieję, że nie strzelam sobie właśnie w kolano ani niniejszym nie kopię sobie grobu, że mi nie odpłyniecie teraz masowo do moich bardziej błyskotliwych koleżanek po fachu. Podejmuję ryzyko, licząc, że starczy Wam czasu na wszystkie nasze wypociny, zwłaszcza, że repertuar przedstawię Wam za moment dość zróżnicowany, odmienny także trochę od tego, co ja tu uprawiam. Cechą łączącą wszystkie poniższe tytuły jest doskonałe pióro i pociągające osobowości. Blogi, które czytam z zapartym tchem, pisane są przez kobiety, z których czuję, że każda mogłaby zostać moją serdeczną znajomą. Przychodzą mi czasem do głowy jeszcze śmielsze wizje, na przykład taka, że spotykam je wszystkie na raz. Myślę, że to mogłaby być najlepsza impreza mojego życia. Widzę morze wina oraz czystej wódki, tańce na stole, dyskusje do białego rana, słyszę rechot, wrzaski i przekleństwa. Ale stop, do brzegu, ja ich przecież nawet nie znam.

MISS FERREIRA

Miss Ferreira

Od zawsze zazdroszczę jej, że ma takie nazwisko, że mogła nim sobie bloga nazwać. Najbardziej stylowa lumpeksiara w tym kraju. I choć rzadko mam ochotę ubrać się w cokolwiek, co ma na sobie, to przyznać trzeba, że te jej stylówki są zachwycające. Ale co tam stylówki, Sara to matka, i to taka, z którą pragnę smażyć się w macierzyńskim piekle. To właśnie za ten wycinek twórczości kocham ją najbardziej: za dialogi z Lolkiem, Majkelem i Ąflem, za poglądy na ojcostwotraktaty o sprzątaniu. Wspaniała!

PIĄTY POKÓJ

Piąty Pokój

Kasię odkryłam parę miesięcy temu i z miejsca miałam ochotę pójść z nią na trzepak lizać lizaki do góry nogami i palić grube papierosy. Robi zeza, ma dziary i przeklina. Bloga ma niby wnętrzarskiego, ale jest zbyt inteligentna i wygadana, żeby na wnętrzach poprzestać. Jakby to nie były niewystarczające powody, żeby kogoś polubić, to dodam jeszcze to: pisze takie teksty, że smarkam ze śmiechu. Smarkałam na ciemnozielonej ścianie, na stole w jadalni, i na tapetach w łazience. Smarkam też regularnie na jej Instagramie. Lubię zaglądać do jej eklektycznego, kolorowego mieszkania, ma świetne pomysły. Nie mogę przestać jej zazdrościć biura z korkową ścianą – mistrz! Fajna dziewczyna z tej Kasi, wróżę jej karierę w internetach.

KRYSTYNO NIE DENERWUJ MATKI

Krystyno nie denerwuj matki

Mama Rysiowa, Grzechu, Krystyna i Jerz, czyli rodzinna jazda bez trzymanki. Co za banda, klękajcie narody! Tu smarkam notorycznie i dodatkowo jeszcze sikam pod siebie. Znajduję u nich krzepiącą dawkę dystansu do świata i ożywczą porcję bluzga. Wyłam na kaloszach boksera (głównie chyba jednak dlatego, że i ja podobnie błądzę samochodem, odmieniając słowo „kurwa” przez przypadki, tylko zawsze jakoś wstydziłam się do tego przyznać, choć i część o smarowaniu ściany gównem jest wspaniała), rżałam na liroju, kwiczałam przy poście o ciąży (pewnie dlatego, że wreszcie ujrzałam swoją w krzywym zwierciadle). Dzień, w którym zapowiadana książka Rysiowej Matki ujrzy światło dzienne, spędzę zamknięta w sypialni, niepokojąc rodzinę dobiegającym zza ściany chrumkaniem. Ta dziewczyna to moja bratnia dusza, tylko jeszcze o tym nie wie.

CAŁA RESZTA

Dagmara Hicks

Pełna profeska, zazdro milion. Podziwiam Dagmarę za konsekwencję i dyscyplinę, które w połączeniu ze świetnymi tekstami pozwoliły jej w relatywnie krótkim czasie zdobyć godną pozazdroszczenia rzeszę czytelniczek. Imponuje mi to zwłaszcza, jak sobie przypomnę, że jest matką…trojaczków! Już za samo to powinna dostać jakiś krzyż zasługi. A ona jeszcze w dodatku pisze teksty, przy których nie raz czułam, że powinny być moje! Zwłaszcza te przepełnione tak bliskim mi zdrowym rozsądkiem: wychowawczym, małżeńskim czy macierzyńską emancypacją. To właśnie jedna z tych blogerek, o których pisałam, że pięknie rozprawia się z hejtem (o, na przykład tak albo tak).

Jakby powodów do zazdrości było mało, to jeszcze mieszka od kilku miesięcy w Australii, ojczyźnie męża, dokąd uciekli przed smogiem i dobrą zmianą. I niby tak zazdroszczę, a jednak napiłabym się z nią tego wina, ja też bez niego nie przeżyłabym macierzyństwa.

KRYTYKA KULINARNA

Krytyka Kulinarna

Kobieta-żyleta, prawdziwy postrach polskiej gastronomii. Jak również postrach nieodpowiedzialnych rodziców, nieuczciwych bloggerów, hejterów czy restauracyjnych palantów. Trochę się jej boję, ale bardziej chyba ją kocham. To zabawne, bo mniej jednak za to, co stanowi trzon jej działalności, czyli wpisy kulinarno-podróżnicze (pewnie dlatego, że jest mało prawdopodobne, żebym skorzystała z poleceń dotyczących kuchni na Mauritiusie) – zawsze  świetnie się je czyta, ale najlepsze jest gdzie indziej. Najcudowniejszy ten niewyparzony język, ten szyderca, to zdanie na każdy temat, ta bezkompromisowość i zmysł społecznego obserwatora, które tu znajduję. Blog – instytucja, gigant już, najpopularniejszy w swojej kategorii, kultowy i niepowtarzalny. Jak będę dorosła, to chcę zostać Magdą.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

13 Komentarze

  • Odpowiedz travelicious 19 kwietnia 2017 at 20:41

    No i super świetnie! Ja też uwielbiam Magdę z Krytyki Kulinarnej, ale tak mocno jak ją kocham to się jej boje, lęk mnie zatrzymał przed dodaniem do zestawienia u mnie <3

    • Odpowiedz Magda z Krytyki Kulinarnej 20 kwietnia 2017 at 10:12

      Ale Ty koza jesteś, na kawę możemy iść wszystkie trzy :))))))))

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 20 kwietnia 2017 at 10:56

        Z Tobą choćby na czerninę!

        • Odpowiedz Magda z Krytyki Kulinarnej 20 kwietnia 2017 at 11:16

          Albo na wino 😉

  • Odpowiedz Projekt Dom 19 kwietnia 2017 at 20:41

    Znam tylko jeden blog z listy :) lecę nadrobić znajomość innych. Pozdrawiam

  • Odpowiedz AGNIESZKA Ł 19 kwietnia 2017 at 21:20

    Ty plus Dagmara – moje dwa blogi namber łan!!!!

  • Odpowiedz Anna 19 kwietnia 2017 at 21:53

    Się zapoznam z polecanymi . Ja ze swej strony proponuje Ci Polko zajrzeć do : http://janinadaily.com/
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Pod Napieciem 20 kwietnia 2017 at 11:11

    KRYSTYNO NIE DENERWUJ MATKI – Mama Rysiowa i spółka , kocham ich od dłuższego czasu miłością przeogromną, a na książkę wyczekuję BARDZO 😀

  • Odpowiedz Doris 20 kwietnia 2017 at 15:15

    Polko droga! Z dziesiątek blogów, które miałam czas czytać będąc na URLOPIE (sic!) macierzyńskim, zostało może 2-3 w tym Twój, zawsze. Ale dziś to se nagrabiłaś! Po pierwsze, primo, pół dnia w pracy ‚zmarnowałam’ na czytanie (nie żeby moja praca miała uratować świat, ale jednak), po drugie, primo, ja sobie dodałam te blogi do ulubionych i teraz to już na bank mnie z roboty wywalą za ten notorycznie zasmarkany monitor i łzy ze śmiechu wylane na jakżeważne dokumenty! 😉
    P.S. trochę Cie ratuje przepis na curry z batatem, które od miesiąca gotuje tydzień w tydzień…ale tylko trochę 😉

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 21 kwietnia 2017 at 11:49

    Haha najlepsze jest to co napisałaś o autorkach bloga, o winie do rana, najlepszej imprezie świata i o bratniej duszy, dokładnie to myślę o Tobie ilekroć Cię czytam :) Zajrzę do koleżanek Twoich po fachu bo znałam tylko jedną, ale u Ciebie zostanę bankowo, pozdrawiam

  • Odpowiedz Edyta Tkacz 21 kwietnia 2017 at 15:02

    Hej Dziewczyny, skoro przy polecaniu jesteśmy, grzebiąc w sieci, trafiłam właśnie na post polecający książeczki, wiersze dla dzieci. Bloga nie znam dopiero do niego zajrzałam, ale wpis fajny. Pomyślałam sobie, że do Polki sporo matek zagląda, może was zainteresuje, to wrzucam linka http://laaacia.blogspot.com.es/2017/03/o-tym-ze-lubimy-wiersze.html
    Co do akcji share week to też mi się wydaje, że służy najbardziej nabijaniu statystyk pomysłodawcy, bo trzeba tam jakiś formularz wypełnić i komentarze wpisywać czy coś. Ale z drugiej strony bardzo lubię, gdy bloger, którego czytam, poleca innych. Wiem, że jak ktoś robi dobrą robotę na poziomie, to też i poleci coś fajnego. A takie szukanie na oślep i bez wskazówek czegoś dobrego do poczytania w internecie, oznacza często niestety przekopywanie się przez stosy badziewia, zanim się znajdzie jakąś perełkę. Dlatego polecanie wartościowych rzeczy jest zawsze w cenie!

  • Odpowiedz Monika 22 kwietnia 2017 at 07:26

    Znalam tylko jeden z polecanych blogow, cala reszta, zajrzalam na krystyno..,i powiem tak, jak dla mnie blog ok, ale sposob pisania autorki, zawilosc zdan, troche mnie przerasta,bo kilka razy przez wszechobecne dygresje zdarzylo mi sie wątek albo początek zdania zgubic,i specjalnie przejrzalam kilka wpisow dla pewnosci..wiec mysle ze Twoj styl pisania jest duzo przyjemniejszy, przekaz podobny a duzo przyjazniejszy w formie;-) pozdrawiam,Monika

  • Odpowiedz aga i druzyna 23 kwietnia 2017 at 23:16

    Dzięki Polko. Do tej pory czytałam tylko Ciebie, bo nie miałam czasu sama czegoś ciekawego (czytaj: dowcipnego, inteligentnego, z biglem) wyszperac, a to co przez przypadek znajdowalam było słabe. A tu proszę – niespodzianka. Już mam co czytać 😀. Boże, skąd te kobiety przy dwójce lub trójce dzieci mają tyle energii, pomysłów i samozaparcia? Ja po pracy i zajmowaniu się wieczorem moją upiorna dwójką po godzinie 22 jestem w stanie tylko walnąć się na kanapę czytać lub oglądać serial.

  • Odpowiedz na „Projekt DomAnuluj