43
Jak żyć

kobiece przyjemności

 UWAGA!

Poniższy tekst zawiera obrazoburcze opisy, drastyczne sceny spożywania cukru przez kobietę oraz lokowanie produktu spoza półki ze zdrową żywnością. Oglądanie zdjęć może grozić ślinotokiem, przerwaniem diety, rzuceniem się na lodówkę i innymi zachowaniami z gatunku kompulsywnych. Tylko dla czytelniczek o mocnych nerwach!

30

Jasne, że wiem. Żeby sprawić sobie przyjemność chodzę latem boso po trawie. Wychodzę na dwór po deszczu. Całuję się z mężem. Kładę się wcześnie do łóżka z herbatą i ulubionym serialem. Kupuję butelkę różowego na piątkowy wieczór. Zapalam pachnące świeczki i robię sobie maseczkę. Włączam Domowe Melodie, bardzo głośno. Jadę do galerii na piernikową kawę, a potem łażę po sklepach dopóki nie kupię sobie czegoś ładnego, choćby to miały być tylko wystrzałowe skarpetki. Jem coś dobrego –  proszę męża, żeby zrobił mi swoje krewetki na kolację, piekę albo kupuję coś słodkiego. Kiedy jestem w desperackiej potrzebie przyjemności, koniecznie coś mocno czekoladowego. Zwykłe ciasteczko nie ogarnie tematu, potrzebny jest jakiś barokowy tort albo pyszny deser. Może być też mąż. A czasami po prostu się kładę na kanapie, żeby przez chwilę nic nie robić. I leżę tak całe trzy minuty, dopóki nie wskoczy na mnie jakieś dziecko. Albo – serio – zmieniam coś w mieszkaniu, przestawiam dodatki na półkach, wieszam jakiś obrazek, stawiam kwiatek i gapię się, jak ładnie. I mam przyjemność. Bo czym jest życie matki bez przyjemności? Zwykłą harówką. Zlepkiem obowiązków. Szaloną gonitwą. Lawirowaniem między przedszkolem a szkołą, między gilem a pieluchą, między karate a obiadem na jutro.

38

Kto ma czas na takie przyjemności? Matki niestety rzadko. Często brakuje nam dnia na wszystkie te posiłki, rachunki, prace domowe, ważne telefony, wizyty lekarskie, zakupy i całą tę codzienną orkę, a co dopiero jakieś relaksy czy atrakcje. Myślę, że to po pierwsze kwestia optyki – co nazwiemy przyjemnością. Bo jeśli tylko tajski masaż ciepłymi kamieniami albo zakupy w Paryżu to faktycznie może być z tym słabo. Ale jeśli do tej kategorii zaliczyć na przykład kawę na wynos i książkę w drodze do pracy? Dla mnie przyjemność to pięć minut dłużej w łóżku, w bezpiecznym uścisku. To zamiast prysznica kąpiel z czymś pachnącym i dziesięć minut dłużej w wannie, odprężenie mięśni na koniec dnia. Przyjemność to nie tylko kupić markową torebkę, dla mnie to upolować komplet puszek na ciasteczka, fajną książkę czy ozdoby świąteczne w dyskoncie, za dychę. Niekoniecznie wyjście do kina, czasem po prostu dwa odcinki „How to Get Away with Murder” przed snem. Bo na masaże, Paryże (a nawet to kino niestety) na co dzień brakuje mi czasu. Godzina – dwie faktycznie, jakby tak zsumować wszystkie przyjemne chwile z całego dnia, od bladego świtu, do późnej nocy, nawet jeśli nie spędziłam popołudnia w cukierni czy u kosmetyczki, tylko tak po prostu byłam dla siebie dobra w zwyczajny sposób, po kwadransie na część dnia.

36

Wiecie, co jest dla polskich kobiet największą przyjemnością? To może wygląda dość egoistycznie i konsumpcyjnie, ale niech pierwsza rzuci kamień ta, co nie ma frajdy z zakupów i czekolady 😉 Jasne, przyjemne jest także spędzanie czasu z rodziną, ale w kategorii „coś dla siebie” często wygrywają u nas próżne potrzeby. Ja nie widzę w tym nic złego, uprawiam ten proceder regularnie 😉

CO POLKOM KOJARZY SIĘ Z PRZYJEMNOŚCIĄ?

32

A NA POPRAWĘ HUMORU FUNDUJEMY SOBIE NAJCZĘŚCIEJ:

34

26

39

40

10

31

7 na dziesięć Polek przyznaje 😉

7-tile

37

Mi się zdarza. Że kolejna bluzka w szafie, a miałam przecież odkładać na studia dla dzieci. Że te buty to może jednak za drogie. Kolejny krem? Kobieto, mogłaś się powstrzymać. Słodycze? A dupa rośnie. I tak dalej.

Myślę sobie, że bycie zdrowym egoistą to sztuka. W dużej mierze uzależniona od stanu poczucia własnej wartości. Wiele z nas nie odrobiło jeszcze lekcji z kochania siebie. Nauczono nas, że kobiety, matki przede wszystkim, żyją głównie dla innych. Odkręcanie takiego myślenia to proces, po drodze na pewno zalicza się wpadki w postaci przemęczenia, zwątpienia, wyrzutów sumienia i innych rozterek. Balansowanie między takim byciem dla rodziny, a życiem dla siebie jest trudne. Całe dorosłe życie jest trudne zasadniczo. Dlatego trzeba je sobie umilać, co by nie zwariować.

Ale ze słodyczami to jest jeszcze dodatkowy problem. Połowa z nas jest wiecznie na diecie, większość stara się ograniczać, boimy się przytyć, unikamy cukru, objadanie się jest przecież takie nieapetyczne. Która z nas nie przerobiła siedzenia nad pustym talerzem podczas imprezy, żeby później najeść się w domu? Która z nas nie chowała się przed dziećmi, którym przecież wciąż powtarzamy, że słodycze są niezdrowe, ale potrzeba zjedzenia kawałka czekolady i tak często bierze górę? Kobiecy związek z czekoladą bywa skomplikowany. Miłość i nienawiść przeplatają się w nim jak w kalejdoskopie. Skutek jest taki, że zamiast nie przejmować się, kiedy w zdrowej na co dzień diecie, pojawia się mała przyjemność, ukrywamy się, karcimy w myślach, liczymy kalorie i całą przyjemność szlag trafia. Nie pomaga w tym medialna schizofenia – z jednej strony zmysłowe reklamy, kobieta jedząca słodycze, a wokół latające chmurki, muślinowe tkaniny, tęczowe jednorożce, fajerwerki oraz orgazmiczne jęki i twarze wykrzywione w grymasie rozkoszy. Z drugiej – tabletki na chudość, wieszaki na wybiegach, sałatki z jarmużu oraz przestań-tyle-żreć-masz-być-chuda. I potem mamy, co mamy:

JAK KOBIETY JEDZĄ SŁODYCZE W REKLAMIE

35

21

JAK KOBIETY JEDZĄ SŁODYCZE W RZECZYWISTOŚCI

20

Nieważne – na chmurce, w muślinowym szalu, podczas przerwy w pracy, czy na legalu w sobotnie przedpołudnie miłe są małe chwile słodkich przyjemności. Idealnie, jeśli nie okupione wyrzutami sumienia. Jeśli są przerywnikiem w codziennej orce, odskocznią od sałatki z jarmużu. Jeśli Tobie przyjemność także kojarzy się z czekoladą, może zainteresować Cię przepyszna nowość – aksamitnie kremowe desery marki Müller – Creme au Chocolat w trzech smakach: czekoladowym oraz z dodatkiem orzechów laskowych i pistacji. Mały, ale intensywny, zaspokaja apetyt na słodkie na długo. No i należy się nam, kobietom, jak psu miska!

4

2

KONKURS

Wraz z Müller Polska organizuję bardzo kobiecy i ultraczekoladowy konkurs, w którym do wygrania są trzy obłędne zestawy: mega paka deserów Crème au Chocolat we wszystkich smakach oraz kosmetyki z czekoladowej serii Bingo Spa – apetyczne kremy do kąpieli, mydła, koncentraty i inne nośniki czekoladowej przyjemności.

konkurs_muller

Zadanie konkursowe: w komentarzu do tego wpisu napisz, co Tobie kojarzy się z przyjemnością. Odpowiedzi możecie udzielać do poniedziałku, 19-go grudnia, do północy. Zwycięzców ogłoszę 20-go grudnia w tym poście.

6

Wpis powstał we współpracy z Müller Polska – producentem nieprzyzwoicie czekoladowych i bezwstydnie pysznych deserów Crème au Chocolat z nowej linii Müller de Luxe.

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU

Ależ Wy macie przyjemne życia! 😉 A tak serio, to cudnie, że umiecie mieć frajdę z małych rzeczy. Niejednej z Was pozazdrościłam tych spotkań w kawiarni, pomalowanych paznokci, wieczorów z książką pod kołderką. Ech, cudnie!

Najbardziej spodobały mi się te trzy komentarze:

ania

Jest -5, słońce, śnieg, ale taki świeży, żeby na dupie nie wylądować. Idę przez las, dzięcioła słyszę. Mróz szczypie w policzki, no uwielbiam. Idę z moją siostrą, 20-letnią gówniarą i rozmawiamy o czymś tam. Czuję, jak mróz szczypie mi uda przez spodnie. Ale już dom. Herbata, ciasto i świece. Zupa gęsta warzywna i jabłka pieczone z cynamonem. Dzieci i mąż. Nieupierdliwe to wszystko, zadowolone. Takie moje przyjemności, czasem się udają.

Antenka

Ooo, o przyjemnościach to ja eseje mogę pisać. Ale jak ma być krótko i zwięźle to wiadomość z ostatniej chwili- padniesz Kochana. Pół dnia siedziałam z joystickiem w ręce chcąc pobić swój wynik sprzed lat… bodajże 24. Odkopałam moje Atari ( dla młodszych- komputer w skrócie- dociekliwszych odsyłam do pana googla). A to przyjemność z gatunku tych, po których musisz biec do łazienki umyć się pod pachami, bo emocje sięgają zenitu :-!

Olala

Ostatnia moja mega przyjemność, to „przepustka „od męża, bilet i hasło: jedź! Noi pędziłam pendolino z Katowic do Gdyni na weekend u siostry. Boże, radość i podniecenie jakbym na randkę życia się wybierała i to niedowierzanie, że przez 6 godzin w podróży mogę tylko czytać i pić kawę, i nie usłyszę: mamo jeść, mamo pić, mamoooo! i że możemy znowu zjeść blachę ciasta, popić winem, beknąć, do rana gadać, malować paznokcie, i wszystko bez wyrzutów. Bo największa przyjemność to dzielić czas z kimś, przy kim można się śmiać, płakać i milczeć, i czasem nawet beknąć bez poprawności i wyrzutów, tak po prostu…

Dziewczyny, gratulacje! Czekajcie na maile 😉

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

79 Komentarze

  • Odpowiedz kajer_bajer 15 grudnia 2016 at 19:45

    Jak przyjemność- to tylko szycie. Ja+maszyna+skrawki materiału i voila ! relaks, praca kreatywna i jakże przyjemna…no chyba że nitka nie łapie, albo oczka się robią…wtedy to walka żeby maszyny nie zrzucić z balkonu 😀 ale później znowu wychodzi i samozadowolenie wzrasta o sto pro 😀

  • Odpowiedz Wojslandia 15 grudnia 2016 at 19:56

    No jak to co?! Basen, bieganie, realizacja min 10 000 kroków dziennie, aktywność aktywność.

    Ok. Żartowałam 😀
    Przyjemność, to to jak pierworodna zaśnie przyzwoicie bez wydziwieństw, a ja w te szare wieczory wezmę prysznic, zmumifikuję ciało i położę się do łóżka… O 20ej 😀 a… i zobaczę jeszcze leżąc swoje stopy. Bo przy moim 4.5 mesiecznym bęclu z przyszłym drugorodnym nie jest to łatwe! 😉

  • Odpowiedz Arleta 15 grudnia 2016 at 19:59

    Przyjemność dla mnie to wolny dzień a najlepiej przynajmniej trzy, spędzony z mężem, albo z córką i z mężem, samotne popołudnie w domu czyli cisza, spokój i nic nie robienie, randka z mężem, spotkanie z koleżankami, fajny ciuch i kosmetyk, dobre jedzenie, wino, kawa, dobra czekolada czy deser i przytulasy moje ulubione. I spanie :-)

  • Odpowiedz Izuch 15 grudnia 2016 at 20:03

    Przyjemności to drobne rzeczy, czekolada z piankami, spacer w czasie deszczu, pies który grzeje stopy w mroźne wieczory, zapach lasu i morza…mogę wymieniać bez końca :) Jednak chyba największą przyjemnością, nie taką drobną, jest zdobycie kolejnego górskiego szczytu :) To uczucie pokonania swoich własnych granic. I co z tego, że boli każdy centymetr ciała, widoki wynagradzają wszystko !

  • Odpowiedz Anka 15 grudnia 2016 at 20:05

    Przyjemność…najgorsze jest to, że od jakiegoś czasu nie ma w moim słowniku tego słowa. Zapomniałam jak to jest zrobić sobie przyjemność. Po Twoim poście postanawiam: kupić sobie coś ładnego a może zaszaleć nawet i kupić czarne szpilki (nie noszę i nie posiadam bo nie dogonie w nich czterolatka).

  • Odpowiedz Ewa 15 grudnia 2016 at 20:08

    Ostatnimi czasy z mega przyjemnością kojarzy mi się sprawienie przyjemności bliskim- codziennie wyslane usmiechy i buziaki sms-em, karteczki poprzyklejane w skarpetkach z zyczeniem miłego dnia, oznaczony kakendarz do konca roku z serduchami przy każdym dniu, ugotowanie kapusniaku, bo marzył o nim od dawna. Przyjemność sprawia mi ogromną sprawienie przyjemności innym i kiedy widzę, jak ich radość maluje mi na twarzy uśmiech, powoduje błysk w oku i wszystko co robię z przyjemnością do mnie wraca z podwójną mocą. Przyjemność kiedy już jestem sama ze sobą sprawia mi chęć do przygotowywania kolejnych przyjemności na następne dni, z których korzystam ile się da. Od wielu miesięcy nie mam dnia bez przyjemności i będę to kontynuować, bo przyjemnie się żyje przyjemnymi chwilami i wspomnieniami 😉

  • Odpowiedz Patrycja 15 grudnia 2016 at 20:12

    Przyjemność…błogie 5 minut w toalecie bez ‚Mamo!!!! Mamo!!!!Takie od proste przyjemności.

  • Odpowiedz Klaudia 15 grudnia 2016 at 20:48

    Przyjemność to dla mnie chwila kiedy moge usiasc wygodnie na kanapie,wypic ciepla,pyszną kawę i zagryzc czymś słodkim. Mimo,ze cukier jest niezdrowy to ja staram sie fundowac sobie taka przyjemnosc przynajmniej raz dziennie. Wtedy odplywam i nawet krzyki córek o zabawki czy pytanie męża „kochanie cos dzis na obiad” odbijają sie ode mnie jak od ściany. Po prostu 10-15 minut na regenerację, odprężenie i zebranie myśli

  • Odpowiedz Ewa 15 grudnia 2016 at 20:49

    Uwielbiam robić makijaże, sobie i komuś. Jeśli maluję jakąś koleżanką, siostrę, mamę to cieszę się z efektów jak dziecko! Z dumą chwalę sama siebie: „świetnie rozblendowane cienie”, „perfekcyjna kreska”, „wspaniale wykonturowana twarz” 😀 Ktoś z boku powie, że Wariatka, ale cóż poradzę na to, że taką przyjemność mi to sprawia 😀

  • Odpowiedz matka jak każda 15 grudnia 2016 at 20:50

    Przyjemnie jest zrobić siku z zamkniętymi drzwiami, powoli nie cisnąć pęcherza 😉 matki małych dzieci wiedzą o czym mówię 🙈

  • Odpowiedz kornelita 15 grudnia 2016 at 20:53

    Przyjemność dla mnie to chwile zwyczajne, codzienne. Jedną z nich jest chwila z moją 5 letnią córką, kiedy objadamy się właśnie ową czekoladą. A wygląda to tak:) : trzymamy w buzi kostkę czekolady i rozpływamy się w cudowności smaku czekolady aż się rozpuści…pokazujemy sobie jak zmniejszają się nasz kostki czekolady w buzi…mnóstwo zabawy,czułości :)

  • Odpowiedz Ilona 15 grudnia 2016 at 20:59

    Lody ! Lody czekoladowe ! Najpyszniejsze z kawałkami czekolady mogą być zz białą czekoladą, mleczną, czekolada z malinami albo z kawałkami mięty , ewentualnie z gorzką czekoladą… albo czekoladowe z masłem orzechowym … tak tak przyjemność to lodzik 😉

  • Odpowiedz Kinga 15 grudnia 2016 at 21:09

    Jestem samotnym wilkiem i odludkiem. Przyjemnosc sprawia mi cisza. Pakuje wiec Zoske do wozka, ona laduje baterie na reszte dnia, a ja wsluchuje sie w siebie, bicie serca, miarowy oddech, skrzypienie sniegu pod stopami.

  • Odpowiedz Eliza 15 grudnia 2016 at 21:26

    Przyjemność- wstać w sobotę rano, bez budzika. Zrobić dzieciom i mężowi naleśniki oczywiście na słodko 😜 z powidłami, brązowym cukrem lub syropem klonowym.

  • Odpowiedz Alicja 15 grudnia 2016 at 21:48

    Przyjemność? Wanna pełna czekolady i mnie! :)

  • Odpowiedz ania 15 grudnia 2016 at 21:51

    Jest -5, słońce, śnieg, ale taki świeży, żeby na dupie nie wylądować. Idę przez las, dzięcioła słyszę. Mróz szczypie w policzki, no uwielbiam. Idę z moją siostrą, 20-letnią gówniarą i rozmawiamy o czymś tam. Czuję, jak mróz szczypie mi uda przez spodnie. Ale już dom. Herbata, ciasto i świece. Zupa gęsta warzywna i jabłka pieczone z cynamonem. Dzieci i mąż. Nieupierdliwe to wszystko, zadowolone. Takie moje przyjemności, czasem się udają.

  • Odpowiedz Kasia Włusek, Mamy Sprawy 15 grudnia 2016 at 22:00

    za tą lodówką, to jakbym siebie widziała 😀

  • Odpowiedz ILONA 15 grudnia 2016 at 22:02

    Napiszę bez ogródek: orgazm! 🙊No i można to świetnie z czekoladą połączyć 😈

  • Odpowiedz mała Mi 15 grudnia 2016 at 22:16

    Przyjemność to kawa wypita w biegu między jednym, a drugim miejscem mojej pracy. Taka specjalna, smakowa, koniecznie duża, bez dodatkowego cukru, ale (wstyd się przyznać), z syropem o smaku ginger 😉. Przyjemność, to poleżeć przez trochę- takie dłuższe lub krótsze- albo przespać się, po ciężkim dniu. Potem wstać, ze świeżym umysłem i nową siłą w mięśniach. Przyjemność, to kąpiel. Taka, która może potrwać dłużej, niż z myślą „zaraz się spóźnię”. Przyjemność, to Czas, który mogę spędzić z dziećmi, bez pośpiechu i tam, gdzie mamy ochotę. Przyjemnością jest każda sobota, każde przeciągnięcie umęczonego tygodniem ciała na własnym łóżku. Czekolada wypita z przyjaciółmi w pewnym cudownym Zaścianku 😉. Taka, jakiej nie dają nigdzie, na całym świecie. Chwile. Momenty. Jedyne, w swoim rodzaju.

  • Odpowiedz Joanna 15 grudnia 2016 at 22:53

    Moje przyjemnosci chyba zmieniaja sie wraz z uplywem kolejnych miesiecy roku. Teraz przyjemność to książka ale tak obłędnie wciągająca ze czytam do czwartej rano, to szóstka mojej starszej córci ze sprawdzianu z angielskiego, to wiadomosc ze mlodsza corcia szescioletnia tak świetnie czyta ze dostała główną rolę w przedstawieniu, to uszycie stroju Maryi na jasełka dla tej starszej, wyjadanie masy makowej przeznaczonej na swiateczne makowce, to poszukiwanie wraz z mezem idealnej nowej lodowki, to ciapla kasza jaglana z powidłami sliwkowymi na drugie śniadanie, to rodzinny wypad na basen o 20 i dzisiejsza cudna najnowsza przyjemnosc- cztery wieńce świąteczne na drzwi własnej roboty: jeden dlań nas, drugi dla teściowej a dwa kolejne pewnie zprzyjemnością komuś podaruje…

  • Odpowiedz lubię od zawsze 15 grudnia 2016 at 23:06

    Może zostanę tutaj zlinczowana tekstami: o ja, ta ale wymyslila… Ale największą przyjemnością, relaxem dla duszy i ciała jest dla mnie wędkowanie :-)

  • Odpowiedz ZUZANNA B. 15 grudnia 2016 at 23:13

    Jest pewna przyjemność, której nie potrafię sobie odmówić. Próbowałam ją wyrzucić, unicestwić i zapomnieć. Zrozpaczona, wyeliminowałam inne, eliminując w tym – także siebie. Bo moje uzależnienie, moja mała przyjemność jest taka tyci, tyci.
    Może jednak nie taka tyci, bo jej nadmiar powoduje wręcz odwrotny skutek – maxi, maxi. Jej brak, pociągnął lawinę, tsunami w moim życiu, spowodował chorobę. Dość poważną. Z której sama nie potrafiłam wyjść. Dziś – 6 lat starsza i 100 razy silniejsza, wiem, że ta moja mała przyjemność jest częścią mnie i nie warto z niej rezygnować. Pisząc to podjadam, kostkę, dwie, nauczyłam się nie liczyć, choć podświadomie i tak wiem, bo podobno „liczenie” pozostaje do końca życia. Czekolada – antydepresant, poprawiacz mojego nastroju, pozwoliła powrócić do świata, wcale nie przesadzę pisząc „żywych”. Czekolada nie pachnie? PACHNIE – wolnością!

  • Odpowiedz Ewelinamami 15 grudnia 2016 at 23:22

    Dla mnie przyjemność tylko dla mnie to właśnie coś czekoladowego słodkiego przeważnie desery ciasta robie samo ale zdarzy się też ze coś kupuje dla mnie to książka i pyszna herbata
    Przyjemnośc z mężem yhm to wiadomo ale czasem przyjemność to tez zwykle leżenie na kanapie i oglądanie razem filmu albo jedzenie wspólne rozmowa a przyjemność z dziećmi to spacery zabawy szczególnie te kreatywne.. Ogólnie przyjemność może być codziennie tylko trzeba sobie to sprytnie zorganizować ps wymiatasz za ta lodówka :-)

  • Odpowiedz nina 16 grudnia 2016 at 06:33

    A mi przyjemność sprawia obserwowanie moich córek, odkąd zostałam ich mamą to oszalałam na ich punkcie. A każdego dnia z dziką rozkoszą obserwuję jak się rano budzą – jedna otwiera oczka i wyskakuje z łóżka z okrzykiem dzikiego Indianina, a druga otwiera oczka przez 5 minut z niedowierzaniem, że już jest dzień i trzeba wstawać. Pomyśleć, że to bliźniaczki! A ja jak detektyw z ukrycia z ogromną satysfakcją obserwuję je popijając przy tym gorącą czekoladę. To taja moja codzienna „poranna przyjemność”.

  • Odpowiedz Kamila 16 grudnia 2016 at 07:34

    Gdy za oknem leje deszcz,krople uderzają o parapet,a ja po drugiej stronie z kubkiem gorącej czekolady upajam się tą chwilą. I obserwuję kolorowe parasole,które znikają za rogiem. Być może ich właściciele też spieszą do domu, żeby zrobić sobie taką przyjemność?

  • Odpowiedz Martyna 16 grudnia 2016 at 09:34

    A mnie z przyjemnością kojarzy się osiem godzin nieprzerwanego snu, w czystym łóżku bez lego duplo wbijających się w cztery litery bez pobudki o 3 w nocy bo komuś nie chce się już spać i podnosi mi powieki, żeby sprawdzić czy ja też już nie śpię… Ale z drugiej strony pewnie kiedyś będę za tym tęsknić:P

  • Odpowiedz greymouseland 16 grudnia 2016 at 10:09

    Moje trzecie imię to czekolada, tak było zawsze! Każdy kto mnie zna, ten wie, ze nie mam silnej woli, jeżeli widzę w składzie kakao. Oddaję się cukrowej rozpuście, gdy tylko mam okazję, czyli przeciętnie kilka razy dziennie. Ten strzał cukru w krwioobiegu napędza mnie jak mysz w kołowrotku, kakaowy pył na muffinach, posmak 70% czekolady w serniku truflowym, chrupiące granulki na pralinach. Po co komu faceci, zakupy, kosmetyczka, kiedy jest ona…czekolada! To jedyne hobby, któremu jestem wierna od ponad 3 dekad.

  • Odpowiedz Kobiecemysli 16 grudnia 2016 at 10:55

    Przyjemność?
    To czytanie na głos dla Męża, gotowanie pysznych posiłków dla bliskich i pomaganie im w ich konsumpcji i chwile bez myślenia o pracy! To są najprzyjemniejsze przyjemności!

    Pozdrawiam ciepło

  • Odpowiedz Asia 16 grudnia 2016 at 12:54

    Przyjemność to sprawił mi ten test. Polko, świetny!!!. I te zdjęcia. Idę po czekoladę:)

  • Odpowiedz Agatka 16 grudnia 2016 at 12:54

    Przyjemność? hmmm to jak 1,5 roczna Córcia znienacka przytula się, ściska jakby chciała udusić po czym spogląda roześmianymi oczkami i krzyczy Maaammuuuunniiia :) To też każdy wieczór gdy zasypia i zostajemy z Mężem sami :) Przyjemność to pyszne jedzenie, szybka jazda samochodem, wspólne wyjazdy i leniwe, piżamowe niedziele :) Jak się tak zastanowię to dużo tych przyjemności w życiu mnie spotyka… Pozdrawiam :)

    • Odpowiedz Agatka 16 grudnia 2016 at 12:56

      I sen!! duuuuużo snu!! jak mogłam o tym zapomnieć?! Seeeennn tak to przyjemność, której najczęściej mi brakuje ..

  • Odpowiedz Kinga ... 16 grudnia 2016 at 14:16

    Uwielbiam robić pożyteczne rzeczy, największą przyjemność sprawia mi uszczęśliwianie innych. Lubie gotować, piec, sprzątać, robić choinki z makaronu, girlandy z szyszek (nawiązując do Bożego Narodzenia 😉 ) a później ….słuchać „jak to zrobiłaś”, „pycha”, „zrobisz to jescze dla mojej koleżaniki? ” To miód dla moich uszu !
    A jeśli chodzi o mnie przyjemność sprawia mi czytanie książek, opychanie się popcornem, czekoladą oczywiście, i poczucie, że jutro będę mogła spać dłużej 😉

  • Odpowiedz Aleksandra K 16 grudnia 2016 at 14:20

    Padłam, to jedzenie słodyczy w reklamie i rzeczywistości 😁😁 so true. Całego wpisu nie czytam, bo ograniczam kalorie i chyba wykonczylby mnie slinotok 😉

  • Odpowiedz Skiera 16 grudnia 2016 at 14:54

    Przyjemność to 5 minut spokoju przy kawie i tabliczce mlecznej czekolady,
    Przyjemność to wieczór w gorącej kąpieli z ciszą za drzwiami i lampka wina w ręku,
    Przyjemność to spotkanie z przyjaciółkami- plotki, bezwstydne objadanie się wszystkim i salwy śmiechu

  • Odpowiedz Monika 16 grudnia 2016 at 16:44

    Obecnie tyle się dzieje w moim życiu że często po prostu nie starcza mi juz sił na moje przyjemności,ale że życie bez nich to kompletny bezsens dlatego przesyłam je gdzie mogę! I tak na przykład przyjemnością jest obecnie dla mnie wypicie spokojnie kawy w kawiarni z siostrą, posiedzenie choć 10minut z rodzicami na kanapie czy po prostu ciepłe śniadanie zjedzenie na spokojnie bez patrzenia na zegarek. O tak! To są MOJE przyjemności! ❤

  • Odpowiedz Karolina 16 grudnia 2016 at 18:47

    Uf jak miło czytać, że nie jestem sama ♡
    Od 7 miesięcy jestem mamą, ale staram się też nie zapominać, że jestem kobietą. Mam chwilkę dla siebie w tygodniu ,ubieram sie w cos innego niz dres :) robie sobie „oko” wsiadam w auto, puszczam swoją ulubioną muzykę i jadę do ulubionej kawiarni. A tam….. czeka na mnie ulubiona kawa i coś słodkiego. Rozpływam się w wygodnym fotelu. To chwila dla mnie. Później idę na małe zakupy :*

  • Odpowiedz OlaKombinuje 16 grudnia 2016 at 20:47

    A tam… Dla mnie przyjemność to nagotowanie wielkiego gara grochu z kapustą i zjedzenie nieprzyzwoicie wielkiej porcji z dokładką, następnie niedowierzanie, że mąż wrócił kilka godzin wcześniej z delegacji niż zazwyczaj wraca. Przywiózł różowe wino, wykąpał i uśpił dzieci, a mi pozwolił w tym czasie obejrzeć zaległe odcinki ulubionych seriali. Przytulić się w nocy do jego chrapiącego oblicza i rano pospać te pół godziny dłużej (albo udawać, że śpię) gdy on robi kakao i kanapki. A czekolada… Zjadłabym też gdybym się tak nie objadła tym grochem z kapustą 😛

  • Odpowiedz Danusia 16 grudnia 2016 at 22:08

    A mnie przyjemność kojarzy się z nagrodami w tym konkursie. I z wygraną, choć muszę przyznać, ze jeszcze nigdy w życiu nic nie wygrałam w żadnym konkursie 😊

  • Odpowiedz AniaD 16 grudnia 2016 at 22:14

    Dla mnie przyjemność jest siedzenie po 22.00 objadając się paluszkami i kończąc właśnie drugie piwo i tekst do męża „te dwa co tam stoją są jeszcze moje”.Czuję się 100% mamą w spodniach taty w piątkowy wieczór.

  • Odpowiedz Gosia 16 grudnia 2016 at 22:24

    Moja chwila przyjemności, do której powracam myślami:
    piękny wakacyjny dzień, urlop w Villa Greta, mąż zabrał dzieci na spacer, a ja wzięłam sobie babską gazetę, której wciąż nie miałam czasu poczytać i położyłam się na hamaku. Zapach wsi, ciepło słonka i nic do szczęścia nie było mi potrzebne. Łzy same płynęły po policzku…. oczywiście ze szczęścia :)

  • Odpowiedz Martuska 16 grudnia 2016 at 22:27

    Najwieksza przyjemnosc to chyba jednak przytulanki z moja coreczka :) patrzenie na nia i budzenie sie kolo niej 😉 nie wiem czy jest cos piekniejszego…w drugiej kolejnosci przyjemnoscia jest dla mnie koc, promienie slonca, przyroda, cisza i spokoj!

  • Odpowiedz Mamo! 16 grudnia 2016 at 22:36

    Kiedy jest sie już mamą i „gospodynią domowa” przyjemność nabiera innego wymiaru, to już nie jest marzenie o wakacjach na bora bora, przyjemność to móc poleżeć na kanapie 5 minut w ciszy, moc zjeść do końca kanapkę z serem zrobiona na prędce, wypić kawę nie odgrzewając jej co godzina w mikrofali, przyjemność dla mnie to wyjście do lumpeksu i upolowanie bluzki za 5 zł i niewyobrażalna radość po powrocie do domu i wstawieniu prania ☺️ To ten moment kiedy dziecko już śpi a ty zastanawiasz sie czy samej iść spać czy włączyć film czy może książkę poczytać a w efekcie idziesz myć talerze i podjadać z lodówki ciasto czekoladowe zrobione pomiędzy zmywaniem, układaniem 11727283 raz puzzli, praniem, szorowaniem blatów, zbieraniem okruszkow z kanapy itp itd, bo zachciało CI sie cos słodkiego a w domu tylko kakao 🙊
    Przyjemność w zależności od etapu życia to pojęcie bardzo względne ☺️Ale cieszmy sie z małych rzeczy to jest właśnie w życiu piękne !

  • Odpowiedz Kasia 16 grudnia 2016 at 22:37

    Przyjemność to dla mnie, wyrwana codzienności, godzina błogiej ciszy z kubkiem gorącej kawy i dobrą książka,na która ostatnio brak czasu. Jednak najwieksza przyjemność to spokojny poranek, kiedy moja dwuletnia Córka kładzie mi na twarzy swoje malutkie rączki i mówi mamo daj „enke”, a potem przytula się tak, jak tylko Ona potrafi. I wtedy nieważne jest, że kawa znowu zimna, a bohatera książki musi czekać na przedstawienie swojej historii.

  • Odpowiedz MamaAntosi 17 grudnia 2016 at 00:42

    Boziuu… Przyjemność… Jeszcze kilka miesięcy temu byłyby to domowe lody, słodycze, spacer z mężem (albo coś więcej), może kino… A teraz.. Kąpiel, zjedzenie posiłku przed tv (nawet jak leci reklama), wypad do Lidla (bo córka śpi).. No właśnie, teraz jestem matką, w sumie od niedawna i mój Mały przytulasek nie może beze mnie żyć 😊 Tak naprawdę to przyjemność teraz sprawia mi spokojny sen mojej córy, żółta kupka i uśmiech zamiast płaczu. Ahhh jakie to życie kobiety jest dziwne. Chyba żadna z nas po urodzeniu dziecka nie spodziewa się, że żółta kupa będzie powodować uśmiech i radość 😊 pozdrowienia dla dziewczynek 😊

  • Odpowiedz Agnieszka 17 grudnia 2016 at 06:45

    Tak analizując,to przyjemności sprawiam sobie dość często,ale przyznać też trzeba że cieszą mnie małe rzeczy. Przyjemnością jest dla mnie gorąca kawa lub smaczna herbata,czasami wypijana na szybko,na stojąco podczas gotowania. Przyjemność to dla mnie kilka str książki przeczytane na raz (moje dzieci mają radar chyba,bo jak tylko otwieram książkę, a mój tyłek znajduje się na kanapie,to od razu wskazują na mnie i wciągają mnie do zabawy. Kończy się na przeczytaniu nie kilku str,a zdań). Przyjemność,to kupno nowego kubka i puszki herbaty,czy świecznika z przeceny. Przyjemność ogromna,to czas z rodziną.
    Uśmiechnięte buźki moich Małych,bliskość Męża,wspólne układanie puzzli po raz setny,zabawa lalkami,w sumie obojętne co byle wszyscy razem.A już największa przyjemność,to chwila z najstarszą córką,rozmowa o niczym,czasami wspólne oglądanie serialu,przytulenie się,wspólne gotowanie
    …niby zwykłe rzeczy,mini gesty,ale przy zabieganej nastolatce,to na prawdę coś :-) Coraz mniej tego wspólnego czasu,więc przyjemność sprawia mi dosłownie wszystko co z nią związane.
    Przyjemności można czerpać z najmniejszych rzeczy,wystarczy sobie to uzmysłowić i sobie na te przyjemności pozwolić :-)

  • Odpowiedz Monika 17 grudnia 2016 at 06:51

    Przyjemnością jest dla mnie usłyszeć „kocham cię mamo” od 2 letniej córeczki po długim ciężkim dniu w delegacji. Wyszarpać z tego dnia jeszcze choć 15 min na wspólna zabawę przed snem. A pomyśleć, ze jeszcze rok wczesniej przyjemnością było wyrwać się bez dziecka do kina. Jak jeden rok wszystko zmienia, jak praca wszystko zmienia… i weź tu człowieku dogódź kobiecie…

  • Odpowiedz Monika 17 grudnia 2016 at 08:05

    W konkursie udzialu nie biore bo wlasnie poraz kolejny ze smutkiem zauwazam ze zatracilam gdzies w biegu poczucie przyjemnosci, ale chcialam napisac ze chyba nigdy w zyciu nie widzialam tak dobrego, przemyslanego i uroczego (bez ironii) product placementu!! Majstersztyk!

  • Odpowiedz Basia P 17 grudnia 2016 at 09:18

    Są dwa rodzaje przyjemnosci: przyjemność o której marze i przyjemności które od czasu do czasu się zdarzają. Ta pierwsza to siąść w posprzatanym domu z poczuciem, że gary umyte, zabawki na miejscu, ciuchy w szafach a nie na krzesłach, zapalić świece i włączyć muzykę. Te drugie to gdy mam wolne, jestem w domu i dzieci są w przedszkolu, gdy spotykam się z koleżankami (bez naszych dzieci!), gdy chodzę po lesie i szukam grzybów. Ot takie :) Tych małych codziennych przyjemności jest więcej, ale czasem tak się marzy o tych nierealnych, że człowiek przestaje dostrzegać te zwykłe 😉

  • Odpowiedz Mirka 17 grudnia 2016 at 21:45

    Jeśli o przyjemności mowa to u mnie taka sytuacja: domówka u znajomych, wygodna kanapa, swoi ludzie, dobra muzyka, trochę alkoholu i obok .ONE. całkiem niepozorne, występujące zawsze w ilościach mnogich o powszechnym epitecie „te niezdrowe”. No przecież sama ich sobie nie kupuje. U mnie tylko owsianki, bananki, pomidorki, daktylki i to jest moja codzienność. Ale wystarczy jeden. O PANIE!. Ten pierwszy chips … i jestem zgubiona. O jakaż to przyjemność gdy się codziennie celebruje zdrowy styl odżywiania. Weź takiego chipsika zjedz, a potem już sama ręka sięga po następne, aż sięgnie dna. Niech rzuci kamieniem ten, kto chociaż raz nie uległ tej przyjemności.

  • Odpowiedz aaakun 18 grudnia 2016 at 06:26

    Moje przyjemności. To iść na mecz piłki ręcznej swojej ulubionej drużyny. Kibicować na maksa od pierwszej do ostatniej minuty. A przyjemność jest jeszcze większa jak uda się wyjechać na mecz gdzieś za granicę i dzieki temu pozwiedzać nowe miejsca i poznać nowych ludzi. Pozdrawiam😊

  • Odpowiedz Magda 18 grudnia 2016 at 14:29

    Jestem czekoladowym skrytożercą, a raczej skrytożerczynią, więc nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że moją przyjemnością jest czekolada, czekolada…czekolada w każdej postaci. Tej najbardziej klasycznej-tabliczce, po wszelkie batoniki, wafelki, torty, lody, ciasteczka i cukierki i jeśli czegoś tu nie wymieniłam, to tylko dlatego, że zapomniałam. Uwielbiam w godzinach popołudniowych, kiedy moje dziecko jest już dawno w objęciach Morfeusza, a ja mogę usiąść sobie na kanapie z kubkiem kawy z wielką porcją mleka i czymś słodkim, pysznym czekoladowym. To jest ten moment, kiedy mam dla siebie chwilę. Mogę poczytać książkę czy gazetę, mogę pomarzyć o nowej bluzce, mogę pogadać przez telefon…zjeść bezkarnie wielki kawałek czekoladowego tortu!!!

  • Odpowiedz Ania 18 grudnia 2016 at 20:01

    Przyjemność to ciepła kawa z cukrem i mlekiem, wypijana zaraz po przebudzeniu, zjedzenie tego, na co akurat mam ochotę, np pizza z pobliskiego Lidla czy tabliczka czekolady z szafki w kuchni. Przyjemność to też wolna chwila między jedną a drugą pracą, kiedy mogę spokojnie i w ciszy zjeść śniadanie, to chwile spędzone z córeczkami na rysowania cz y pieczeniu ciastek. Przyjemnościa jest także moment kiedy dzieci już zasną, że my we dwoje zadumy kolacje oglądając jakiś program.

  • Odpowiedz dorota 18 grudnia 2016 at 21:25

    przyjemność to świeżo zmielona i zaparzona kawa, kitranie prezentów po kątach i czteroletni gałgan mówiący do brzucha „Heleno nie będę się bawił tą dżdżownicą, która jest dla ciebie, bo ona jest za mała”

  • Odpowiedz AsiA 18 grudnia 2016 at 21:54

    Nie należę do tych co zamykają oczy przy jedzeniu czekolady, ukradkiem pochłaniają litr lodów czy wyrzucają papierki po cukierkach na dno kosza 😉 przyjemnie jest jak w życiu nic złego się nie dzieje, jak jest stabilnie, bezpiecznie, tak samo…

  • Odpowiedz czarna 18 grudnia 2016 at 22:47

    Przyjemność to spotkanie sam na sam z książką w wannie pełnej aromatycznej piany, jeszcze przed północą. To 5 minut zapomnienia przy kawie i mocno czekoladowych pralinach gdy chłopcy niespodziewanie zasną w ciągu dnia. To co środowe spotkania z psiapsiółą przy piernikowej, na mieście, wśród zgiełku i braku umiaru w plotach i ploteczkach. Przyjemność to wreszcie pierwsze 5 minut po przebudzeniu urwisów, gdy te ciepłe mięciutkie zaspane ciałka wtulają się we mnie, a oczy wielką miłością patrzą. To idealny balans między egoizmem a całkowitym poświęceniem.

  • Odpowiedz Martyna 18 grudnia 2016 at 23:25

    Przyjemność to szum morza na odludnej plaży i płatki śniegu w mroźny dzień. To błoga cisza kiedy dziecko jeszcze śpi i wesołe rechotanie kiedy się obudzi. To sernik od Dekera i pizza z ulubionej knajpki. To grzaniec popijany podczas ubierania choinki i Cosmopolitan w klubie z koleżankami. To uśmiech przechodnia na ulicy i komplement od ukochanego. To pomadka w ulubionym kolorze i krem do rąk o pięknym zapachu. To usiąść po całym dniu z nogami w górze i przeczytać wpis Polki… Przyjemność to dziesiątki momentów w ciągu dnia, które wystarczy dostrzeć i się z nich zwyczajnie cieszyć ☺

  • Odpowiedz Paulka 19 grudnia 2016 at 12:13

    Z przyjemnością kojarzy mi się spacer w otoczeniu natury, pocałunek z ukochanym, leżenie w łóżku do 11 w niedzielę a potem wspólne celebrowanie śniadania a wieczorem wino, czekolada koniecznie z orzechami laskowymi i kąpiel w wannie z pianą… Rozmarzyłam się 😉

  • Odpowiedz ANIA 19 grudnia 2016 at 14:32

    Ostatnimi czasy przyjemność to dla mnie książka, ja wylegująca się pod ulubionym szarym mięciutkim kocykiem i kubek z ulubiona herbatą. Do czytania książek wróciłam po dłuższej przerwie. W ciągu dnia nie miałam na nie czasu a wieczorem padałam zmęczona i zasypiałam w łóżku razem z córką. A od czasu gdy nauczyła się sama zasypiać jak korzystam z przyjemnych wieczorów.

  • Odpowiedz Antenka 19 grudnia 2016 at 20:02

    Ooo, o przyjemnościach to ja eseje mogę pisać. Ale jak ma być krótko i zwięźle to wiadomość z ostatniej chwili- padniesz Kochana.
    Pół dnia siedziałam z joystickiem w ręce chcąc pobić swój wynik sprzed lat… bodajże 24. Odkopałam moje Atari ( dla młodszych- komputer w skrócie- dociekliwszych odsyłam do pana googla). A to przyjemność z gatunku tych, po których musisz biec do łazienki umyć się pod pachami, bo emocje sięgają zenitu :-!

  • Odpowiedz Kejt 19 grudnia 2016 at 20:41

    To może wydawać się dziwne, ale ogromną przyjemnością jest… Kąpiel zimą w Bałtyku. Kto nie spróbował morsowania pomyśli że oszalałam. A ten kto raz wszedł do lodowej wody przebije mi piątkę. Wyrzut endorfin po takiej „kąpieli” jest porównywalny z miłosnym uniesieniem albo zjedzeniem czekolady. Początkowo jest strach, a nawet panika. Zimno jest odczuwalne, nie będę oszukiwała. Ale to co dzieje się podczas wyjścia z wody i później powoduje, że czekam na kolejny raz. Poprawa odporności jest tylko dodatkiem:) Polecam każdemu!

  • Odpowiedz Paula 19 grudnia 2016 at 20:44

    Przyjemnosc? Cóż od kiedy mam syna okazało sie ze jest nia ciepla kawa i samotna wizyta w toalecie :). Matko Polko…ktora tego nie zna…

  • Odpowiedz Marzena 19 grudnia 2016 at 20:44

    Dla mnie ostatnio największa przyjemnością sa jakze rzadkie spotkania z gronem moich najbliższych dziewczyn. I tak, tu zawsze rządzi czekolada w każdej pistaci.
    Ps. Co do czekolady, to wszyscy moi bliscy wiedzą, że jestem nieuleczalnie uzależniona od czekolady, nawet pod choinkę szykuje mi się „Czekolada” do czytania i wraz z kubkiem gorącej czekolady będzie to dla mnie największa przyjemność przy choince.
    Całusy dla moich dziewczyn, może uda nam się jeszcze wyrwać z domowych zajęć świątecznych choć na godzinę razem tylko z sobą.

  • Odpowiedz Kasia 19 grudnia 2016 at 20:52

    Przyjemność to tupot stópek dwóch dziewczynek, które ścigają się o 5 rano na korytarzu która pierwsza zrujnuje resztki naszego spokojnego snu ;-).

  • Odpowiedz Kasia 19 grudnia 2016 at 21:08

    Dla mnie przyjemnością zdecydowanie jest picie kawy. Z Mamą w sobotnie i niedzielne przedpołudnia, a ze względu na fakt, iż teraz nie mamy możliwości picia jej razem codziennie jak kiedyś, doceniam te chwile jeszcze bardziej. Caramel Macchiato w trakcie buszowania po sklepach z dawno niewidzianą przyjaciółką. Cappuccino zrobione przez chłopaka. Szybkie Espresso o poranku w pracy z koleżanką z pokoju. Kawa kojarzy mi się tylko z przyjemnością a w towarzystwie jest to już przyjemność podwójna :)

  • Odpowiedz Paulina 19 grudnia 2016 at 21:26

    oj przyjemność można znaleźć w wielu rzeczach- ciepła herbatka, kocyk i nogi wyciągnięte na moim mężczyźnie podczas seansu filmowego, spanie pięć minut dłużej bo nie ja a mój ukochany wstaje rano do córki, delektowanie się w trójkę czekoladą z szafki, wspólny obiad i robienie min w jego trakcie, wciskanie się córki między nas kiedy siedzimy na kanapie, i przede wszystkim kąpiele wspólne z moim mężem, kiedy dziecko śpi, ja nie pracuje wieczorem-pachnący płyn do kąpieli, my dwoje, nasze rozmowy.

  • Odpowiedz Paulina 19 grudnia 2016 at 22:20

    Z Przyjemnością kojarzą mi się dwie pory dnia – 6 rano gdy wstaję i jemy śniadanie całą rodziną i paradoksalnie godzina 19, gdy trójka moich dzieci idzie spać i mam chwilę dla siebie. Tzn na pranie prasowanie sprzatanie i inne 😉

  • Odpowiedz Karolina Smyk 19 grudnia 2016 at 22:54

    Kobieca przyjemność. Masaż zrobiony przez męża, lampka grzanego wina i trufle pomarańczowe! Gruby koc, ciepłe skarpety i moment kiedy nie trzeba wciągać brzucha hahahh O tak!!!

  • Odpowiedz Kinga 19 grudnia 2016 at 23:03

    Zimą mam 2 ulubione przyjemności, pierwszą z nich jest balsamowanie :) latem nie mam ani czasu, ani ochoty, zimą uwielbiam, co zresztą poczyniłam dziś o poranku. Przyjemnie było do czasu gdy 5 minut później zobaczyłam moją córeczkę wysmarowaną, aż po końcówki włosów. Zahaczyła jeszcze o podłogę, pół ściany i 2 umyte okna! Druga moja przyjemność to pomalowane paznokcie u stóp. Mąż nie zwraca na to uwagi, a ja codziennie się zachwycam. Ta przyjemność jest tylko dla mnie. Leżę już pod kołderką, z eleganckim pedicure zrobionym po zaśnięciu dzieci i modlę się, żeby ten bordowy lakier do paznokci był na pewno schowany, a nie zostawiony na pralce! Żeby tylko moja 3-latka jutro rano nie znalazła go pierwsza!

  • Odpowiedz Matalia 19 grudnia 2016 at 23:08

    Pojmowanie słowa przyjemność zmienia się wraz z upływającym czasem. Do niedawna były to dla mnie wyjścia ze znajomymi, wino, imprezy i różne inne szaleństwa :) A jednak… Ciąża i macierzyństwo wiele zmienia, zarówno na lepsze jak i na gorsze. Jeszcze rok temu nie przypuściłabym, że przyjemność stanowić będą dla mnie wyjścia do sklepu i pieczenie ciasteczek. Teraz z przyjemnością kojarzy mi się poranna kąpiel (kiedy mąż zajmuje się Małym), pieczenie pierniczków oraz ich podjadanie oraz moment, kiedy dziecko zasypia a ja mogę nadrobić zaległości w czytaniu. Pozdrawiam :)

    • Odpowiedz Matalia 19 grudnia 2016 at 23:12

      No i kosmetyczka, raz w miesiącu. To obecnie chyba największe szaleństwo i spora przyjemność 😉 O czekoladzie nie wspomniałam, bo to się rozumie samo przez się 😉

  • Odpowiedz Olala 19 grudnia 2016 at 23:09

    Ostatnia moja mega przyjemność, to „przepustka „od męża, bilet i hasło: jedź! Noi pędziłam pendolino z Katowic do Gdyni na weekend u siostry. Boże, radość i podniecenie jakbym na randkę życia się wybierała :) i to niedowierzanie, że przez 6 godzin w podróży mogę tylko czytać i pić kawę, i nie usłyszę: mamo jeść, mamo pić, mamoooo! i że możemy znowu zjeść blachę ciasta, popić winem, beknąć, do rana gadać, malować paznokcie, i wszystko bez wyrzutów. Bo największa przyjemność to dzielić czas z kimś, przy kim można się śmiać, płakać i milczeć, i czasem nawet beknąć :) bez poprawności i wyrzutów, tak po prostu…

    • Odpowiedz Oleczka 21 grudnia 2016 at 15:41

      Polko, wygrałam u Ciebie w konkursie (super!!! I dzięki),ale podając mojego maila wkradła mi się literówka, oczywiście mail kończy się @wp.pl
      Pozdrawiam

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 22 grudnia 2016 at 08:18

        spoko, dojdzie 😉

  • Odpowiedz susannaromana2011 19 grudnia 2016 at 23:54

    Kurka , obżerasz się Mulerem. Uwiebiam ryż na mleku tej firmy ! ( inni domownicy nie tolerują)
    Ja nie ma żadnych przyjemności, No chyba, że sobota rano, kiedy budze się bez budzika, robię kawę lub dziecko mi zrobi z kapsułki i byczę się w łóżku do 11 !!!

  • Odpowiedz Rena 20 grudnia 2016 at 00:04

    Zgadzam się w 100%:) Nie sztuką jest się cieszyć z zakupów w Paryżu, sztuką jest się cieszyć z małych rzeczy i dostrzegać je na codzień:) choć czasem lubię też posmucić się wieczorem przy filmie i kubku herbaty z cytryną, to na codzień staram się zarażać uśmiechem:) a siłę do tego czerpie właśnie z tych drobnych przyjemności, jak chwile spędzone z moją przyjaciółką przy kawce z amaretto<3 i ploteczkach w jakims przytulnym i koniecznie ciepłym miejscu;) a drobniejsze na codzień to stanie w strugach gorącej wody pod prysznicem, wymyślne pyszne herbatki koniecznie z wielkiego kubka:), moment przed snem kiedy jest już cudownie ciepło i bez zmartwień, całusy w czoło na dobranoc, niedziela i spanie do południa, obiadki u mamusi, Kortez, malowanie paznokci, czytanie książki wieczorem przed snem, wernisaże, dyskusje o filmach, długie spacery, góry.. :)

  • Odpowiedz Alilale 20 grudnia 2016 at 10:19

    Przyjemność na przykład mam teraz, spedzając chwilę z gorącą herbatą i blogiem i krówką (no dobra z małym stadkiem), kiedy dzieci obok nebulizują się przy bajce, a za plecami góra zmywania i nie rozladowana zmywarka… Kilka lat temu nie byłabym w stanie wyobrazić sobie do jakiej rangi przyjemności urośnie samotna wyprawa do Biedronki :D… Przyjemność to chwila kiedy dzieciaki się przytulają i wołają (tzn starsza woła) „Popatrz mamo jaka miłość” … Czas kiedy możemy być wszyscy razem… Laurka napisana przez 4,5 latkę „KOHANA MA MAMO LUBJE CIE” …. Podsumowując to życie mamy pełne jest przyjemności, a przyjemnościami stają się nawet te rzeczy które nigdy wcześniej nimi nie były ;D
    …..
    ale lukrem polałam

  • Odpowiedz Biedronka80 23 grudnia 2016 at 14:59

    Rety jaka śliczną tiulówka? Można wiedzieć skad???

  • Odpowiedz Kamila 6 lutego 2017 at 22:21

    Witam,
    Dzisiaj trafiłam na Twojego bloga i po prostu przepadłam! Nie wiem ile postów już przeczytałam ale myślę sobie: hola hola koleżanko, zostaw coś na później 😉 Bardzo inspirująca i piękna kobieta z Ciebie.
    P.S. Skąd te cudne buty ze zdecia? Siwe adidasy? Takich właśnie szukam 😍

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 7 lutego 2017 at 09:22

      Hej, bardzo mi miło, że tak przepadłaś 😉 To buty Acics Onitsuka Tiger ze sklepu Pan Pablo

    Zostaw coś po sobie