6
Bez kategorii

kielich goryczy

Wszystkie próby oddalenia
tak zwanego kielicha goryczy –
przez refleksję
opętańczą akcję na rzecz bezdomnych kotów
głęboki oddech
religię –
zawiodły”

Nie pomógł wielki bukiet imieninowych tulipanów, ani hiacynty czy szafirki – choć te miały spore szanse zostać metaforą odrodzenia, uosobieniem nadziei. Nic nie dają zielone koktajle, które wypijam w nadziei, że to przez brak witamin (może pomogłyby, gdybym tuż po spożyciu nie wypłukiwała ich wszystkich kawą). Nie pomaga posprzątane biurko i ta na nim lista spraw do załatwienia, mocne postanowienie poprawy, obietnice składane samej sobie pozostają od wielu dni niespełnione. Zawiodły: farbowanie włosów, przemeblowanie, miska lodów o smaku malaga, popołudniowe drzemki, plany wyjazdowe na ferie zimowe.

Kiedy pojawia się melancholia, weltschmerz, poczucie braku sensu – ten kielich goryczy, walczymy. To zaniedbanie obowiązku szczęścia, na jakie nie można dziś sobie pozwolić. Zakupy, lody, masaż, szybki bieg, telefon do przyjaciela, a w ostateczności – pigułki na szczęście, cokolwiek, byleby odsunąć złe myśli, zagłuszyć w sobie to, czego człowiekowi sukcesu odczuwać nie wypada.  Dla brzydoty cierpienia i podkrążonych oczu nie ma dziś miejsca w świecie #happypeople i #fitchicks, dziś trzeba krzyczeć #lovelife #lovemyjob i mieć #happyface, bo przecież jest #happytime i ogólne #peaceandlove. Nie ma czasu, jest przecież tyle do zrobienia, świat taki piękny, a życie takie krótkie. Trzeba czerpać z niego garściami, wyciskać jak cytrynę, celebrować, przeżywać, doświadczać. Czy matce zdrowych dzieci, pozbawionej w zasadzie większych trosk, wypada odczuwać wewnętrzny smutek, pustkę, samotność, niezadowolenie z życia? Matki, jak wiadomo, nie biorą zwolnienia od dzieci. Matki wpadają dodatkowo w imperatyw radości z każdej ulotnej chwili, każdego kroku i uśmiechu, w obowiązek radosnej aktywności, cierpliwości, życiowej mądrości i dobrych nawyków. A mi się, proszę Państwa, chwilowo nie chce się doświadczać ani wyciskać. A ja się pytam – czy naprawdę muszę z tym walczyć? Czy nie wolno człowiekowi na moment zatrzymać się, odkleić uśmiech z twarzy, zamknąć się w sobie? Czy ja muszę wciąż oddalać, zamiast sobie w spokoju ten mój kielich najzwyczajniej wypić?

„należy zgodzić się
pochylić łagodnie głowę
nie załamywać rąk
posługiwać się cierpieniem w miarę łagodnie
jak protezą
bez fałszywego wstydu
ale także bez niepotrzebnej pychy

nie wywijać kikutem
nad głowami innych
nie stukać białą laską
w okna sytych

pić wyciąg gorzkich ziół
ale nie do dna
zostawić przezornie
parę łyków na przyszłość„*

Mój wstyd jak najbardziej autentyczny przełamuję i piszę otwarcie: „źle mi”. Być może właśnie trochę wywijam, pewnie tymi słowami całkiem nawet stukam. Czy ja mam prawo tak bluźnić? Czy mi wolno nazywać moje uczucia cierpieniem (pewnie takim pierwszego świata, ale jednak)? Czy ja nie powinnam skierować się z tym moim wyciągiem gorzkich ziół na terapię, by pod opieką specjalisty nieco go osłodzić, wyleczyć się z rozczarowań i tęsknot, z tych moich myśli ponurych? Czy ja muszę, proszę Państwa, brać się w garść, kiedy ja na to ochoty nie mam kompletnie? Od czego zacząć, kiedy nagromadziło się tyle niepowodzeń i rozczarowań, że człowiek całkiem się gubi i nie ma siły na żadne programy naprawcze ani akcje reformatorskie? Jak wygrzebać się z tej pułapki perfekcjonistów – z bagna prokrastynacji? Jak bawić i inspirować mam innych, kiedy sama siebie nudzę i ciągnę w dół? Nie wiem, siedzę przy tym posprzątanym biurku, patrzę na pustą kartkę i serio – nie wiem, od czego zacząć. I choć czuję, że pisząc to staję się jeszcze bardziej żałosna, brnę w ten ton smutny i samokrytyczny, licząc, że komuś się to przyda to, co ja, a jeszcze bardziej – co do powiedzenia o cierpieniu ma Pan Cogito. Myślę (za Panem Cogito rzecz jasna), że wbrew obowiązującej konwencji oraz dominującym trendom na przekór, wreszcie – w totalnej sprzeczności z filozoficznym przekazem wszystkich irytująco wyżyłowanych #fitmums oraz wiecznie szczęśliwych #happymums, mamy prawo do cierpienia bez większego powodu. Że choć wydaje się, że mamy wszystko, to ciężko bywa w tej neurotycznej, pogmatwanej rzeczywistości miliarda sprzecznych oczekiwań i stresujących presji, a wtedy „należy zgodzić się, pochylić łagodnie głowę”. Jest w tym świecie śnieżnobiałych uśmiechów miejsce na nasze łzy rozczarowania sobą, własnym życiem oraz światem (i następujące po nich, totalnie nieefektowne opuchlizny). Piję więc – zielony koktajl (szpinak, pomarańcza, jabłko, chia, zielony jęczmień) oraz ten mój kielich goryczy, ale nie do dna, zostawiam przezornie parę łyków na przyszłość. Wiem to – „będzie jeszcze wiele do cierpienia”**.

* „Pan Cogito rozmyśla o cierpieniu” Zbigniew Herbert

**”Nie martw się” Anna Kamieńska

1

2

8

9

3

5

4

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

65 Komentarze

  • Odpowiedz Kaśka 25 stycznia 2016 at 20:25

    Dziewczyno! Weź się w garść! My mamy kredyt na mieszkanie, samochód odmówił posłuszeństwa, zarabiamy za mało (nie stać nas na kiciusia nawet w Święta), dziecko w drodze a jakoś leci 😉 a tak serio: to polonistyka tak wykańcza baby…

  • Odpowiedz Marta 25 stycznia 2016 at 20:40

    A ja mam w domu męża z nogą w gipsie na 6 TYGODNI!!! to jak 6 lat! Nikt nie ma gorzej niż ja 😉

    • Odpowiedz ania 26 stycznia 2016 at 14:00

      ja miałam rok temu powiem Ci że po tygodniu jest już masakra. Dwójka dzieci tak nie wykończy jak mąż z nogą w gipsie :/

  • Odpowiedz Magdalena 25 stycznia 2016 at 20:43

    Mam tak od jakichś dwoch lat. U sytuacja ogólno życiowa milion razy gorsza od Twojej więc u Ciebie nie tak źle 😉

  • Odpowiedz Aneza 25 stycznia 2016 at 20:44

    Ahh…Agnieszko… podobno św.Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka☺ a u Ciebie smutki takie jakby wiosna miała nie przyjść za dwa miesiące…takim razie spóźnione życzenia imieninowe (mam je tego samego dnia☺ i urodziny na dokładkę, tylko dzień babci mi został i będę miała w przyszłości 3w1☺) i mój antydepresant na życie, właściwie to nie mój tylko Agnieszki Osieckiej☺-w każdym razie mi pooomaga:
    Takiego mi męża dajcie,
    co słowo dźwiga jak kamień,
    a gdy je wypowie już – ciężko,
    to jakby podał mi ramię.
    Takiego mi męża dajcie,
    co będzie sadził drzewa,
    ćwierć wieku – powie – minie,
    a dąbczak nam się rozśpiewa.
    Takiego mi męża dajcie,
    któremu ciało moje,
    starzenie moje
    nie straszne,
    co czeka
    w drewnianej chacie,
    aż zasnę,
    aż kiedy Ja
    zasnę.
    Takiego mi męża daruj,
    co życie,
    jak białą płachtę
    położy pod moją dłonią
    i powie:”Maluj”.
    Takiego mi męża dajcie,
    któremu syna powiję.
    I niech się słuchać nie lęka,
    gdy serce bije.
    Gdy mi takiego dacie,
    to szczęście w domu zamieszka…
    I zapis w magistracie:
    „Udało się.
    Żyje.
    Żyć będzie Agnieszka”

    Głowa do góry☺,pozdrawiam -Aga

  • Odpowiedz blueeye from Gdynia 25 stycznia 2016 at 20:47

    No i poszło!! Trzeba sobie czasem ulżyć ..wiesz Polko,tak czasem myślę sobie ze to grzech ( ulubione powiedzonko babć straszacych swe małe pociechy ) narzekać i udała się nad sobą,ale zaraz potem zauważam ze po tym jest mi O WIELE LEPIEJ !!! A w ogóle to mamy chyba podobnie (kolejne podobieństwo :) ) jak jest pięknie to aż się boimy cieszyc,ze to chyba chore , ze jest pięknie; jak jest zle -to wbrew oczekiwaniom dajemy rade i jestesmy dzielne ;jak nic się nie dzieje to czujemy się samotne ,opuszczone przez wszystkich (czy w ogóle ktoś mnie jeszcze lubi ?!); jak się dzieje to padam na pysk..czy my się umiemy cieszyć ???? Chyba za rzadko !!A może zróbmy tylko JEDNO postanowienie noworoczne: więcej radości !!!

  • Odpowiedz kaśka 25 stycznia 2016 at 20:47

    Masz prawo! Każdy z nas ma.. brak słońca to robi chyba, bo ja i mój chłopak też tak cywiejemy całe dnie przy kompie bez życia. Nie mam ochoty ani siły na nic. Masz rację, trzeba sobie po prostu na to pozwolić i nie zadręczać się i nie obwiniać z tego powodu… Ty też nie musisz zawsze nas inspirować i służyć przykładem, bądź ludzka to w Tobie kochamy! Dzięki za ten wpis! Pisz tak dalej od serca, prawdziwie.

  • Odpowiedz Magdalena 25 stycznia 2016 at 20:58

    A ja Ci powiem, że nie bierz się w garść, nie porównuj, nie obwiniaj, skoro się tak czujesz to masz do tego prawo i masz prawo się w tym zatopić, wytarzać i się tym przejeść. To uczucie jest Twoje i tylko Twoje i nikt nie ma prawa Cię oceniać bo nikt nie wie co przeżywasz. I zupełnie ignoruj to, że ktoś twierdzi, że ma gorzej – bo nie ma, ma inaczej! Każdy z nas ma prawo do chwili słabości tylko musi sam sobie na nią pozwolić, bez wyrzutów sumienia.

  • Odpowiedz Ania z osobiedlamnie 25 stycznia 2016 at 21:05

    Ależ možna! Oczywiście, że można! Zatopić się w smutku niewytłumaczalnym lub tylko dla siebie chwilowo zrozumiałym… Lepiej intensywnie przeżyć, wykończyć zapasy lodów malaga i limit na rozmowy z tymi, co potrafią współodczuwać… niż na siłę zagłuszać. Take your time:-) Your time…

  • Odpowiedz Monika 25 stycznia 2016 at 21:16

    Agnieszko,
    Lubię Twoje posty! Czasem tylko zastanawiam się na ile są autentyczne – dzisiaj już kolejna deprecha a jutro reklama cudownej terapii u kosmetyczki albo wyjazdu, która błyskawicznie uleczy życie i duszę! To jest smutne….

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 stycznia 2016 at 21:33

      Oczywiście masz prawo zastanawiać się, i nie lubić tych reklam także. Jest różnorodnie – na blogu, jak i w życiu. Teraz się smucę, za jakiś czas będę się zachwycać.

  • Odpowiedz salusiowa 25 stycznia 2016 at 21:18

    Każdy z Nas ma lepsze lub gorsze dni.. czasem potrzebujemy wypłakać się słowem. .
    Pięknie. . Refleksyjnie!

  • Odpowiedz Ola 25 stycznia 2016 at 21:20

    Zaglądam tu od dwóch lat ale to będzie moj pierwszy komentarz. Dziękuję Ci za to co napisałaś .

  • Odpowiedz Monika 25 stycznia 2016 at 21:24

    Poza tym nie zgadzam się z Tobą – rzeczywistość nie jest neurotyczna, to my ludzie jesteśmy neurotyczni. Perfekcjonizm? Gdzie? W nas…! Ale tego nie uleczy nawet tabletka a raczej długa praca nad sobą…fajnie jeśli przy boku specjalisty.
    Długo już czytam Twoje posty i czasem żal mi Ciebie bo faktycznie postawiłaś sobie poprzeczkę bardzo wysoko – we wszystkim musi być na tip top! A jak nie jest to dramat, sceny dantejskie bo rzeczywistość nie jest taka jak byś oczekiwała.
    Duuuuża już z Ciebie panienka – w życiu nie wszystko jest idealne i …..trudno!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 stycznia 2016 at 21:32

      Szybką diagnozę postawiłaś, dość niesprawiedliwą, ale liczyłam się z tym, że nie każdy zrozumie. Perfekcjonizm pewnie utrudnia życie, ale jest więcej ponad to. Generalnie chciałam napisać o prawie do smutku, kryzysu i doła w tej naszej „keep smiling culture”. „I trudno” można sobie powiedzieć, a można się też w swoich rozczarowaniach zawiesić, różne mają ludzie strategie w takich momentach.

      • Odpowiedz Monika 26 stycznia 2016 at 08:57

        Pewnie, że można Aga. Tylko przygladam się Twoim wpisom( uwielbiam je bo masz lekkie pióro i dystans), ale bardzo często u Ciebie z dołu w górkę. Dzisiaj płaczesz jutro nadwyraz zachwalasz życie i nie daje Ci to do myślenia, że to nie kwestia świata tylko osobowości. Ja mam wrażenie ciągłego kołowrotka u Ciebie. Fajna dziewucha z Ciebei i szkoda żebyś się męczyła i dlatego o tym piszę. Na niektóre nasze przywary nie pomoże blog a specjalista.

        • Polka Dot
          Odpowiedz Polka Dot 26 stycznia 2016 at 11:02

          Monika, doskonale zdaję sobie sprawę ze swojej osobowości, z pewnością ma ona cechy neurotyczne i z pewnością mam zmienne nastroje, ale ty mi tu niemalże dwubiegunówkę zdiagnozowałaś 😉 Nie obwiniam świata za swoje smutki, choć z pewnością są one reakcją na różne kulturowo narzucane normy i obowiązki, z którymi jako perfekcjonistka sobie nie zawsze radzę. Także źródło problemów to zarówno wnętrze, jak i świat zewnętrzny – to jak sobie uporządkujemy relacje jednego z drugim. Kwintesencja mojego wpisu to jednak ta myśl, że ja chcę egzekwować swoje prawo do gorszych chwil w świecie, który czasem nie zostawia miejsca na doła, a nie koniecznie je zagłuszać. Rozumiem, że za idealny jest uważany stan równowagi emocjonalnej, jednak dla mnie to jakaś utopia, życie się zmienia, raz na wozie, raz pod wozem i żaden specjalista tego zmieni.

  • Odpowiedz Kasia 25 stycznia 2016 at 21:31

    Wspieram i ściskam 😙😙😙

  • Odpowiedz Anka z Whitestoku 25 stycznia 2016 at 21:35

    Wiesz, każdy ma swoje małe dramaty, które czasami przyjmują postać demonów. Ja Cię rozumiem i myślę, że mamy do tego prawo. A z drugiej strony tyle się od nas żon, matek, córek, koleżanek, kochanek oczekuje. Ja nienawidzę tych dni kiedy jedyne na co mnie stać to lezenie na kanapie. Ale wiem, że te dni są i będą. Może też są po coś? Sciskam wirtualnie:)

  • Odpowiedz aigreetsucre 25 stycznia 2016 at 21:36

    Hm, no chyba od tego jest zima właśnie. Nie ma żadnych prac do wykonania na roli, tylko w domu się siedzi i dzierga albo przędzie. Można wtedy pomyśleć, zwolnić, zastanowić się, zobaczyć, co się nie podoba i jak oraz czy to zmienić. Więc wywal te hiacynty i napal sobie w kominku, bo jak jest zima to musi być zimno 😉 I fajnie, że o tym napisałaś, bo rzeczywiście teraz nie można się smucić i to jest smutne. Mam jednak nadzieję, że znajdziesz wyjście z tego stanu i powoli znajdziesz na nowo sens. Może na wiosnę właśnie, a może jak będziesz planować Wasze ferie :) Pozdrawiam ciepło! :)

  • Odpowiedz Ewelinamami 25 stycznia 2016 at 22:17

    Hej kiedyś już pisałam do ciebie ale mi nie odpisałaś wtedy zrobiło mi się przykro bo czytam cie od ponad roku każdy post czasem nawet kilka razy ale potem Doszłam do wniosku ze gdybyś miała wszystkim odpisać to byś zwariowana heh w każdym bądź razie zapraszam na mojego instagrama tam Dziś scan z książki pasujący na odpowiedz na twój Dzisiejszy post. Ja osobiście nie mam czasu na takie dnie jak opisujesz pełne melancholii smutku ale jeśli już coś mnie nachodzi albo mam dość życia pracy itd pomaga jak ręką odjal to ze pomyślę ze mam zdrowe Dzieci to mi zawsze pomaga i wogole ich uśmiech i mąż mi jeszcze pomaga także ok czujesz się źle musisz to przetrawic w sobie ale gwarantuje że niebawem ci Przejdzie wsłuchaj się tylko w siebie Dzieci i męża…

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 stycznia 2016 at 22:24

      Ewelina – dziękuję za komentarz i zrozumienie. Często miewam wyrzuty sumienia, bo rzeczywiście mimo wszelkich starań zdarza się czasem nie zdążyć, pominąć kogoś. Czasem muszę wybierać – nowy post dla kilkudziesięciu tysięcy osób albo odpowiedzi na wiadmości kilku – czy kilkunastu :(

  • Odpowiedz Nula 25 stycznia 2016 at 23:11

    To prawda, że w dzisiejszym świecie tak ciężko być niedoskonałym. I niestety, choć zewsząd trąbią, że możemy kreować nasze życie jak chcemy i wszystko zależy tylko od nas samych, to zdarzają się sytuacje, kiedy jesteśmy bezsilni.

  • Odpowiedz Małgosia 25 stycznia 2016 at 23:23

    Ja dorzucę od siebie, że jeszcze sama myśl o tym, że mam wspaniałe życie nieraz kompletnie mnie dołuje, bo przecież „co, jeśli [tu jest miejsce na falę czarnowidztwa]“. Także tak, znam to. Ale zdarza mi się tez pocieszać siebie samą, że to tylko hormony 😉 happy blue monday tak czy inaczej, #keepcalmandcarryon i niech te zioła od czasu do czasu będą gorzkie, ale jednocześnie niech niosą za sobą jakieś pozytywne efekty prozdrowotne. Bo przecież czasem trzeba się czuć paskudnie, żeby móc od tego odróżnić te wszystkie fajne chwile.

  • Odpowiedz Lemon Ducky 25 stycznia 2016 at 23:47

    Aga, czytam i nie dowierzam. Nie dowierzam, ponieważ nie dawniej jak kilka dobrych godzin temu pomyślałam o Tobie! Tak po prostu, jakoś byłaś mi na myśli, że zawsze u Ciebie tak piękny pastelowy świat, a zapewne masz też gorsze chwile i byłoby miło zapytać co u Ciebie. Intuicja moja jest niesamowita momentami!
    Pamiętaj, że masz prawo, jak każdy, do lepszych i gorszych momentów. Czasami taki reset jest potrzebny by później świat widzieć jeszcze bardziej pastelowym :*

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:04

      ja też nie dowierzam…choć wierzę w telepatię podobnych sobie (dusz). dziękuję!

  • Odpowiedz Andzia 26 stycznia 2016 at 00:02

    Twój świat jest pastelowych, ale czerń i biel też w nim królują. Dzisiaj przyszła pora na czarny kolor i odcienie szarości. Wszystko jest potrzebne. Chcę Ci napisać, żebyś bez poczucia winy korzystała z tego czasu.
    Dziękuję za bycie nie extra fit mamuśka, dziękuję za prawdziwą Ciebie :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:05

      a ja za zrozumienie

  • Odpowiedz Agnieszka 26 stycznia 2016 at 00:22

    Ach Miła, nawet nie wiesz jak bardzo dziś jesteś we mnie, jak tym gorzkim wyznaniem wypowiadasz wszystko to, czego ja nie potrafię od jakiegoś czasu. Dziękuję.

  • Odpowiedz Asia 26 stycznia 2016 at 00:27

    Dziękuję Ci za ten wpis, Agnieszko. Napisałaś bardzo szczerze i prawdziwie. Przykro mi się zrobiło, czytając niektóre komentarze, mocno oceniające. Napisałaś niezwykle trafnie, ja bardzo często czuję dokładnie tak samo. Nie jestem matką, ale jestem perfekcjonistką. Też teoretycznie nie mam prawa na nic narzekać. Wszystko mam. A jednak czasami bardzo mi źle. I czuję się zupełnie sama i niezrozumiana. I też dobija mnie ten obowiązek bycia happy people… bo to tylko pogrąża w jakimś poczuciu winy. Dobrze w takich słabszych momentach być przy sobie, obserwować bez oceny nasze emocje, zastanowić się skąd one. Pięknie wplotłaś wiersz Herberta. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło, mam nadzieję, że wkrótce ta ciemna chmura odejdzie i poczujesz się dużo lepiej! :-)
    Asia

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:07

      Dziękuję, Asiu. Tak podejrzewałam, że wiele z nas tak miewa czasem, i że przyda się komuś informacja, że ludzie, o których sądzimy, że mają życie usłane różami, też czasem cierpią. Pozdrawiam serdecznie!

  • Odpowiedz Anka 26 stycznia 2016 at 10:38

    Mam dokładnie to samo. Tak samo się czuję. Dół niesamowity od jakiegoś czasu i zebrać się nie mogę. I ja mam jak u Ciebie kołowrotek istny. Raz źle a raz dobrze. Czekam aż się odbijemy 😉

  • Odpowiedz Katrin 26 stycznia 2016 at 11:08

    Ja w takich chwilach siadam i rozmawiam z Panem Bogiem.

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 26 stycznia 2016 at 11:33

    Myślę, że nie dawanie sobie prawo do gorszego samopoczucia to pochyła w dół.
    Bo nawet mając zdrowe dzieci, kochanego męża, pracę dzięki której mogę co m-c spłacać raty kredytu naszego M2, to są takie dni gdy czuje się gorzej.
    Czasem jest to wina hormonów, brak jakiegoś składnika w diecie.
    A czasem kumulacja pewnych ciężkich wydarzeń, podczas których byłam w bojowym i walecznym nastawieniu, nie dałam się złamać – wychodzi… w postaci osłabienia fizycznego i psychicznego.
    Tak, zgadzam się z Tobą – dajmy sobie prawo do czucia tego co w danej chwila w sercu i w głowie.
    Bo gdy zabieramy sobie to prawo nasze odczucia są bardziej pogłębione i trudniej wydostać się z dołka.
    I nawet jeśli to chwilowe to dziękuję ci za szczerość i otwartość :-)
    Trzeba to po prostu zaakceptować i od razu żyje się lżej…
    Jak to mówią, żeby wstać trzeba najpierw…upaść :)…
    ps. Tulipany rządzą na blogach :))

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:08

      Dzięki, Gosia. myślę, że to rzeczywiście wypadkowa hormonów, diety, pogody i różnych spraw, za które ciężko się zabrać. A pewnie i pogrzebu z początku miesiąca, który jakoś spóźnionym echem odbija się w głowie…

  • Odpowiedz marta81marta 26 stycznia 2016 at 11:35

    Dziewczyny nie zaglądajmy nikomu do portfela– gorzej bo kredyt, bi mniej niż ktos. To prywatna sprawa każdego.Można tez miec miliony i miec depresję,problemy, tak samo mogą nas dotknąć przykrości i choroby. Każdy patrzy na swoje życie. popłakać też trzeba. A potem stawić czoło rzeczywistości.Docenić co się m, a nie czego brak. Nie dzielic włosa na czworo i nie oczekiwać apokalipsy. Sama przerobiłam trudne momenty, nie sa to wiec akademickie rozważania. Cheer up😘

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:11

      no argumenty finansowe niektórych nietrafione zupełnie, nie opływam w luksusy, a sam fakt posiadania pewnych przedmiotów nie determinuje szczęścia…bzdury kompletne niestety

  • Odpowiedz Agnieszka J. 26 stycznia 2016 at 12:20

    Jak mawia mój kumpel „trafiłaś jak dzik w sosnę”. Jakbym czytała o sobie. Niby wszystko cudowne, wręcz idealne a ja nie mogę od kilku dni wziąć się w garść i wydzielić sobie kopa. Kilka dni już czekam z nadzieją, że ten nowy przyniesie jakąś nową energię, trochę optymizmu ale zamiast lepiej to coraz gorzej. Brak słońca nie pomaga a i ludzie niektórzy wku….rzają niemiłosiernie. Normalnie łyknęłabym to jak pelikan i wzięła na klatę, ale nie dziś, dziś mi się nie chcę … Jeszcze dziś nie będę super matką, żoną i kochanką. Może jutro …. Oby jutro …

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:12

      oby jutro w takim razie, trzymam kciuki!

  • Odpowiedz Magda 26 stycznia 2016 at 12:41

    Polko dziękuję za prawdziwość. Niektóre komentarze gości smutne i nie na miejscu, jak widać matki wciąż jeszcze lubią udawać perfekcyjne celowo napisałam udawać bo takich ludzi nie ma. Ja nie muszę i też mam dni kiedy jestem w czarnej d… siedzę tam ile mi się podoba.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:13

      no wszędzie, tylko nie w dupie! 😉 wyłaź natychmiast!

  • Odpowiedz Magda 26 stycznia 2016 at 12:58

    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

  • Odpowiedz Justyna 26 stycznia 2016 at 12:59

    W 100% podpisuje sie pod komentarzem Magdy- jestem matka 3 dzieci i nie jestem doskonała -pozdrawiam 😘

  • Odpowiedz Marlena Kaczmarek 26 stycznia 2016 at 13:34

    Dla mnie tam nie musisz nic udawać, dla mnie właśnie to że jesteś prawdziwa, jedt siłą nośną, która sprawia, że co chwilę tu wracam. I ani róż, ani mięta, ani kolorowe kropki dotki nie sprawią, że minie zimowa chandra. Trzeba wleźć z dupą pod koc i przeczekać. Nic na siłę, nie musisz tylko zadowalać innych, pomyśl o sobie i zwyczajnie odeśpij. Bo to sie chyba kryzys twórczy też zwie… a każdy pisarz ma prawo odpocząć.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 stycznia 2016 at 22:14

      a to swoją drogą, twórczy zdecydowanie i to ciągnie bardzo w dół, kiedy po tygodniach płodności nagle człowiek nie ma pomysłu na żaden wpis i ani jedno sensowne zdanie się w głowie nie układa, a statystyki lecą w dół…mam nadzieję, że to minie, dzięki za pokrzepienie!

  • Odpowiedz rodzinna 26 stycznia 2016 at 15:15

    Dramat? Chcesz prawdziwego Dramatu Agnieszko? Chcesz mieć faktyczny i prawdziwy powód do doła i depresji ?? Moi rodzice codziennie robią wszystko aby skłócić mnie z mężem niestety żaden zięć czy synowa im nie przypadł do gustu, a że mieszkamy z nimi włażą na głowę mi non stop. Nie rób tego nie ubieraj tak dziecka, przez Ciebie jest chore jak będzie chore bierz sobie wolne ja z nim nie zostanę…tak w kółko. Do tego jeszcze te spojrzenia, nie dopowiedzenia i fochy. Widzisz, że im o coś chodzi ale nie powiedzą..do głowy już dostaję jestem spięta i nerowa zarazem, nie daj bóg dziecko mi zapłacze, czy się uderzy już mam kazanie w dodatku przy dzieciach. Wiesz jak miło się żyje w takich warunkach? Ciągłego napięcia i niewiedzy co się wydarzy za 5, 10 minut? Jaki będzie ich nastrój jak wrócę z pracy? A co jak mąż będzie musiał mieć nadgodziny znowu wysłucham, że na pewno siedzi w barze, że ma prace zmienić???? Co z tego, że dom kupiliśmy jak ciągle nie dostaliśmy kredytu na wykończenie?? I tak od września, od września ! płacę podwójne rachunki tu węgiel i cała reszta, tam gaz i cała reszta…finansowo nie wydalam, psychicznie nie wydalam…nie sądziłam, że trafię na analityka który będzie wymyślał co rusz to nowe papiery irracjonalne w dodatku do załatwienia, co chwilę musimy brać zaświadczenie o dochodach bo wygasa nam..
    Och serio kochana możemy się zamienić 😉 Nie stwarzaj sobie problemów, których nie ma. Dzieci masz zdrowe jak zaznaczyłaś to super ciesz się kobito 😉

    • Odpowiedz whisper1989 29 stycznia 2016 at 12:46

      Masz dwie ręce.
      Sprawne nogi.
      Pracę.
      Rodzinę.
      Wykańczasz powoli dom.
      Masz męża – nie wychowujesz samotnie dzieci.
      Masz co jeść.

      Mam wymieniać dalej?
      Na prawdę masz tak źle, by o tym trąbić w publicznych miejscach? By mówić komuś, że masz gorzej? by swój żal przelewać na innych?

      Mam Ci powiedzieć, że inni też mają od Ciebie gorzej?
      Pokazać Ci historię np z telewizji? Opowiedzieć Ci o takich przypadkach, którym pomaga mój maż policjant? O biedzie, dramatach?

      Nie porównuj się do innych. Nie jesteś nimi. Każdy zawsze może powiedzieć mam gorzej / lepiej.

      Zamiast negować – wesprzyj.

  • Odpowiedz Magda 26 stycznia 2016 at 17:21

    Serio to jest dramat mieszkać z rodzicami? Naprawdę potwory, że dach nad głową dali. Najlepiej na swoim od początku małżeństwa i po ,,dramacie,,. Polecam.

    • Odpowiedz Jo 29 stycznia 2016 at 08:46

      No średni miły Twój komentarz. Agnieszka nie napisała nic o swoich problemach, tylko że ma dola. Więc tak naprawdę nie wiesz czy cos jej większego nie gnębi. Idąc Twoim tikiem rozumowania to w porównaniu z bezdomnym Twoje problemy też są wydumane, albo w porównaniu z bezrobotnym lub rodzicem chorego malucha. Nie umniejszaj niczyich smutków, nie wypowiadaj się z lekceważeniem o problemach innych bo Tobie może przytrafić się to samo.

  • Odpowiedz karolina 26 stycznia 2016 at 17:22

    Niestety zyjemy w siwecie idealow, pieknych ludzi, ze wszystko sie wszystkim udaje. Czasami tez czuje sie jak „dupa” tutaj za duzo tutaj celluit, dzieci denerwuja, a kazdy taki idealny. To nie tak, ze komus zazdroszcze, wiem powinnam sie cieszyc, dzieci zdrowe, maz tez ma swoja firme ktora dobrze prosperuje, ale czasami jest tak, ze wszystko wokol mnie mnie drazni, denerwuje i jest mi najzwyczajniej w swiecie zle. Wiec glowa do gory nie jest zle 😉

  • Odpowiedz Kamyk 26 stycznia 2016 at 17:27

    A ja mogę Ci Polko przybic piątkę i powiedzieć witaj w klubie!
    Czuje się mniej więcej jak Ty….szarość dnia mnie dobija mimo ze tak jak pewnie kazdy mam sie z czego sieszyc i powinnam TO ZYCIE doceniac ( 2 dzieci tfu tfu zdrowe, mąż nawet fajny, kredyt we franku 😉 3 zl na koncie do 30 – tego, ale lodówka pelna jarmuzu :p
    I co z tego…..pewnie, jak slysze o tragediach ludzkich karce sie w glowie, jak ja moge narzekac, nie doceniac itd.
    ale niestety jest to silniejsze ode mnie. Wstaje zmeczona, bez weny, a na myśl o kolejnym dniu w domu z dziećmi chce mi sie wyc!!!!Chyba taki czas….
    Podobnie jak Ciebie przeraza mnie ten perfekcjonizm na kazdym kroku, a haslo „szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko” wkur…..tak, ze glowa mala.
    Bedzie lepiej, przyjdzie wiosna….a jak nie to trudno. Mam prawo do gorszego samopoczucia jak kazdy, to też jest jakiś stan ducha w koncu :)

  • Odpowiedz Magda 26 stycznia 2016 at 17:32

    Masz niedobor Wit. D i tyle, wystaw dziubka do tych skrawkow slonca i bedzie dobrze. Niestety chemia nami rządzi

  • Odpowiedz Magda 26 stycznia 2016 at 17:41

    To ja się podpisuje Magda P bo widzę drugą Magdę

  • Odpowiedz Gabi 26 stycznia 2016 at 18:05

    Nie przejmuj się tymi „babami „:-) które są takie szczęśliwe (do czasu) jesteśmy KOBIETAMI i mamy prawo mieć zły dzień. Ktoś mądry wyliczył że Polki powinny za pracę w domu dostawać 18 tyś miesięcznie. Mamy dużo na głowie, martwimy się na zapas o dzieci, przyszłość więc uważam że MAMY PRAWO WPADAĆ W DOŁY ALE Z GODNOŚCIĄ Z NICH WYCHODZIMY pozdrawiam buziaki 😘

  • Odpowiedz Lorka 26 stycznia 2016 at 19:14

    Mi pomogła suplementacja wit D3 + k2 polecam serio w naszym klimacie trzeba się tym suplementować od wrzesnia do konca kwietnia. Bywam zmeczona( 3 dzieci) , czesto wrecz padam na ryjek, ale w koncu nie ma tej melancholii, ktora odbiera checi do wszystkiego. Zdrowe zmeczenie z urobienia to jest cos zupelnie innego, a taki zjazd psychiczny moze wykonczyc…

  • Odpowiedz asia 26 stycznia 2016 at 21:10

    :)

  • Odpowiedz Paulna 27 stycznia 2016 at 08:41

    O! Jest nas więcej! A tak serio to chyba taki czas…nawet ja – urodzona optymistka – właśnie jestem w środku „tego czegoś”.spoko – zaraz wiosna,chin up! 😉
    Poza tym nikomu nie trzeba się tłumaczyć z uczuć…

  • Odpowiedz Patrycja 27 stycznia 2016 at 10:55

    Polko kochana, przesyłam mnóstwo buziakow i uściskow, przyjdzie wiosna- to i usmiechu będzie wiecej! :*

  • Odpowiedz Mała Mi 27 stycznia 2016 at 11:23

    Mają rację Dziewczyny z D3. Wszystkiego nie załatwi, ale pomaga! Polecam! Magnez z B6 też się przydaje. Wpis życiowy i normalny jak najbardziej. Ciekawe, że tyle osób krytykuje, jeśli się szczerze napisze, co nas boli. Roszczą sobie od razu prawo do mądrzenia się. To przykre, że czujemy władzę nad osobami, które w danym momencie nie dają rady. Boleć może też bogacza, który ma wszystko. Każdy ma prawo do swojego psychicznego dołka, bo u każdego wynika on z innych przyczyn. Przydałoby się niektórym więcej szacunku dla inności drugiego człowieka. Złote rady można sobie wsadzić głęboko, gdy ma się doła. Ja akurat go nie mam, choć nie powiem, że jest różowo, bo dzieci chore poważnie i to wszystkich troje, ale różne chwile w życiu człowiek zalicza i mu do licha wolno czasem nie wytrzymać i popłakać nad sobą. To tak, jak człowiekowi z depresją mówić, że jest leniem i żeby wziął się wreszcie garść. Masakra i totalna bezmyślność. Albo gadki- ja mam gorzej. To naprawdę nie buduje, nie pomaga. Każdy ma swój ciężar, który go nieraz przygniata. I nieważne jaką wagę przypisuje mu ktoś z boku- on sam doskonale czuje, na ile jest to dla niego trudne.

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 27 stycznia 2016 at 12:43

    Zawsze warto być autentycznym niż obrać wersję plastic- fantastic i choć zazdroszczę czasem kobietom o problemach typu ‚ ups paznokieć mi się złamał’ to wolę swoje problemy i problemiki. Mogę na pytanie ‚co u Ciebie?’ odpowiedzieć „średnio”, do galerii handlowej wyskoczyć w dresie i bez makijażu i poryczeć sobie wieczorem bo mi źle. Daję sobie do tego prawo i nie pozwalajmy aby wszechobecny #pierdzeserduszkami nas obezwładnił, że musi być cool, super, fajnie. Komentarzy pod postem niektórych nie rozumiem, po co się licytować kto ma gorzej ?

  • Odpowiedz Makeitsimple 27 stycznia 2016 at 15:05

    No to wypijmy razem ten kielich! W 100% Cię rozumiem!

  • Odpowiedz jean 27 stycznia 2016 at 19:09

    Najlepszy sposób na zmęczenie psychiczne to wysiłek fizyczny. Polecam bieganie, bez względu na pogodę.Odciąża mózgownicę bardzo!!!

  • Odpowiedz KarolinA 27 stycznia 2016 at 19:50

    Czy Ty masz jakiś dar ?? Zawsze trafisz słowem w sedno! Wlasnie przeżywam dzis ten sam stan:mentnego zawieszenia, nic mi sie nie chce, na nic nie mam sił ani ochoty,najchętniej zniknelabym na moment, moze dwa, dziecko biega, chce sie bawić, pranie w pralce drugi raz sie płucze, dobrze ze w zlewie czysto bo bym tego nie zniosła nawet w tej mentalnej ch**ni 😒 sorry za wyrażenie no ale nie moge co sie ze mna dzieje, wymyśliłam ze wejdę popatrzę na pinteresta cos mnie do życia pobudzi, na polkedots wejdę przepis na tego koktajla Zośki ściągnę, zaraz go zrobie na kolacje , ale dalej nie jest za fajnie, przeczytałam to co piszesz i jak zawsze sprawiłas ze sie uśmiechnęłam ze chwile pomyslałam jakaś refleksja… No ale dalej ten stan we mnie siedzi ! Uwielbiam cie czytać , zawsz ttrafisz w moj ( nie wiem jak innych) nastroj jak w dziesiątke! Czy to mozliwe?? Byc moze.. Pisz tutaj prosze zawsze ! Bo umrę chyba jak nie bede mogła cie czytać ! A teraz dalej odchodzę w stan zawieszenia, tylko te jaglanke zrobie.

  • Odpowiedz KarolinA 27 stycznia 2016 at 20:11

    I co jest w tym wlasnie najdziwniejsze? wcale z tego stanu nie chce wyjsć , chce chwile w nim pozostać, ale nie ze jakaś deprecha tak po prostu, nie umiem tego opisać ale Ty to zrobiłaś brawurowo!

  • Odpowiedz whisper1989 29 stycznia 2016 at 12:40

    jestem totalnie w szoku nad komentarzami większości ludzi.
    Każdy ma gorszy dzień / tydzień/ bliżej nie określony czas.
    A ci co twierdzą, że to tylko od nas zależy, to chyba sami przed sobą na ten temat kłamią. Nigdy wam się nie zdarza mieć dość?
    Do tego słowa „mam milion razy gorzej”…szok… Osoby, które to piszą same są godne pożałowania. Może koleżanko z komentarza Twoją sytuację porównać? Masz kredyt, rachunki – to znaczy, że masz gdzie mieszkać. Np. bezdomny ma milion razy gorzej od Ciebie.. ale tego już nie napiszesz?

    Polko! Absolutnie Cię rozumiem. Też mam dni, co skaczę pod chmury a innego tylko koc, herbata i deprecha 😉
    Takie jest życie, takie są emocje. Nie jesteśmy maszynami, które mogą się zaprogramować na odczuwanie.

    Żal mi tych wszystkich osób, które szpilkę wbić muszą/ które muszą się porównać – mam gorzej. Czy to jakieś licytację? Coś wygrać na tym można?

    Może przestańmy w końcu psioczyć na innych. Nie chcesz to nie czytaj takich rzeczy i zejdź z normalnych i ciepłych osób.

    Polko, tak dalej!

  • Zostaw coś po sobie