4ed799d33e38edd5495f1653c95c405b
Moda i uroda

jesienne zakupy – przegląd wielkomiejskich inspiracji

Moje życie od miesięcy kręci się wokół nowego mieszkania. To ekscytujący okres, ale doskwiera mi już brak czasu dla siebie. Hasło „idę na zakupy” nabrało nowego znaczenia – nie chodzi bowiem o kupowanie ubrań czy dodatków, a oznacza wybieranie umywalek, baterii i rolet. Od dłuższego czasu szkoda mi puszczać kasę na nowe buty, w sytuacji kiedy wiem, że musi jej jeszcze wystarczyć na meble i lampy. Biegam więc po marketach budowlanych w dżinsach, tiszercie i znoszonych tenisówkach, coraz bardziej zmęczona swoim remontowym wizerunkiem. Ta bieganina już za moment się skończy i wiem, że pierwsze, co zrobię, kiedy już rozpakujemy wszystkie kartony, to zadbam o swój jesienny look.  Przy okazji przeprowadzki zrobię przegląd szaf, a tuż potem zaopatrzę się w jesienne buty, swetry i spodnie.

Wiecie za czym jeszcze tęsknię najbardziej? Za wyjazdem, choćby najkrótszym. Tak bardzo marzy mi się zmiana planszy, chwila oddechu od tej naszej codzienności. Najmocniej odczuwam to teraz, nawet nie latem, kiedy krótkie wypady dawały troszkę wytchnienia i namiastkę zmiany. Właśnie dziś, kiedy zmęczenie pakowaniem i widok stosu kartonów, spiętrzonych aż po sufit sprawia, że mam ochotę stąd uciec. Gdyby ktoś zapytał mnie teraz, co najbardziej chciałabym zrobić, gdzie być w tym momencie, powiedziałabym: zabierz mnie gdzieś na zakupy. Byle nie do galerii, chcę wielkie, piękne miasto, tętniące życiem ulice, parki i skwery, kawiarenki i sklepy, sklepy, sklepy!

LONDYN

4ed799d33e38edd5495f1653c95c405bźródło

Mój mentalny drugi dom. Zawsze, kiedy stamtąd wyjeżdżam, płaczę. Ostatnio aż cztery lata temu, kiedy szłam King’s Road na metro, by stamtąd pojechać na lotnisko, łzy jak grochy kapały mi na bluzkę. To była jesień, piękna i ciepła. Do dziś pamiętam, jak w popołudniowym słońcu włóczę się ukochanymi ulicami, w marynarce w jodełkę i sznurowanych oksfordach, z kubkiem kawy na wynos i bananem na twarzy. Nie wiem, co to miasto ma w sobie, że tak bardzo je kocham. Jego zapach (smród w zasadzie), gdy tylko wysiądę z pociągu, uderza mi do głowy i budzi najpiękniejsze wspomnienia. Uroda architektury, różnorodność typów ludzkich, kuchnia z całego świata i zakupowa mekka. Mimo, że uwielbiam w Londynie właśnie to, że jest pełen przedziwnych ludzi w przedziwnych stylizacjach, kiedy tam jestem, zawsze najbardziej pociągają mnie tradycyjne smaczki w modzie. Takie klasycznie angielskie – tweedowe marynarki, pensjonarskie spódniczki, sweterki w serek, wełniane płaszcze w kratę, retro – czółenka. Taka ponadczasowa, casualowa elegancja to jeden z tych stylów, który zapożyczam stamtąd, zwłaszcza jesienią.

00d89ad0d560755a3f706c6d5301dccfźródło

1e36a5d26a23a4c25fb6bc5e08845611źródło

4f80b663377fa6e7e899afe9722fafd4źródło

81ed3580f7d10522966eab105e970554źródło

c9fe565c3d632a79db4524edb9cedc2eźródło

742d82ca7a0a3c3f185f3871785c3c68źródło

ba2b6b12fab149f5181abaf39e10b5f6  źródłoe16d579b124d4f4110d8caf9e68badadźródło

2ad37c25650db36d32fb914b80c5d896źródło

d1f41031acd459a3040316e1d193dc77źródło

W londyńskim stylu na Zalando:

londyn 1 – płaszcz – Modström

2 – szal – Miss Selfridge

3 – półbuty wsuwane – Geox

4 – torebka Michael Kors

5 – czarne dżinsy skinny – Only

6 – wełniany płaszcz – See U Soon

7 – botki – Anna Field

8 – spódnica – Mint & Berry

KOPENHAGA

e313b440d3a3e97cf959dbc5047c435cźródło

Kolejne miasto, ogromnie bliskie mojemu sercu. Mieszkałam tam ponad pół roku na studiach i natychmiast po przeprowadzce zauroczył mnie jego klimat – swobodny i spokojny jednocześnie. To niesamowite, że metropolia, która ma wszystkie zalety wielkiego miasta, może jednocześnie być tak dobrym miejscem do życia. Miasto, które można zjeździć rowerem wszerz i wzdłuż, w którym można czuć się bezpiecznie. Skandynawowie, mimo że pozornie chłodni i zdystansowani, mają wielką fantazję. Duńczycy są bardzo tolerancyjni, mają dużo szacunku dla odmienności, cenią wolność, wychowują się otoczeni świetnym designem, więc doceniają piękno i potrafią bawić się modą. Na ulicy wszyscy są ładni – młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety są zadbani i dobrze ubrani. Najciekawszym zjawiskiem na ulicach Kopenhagi są niebieskie ptaki, dziewczyny w kolorowych sukniach do trampek, elegantki na szpilkach, jadące rowerem do pracy, blondwłose piękności, które wyglądają jak wystylizowane w osiedlowym lumpeksie przez bandę czterolatków. Zazdroszczę im tej swobody, są piękne w tych swoich kieckach, pędzące przez miasto na damce z wielkim koszem.

1eb63b028701a11e96ca560d05d7dc7aźródło

3ea03d6d5056725f7caaed8fdf127df4źródło

5a0660177fb5bc71f905447d02b08431źródło

9b47d322378430da3b512f573dd65a54źródło

35e9da6fc0e9a6a9cf83e2d811fe08baźródło

5187aca22b8b18a3677beb2fef56f718źródło

a1081b147b3b89a143f9faf659046b04  źródłoe0b93f54aa81b3290f641396bb8d1a0aźródło

W kopenhaskim stylu na Zalando:

kopenhaga

1 – botki na platformie Mai Piu Senza

2 – sukienka w kwiaty – YAS

3 – tenisówki – Nike Classic Cortez

4 – torba na ramię – Esprit

5 – okulary przeciwsłoneczne – Komono

6 – wełniany płaszcz – Mads Nørgaard Copenhagen

7 – czółenka peep-toe – Everybody

8 – torebka – Tamaris

9 – bluzka – Scotch & Soda

PARYŻ

bcc81fe197feb3b7203afcf8f4fcff6cźródło

Dla mnie jeszcze nieodkryty, liznęłam go tylko w przelocie. Przepiękny – wiadomo. Marzę, by móc kiedyś zapuścić się w te uliczki pełne urokliwych kafejek, poszlajać po knajpach i parkach, pobuszować w sklepach. Właśnie jesienią, od lat planuję, że wyrwiemy się wreszcie sami na kilka dni. Jakoś wydaje mi się, że październikowa aura najlepiej podkreśla tę dekadenckość Paryża, że najbardziej chciałabym schodzić go w prochowcu, ogrzewając się kawą w kawiarenkach i pieczonymi kasztanami. W stolicy Francji bardziej niż markowe butiki i kreacje haute-couture, podobają mi się zwyczajne Francuzki – ich delikatna uroda świetnie pasuje do minimalistycznej elegancji, prostych krojów, klasycznych kolorów i nieco męskich stylizacji. Piękne są te szczupłe chłopczyce w mokasynach, obszernych prochowcach i przykrótkich cygaretkach. Nie wiem, jak one to robią, że podobają mi się na nich te beże i czernie, w bardzo prostych ubraniach, ale noszonych z taką klasą…jak na Paryż przystało!

 3cb29413dfc9ffbcff453b8ef42d27dbźródło

4e9232b3799c37275637213ba4bef5e6źródło

5d31024060881dbddee697099d75f879źródło

6ff9f1ddfcf3b0f2e7a94d7eb0a73ba6źródło

10db56595bcd5f1c97ca62cde55855c7źródło

71f0b0f3819dd1a49989d80c1b6cb669źródło

9499c3a2e4d4f07d8b169c48d5d6c5d9źródło

973598d356ec1d8620d5490365d7ffaa źródło

b14232c74e8bc8c02a7679fc51f2e2c6źródło

c849318b0afe19f6e92f5336abd57d05źródło

eb171894d42eca65816bee708d45e9b0źródło

W paryskim stylu na Zalando:

paryz

1 – torebka na ramię Anna Field

2 – mokasyny – LAUREN Ralph Lauren

3 – okulary przeciwsłoneczne – Ray Ban

4 – bluza rozpinana – Barbour

5 – prochowiec – Top Shop

6 – szary golf – LAUREN Ralph Lauren

7 – półbuty – Zign

8 – kopertówka – Moss Copenhagen

9 – chinosy – New Look

NOWY JORK

7c6083f1a6ccc859fc86485d6926875eźródło

Jedno z moich największych podróżniczych marzeń! Chyba każdemu wydaje się, że trochę go zna, tyle razy przecież widzieliśmy te aleje, taksówki, Manhattan i Central Park. Szkoda, że tylko w filmach. Wiem, że jest niesamowity. Jestem pewna, że zauroczyłby mnie potężnie – ma w sobie wszystko, co kocham. Czuję, że podobnie jak z Londynu, mogłabym nie chcieć stamtąd wracać. Czuję, że to miasto pełne prawdziwych freaków, że kosztowna elegancja przeplata się tam z kombinacjami godnymi kloszarda. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ono jest jakieś takie glamour. Że tam to jednak bardziej stukot obcasów. Że premiera na Broadwayu, pokaz mody i ultranowoczesne butiki. W tej nowojorskiej różnorodności znajduję taki nurt „do noszenia” – casual z nutką glamour. Niby dżinsy, ale z dobrą metką. Niby dziurawe, a z markową torebką. Niby zwyczajnie, a dodasz szpilki, potrząśniesz włosami i stukasz przez to miasto, co nigdy nie śpi.

99b6aa0e95fae494abadd20293848c7d źródło

892ec95afbcce4fac2c947ed6c14cf44źródło

98279559efc82006829669c9ca8671baźródło

595402067bf3e9226c87b0f1c2e1136eźródło

bd0ef9f2394a853c520941521ffe0089źródło

d8a870ff37f44109642bf266467d91a7źródło

d2185313e5331639779dde485fa95edaźródło

W nowojorskim stylu na Zalando:

nowy-jork

1 – szpilki – Anna Field

2 – krótki płaszcz  – Derhy Cameraman

3 – okulary przeciwsłoneczne – Michael Kors

4 – dżinsy – Denim & Supply Ralph Lauren

5 – kopertówka – Ralph Lauren

6 – spodnie – Only

7 – breloczek – Michael Kors

8 – botki na platformie – Mai Piu Senza

9 – trampki – Michael Kors

Dziewczyny, mam dla Was gratkę!

Spodobały Wam się te jesienne inspiracje?

Jest konkurs! Aby wziąć udział:

1. W komentarzu pod tym wpisem napisz, który z zaprezentowanych wielkomiejskich stylów pasuje do Ciebie najbardziej.
2. Wskaż jedną rzecz z Zalando.pl, która do niego pasuje i najbardziej Ci się podoba. Swój wybór krótko uzasadnij (możesz wybierać z całego sklepu Zalando.pl, nie tylko z moich inspiracji – podaj nazwę produktu lub link).
Konkurs trwa od 22 do 28 września do północy. Wyniki podam w tym wpisie do 30 września. Wygrane bony będą ważne przez rok.

zalando_baner

Wpis powstał we współpracy ze sklepem  Zalando

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU

Dziewczyny, wspaniałe historie! Uwielbiam te moje konkursy właśnie za możliwość poznawania Was i czytania tych wszystkich komentarzy. Dziś postanowiłam wyróżnić:

bonem o wartości 250 zł – Gosię, na oksfordy – pierwszy krok do samolotu do Zjednoczonego Królestwa, na spacery po Soho i Carnaby

bonem o wartości 150 zł – Kasie Husky, na szerokie spodnie jako pierwszy krok do nonszalanckiej elegancji rodem z Kopenhagi, która ją tak zachwyciła

bonem o wartości 100 zł – Monikę – na torebkę Kate Spade w nowojorskim stylu, z życzeniami, by przekonała się kiedyś, czy to miasto rzeczywiście pachnie tak, jak mówił znajomy 😉

Gratulacje! Proszę Was o wysłanie maili na kontakt@mrspolka-dot.com, odeślemy Wam informacje o sposobie wykorzystania voucherów.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

111 Komentarze

  • Odpowiedz Paulina J 22 września 2016 at 20:21

    Ja chociaż sercem i duszą kocham Paryż i jest to moje ukochane miasto, na samą myśl o którym mam łzy jak grochy to najbardziej podoba mi się styl londyński. To miasto też bardzo lubię, zaraz po Paryżu. Wszystkie stylówki ze zdjęć mnie kręcą! Płaszczy mogłabym mieć tysiąc to moja ulubiona część garderoby i za nie najbardziej kocham jesień;) Jeżeli jakimś cudem (podobno się zdarzają;)) wygram to sprawię sobie ten płaszcz https://www.zalando.pl/selected-femme-sfconstract-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-se521h01r-o11.html. Jest przeeeeeepiękny!

    • Odpowiedz Olivia.lb 26 września 2016 at 07:37

      Gdy zobaczyłam wśród Twoich inspiracji jeansy Denim & Supply Ralph Lauren zakochałam się w nich 😍 tak to mój styl. NEW YORK 😍😍😍😍 Ale wszystkie ss bombowe i z każdego looku bym coś dla siebie wybrała. Pozdrawiam ps. A Warsaw style????

  • Odpowiedz Paulina 22 września 2016 at 20:22

    Och, Kochana, dla mnie wszystkie te miasta są cudowne! Bo ja jestem mieszczuch z krwi i kości, chciałabym tak przemierzać nasz bury betonowy Gdańsk z taką gracją, odpicowana w plisowankę, goniąca na spotkanie na vintage damce. A do tego szyku przydałaby mi się taka burgundowa listonoszka od Esprit hyde park to chyba w Londonie :-)
    pozdrawiam!

  • Odpowiedz wera 22 września 2016 at 20:23

    Nie mogę się doczekać aranżacji nowego mieszkania.
    Wybieram Kopenhagę – luźna ale piękna, lubię ten klimat, te rowery, styl… i Syrenkę
    A z Zalando wybieram plisowaną spódnicę – przypomina mi lata 80, choć jest bardzo nowoczesna
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Matka krowa 22 września 2016 at 20:33

    O masz! Londyn – myślałam, że tylko ja tak mam, że kocham tę jego woń, różnorodność, bezpretensjonalność ludzi i uliczki, które porywają , nawet gdy przemierza się je codziennie po kilka razy i to, że zawsze ryczę, gdy wyjeżdżam. Ale lubię te moją tęsknotę, bo mieszkać tam długo nie dałam rady :) gdybym miała wybrać, wybrałabym wełniany płaszcz https://m.zalando.pl/see-u-soon-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-wine-s3621h00f-g11.html, bo tak bardzo przydałby się na dżdżystych spacerach z mymi chłopakami ( mąż i 2 potomków, z czego ten drugi wychodzi z brzucha na dniach :) !! ) Też niedawno się wprowadziliśmy na nowe M i lepiej od działów w sklepach odzieżowych, orientuję się, gdzie jest stolarnia, a gdzie dział sanitarny w budowlanych 😉 także rozumiem Cię Polko doskonale! I dzięki za wzrusza, bo tak mnie ogarnął po przeczytaniu tego posta :)

  • Odpowiedz Gosia 22 września 2016 at 20:38

    Paryż zawsze kojarzy mi się z klasyczną, ponadczasową modą. Francuski są niezwykłe w swojej prostocie. Sama w swoim ubiorze stawiam na proste kroje, a mokasyny to mój „must have” jesienny. Ostatnio wymarzył mi się taki płaszcz : https://www.zalando.pl/only-onlnew-prochowiec-light-grey-melange-on321r002-c11.html, więc bon jak najbardziej pożądany.

  • Odpowiedz Lila 22 września 2016 at 20:44

    Mi najbardziej pasuje Angielski styl, ale marzy mi się właśnie sukienka z Zalando w takim kopenhadzkim stylu https://m.zalando.co.uk/glamorous-summer-dress-navy-red-ditsy-gl921c05n-k11.html. Taka która nada mojej jesiennej garderobie odrobinę życia. I może uda mi się zwiedzic w niej Kopenhage bo po cichu marzę o tym od dawna :) Przejść się tymi uliczkami, poobserwowac ludzi…rozmarzylam się…

  • Odpowiedz Kinga vel Demba 22 września 2016 at 20:58

    Najbliższy memu sercu jest styl Paryżanek! Postrzegam go nie tylko jako modę i trendy, ale jako stan umysłu:) Ten luz, nonszalancja , a przy tym wszystkim ogromne pokłady szyku i klasy – fiu fiu fiu! Skąd one to biorą, oto jest pytanie? Zamierzam znaleźć na nie odpowiedź i wybrać się wreszcie do Paryża w najbliższym czasie. A żeby pewnym krokiem przemierzać francuskie uliczki potrzebuję odpowiedniego look’u. I w takiej podróży bardzo by mi się przydał plecak – ze względów praktycznych: idealny na bagaż podręczny, pakowny, ręce wolne tak, że w jednej można trzymać kawę, a w drugiej bagietkę. Jednak nie mogę przecież wyciągnąć z pawlacza swojego plecaka z czasów liceum! Tak , wiem, że naszywki są modne, ale – mimo ogromnego sentymentu, nie słucham już tych kapel, których nazwy dumnie zdobiły tzw. kostkę w obowiązkowym kolorze zgniłej zieleni. Także z asortymentu Zalando wybrałabym jakiś boski plecak, a tym, który od razu wpadł mi w oko, jest ten od Moschino: https://www.zalando.pl/love-moschino-plecak-argento-lo951h03p-d11.html Odpowiedź na pytanie, czemu akurat ten, jest właśnie na nim: LOVE MOSCHINO <3 :)

  • Odpowiedz Paulina 22 września 2016 at 21:09

    Oczywiście Paryż… Polko musisz się kiedyś skusić… Bagietka i ser podgryzane nad Sekwaną smakują tylko w klasycznym prochowcu Hugo Manona, balerinkach i pasiastej bluzce… Prochowiec, prochowiec i tylko prochowiec- bo bez niego jesień jest nie udana… A bagietka przestaje być wyrafinowaną przekąską… zostając tylko bagietą. :/

  • Odpowiedz Anka skakanka 22 września 2016 at 21:11

    Najbliższy mej wątrobie jest styl londyński. A najbardziej pasują do mnie klasyczne botki na płaskim obcasie. Zaraz po moich czerwonych conversach jest to absolutny jesienny must have w mojej szafie! Pasuja niemal do każdej stylizacji, wygodne, płaskie więc i nieograniczajace mego życiowego tempa. Zarówno do jeansów jak i stylowej kiecki i leginsow z oversizowa koszula. Jak ktoś nie ma, polecam się zaopatrzyć :-)
    To było by tyle, pozdrawiam ✌✌✌

  • Odpowiedz Monika 22 września 2016 at 21:14

    hmm…. Trochę Kopenhagi bo kobieco ale na luzaku, a do pracy codziennie śmigam rowerem, trochę Londynu, a dla mojego męża Nowy Jork bo on właśnie tak lubi :-) a najbardziej do mnie pasuje karmelowa torba worek z trzeciego paryskiego zdjęcia – takiej własnie szukam, a linku nie podam bo nigdzie jej znaleźć nie mogę 😛
    Pozdrowienia!
    P.s. moj mąż jest piłkarzem… jak za marynarzem jeździłam… przeprowadzaliśmy się 7 razy… koszmar kartonowy pamiętam do dziś! Niech moc będzie z Tobą!

  • Odpowiedz Justyna :) 22 września 2016 at 21:21

    no cóż…. Nowy York to jest to….właśnie ta elegancja, na którą mogę sobie pozwolić, kiedy mam na to ochotę i nikt nie powie, że wystroiłam się jak stróż w Boże Ciało ( w małej mieścinie, w której mieszkam tak by powiedzieli), a znów innym razem możliwość wtopienia się w szary tłum…i też jest ok. A czarna kopertówka Ralpha Laurena – będzie jak znalazł zarówno do bycia damą ,jak i szarą myszką :)))

  • Odpowiedz Klaudia 22 września 2016 at 21:22

    Wybieram styl paryski a do niego kurtkę https://m.zalando.pl/only-onlmadeline-zakiet-black-on321k05l-q11.html. odkad pamiętam jako mała dziewczynka powtarzałam wszystkim wokół że kiedyś pojawię do Paryża i stanę pod wierzą Eiffla krzycząc na cały głos że to spelnienie moich marzeń.od kilku lat próbuje męża namówić na chocby weekend w tym pięknym miescie, przechadzając się uroczymi uliczkami i zagryzajac croissanty.mam nadzieję że kiedyś to marzenie się spełni bo podobnie jak Paryż jestem romantyczka, ktora z pozoru wydaje się „zwyczajna” ale w głębi duszy każdy kolejny zakątek sprawia,ze można zakochać się jeszcze bardziej.

  • Odpowiedz Klaudia 22 września 2016 at 21:22

    Wybieram styl paryski a do niego kurtkę https://m.zalando.pl/only-onlmadeline-zakiet-black-on321k05l-q11.html. odkad pamiętam jako mała dziewczynka powtarzałam wszystkim wokół że kiedyś pojadę do Paryża i stanę pod wierzą Eiffla krzycząc na cały głos że to spelnienie moich marzeń.od kilku lat próbuje męża namówić na chocby weekend w tym pięknym miescie, przechadzając się uroczymi uliczkami i zagryzajac croissanty.mam nadzieję że kiedyś to marzenie się spełni bo podobnie jak Paryż jestem romantyczka, ktora z pozoru wydaje się „zwyczajna” ale w głębi duszy każdy kolejny zakątek sprawia,ze można zakochać się jeszcze bardziej.

  • Odpowiedz Asia 22 września 2016 at 21:27

    Zdecydowanie Nowy Jork i jego styl: czerń, biel, szarość a do tego mega różnorodność proporcji. Zazdroszczę kobietom z Nowego Jorku tej zabawy konstrukcjami. Ale coś innego sprawia, że uwielbiam ich look – nawet te najlepiej ubrane wychodzą z założenia, że musi im być wygodnie. Taki minimalizm, wygoda, casual look – to coś dla mnie i walczę o niego z większymi lub mniejszymi sukcesami. Mój sukces pewnie byłby większy z wygodnymi jak podejrzewam trampkami od Korsa 😉

  • Odpowiedz Oliann 22 września 2016 at 21:35

    Przyszła… cudowna, barwna i moja ukochana pora roku. Nadszedł wyczekiwany przeze mnie czas… czas by spakować wakacyjne wspomnienia, a razem z nimi letnią szafę i opatulonym w ciepły, gruby sweter lub płaszcz, z kubkiem gorącej kawy ze szczyptą wanilii i cynamonu przywitać Jesień.

    Londyn, kolory tego miasta według mnie najlepiej współgrają z tym co dzieje się jesienią w przyrodzie. Dlatego właśnie te stylizacje uważam za najlepiej oddajace i podkreślające tę wyjątkową porę roku. Cudownie jest nałożyć na siebie ciepły, duży płaszcz lub sweter, botki, czapkę i szalik i tak opatulonym łapać ostatnie promienie słońca.

    Dlatego z Zalando na jesienny look wybrałabym welniany płaszcz See u Soon ( https://m.zalando.pl/see-u-soon-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-wine-s3621h00f-g11.html ). Zimą tego roku po raz pierwszy zostałam mamą, więc stawiam teraz na to, żeby było przede wszystkim wygodnie ale też modnie :), a w tym plaszczu na jesiennych spacerach z moim synkiem czułabym się jeszcze bardziej komfortowo i wyjątkowo <3.

  • Odpowiedz kropki 22 września 2016 at 21:41

    Uwielbiam Londyn. Siedzieć na murku niedaleko Pubu The Glob, niedaleko Wagamamy i gapić się na ludzi. Leżeć w Saint James Park. Szaleć na parkiecie w Heaven. Koncerty, musicale, włóczęgi z wielkim kubkiem Chai Latte.. Kiedyś mieszkali tam moi przyjaciele, kiedyś nie miałam dzieci i latałam tam co jakiś czas. Teraz przyjaciel w Oslo, przyjaciółka w Bangkoku, a ja nie widzę sensu w miejskim życiu z dzieciakami.
    Uwielbiam Londyn, bardzo do mnie pasuje. I londyńska ulica też.
    Jeżdżę teraz po Polsce, robimy projekty rewitalizacyjne. Muszę być w miarę elegancka, ale jednak nienachalnie – bo rozmawiam z różnymi osobami, z przedsiębiorcami, paniami z MOPSu i ich podopiecznymi. Idealne są tu płaskie wygodne buty (których nigdy nie mam i nie umiem kupować! mam same trampki i adidasy albo szpilki!!!!! to wieczna luka w mojej szafie), grzeczne spódniczki, sweterki w serek i wełniany płaszcz na jesienną pogodę, kiedy godzinami łażę po mieście i „badam przestrzeń”.
    Potrzebuję pięknych płaskich wygodnych butów. Taki zestaw podobno jest możliwy.
    Może takie: https://www.zalando.pl/geox-rhosyn-polbuty-wsuwane-black-ge111e01a-q11.html

  • Odpowiedz justa 22 września 2016 at 21:43

    skórzana ramoneska, podarte jeansy :)

    https://www.zalando.pl/freaky-nation-passenger-kurtka-skorzana-czarny-1fn21l005-q11.html

    zdecydowanie bliski mi jest nowojorski styl.
    chciałabym wreszcie wygrzebać się spod wartswy dresów, wysiągniętych koszulek „po domu” i sportowych butów tak potrzebnych na urlopie macierzyńskim 😉
    pod tymi łachmanami drzemie rockowe serducho, kochające podarte portki i skórę.
    chcące pochasać między wieżowcami w najgłośniejszym i nigdy nie zasypiającym mieście świata.

  • Odpowiedz Magda 22 września 2016 at 21:50

    Zdecydowanie Londyn. Przygarnęłabym każdy ciuch z przedstawionych zdjęć, tylko niestety w większym rozmiarze 😛 Kiedy patrzę na ten płaszcz w bordowo-granatową kratę od razu robi mi się cieplej. Nawet dobrze wyglądałby zamiast beżowego trencza w zestawie z granatową spódnicą i bluzką w ciapy/gigantyczne krzywe grochy (?). Od dawna marzy mi się taka ciepła spódnica w kratę w londyńskim stylu, coś jak ta: https://www.zalando.pl/mint-berry-spodnica-mini-navy-blazer-m3221ba1x-k11.html. Ta spódnica jest po prostu świetna i szalenie łatwo można dopasować do niej trencz/kardigan/żakiet/ koszulę w zależności od okoliczności. Podoba mi się i tyle !

    Ps. Ja jestem już po przeprowadzce, ale za to mieszkamy w remoncie i olśniło nas ile musimy czekać na drzwi! (aaaaaaaaaaaaaaa) Więc ten teges łazienka bez drzwi i wiadomo co to oznacza 😉

  • Odpowiedz Aneta 22 września 2016 at 22:11

    Och zdecydowanie wybieram Londyn! To mój styl, w którym czuję się najlepiej. Połączenie prostoty i wygody, a jednocześnie pewnej oryginalności i klasy. Natomiast najbardziej podoba mi się ten cudowny Szal (https://www.zalando.pl/miss-selfridge-szal-burgundy-mf951g00q-g11.html). A wręcz bym powiedziała koco-szal! 😀 Coś wspaniałego. Jest totalnie wielofunkcyjny. Może służyć po prostu jako szalik, kiedy wychodzimy na mróz prosto z cieplutkiego domu. Dzięki tym połączeniom kolorów będzie dopełnieniem jesiennych i zimowych stylizacji. Ale też może stać się kocem, którym przykrywamy się w wyjątkowo chłodne wieczory i siadamy z nim przy kominku(lub kaloryferze) razem z kubkiem gorącej herbaty z miodem. Koniec lata i początek jesieni przyniósł ze sobą zimno, zatem ten szal jest idealny na zbliżające się dni, tygodnie, miesiące :).

  • Odpowiedz Barbara P. 22 września 2016 at 22:36

    Fajne inspiracje. Tak po prawdzie w każdej z nich znalazłabym coś dla siebie, bo kocham londyńską klasykę. Tweedowe marynarki i buty z retro sznytem najbardziej. Paryż też mi jest bliski, odwiedziłam go kilka razy i zawsze byłam pod wrażeniem takiej elegancji na luzie tamtejszych kobiet. Wąskie spodnie, szeroka koszula, płaskie buty i minimum makijażu. Niby nic, ale w wykonaniu Francuzek po prostu mistrzostwo. I beretki. Jak one pięknie je noszą…Kopenhagi i Nowego Jorku nie znam bliżej, ale modowo robią wrażenie. Mam nadzieję, że utwierdzę się w nim kiedyś odwiedzając te miasta. Jeśli jednak miałabym się identyfikować z jednym miastem, to tak, byłby to właśnie Paryż . Dlatego wybrałam marynarkę w energetycznym kolorze. Do której dobrałam spodnie materiałem nawiązujące do męskich. No nie mogłam się powstrzymać…Już widzę ten duet wzbogacony płaskimi buty i szerszym golfem. Voilà!
    Marynarka: https://www.zalando.pl/more-more-zakiet-vintage-red-m5821k02j-g11.html
    I spodnie: https://www.zalando.pl/only-onlpoptrash-spodnie-materialowe-dark-grey-melange-on321a0kd-c11.html

  • Odpowiedz kinia 23 września 2016 at 08:44

    Na chwilę obecną zdecydowanie wolę i lepiej się czuję w stylu londyńskim (przy małym dziecku jest to bardzo wygodny styl ubierania) . Według mnie jest to bardziej styl rokowy ale z klasą.
    Ale jeśli gdzieś wychodzę bez dziecka np do kina czy do pracy to zdecydowanie wolę jednak styl paryski
    https://www.zalando.pl/esprit-collection-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-medium-grey-es421p00p-c11.html. Klasyka jest to to co uwielbiam i tak naprawdę przy minimalistycznej takiej garderobie możemy i tak wyglądać każdego dnia kobieco ale z klasą.
    Paryż szkoda że teraz jest tam tak niebezpiecznie bo już od dawna chcę się tam wybrać i do Prowansji :) . No cóż ale marzenia są do spełniania i wierzę, że kiedyś będę miała możliwość zobaczyć francuski z bliska.

  • Odpowiedz Kamila 23 września 2016 at 09:01

    Oczywiście wybieram styl nowojorski! Dlaczego? Bo uwielbiam to miasto za panujący w nim luz. Tam spokojnie można wyjść do sklepu w piżamie i nikogo to nie zdziwi, albo zestawić ze sobą kilka stylów np. założyć coś co kompletnie na pozór do siebie nie pasuje i wyglądać glamour;) Uwielbiam to miasto za to że tam można być sobą i nosić to co Ci w duszy gra. Z Zelando wybrałam trampki Michaela Korsa https://m.zalando.pl/michael-michael-kors-allie-tenisowki-i-trampki-brown-mk111s01d-o11.html -szykowne a zarazem wygodne, idealne do biegania po mieście jak i na długie spacery po Central Park :)

  • Odpowiedz mała Mi 23 września 2016 at 09:16

    Zawsze Nowy Jork! Moje marzenie kiedyś tuż po Paryżu. Teraz juz przed. Paryż niezmiennie zachwyca, subtelne Paryżanki także. Jednak energia Nowego Jorku jest dla mnie niezwykle pociągająca. Tam nosi sie chyba wszystko, a połączenia nierzadko zaskakują. Wybieram tą niespodziewaną oryginalność, niesztampowość i przełamywanie wszelkich modowych barier. Mój wybór zaś z Zalando padł na jesienne sztruksy Pepe Jeans w kolorze ohre, z którymi, jako bazą- można nieżle poszaleć 😉. Oto one:
    http://zln.do/2cHH84c

  • Odpowiedz Joanna 23 września 2016 at 09:16

    Najbardziej pasuje do mnie styl z Kopenhagi. Do tej pory nie rozstawalam się z rowerem i wszędzie jeździliśmy z moimi córkami na rowerach. Teraz gdy zrobiło się chłodno i deszczowo do łask wrócił mój stary i wydłużony zielony fiat 126p popularnie zwany przez znajomych żaba a którego nie zamienię na nowego minivana mojego męża. Myślę ze wraz z moim autkiem wpisalabym się swietnie w kopenhaskie ulice a brakuje mi tylko tej pięknej pomarańczowej torebki Tamaris… Pozdrawiam i czekam na inspirację mieszkaniowe bo na wiosnę startuje z remontem domu-trzeba będzie ogarnąć jakoś te 120m

  • Odpowiedz Beti 23 września 2016 at 10:11

    Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś! To moje motto po przeczytaniu książki Caroline de Maigret.
    Bo bycie współczesną paryżanką to bycie kobietą wyjątkową i czerpiącą radość z życia czyli taką jaką chcę być!Francuzki są piękne, eleganckie i pełne niewymuszonego luzu dlatego bez zastanowienia wybieram Paryż. A jak Paryż to płaszcz o klasycznym kroju zawiązywany w pasie https://www.zalando.pl/french-connection-prochowiec-silver-stone-fr621h00g-b11.html ,cygaretki,mokasyny lub szpilki i można ruszać na podbój świata!

  • Odpowiedz Paulina 23 września 2016 at 10:31

    Do żadnego miejsca nie jest mi tak tęskno jak do Kopenhagi. Boże, jacy byliśmy tam szczęśliwi! Kilka lat temu, kilka dni po ślubie, tylko we dwoje, młodsi, szczęśliwsi, lżejsi o wiele bezsensownych kłótni, o zmartwienia o zdrowie synka, o stres związany z nową pracą. Chłonęliśmy to wspaniałe miasto, pragnęlismy tam natychmiast zamieszkać. I tak bardzo pragnelismy siebie. Wrócimy tam, może spotkamy tych siebie sprzed kilku lat.
    Jeśli Kopenhaga, to sukienka, ukochane sportowe buty i ten płaszczyk: https://www.zalando.pl/selected-femme-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-ashes-of-roses-se521h029-j11.html

  • Odpowiedz Kama 23 września 2016 at 10:38

    Wybieram styl Nowego Jorku. Miałam kilka razy mieć przyjemność bywać w Nowym Yorku. Od pierwszego wejrzenia urzekły mnie stylizacje i zestawienia o których nawet bym mie pomyślała, a noszone przez Nowojorczanki wyglądają stylowo i noszalancko. Kozaki założone na gołą nogę, gdy na zewnątrz -10, czy grube rajstopy w lecie?! Tak możliwe tylko w NY;) Kocham miasto za luz i swobodę. Tu nikt nie popatrzy na Ciebie krytycznym wzrokiem! Z zalando jak przystało na fanke nowojorskich stylizacji wybieram torebkę od Michaela Korsa https://www.zalando.pl/michael-michael-kors-brooklyn-torba-na-ramie-luggage-mk151h09v-b11.html. Torebka idealna do miasta, pomieści wszystko czego kobieta potrzebuje i będzie pasować zarówno do wygodnych butów, jak i tych bardziej eleganckich.

  • Odpowiedz Kamila 23 września 2016 at 11:23

    Oczywiście wybieram styl nowojorski! Dlaczego? Bo uwielbiam to miasto za panujący w nim luz. Tam spokojnie można wyjść do sklepu w piżamie i nikogo to nie zdziwi, albo zestawić ze sobą kilka stylów np. założyć coś co kompletnie na pozór do siebie nie pasuje i wyglądać glamour;) Uwielbiam to miasto za to że tam można być sobą i nosić to co Ci w duszy gra. Z zalando wybrałam trampki Michaela Korsa -szykowne a zarazem wygodne, idealne do biegania po mieście jak i na długie spacery po Central Park :)

  • Odpowiedz Tatiana 23 września 2016 at 11:23

    Ja to pomieszanie Londynu i Paryża, w zależności od nastroju :).
    Oczywiście, pomijając dni, kiedy jak Ty (nawiazując do postu o remoncie) nie mam czasu, siły, ochoty, czy nastroju (do wyboru) na nic innego jak stare dżinsy i sprawdzony tshirt. Tak czy siak, nawet, jeśli do tych zwykłych jeansów dodać gore w paski – otrzymujemy wdzięczny strój, którego nie powstydziłaby sie sama Coco Chanel! A jeśli Coco to Francja :). Kocham paski, często ratują sprawę.
    A ta bluzka tutaj pięknie podkreśla szyje nie skracając jej przy tym. No francuski szyk po prostu, tak prosto 😉 :

    https://m.zalando.pl/vero-moda-vmglory-sweter-snow-white-black-ve121i0ma-a11.html

  • Odpowiedz Katarzyna 23 września 2016 at 11:38

    Każda wielka stolica ma swój klimat i charakterystyczny styl. Nowy York to ekstrawagancja, Londyn to eklektyzm z przewagą funkcjonalności, a Paryż to niepowtarzalny i niespotykany gdzie indziej styl, który nazywamy „paryskim szykiem”. Określiła go nieśmiertelna Coco Chanel. I najbardziej rozpoznawalnym elementem paryskiego szyku jest pikowana torebeczka na łańcuszku. Ja w grudniu wybieram się pierwszy raz do Paryża, będzie przy tym trochę zwiedzania, zaglądania do restauracji. Chciałabym wyglądać elegancko i marzę o kobiecej pikowanej torebeczce : https://www.zalando.pl/michael-michael-kors-sloan-torebka-black-mk151h0ad-q11.html. Będzie idealna do mojej granatowej rozkloszowanej sukienki i płaszcza o klasycznym kroju zawiązywanym w pasie :). Juz nie mogę się doczekać….

  • Odpowiedz młoda 23 września 2016 at 12:48

    Mój styl to zdecydowanie Paryż! Kocham prostotę, wygodę ale elegancję. Podziwiam Paryżanki za ich wyczucie smaku i stylu. Poza tym Paryż jest też uosobieniem mojego charakteru – na pozór może wyniosły ale dla wybranych uroczy, ciepły, wrażliwy i pełen pasji. Jak spacerować wąskimi uliczkami Paryża czy zajadać się bajglem to tylko w płaszczu: https://www.zalando.pl/marc-o-polo-prochowiec-stormy-sea-ma321h024-k11.html, płaskich, wiązanych oksfordkach, granatowych spodniach z wysokim stanem i wciągniętą do nich białą koszulą. Płaszcz obowiązkowo zarzucony na ramiona a do ręki kobaltowa kopertówka.

  • Odpowiedz CEGmaRUTka 23 września 2016 at 13:35

    Dokładnie dwanaście lat i jeden dzień temu wyruszyłam w drogę powrotną z Londynu do domu. Były to czasy studenckie. Latem zarabiałam na naukę jako au pair bawiąc nigeryjskie dzieci na obrzeżach tego wyjątkowego miasta. Do dziś pamiętam wizyty w second-handach gdzie, z mojego kieszonkowego ciułanego na czesne, małe kwoty przeznaczałam na ubrania z drugiego sortu. Pamiętam uczucie niezależności i tę ostrożność przy wydawaniu każdego funta… Przez te lata wracałam potem do Londynu do przyjaciół i wciąż napawałam się różnorodnością tego miasta. „Różnorodnością modową” również. Do londyńskiego stylu pasują bowiem zarówno wysokie czarne botki https://www.zalando.pl/marco-tozzi-botki-na-obcasie-black-antic-m3111n087-q11.html w których można śmigać między stacjami metra, ale także sportowe czarne wiązane buty w odcieniu bladej róży https://www.zalando.pl/marco-tozzi-botki-sznurowane-rose-m3111y00a-j11.html w których można wyskoczyć na piknik do jednego z wielu parków. Ot, taka różnorodność modowa :)

  • Odpowiedz Marta 23 września 2016 at 13:58

    Chyba jednak londyński szyk najbardziej do mnie przemawia. Ta klasyczna elegancja połączona z nutką nonszalancji i szaleństwa… Ehh, chciałabym tak umieć się ubierać i jeśli coś miałoby mi w tym pomóc, to byłby to z pewnością szary, klasyczny płaszcz – taki, jak ten https://www.zalando.pl/mint-berry-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-grey-m3221pa0l-c11.html. Cudowny, byłby spełnieniem moich marzeń :)

  • Odpowiedz natalijka 23 września 2016 at 14:16

    Do mnie najlepiej pasuje Kopenhaga- do pracy, na spotkanie i na zakupy jeżdżę rowerem. Plisowana spódnica https://www.zalando.pl/mint-berry-spodnica-plisowana-navy-blazer-m3221ba1d-k11.html jest do tego idealna- nie dość, że pozwala swobodnie i bez przygód wsiadać i zsiadać na mój rower z ramą, to w dodatku podczas jazdy dodaje „tego czegoś”, powiewając wokół łydek :)

  • Odpowiedz Aga 23 września 2016 at 14:18

    Wybrałabym londyński luz i bezpretensjonalność, obszerne swetry, w których można się schować kiedy dopada melancholia ale również chłopięcy styl tak bardzo wdzięczny. Lubię Londyn za to, że można w stroju przemycić każde dziwactwo, każdą fanaberię, kolor nie od parady i nie zostanie to odebrane źle. Można balansować w modzie raz to przechylając się w stronę kiczu a raz wytwornej elegancji i wszystko będzie grało. Szanuję Londyn za docenianie szlachetnych materiałów, za wełnę, za kaszmir, tweed, za ciepło jakie dają kardigany, szkolne marynarki i golfy. Doceniam za fakturę jodełki, melanżu, kraty, które są ponadczasowe, wpisują się w kanon elegancji i można dobrać je do stylizacji na dzień i na wieczór. Myśląc o dopełnieniu takich strojów przychodzą mi na myśl jedne buty, buty, które chodzą mi po głowie od 2 miesięcy, o których myślałam leżąc na plaży, wymyślając jesienne stylizacje na chłodniejsze wieczory, w których wiatr rozwiewa moje włosy i szal, a ja biegnę na ciepłą herbatę do kawiarni, by spotkać się z przyjaciółką lub poczytać książkę w oderwaniu od codziennego domowego, gwarnego życia. Wtedy pachniałabym czymś ciężkim, koniecznie z nutą drewna, która tak bardzo pasuje mi do zapachu wełny i późno wrześniowej ziemi wygrzanej słońcem i zlanej deszczem. eh…znów się rozmarzyłam. Bądź co bądź, buty Pier One są tymi, które bym zakupiła za wygraną. Cenię sobie komfort noszenia skóry. https://www.zalando.pl/pier-one-ankle-boot-cognac-pi911na17-o11.html

  • Odpowiedz Mimama 23 września 2016 at 14:32

    zdecydowanie Paryż leży mi najbardziej: niewymuszona elegancja, stonowane kolory i klasyka, która zawsze się sprawdza. Te botki: https://www.zalando.pl/s-oliver-botki-black-so211n03l-q11.html są dokładnie takie jak Paryż: klasyczne, stonowane, eleganckie i będą pasowały do wszystkiego. Za kilka lat dalej będą wyglądały dobrze, bo klasyka nigdy nie trąci w nas obciachem. Zdecydowanie mój wybór to proste fasony, prosta forma i dobry materiał.

  • Odpowiedz WildDeco 23 września 2016 at 16:15

    Kończ już szybciutko swoje wspaniałe mieszkanko, rezerwuj bilet i przylatuj do Anglii na jesienne zakupy :)!
    Życzę Ci dużo siły i energii bo weekend na pewno będzie u Ciebie pracowity! Pozdrawiam

  • Odpowiedz wiss 23 września 2016 at 17:27

    Paris Mon Amour! Byłam kiedyś w Paryżu przez 10 dni, poznałam go od podszewki i jest mi bardzo bliski. Jednak odkąd licznik mi się przesunął i mój wiek zaczyna się od 3 zaczęłam trochę wychodzić poza strefę swojego komfortu i dotychczasowego, bezpiecznego, zachowawczego stylu- zatem bliżej mi „modowo” od pewnego czasu do Nowego Jorku. Do tych niekonwencjonalnych połączeń, do materiałów, do których kiedyś brakowało mi odwagi. Do złota na butach i na głowie, w postaci refleksów. Do wszystkiego trzeba dojrzeć, w moim przypadku dojrzałam do pewnej modowej niedojrzałości i spodnie, w których chętnie bym po Nowym Jorku kroczyła to zdecydoanie https://www.zalando.pl/only-onlnew-royal-spodnie-materialowe-black-on321n0bq-q11.html :) Do tego luźny sweter, kamizelka, dziergana czapka i niebanalne buty sportowe!

  • Odpowiedz malwina 23 września 2016 at 17:28

    Uwielbiam mokasyny, swetry (rozpinane i długie) i paskowane bluzki -styl z ulic Paryża to jest coś dla mnie… z drugiej strony kocham sportowe buty, skórzane spodnie i sierściuchy (kamizelki, narzutki, futerka) -styl z NY pasuje do mnie :)))
    Ciężko wybrać, ale Nowy Jork bardziej do mnie przemawia…
    https://www.zalando.pl/michael-michael-kors-torby-na-ramie-brazowy-mk151a01r-702.html
    torebkę Michaela Korsa wymarzyłam sobie już dawno… a w połączeniu z moim futerkiem i dżinsami wyglądałaby obłędnie… jak z ulicy NY.

  • Odpowiedz Paula 23 września 2016 at 18:16

    W Paryżu króluje minimalizm! Mąż wziął zabrał mnie do Paryża na 3 randkę i zakochałam się w tym miejscu na tyle, że właśnie tam wzięliśmy ślub! To miejsce na każdym kroku udowadnia, że mniej znaczy więcej. Idealnie do większości stylizacji, na długie jesienne spacery pasuje Plecak Michaela Korsa :)
    http://zln.do/2d3ENA3

  • Odpowiedz Justyna 23 września 2016 at 20:01

    Londyn! Moj mentalny drugi dom- jak to pieknie ujelas, jakbym czytałą o sobie. Gdy czytam, ze łzy kapały Ci na bluzke, moje staneły w oczach na wspomnienie powrotu z Londynu do PL. Tez sie ciagle zastanawiam nad magia tego miasta, ktore pokochalam calym sercem. Londyn kojarzy mi sie z najpiekniejszym rozdzialem w moim zyciu, kiedy to namowilam meza na porzucenie naszych prac, domu, zostawienie wszystkiego i przyjecie pracy w Australii z wcześniejszym pobytem w UK. Z Australii zrezygnowalismy, bo to wlasnie w Londynie zaszlam w dlugo oczekiwana ciaze. Lodnyn kojarzy mi sie z rosnacym brzuszkiem, moja cudowna ciaza i kilometrami przemierzanymi w odkrywaniu tego miasta. Nigdy w zyciu w tak krotkim czasie nie zwiedzilam tylu muzeow, nie odwiedzialm tylu ciekawych miejsc, chłonęłam wszystko tak łapczywie jak nigdy wczesniej. Tam znowu mialam ten błysk w oku, swiezosc, i czulam wielki smutek gdy w 9 miesiacu ciazy wsiadalismy do naszego auta i pokonywalismy 1700 km w drodze do domu. Gdy wyjezdalismy z Pl nie plakalam, ale gdy wrcalismy z Londynu do PL pamietam łzy i ta swiadomosc ze to ostateczna decyzja. Londyn kojarzy mi sie z idealnym jak dla mnie łagodnym klimatem i takie botki, jak te https://www.zalando.pl/zign-botki-cognac-zi111n040-o11.html mialam przez wiekszosc pobytu w Londynie, ale gdzies w ferworze przeprowadzki zagineły. P.S. Do dzisiaj na mojej lodowce wisi malutka mapka londynskiego ukochanego metra :)

  • Odpowiedz bapril 23 września 2016 at 20:56

    Chyba wybrałbym styl kopenhaski, tak trochę boho mi się kojarzy. Jestem na etapie, że płaczę z pragnienia nowych ciuchów, które będą na mnie pasowały i do siebie nawzajem. Jestem w szóstym miesiącu ciąży i albo nic nie pasuje albo wyglądam jak jakiś kloszard, dramat.. Fajnie byłoby poczuć się znowu kobieco na przekór wszystkim toważyszącym dolegliwościom. Myślę, że taki swetr by świetnie pasował do jesieni w kopenhadze https://www.zalando.pl/anna-field-kardigan-anthracit-beige-an621ia1t-q11.html

  • Odpowiedz marta 23 września 2016 at 21:23

    Inspiracje fantastyczne!
    Dziękuję zwłaszcza za Londyn. Kiedyś, w innym;) życiu, jako studentka, chłonęłam jego atmosferę. Cieszyłam się, że mogę się utrzymać, robiąc kanapki w knajpce koło Covent Garden i jednocześnie przyswajać angielski, zwiedzać, chodzić na imprezy do Equinox, przesiadywać w parkach. To miasto, gdzie możesz być, kim chcesz, wyglądać jak chcesz i robić co chcesz. Byłam pewna, że tam zostanę i będę mieszkać.
    …ale miłość ściągnęła mnie do Polski, tu założyłam rodzinę i tu, jako mama dwóch małych córeczek, trochę zapomniałam o sobie. 500 plus pomaga, ale kasy już nie ma tyle, co kiedyś, a i czasu na zakupy mniej (szczerze, to zero), jedyne zakupy to przez internet. Dlatego chętnie zamówiłabym coś miłego, jesiennego dla siebie, na przykład taką oto sukienkę
    https://www.zalando.pl/esprit-sukienka-dzianinowa-black-es121c09j-q11.html

  • Odpowiedz Joanna 23 września 2016 at 23:04

    Chętnie spróbowałabym każdego z pokazanych stylów. Wszystkie mają w sobie coś pociągającego i nowego. Najbardziej kusi mnie styl ala Kopenhaga, kolorowy, z fantazją, luzem, w trampkach na nogach i długiej spódnicy zamiatającej ulicę 😉 Obecnie niestety mój styl, to wrzucić na siebie to co wygrzebię z czeluści szafy, żeby nadążyć za szalejącym 2,5 latkiem. Odświeżenie garderoby byłoby miłym powrotem do czasów studenckich i swobody w myśleniu i ubieraniu :) Z oferty Zalando.pl chętnie wybrałabym takie płaszcz na jesienną chandrę: https://www.zalando.pl/vila-vibrow-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-dusty-camel-v1021p00s-b11.html

  • Odpowiedz Ja Aga 24 września 2016 at 12:15

    Polko,Polko,Polko,to niemoralne kazać się decydować na jeden styl!Ja każdego dnia jestem inna,zmieniam się,mam głowę i szafę pełna pomysłów :-) jestem mentalnie wolna i nie uznaję żadnych modowych ograniczeń,zatem przydałyby mi się takie buty https://m.zalando.pl/reebok-classic-classic-nt-tenisowki-i-trampki-rose-cloud-white-re011s043-h11.html żebym mogła sobie czasem uciec;-)

  • Odpowiedz Edyta 24 września 2016 at 12:50

    Kopenhaga. Styl tego miasta najbardziej odzwierciedla to co lubię czyli luz, wygoda, ale jednocześnie szyk i oczywiście fakt,że rowerem wszędzie i w każdą, no prawie każda pogodę. Naturalne, że jeżdżąc na rowerze mogę założyć ulubiona sukienkę albo buty na obcasie, przecież zaraz po odstawieniu dzieci do przedszkola i szkoły jade do biura więc chcę wyglądać i czuć się jak najlepiej. Z rzeczy na Zalando wybrałam płaszcz, klasyczny krój, piękny kolor pasujący do zwiewnej sukienki jak i lekkich spodni, jeansów i sportowych butów. https://m.zalando.pl/marc-o-polo-denim-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-ink-blue-op521p000-k11.html

  • Odpowiedz Karolina 24 września 2016 at 13:43

    Zdecydowanie najbardziej moje serce poruszyły stylizacje z Kopenhagi. Uwielbiam pastele, ciepłe, miłe dzianiny, zwiewne, lekkie sukienki i koronki :) Jesień i zima nie muszą być ponure i smutne, więc i te pory roku są u mnie jasne i kolorowe :)
    Na jesień zostanę mamą :) Teraz będąc w ciąży chciałabym podkreślić swój brzuszek i jednocześnie zachować moją kobiecość sukienką, która idealnie wpisuje się w styl kopenhaski https://www.zalando.pl/anna-field-mama-sukienka-letnia-black-bridal-rose-ex429fa07-q11.html jest urocza, zwiewna, pastelowa i w moim stylu :)

  • Odpowiedz Monika 24 września 2016 at 19:52

    Podobno Nowy York też pachnie. Mój znajomy, który bywa tam często mówi, że zapach Nowego Yorku to najpiękniejszy zapach na świecie. Kiedy myślę o nowojorskim stylu, do głowy przychodzi mi najpierw Carrie Bradshaw w tiulowej spódnicy i brokatowych szpilkach na tle elewacji z piaskowca. Biała koszula Caroliny Herrery do czarnych skórzanych spodni. Rachel z “Przyjaciół” w małej czarnej na cienkich ramiączkach (lata 90-te więc kiecka jest z aksamitu) i Ann Hathaway we wszystkich ubraniowych wcieleniach z “Diabła” i “Praktykanta”. Nowojorska kobieta – przynajmniej w moich wyobrażeniach – nie musi być super chuda. Alicia Keys nie jest super chuda. Ja nie jestem super chuda. Klasyczny styl wzmocniony rockowym elementem, w rytmie Nowego Yorku, dodaje mi pewności siebie. Dodatkiem, który pięknie wtopiłby się w elegancję Manhattanu byłaby torebka Hayden, Kate Spade https://www.zalando.pl/kate-spade-new-york-hayden-torba-na-ramie-black-k0551h000-q11.html.

  • Odpowiedz Anul 24 września 2016 at 22:06

    Polko, bardzo inspirujący wpis! Wybieram styl nowojorski. Jest w nim troche szaleństwa rodem z Londynu czy Kopenhagi ale jednocześnie jest na tyle klasyczny żeby nie czuć się przebranym;)
    Ale przecież chodzi o to żeby czuć się dobrze we własnej skórze! Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do ‚świata mody’ 😉 p.s. mieszkanko super!

  • Odpowiedz fu 25 września 2016 at 14:01

    No proszę, myślałam, że nie mam stylu określonego geograficznie, a tu niespodzianka, bo mogłabym się ubierać w Kopenhadze!
    Bardziej celowałabym (do tej pory) w Berlin lub Londyn, jeśli już w ogóle miałabym tak modowo palcem po mapie błądzić.
    Ale chyba na starość robię się mniej surowa, mniej „rebel”, a bardziej kobieca, bo myśl o tym miksie szpilek, roweru i przydużej beanie na głowie jara mnie jak pensjonarkę ;-D

    Do „kopenhaskiej”, plisowanej spódnicy z Twoich inspiracji kupiłabym sobie (moje odwieczne marzenie) te bossssssskie Swedish Hasbeens https://www.zalando.pl/swedish-hasbeens-suzanne-sandaly-na-obcasie-sw311l002-g11.html
    Tak, tak, wiem, Szwecja to nie Dania! Więc mój styl jest scandi-fusion 😛
    Do tego oversize’owy biały, mięsisty sweter, grube rajtki, moja ukochana torebusia Coccinelle i już nie ma mnie w domu, dzwońcie na komórkę, bo fruwam po mieście ;-D

  • Odpowiedz Paula 25 września 2016 at 16:17

    Najbliższym odzwierciedleniem mojego stylu jest styl londyński. I teraz poluję na te boskie buty: https://www.zalando.pl/marco-tozzi-oksfordki-merlot-m3111c0ag-g11.html. Oksfordki to brakujący (obowiązkowy) element mojej szafy, a w tym wydaniu wyglądają zupełnie nieprzeciętnie.Piękne, zgrabne i oryginalne, idealne na jesień, a przecież już mimozami jesień się zaczyna;).

    P.

  • Odpowiedz Justyna 25 września 2016 at 18:21

    Polko idealnie trafiłaś z opisem Londynu!! Parę lat temu wraz z narzeczonym pojechaliśmy w okolice Southampton do pracy zarobić coś kasiory na wesele. Zakochałam się nie tylko w architekturze tych uroczych miasteczek (tu podkreślę architekturze zewnętrznej, bo wewnątrz wykładziny, wąskie i małe pokoje oraz gołe okna z widokiem na bałagan)i uroczych ogrodach. Zakochałam się w tolerancyjności i uprzejmości tych ludzi. W kwestii mody najbardziej przypadły mi do gustu ceny :D:D Też płakałam jak wyjeżdżałam…. obiecałam, że kiedyś wrócimy tu z mężem na wakacje….tak właśnie nie marzą mi się wakacje w ciepłych krajach, ale deszczowych i pochmurnym Londynie(apropo uwielbiam londyńską pogodę) Wszystkie Twoje modowe propozycje, nie mniej jednak jestem niska i troszkę szeroka…w większości wyglądałabym jak bezdomna 😀 W oko wpadł mi żakiet https://www.zalando.pl/vero-moda-zakiet-decadent-chocolate-ve121k0ay-o11.html. Uwielbiam dopasowane, krótkie żakieciki niezastąpione w pracy sekretarki 😀 Ale znając życie mając jakaś dodatkową kasę na zakupy, wróciłabym z worem ciuchów dla dziecka :D:D Pozdrawiam serdecznie 😀

  • Odpowiedz Kasik 25 września 2016 at 20:20

    Polko. Afkors Kopenhaga!! Skandynawia we wnętrzu i modzie. To jest to co lubię. Bezpretensjonalny look, niby wszystko od czapy niby nie przemyślane, ale koniec końców genialne. Płaszczyk wełniany pomarańcz.

  • Odpowiedz Katarzynka 25 września 2016 at 20:48

    Londyn, Londyn, zawsze Londyn <3 Miasto, które ukształtowało mnie jak żadne inne, kiedy podczas pierwszych studenckich wakacji pojechało się polować na funtasy z biletem w jedną stronę. Proza życia taniej siły roboczej – kebabiarnie, hotelowe pokoje, bary, angielskie kuchnie – przeplatała się ze spacerami wzdłuż Tamizy, zachodami słońca na Primrose Hill i szalonymi imprezami w Camden. Najlepsze curry w Soho, a potem tona kawy z papierochem oglądając bezpretensjonalny pokaz mody na Oxford St. Się udało :) A na koniec się człowiek załapał na resztki wyprzedaży i wrócił do domu z nadprogramowym bagażem ubraniowym, który dał początek własnej dorosłej garderobie. Od tego czasu wracam do Londynu w miarę regularnie – żeby odwiedzić przyjaciół i poszwendać się po muzeach i wystawach, no i zawsze coś pięknego tam upoluję! Teraz coś takiego mi siedzi z tyłu głowy https://www.zalando.pl/mint-berry-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-windsor-wine-m3221ha0c-g11.html – kolor windsor wine, królewski winiacz :) i nic do dodania, pzdr!

  • Odpowiedz Gosia 25 września 2016 at 21:06

    „Sir, when a man is tired of London, he is tired of life; for there is in London all that life can afford.” Ten cytat Samuela Johnsona tkwi głęboko w mojej świadomości od czasów piętnastych urodzin, gdy zapałałam wielką miłością do stolicy Zjednoczonego Królestwa i wszystkiego, co brytyjskie. Fascynacja językiem, kulturą, muzyką (ja przepraszam bardzo, ale nie ma chyba innego państwa, które wydało na świat tak wiele genialnych zespołów w stosunku do tak niewielkiej powierzchni), nawet kuchnią (okres ten przypadł na czasy świetności Nigelli Lawson i Sophie Dahl) narastała i narastała, czyniąc ze mnie osobę, która na każde kolejne urodziny dostawała gadżety z Union Jackiem i niezliczone życzenia wyjazdu do Anglii (które spełniły się pod koniec liceum). Oczywiście zajawka dotyczyła także mody: pokochałam trapezowe spódnice, kraciaste szaliki, dwurzędowe wełniane płaszcze i oksfordy. Marzyłam o żółtej pelerynie zestawionej z kaloszami (tak, najprawdopodobniej podświadomie chciałam wyglądać jak Miś Paddington). Miałam postanowienie, że będę odkładać pieniądze na (choćby używany) trencz Burberry. Londyn kojarzy mi się z jesienią, bo właśnie we wrześniu, miesiącu moich urodzin, odwiedziłam go po raz pierwszy. I tak, do dziś serce bije mi szybciej na myśl o słowach: „Mind the gap between the train and the platform”, wypowiadanych przez lektora na niektórych stacjach metra z perfekcyjnym, brytyjskim akcentem.
    Przyznam Ci rację, że żadne obuwie nie pasuje do Londynu tak bardzo, jak oksfordy. Ja wybrałabym takie: https://www.zalando.pl/kiomi-oksfordki-black-k4411ca0o-q11.html ze względu na klasyczny fason i wiązanie z oczkami dla wspinaczy. W podobnych butach spacerowałam po Hyde Parku, po SoHo, po Carnaby, po moim ulubionym Broadway Market i po City… Założenie takich butów na stopy to już pierwszy krok w stronę wejścia na pokład samolotu tanich lini, zmierzającego w kierunku Zjednoczonego Królestwa!

  • Odpowiedz Diana 25 września 2016 at 22:00

    Najbliższy memu sercu jest zdecydowanie Nowy Jork. Cala jesień chodzę w za dużych swetrach,skórzanych rurkach,botkach i płaszczach. Do tego kubek dyniowej latte i jestem w niebie!
    A zakochałam sie po prostu w tych skórzanych spodniach od Only. W takim stroju nie mozna sie czuć inaczej niż „badass”.

  • Odpowiedz Aga 25 września 2016 at 22:09

    Serce rozdarte pomiędzy Paryżem a Nowym Jorkiem, uwielbiam oba style. Jednak twoje wybory z Paryża sa dla mnie strzałem w 10. Prochowiec rewelacja, uwielbiam ten kolor i styl – ponadczasowy. Przeglądaj produkty TopShop na zalando trafiłam na Świeżo znalezione #zalandostyle
    http://zln.do/2cNRsY9 i to na niego padnie mój wybór , takie wełnianego płaszcza jeszcze nie mam.

  • Odpowiedz Matka Sałatka 26 września 2016 at 08:45

    Chyba trudno mi jednoznacznie przypisać się do któregoś konkretnego stylu, bo z każdego z nich wybrałabym coś dla siebie. Wszystko zależy od dnia, od humoru i oczywiście okazji. Właśnie siedzę w biurze i marznę (ogrzewanie is off) :-/ i marzę o ciepłym mięsistym kardiganie prosto z paryskiej ulicy :-) https://www.zalando.pl/selected-femme-sflivana-kardigan-light-grey-melange-se521i07h-c11.html

  • Odpowiedz Monika 26 września 2016 at 08:55

    Zdecydowanie Kopenhaga, bo elegancko i sportowo czyli to co ja osobiście uwielbiam. Poza tym to przepiękne miasto, byłam wiele razy i jeszcze z milion bym wróciła. Sukienka w kwiaty (i buty nike cortez bo takie posiadam w swojej kolekcji) :-)

  • Odpowiedz Patrycja 26 września 2016 at 09:31

    Na codzień zdecydowanie preferuję styl paryski, ale że obecnie jestem w ciąży to trochę bliżej mi do nowojorskiego glamur :) Obecnie chciałabym się poczuć seksi, podobać się jak wcześniej mężowi i biegać w sukienkach jak ta https://m.zalando.pl/pietro-brunelli-salisburgo-sukienka-z-dzerseju-strawberry-p0k29f002-g11.html na randki :)

  • Odpowiedz Kibortówna 26 września 2016 at 10:47

    Na giry wkładam półbuty wsuwane,
    na ramię cokolwiek co jest wełniane.
    Na dupsko dżinsy najlepiej podarte
    ( https://m.zalando.pl/denim-supply-ralph-lauren-jeansy-slim-fit-delmhorst-d3021n01a-k11.html )
    i ruszam „na Londyn” na nocną wartę;)
    Styl na luzaka najbardziej mi służy,
    choć stary jak widzi to oczy mruży.
    Może pochodzę kiedyś w spódniczkach…
    Tymczasem bujam się w ogrodniczkach:)

  • Odpowiedz dzachyrka 26 września 2016 at 12:20

    Styl sportowy pomieszany z elegancją to jednak coś co jest najbliższe memu sercu.
    NY wygrywa i całkowicie odzwierciedla mój styl często nieprzewidywalny, zależny od pogody ale serca i ducha :) Zawsze jest to szyk ,wygoda i ten glam który pozwala błyszczeć i czuć się wspaniale po prostu dla samej siebie.
    https://www.zalando.pl/michael-michael-kors-allie-tenisowki-i-trampki-brown-mk111s01d-o11.html

  • Odpowiedz ula 26 września 2016 at 15:50

    Paryż, i to nie „oszązelize” 😉 a raczej Montmartre. Ostatnio byłam tam wiosną, 6 lat temu. Z 17 koleżankami :) Taki spontaniczny (planowany miesiąc, hahaha) babski wyjazd. Odpocząć od mężów/ dzieci/domów/biur. Rozlokowałyśmy się w kilku mini hotelikach, część u wspólnej znajomej na chacie. Dużo wina, dużo śmiechu, trochę łez. Dużo bagietek jedzonych w pośpiechu, spacery, szaleństwo matek na widok sklepu GAP :) Mega dawka babskiego powera. I jeszcze kir royal pity do śniadania.
    Od tego czasu zmieniło się dużo, nowe dzieci, nowi mężowie u kilku z nas (np. u mnie), ogólnie: nowe życie, ciężko nam się spotkać w tym samym gronie, a zawsze na hasło „Paryż 2010″ mamy ogromne uśmiechy. I przypominamy sobie najlepsze nasze dziewczyńskie momenty.
    Sentymentalnie, więc wybrałabym okulary przeciwsłoneczne https://www.zalando.pl/ray-ban-okulary-przeciwsloneczne-black-ra254e00k-q11.html żeby nie było widaćrozmazanego ze wzruszenia tuszu :)

  • Odpowiedz Nefertari 26 września 2016 at 21:03

    Wybrałabym styl paryski, a w zasadzie francuski, ale nie sztampowy – bez baletek, koszulek w marynarskie pasy, luźnych marynarek podkreślających styl i nonszalancję. Zdecydowałabym się na wysokie kalosze marki Hunter (https://www.zalando.pl/hunter-kalosze-dark-olive-hu111m001-n11.html) – by tańczyć w deszczu z parasolką pod wieżą Eiffla albo w podmiejskim ogrodzie przycinać róże lub na francuskiej prowincji włóczyć się między gałęziami dzikiego wina, w jakimś sadzie, w którym zbierałabym jabłka do koszyka i niosła do ogromnej, wiejskiej kuchni – niczym Mimi Thorisson – w zwiewnej, kobiecej sukience, z lnianym fartuszkiem, bardzo kobiecym uśmiechem i precyzyjnym nożem w ręku. A po pewnej chwili unosiłby się w domu zapach świeżej szarlotki…

  • Odpowiedz Martyna 26 września 2016 at 21:57

    Paryski styl jest najbliższy memu sercu: minimalizm, kobiecość, elegancja i klasyka z nutą nonszalancji. Bardzo lubię taki styl! Zawsze dodaje klasy i uroku no i jak wiadomo mniej często znaczy więcej. Zachwycam się stylem paryżanek i samym Paryżem i chętnie na wycieczkę po tym mieście
    zabrałabym bluzę w paski https://www.zalando.pl/lenny-b-tribord-bluza-l0l21j000-k11.html

  • Odpowiedz Jarek 27 września 2016 at 10:11

    Mam nadzieję, że Mężowie też mogą wziąć udział? :) Jak zobaczyłem, że konkurs z Zalando jest u Ciebie pomyślałem sobie- coś w sam raz dla mojej Żonki. Trudny czas dla Niej teraz nastał bo wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim, pełna zapału i energii, ciesząca się, że wyjdzie ” do ludzi” i ubierze się elegancko…po czym poszła pierwszego dnia i zlikwidowali Jej stanowisko….taka polityka promująca posiadanie dzieci w naszym kraju. Więc ja bym chciał wygrać dla niej bod do tego Zalando aby mogła sobie kupić taką torebkę jak Jej się marzyła https://www.zalando.pl/michael-michael-kors-torba-na-zakupy-czarny-mk151a02e-802.html ( no dobra, ja dołożę resztę : ) ). Co by chodząc na rozmowy kwalifikacyjne czuła się jeszcze bardziej kompetentna. Nawet ja to wiem- dobra torebka i buty poprawiają nastrój każdej kobiecie :)
    Co do mojej Żony- pasuje do niej styl Londynu. Stroje Casual to jest to co kocha najbardziej. Płaszcze, chusty i szaliki…mogłaby mieć ich pół szafy :) A poza tym moja Żona to taki typ romantyczno- nostalgiczny- londyński klimat Jej pasuje.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Odpowiedz Marta 27 września 2016 at 13:11

    W tym roku po raz pierwszy odwiedziłam Kopenhagę (i na pewno nie ostatni!) Zakochałam się w tym mieście od pierwszego wejrzenia. Dokładnie tak jak piszesz, niby metropolia a jednocześnie przyjazne miasto. Na co w szczególności zwróciłam uwagę, to uśmiechy (zaraźliwe) na twarzach Duńczyków (jak zresztą w innych częściach Skandynawii), ich brak pośpiechu i pozytywne nastawienie. Podoba mi się styl Duńczyków, niezobowiązujący, sprawiający wrażenie jakby nie gonili za metkami, ale są stylowi i w zgodzie z trendami. To była moja druga wizyta w Skandynawii i na pewno nie ostatnia, dlatego do czasu następnej warto byłoby, oprócz skandynawskich dodatków wnętrzarskich (których jestem miłośniczką) również dołożyć coś do garderoby: https://www.zalando.pl/vila-viport-sukienka-letnia-v1021c0o5-i11.html

  • Odpowiedz marzena 27 września 2016 at 13:32

    „Lubie moje pieniądze tam, gdzie mogę je zobaczyć..wiszące w mojej szafie” :) Carrie z Seksu w wielkim mieście……………jak dla mnie Nowy Jork………..
    i krótki płaszcz Derhy Cameraman https://www.zalando.pl/derhy-cameraman-krotki-plaszcz-noir-rd521p007-q11.html………
    żeby chociaż raz w życiu zaszaleć modowo:)

  • Odpowiedz Justyna 27 września 2016 at 16:02

    Mnie najbardziej pociąga paryski look. Elegancja i ponadczasowość w minimalistycznie skomponowanych stylizacjach, które na paryżankach wyglądają wdzięcznie i klasycznie zarazem. Ja marzę o płaszczu https://www.zalando.pl/vila-vidirector-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-black-v1021p00r-q11.html idealnie pasującym do moich planów na jesienne stylizacje w paryskim stylu 😉

  • Odpowiedz Monika 27 września 2016 at 16:08

    Szczerze mówiąc to taki „zmarźluch” jak ja czułby się pewnie na ulicach Los Angeles. Ale to wszystko ze względu na pogodę. Jednak największe marzenie to jesienny Central Park i ja z kubkiem gorącej czekolady w jego centrum. A jak jestem ubrana? Hmm…na pewno w wielki szary sweter, czarną ramoneskę, podarte jeansy i botki na obcasie. Niestety lub stety nie chodzę tak ubrana na co dzień. Czuję się wtedy za bardzo „wystrojona” i mam wrażenie, że bardzo rzucam się w oczy. A może to właśnie o to chodzi? Może każdy ma mnie widzieć i mówić „wow”? Hmm…Nowy Jork to chyba to miejsce w którym NALEŻY zaszaleć, ubrać się modnie i przejść przez ulicę z głową podniesioną do góry. Może zanim naprawdę wybiorę się za ocean to spróbuję tego w swoim mieście. A z Zalando wybieram czarną ramoneskę ( https://www.zalando.pl/miss-selfridge-elsy-kurtka-ze-skory-ekologicznej-black-mf921g00m-q11.html ), która marzy mi się od wieków. Myślę, że w niej zdobędę namiastkę Nowego Jorku.

  • Odpowiedz Anna 27 września 2016 at 16:18

    Zdecydowanie wybieram londyński szyk. Dlaczego? Bo najbardziej kojarzy mi się z elegancią taka jaką prezentuje nasza”Polska Złota Jesień” kolory ziemii czerń rudy kolor liści.
    Z przedstawionych prodkuktów wybrałabym botki Anna Field stawiam jesienią na wygode i szyk idealne do parku po liscie i kasztany a także na długie spacery z synem.
    Poza tym super by się prezentowały z moim wełnianym płaszczem w podróży do Paryża gdzie lecę 10.10-;)
    Pozdrawiam,
    Ania

  • Odpowiedz Ania P 27 września 2016 at 17:11

    A mi się marzą kolejne buty, może mało jesienne ale jakie piekne http://www.zalando.pl/topshop-risky-sandaly-na-obcasie-tp711l03o-f11.html 😍

  • Odpowiedz Ja77 27 września 2016 at 17:26

    Paryż. W młodości oswojony, w sentymencie trzymany, w marzeniach powtórzony:-)
    https://www.zalando.pl/zign-polbuty-wsuwane-black-zi111ea0i-q11.html

  • Odpowiedz Marta 27 września 2016 at 17:46

    Mój styl to coś pomiędzy stylem angielskim a kopenhaskim:)
    uwielbiam kratę, uwielbiam krój oversize w płaszczach, kobiece sukienki midi wzorzyste lub całkiem proste, wtedy można poszaleć z kolorami:)
    uwielbiam mieszać styl elegancki ze stylem sportowym:) love!!!
    w oko wpadł mi przepiękny płaszcz burgundowy z prezentowanych przez Ciebie Polko, stylizacji londyńskich: see U soon co za kolor ! co za krój marzenie!!
    a to zdjęcie dziewczyn z Kopenhagi na rowerach w tych oversizowych płaszczach co za luz co za styl Wow! :)
    Od dawna marzę o kozakach vagabond Anna z zalando są na mojej wish list, zresztą moja lista życzeń w tym sklepie jest bardzo dłuuuga:)
    https://www.zalando.pl/vagabond-anna-kozaki-va111m00l-g11.html

    kozaki Anna w kolorze bordo czy w kolorze saddle
    jak najbardziej wpasowują się w moje dwa ulubione style (londyński i kopenhaski)

    Polko to jest zaledwie cząstka tego co mnie kręci, świetny mega inspirujący wpis! :)
    pozdrawiam! :) Marta

  • Odpowiedz mbuzia 27 września 2016 at 18:37

    Uwielbian styl londyński!!! Te wszystkie kraty, botki, plaszcze, najpiekniejsze! Dlatego jesień jest moją ulubioną porą roku, nareszcie mogę wyciągnąć wszystkie moje płaszcze i botki 😊 A tu highlight na tą jesień: https://www.zalando.pl/zign-ankle-boot-camel-zi111na33-b11.html

  • Odpowiedz ewizna 27 września 2016 at 19:49

    1)Najbardziej utożsamiam się ze stylem londyńskim, który jest różnorodny jak ja.Stawiam na wygodę i luz, ubieram się w zależności od humoru i okoliczności.Lubię czuć sie kobieco, ale nie za słodko.Podoba mi sie też styl męski i rzeczy oversize.Londyn to jest to!;)Ewizna
    2)https://m.zalando.pl/gap-spodnie-materialowe-light-indigo-gp021n027-k11.html.Stawiam na wygodę i luz, a ubieram sie w zależności od humoru i okoliczności.Lubię czuć sie kobieco,
    ale nie za słodko.Podoba mi sie też
    męski styl i rzeczy oversize.Dlatego Londyn to jest to!
    2)

  • Odpowiedz Asia 27 września 2016 at 20:09

    Mój styl to kolaż Londynu i Paryża. Uwielbiam wełniane płaszcze , szale w kratę, mokasyny i duże kopertówki. Nie wyobrażam sobie mojej szafy bez bluzki w biało granatowe paski, chinosów, beżowego prochowca oraz szarego długiego rozpinanego swetra :) Na Zalando urzekł mnie płaszcz, który zamieściłaś w zestawie londyńśkim. https://www.zalando.pl/see-u-soon-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-wine-s3621h00f-g11.html Płaszcz marzenie! Ma piękny kolor oraz klasyczny krój, który idealnie sprawdzi się w wielu stylizacjach. Już go widzę w połączeniu z dzinsami, sztybletami a do tego duży robiony na drutach granatowy szal, luźna czapka w musztardowym kolorze :) Pozdrawiam Ciebie serdecznie! Asia

  • Odpowiedz Monik 27 września 2016 at 21:12

    Kochana Polko właśnie jestem na etapie wykańczania wymarzonego domu. Wiec łącze się w bolu, jest ciężko chociaż mogłoby się wydawać ze szukanie kafli drzwi itp to przyjemność….zdecydowanie zakupy odzieży zaliczam do przyjemniejszy.
    Ciężko mi określić jaki styl do mnie pasuje bo kobieta zmienna jest i raz jest to New York, innym razem Londyn, a najczęściej chyba taki Polski misz masz haha bo błądze często jak ślepa kura i szukam tego swojego looka.
    Jak to rasowej kobiecie to najczęściej brakuje butów wiec wybieram te trampki Michaela Kora, chociaż takie śliczne czarno złote New Balance tez bym z otwartymi rękoma i szafa przyjęła 😊
    Pozdrawiam gorąco 😉

  • Odpowiedz Marta W. 27 września 2016 at 21:52

    Głupia byłam.Stale rzucalam się gorączkowo na trendy,style ‚mustchwey”,promocje i inne ocje😉Z szerokim uśmiechem wypełzalam na zakupy jako ta zwierzyna łowna, by wrócić jako treść żołądkowa jakiegoś gada,który siedział w mojej głowie i szeptuchowato syczał”weź o rozmiar mniejszą przecież nie jest z tobą az😤😤😤😤😤😤tak zle”lub „weź te bluzkę khaki bo to najmodniejszy kolor tej jesieni”(nic to,wyglądam w tym kolorze jak przeterminowana szynka parmenska😉Biegalam na oślep czerpiąc z zupełnie przypadkowych ,nie pasujących ani do mnie ani do siebie inspiracji.Rozumiesz ,taka hybryda Meridy walecznej z totalna abnegacją info dotyczących własnej figury, jakości materialu i z bonusem w postaci nie jednej kiecki w której mogłam wystąpić u cioci Krysi na imieninach …u schyłku lat 80tych😲
    I stała się światłość.
    No może nie światłość, ale internet,ogólny dostęp do Zary na ten przykład.
    Szukałam, miotalam się i myślę, że znalazłam. To minimalizm ,ale taki zdrowy.Który nie odmawia jakości ubraniom ale i nie boi się np dużego bladofioletowego wisiora jako przeciwagi dla lekko monochromatycznego stylu.To włosy związane w luźny kok,balsam nivea (koniecznie z wanilia!)i spryskanie nadgarstków Pur poison.Dziś juz się nie miotam nie walczę z tym ,ze nigdy nie kupię sukienki ołowkowej na wesele kuzynki ani z tym ,ze musz rano nałożyć więcej korektora pod oczy…na wszystko jest czas-jak to mawiała moja Babunia jest „czas aby się udało w życiu i jest czas aby się udało życie ”
    Juz wiem ,ze jeśli mi się uda będę pracować nad tym drugim w moim własnym stylu,trochę w trenczu londyńskim, trochę w trampkach z NY,a trochę jak kobieta ,która w żółtych kaloszach ze słuchawkami w uszach gdzieś na końcu świata, w swojej małej wiosce ,otulona w wielki szał z zalando jest zwyczajnie szcześliwa👌

  • Odpowiedz Marta W. 27 września 2016 at 21:54

    Aaaa tego typu szal😉:https://m.zalando.pl/polo-ralph-lauren-szal-camel-vicuna-po251g00e-b11.html

  • Odpowiedz aga i druzyna 27 września 2016 at 22:48

    Dla mnie nic nie przebije Nowego Jorku. To mój zdecydowany faworyt – miasto w którym wszystko dozwolone, wszystko uchodzi i każdy znajdzie coś dla siebie. Kilka lat temu pomieszkiwałam na środkowym Manhattanie. I choc początkowo miasto mnie przytoczyło, to po pół roku ciężko było z niego wyjeżdżać. Kto raz był w NYC juz zawsze będzie chciał tam wracać. Mieszkam teraz w Paryżu, ale ten paryski styl juz mi się przejadl. I ten owczy pęd : jak na jesieni modne budrysowki, to każda szanująca się Paryzana musi ją mieć, jak torby Michela Korsa, to wszystkie z nią chodzą 😂, w lecie obowiązkowo sandałki rzymianie. Londyn uwielbiam, ale tak jak Polko napisałaś stylizacje odważne – jak dla mnie – za odważne. Ale klasyczny angielski styl jest super, wiec przez chwilę się wahałam. Jeśli chodzi o Kopenhage, to styl skandynawski wolę w domu. Wybieram wiec botki na platformie z nowojorskiej stylizacji.

  • Odpowiedz Diana 27 września 2016 at 23:23

    Jeszcze zanim przeczytałam opisy miast, pomyślałam sobie, no przecież, że Nowy York. Niby najbardziej mi po drodze do stylu, który z jednej strony jest na luzie, z drugiej elegancki ale z pazurem. Ale jak tak sobie przejrzałam wszystkie zdjęcia, to chciałabym prezentować się jak te piękne kobiety z Londynu. Od dawna marzy mi się wyprawa do tego miasta. Z pewnością niezbędny by był w takim wypadku płaszcz przeciwdeszczowy, a ja właśnie niedawno zakochałam się w jednym dostępnym na Zalando. https://www.zalando.pl/derbe-travel-friese-parka-navy-de821h00i-k11.html Wyobrażam sobie jak biegnę po deszczu w tej pięknej parce, z ogromnym uśmiechem na ustach. Co z tego, że jesień, co z tego, że pada skoro tyle tajemniczych londyńskich uliczek czeka aż za chwilę je odkryję… :)

  • Odpowiedz niemiecka 28 września 2016 at 03:39

    Z jednej strony blisko mi do londyńskich kratek, ale serce jednak bardziej rwie się do Kopenhagi (zwłaszcza w obliczu mojej niedawnej wizyty tamże). :) Do tego stylu pasują moim zdaniem chusty i apaszki wszelkiej maści, które nie dość, że są przepiękne, to jeszcze gwarantują ciepełko w zwykle wietrznej Danii. 😉 Moją faworytką jest ta piękność:
    https://www.zalando.pl/karl-lagerfeld-chusta-black-k4851g00f-q11.html
    łącząca ciepło z moim zamiłowaniem do czarno-białych kotów, ale ze względów ekonomicznych pewnie wybrałabym raczej ten egzemplarz. :)
    https://www.zalando.pl/ichi-anjanna-chusta-prairie-sunset-ic251g00m-t11.html

  • Odpowiedz Mama dziewczyn 28 września 2016 at 11:11

    Moja mama zawsze kojarzyła mi się z elegancją. Kiedy chodziła do szkoły średniej pół roku oszczędzała na czym mogła by kupić wymarzone buty. Kiedy byłam dzieckiem zawsze powtarzała „but i głowa człowieka ozdoba” i zawsze włosy miała ładnie ułożone, buty wyczyszczone i dobrze dobrane ubranie (klasycznie z elegancją). Pomimo iż nie było sieciówek, ani wielkich marek a jedynie kolorowe lata 80-te,targi, bazary i „Dom Bartek”(odpowiednik dzisiejszego centrum handlowego tyle, że z kilkoma stoiskami) ona zawsze wyglądała gustownie (a to nie łatwe patrząc na modę z lat 80-tych – jednym słowem jak oglądam zdjęcia „wstydu nie ma”). Dzisiaj nie ma już ze mną mojej mamy, ale pozostawiła po sobie zamiłowanie do prostoty, klasyki, dlatego wybrałabym styl paryski i dołożyłabym do tego kapelusz https://www.zalando.pl/vero-moda-vmsamantha-kapelusz-tan-ve151b00d-b11.html. Moja mam chodziła w kapeluszach a ja jakoś tak nie mam odwagi… jeszcze.

  • Odpowiedz Aleksandra 28 września 2016 at 13:35

    Mój styl jest nieokreślony. Większość swoich ubrań kupuje w secondhandach bo tam można znaleźć prawdziwe perełki, jednak duża część mojej szafy to są ubrania właśnie z Zalando.
    Wybrać jedną ze stylizacji tu przedstawionych to tak jak ktoś kiedyś powiedział ‚to jak wybrać, które dziecko się bardziej kocha’. No nie da się! Jednak serduszko mi skradła inspiracja Londyńskimi ulicami. Do uzupełnienia mojego jesiennego looku brakuje plisowanej spódnicy jak ta https://www.zalando.pl/dorothy-perkins-spodnica-trapezowa-black-dp521b05f-q11.html albo ten króciutki płaszczyk https://www.zalando.pl/esprit-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-medium-grey-es121p008-c11.html

  • Odpowiedz ilona 28 września 2016 at 13:37

    Najbliższy z opisanych styli jest mi styl paryski , chociaz wszytkie sa super z każdego można zaciagnąc inspiracje :) uwilebiam swetry, kardigany, plaszcze, przykrótkawe spodnie , dlatego moj wybór na zelando to

    https://www.zalando.pl/kiomi-kardigan-grey-k4421ia0s-c11.html

  • Odpowiedz Sun 28 września 2016 at 13:50

    Paryż … modnie, wygodnie i z klasą. Nic na siłę. Poprzez proste formy można wyrazić styl i elegancję.
    W sam raz na zakupy, do pracy i na spotkanie … uniwersalizm jak sam Paryż
    https://www.zalando.pl/even-odd-torba-na-zakupy-black-ev451ha4b-q12.html

  • Odpowiedz Karolina W. 28 września 2016 at 13:56

    Podobno kobieta nigdy nie ma za dużo ubrań, butów, dodatków… Przecież torebkę trzeba dopasować do okazji, pory roku, płaszcza, a czasy gdy miało się jedną parę dżinsów minęły wraz z ogólniakiem. I chociaż kocham modę miłością średnio odwzajemnioną, to tym razem chciałabym zawalczyć o odrobinę londyńskiego looku w iście kopenhaskim stylu dla mojego męża:-) On to z tych, co to nigdy niczego nie potrzebują, bo zawsze jest coś ważniejszego, niż nowe spodnie, jesienne buty czy zimowa kurtka. I wymówek znajdzie milion, a to dziecko w drodze, więc dla małej lepiej coś fajnego kupić, a to się już urodziło, więc to ona potrzebuje bardziej niż on, a to mieszkanie kupujemy, remontujemy, święta się zbliżają… i tak w kółko. Jako miłośniczka tweedów, wełny, kratek, burgundu, butelkowej zieleni, granatu i musztardy angielskiej (oczywiście w kolorze), wybrałabym londyńskie klimaty, za to wiem jak wielką miłością mój mąż pała do skandynawskich rzeczy, designu i kolorystyki. Przemycając nieco własnego gustu widziałabym go tej jesieni w brązowych, zamszowych półbutach https://www.zalando.pl/polo-ralph-lauren-marlow-sznurowane-sportowe-dark-snuff-po212a049-o11.html i granatowej kurtce typu parka https://www.zalando.pl/springfield-parka-blues-fi022h007-k11.html
    Może w końcu dałby się wyciągnąć na dłuższy spacer do parku…

  • Odpowiedz K jak Kalinka 28 września 2016 at 19:34

    Uwielbiam swetry… jest w nich coś magicznego, dla mnie wręcz odurzajacego! Jestem od nich uzależniona… Pamiętam, jak kiedyś babcia robiła mi swetry na drutach. Ten czas poświęcony na ich wykonanie, precyzja, a przede wszystkim olbrzymia dawka miłości, która kryła się za każdym ich splotem zostaną we mnie już na zawsze. Babcia mówiła, że mam dwie lewe ręce do robienia na drutach – pozostało mi więc kupować te wełniane cudeńka w Zalando. Sweter obroni się w każdym zestawieniu. Ja uwielbiam nowojorską „stylówę” – jest eklektyczna, nowoczesna, pełna niedomówień – zupełnie taka jak ja! Idealnie pasowałaby do niej ta wełniana perełka: https://www.zalando.pl/mint-berry-sweter-black-m3221ia1d-q11.html
    Trzymam za wszystkich kciuki i życzę cieplutkiej jesiennej aury! 😉

  • Odpowiedz Paulina 28 września 2016 at 21:03

    Cudowne są Twoje inspiracje z Nowego Yorku, szczególnie podobają mi się spodnie Only, w ogóle uwielbiam zakupy na zalando, bo zawsze znajdę coś dla siebie w super cenach poza tym rewelacyjna aplikacja mobilna.

  • Odpowiedz Marta 28 września 2016 at 21:11

    Na jesień marzy mi się szary płaszcz oversize i chętnie przygarnęła bym np taki: https://www.zalando.pl/maison-scotch-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-grey-melange-ma421p001-c11.html Wszystkie stylizacje są świetne, ale chyba najbardziej podoba mi się styl londyński. Pozdrawiam :)

  • Odpowiedz carrie b. 28 września 2016 at 21:19

    https://m.zalando.pl/anna-field-ponczo-blacl-grey-an651ga1z-q11.html

    Po ciąży brzuszek został mi duży,
    Chodzenie w „s” juz mi nie służy.
    A marzy mi się Look jak z New Yorku,
    Oj tylko nie chce stać ciągle w korku!
    Wszędzie na szpilkach gnac po ulicy,
    Oraz przyjaciół wdziękiem zachwycić.
    I mimo chłodu nóżke pokazać,
    Po knajpach chodzić,po centrach latać.
    A gdy wieczorem z przyjaciółkami
    Chciałabym chodzić między sklepami.
    To co by wtedy najlepsze było?
    Ponczo co życie by moje zmieniło.
    Tak jak w New Yorku a jednak w domu,
    Ukryć mój brzuszek ot tak,po kryjomu.

  • Odpowiedz Monika 28 września 2016 at 21:25

    Nowy York… Marzę o nim od dawna… Polecę, kupie tam sobie torbę od Marca Jacobsa, wjadę na Empire State Boulding a wieczorem bede jadła kolacje w małej knajpce, przyglądając sie ludziom …, a wtedy załóżę cudna bluzkę Versace Jeans – Purple, marze o niej od pierwszego wejrzenia… I jak małe dziecko mowie – chcę to mieć 😀
    https://m.zalando.pl/versace-jeans-bluzka-purple-1vj21e006-i11.html

  • Odpowiedz luska 28 września 2016 at 21:33

    Uwielbiam Paryż! Byłam tam wczesną wiosną, zimą i latem. Została mi tylko jesień, która podobno jest piękna. To co zwróciło moją uwagę to conversy do wszystkiego. Zimą, na gołe stopy. Do spódnic, sukienek i eleganckich spodni. Do tego marynarki i lekkie parki. A ja w tym metrze, w grubej puchówce, otulona szalem. Nie dało się ukryć, że turystka hehe. Paryżanki (oczywiście uogólniam) noszą bardzo stonowane kolory. Mam wrażenie, że nie lubią się wyróżniać. Ani strojem, ani fryzurą czy makijażem. Są eleganckie ale nie z przesadą. Bardzo podoba mi się Twój kolaż. Myślę, że jest trafny. Z Zalando wybrałam buty. Na trampki w zimie i jesienią się nie odważę ale air maxy? Czemu nie? https://m.zalando.pl/nike-sportswear-air-max-90-premium-tenisowki-i-trampki-ni111s019-q14.html Ściskam mocno.

  • Odpowiedz Sonia S. 28 września 2016 at 21:37

    Wszystkie stylizacje są piękne, niebanalne. Widać w nich luz, niedbałość i fantazję, a nie tylk0 odwzorowanie manekina z wystawy.
    Pomimo moich miłości Nowego Jorku i Londynu, podsycanych licznymi serialami, wybieram Paryż.
    W liceum styl a’la Paryżanka mnie zachwycił, nosiłam non stop czerwone spódniczki i bluzki w biało-granatowe paseczki, w zależności od pory roku zmieniały się tylko materiały.
    Bardzo się nawet denerwowałam, że ten styl stał się modny (choć przecież ponadczasowy?!)
    Potem ja wydoroślałam i moja wewnętrzna Paryżanka też. W mojej szafie pojawiło się dużo cygaretek, płaszczy rodem z męskiej szafy, dużych miękkich szali, nawet czerwony beret zastąpiłam czarnym kapeluszem, ale dalej wiem, że ten „mój” styl to ciągle Paryż, tylko taki mniej oczywisty.
    A co by mi do tego stylu pasowało?
    Puzdereczko, trochę niczym te wszystkie pamiątki ze stolicy Francji – kiczowate, infantylne, ale jednak urocze. Od najbardziej paryskiego obcokrajowca (Karl urodził się w Hamburgu!).
    Taki uśmiech w stronę mojej wewnętrznej Paryżanki, przecież nie trzeba tak na poważnie :)
    https://www.zalando.pl/karl-lagerfeld-minaudiere-kopertowka-black-k4851h02e-q11.html

  • Odpowiedz Magda 28 września 2016 at 21:42

    Londyńska stylówka – to jest to, co pasuje do mnie najbardziej. Lubię klasykę, ponadczasowe kroje, wzory i kolory… ale lubię też, kiedy jest trochę inaczej. Kiedy jest jakiś szczegół, który powoduje, że klasyka nabiera nowego wyrazu, zyskuje intrygujący smaczek, staje się mniej oczywista… ale nie mniej klasyczna. https://www.zalando.pl/mint-berry-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-navy-blazer-m3221ha0c-k11.html Ten oto płasz doskonale oddaje to, o czym myślę. Klasyczny krój, ale w kolorze, który od razu przyciąga wzrok i przełamuje typowość. To właśnie lubię.

  • Odpowiedz Alicja 28 września 2016 at 21:59

    Mój styl zdecydowanie posiada nonszalancję Nowego Jorku.
    Kiedy wzdycham do wymuskanych lasek na Instagramie mówię sobie, że muszę się bardziej starać – te włosy bardziej ułożone, obcasy, baleriny, szyk i styl. Nic z tego, we mnie jest chłopięcy zadzior, który niweczy moje plany. Styl Nowego Jorku to zdecydowanie coś bliżej mnie.
    Łącząc tę moją dwoistość natury, stawiam na zegarek Fossil Riley – jest w nim męski sznyt, ale złagodzony kobiecymi elementami. Coś jak ja.

  • Odpowiedz Agnieszka G. 28 września 2016 at 22:09

    Skoro mamy wrzesień szkolna inspiracja nasuwa się sama! Na lekcjach grzeczne dziewczynki marzyły o 6 z kolejnych sprawdzianów, a dzisiaj marzą o londyńskiej stylizacji nie do końca grzecznej studentki Oxfordu! Przewodnicząca klasy w plisowanej spódniczce na zawsze ma miejsce w moim serduchu. Nie ma się co dziwic, że wyszła ze mnie właśnie w czasie wrześniowego kompletowania jesiennej wyprawki. Jak za szkolnych lat uwodzi mnie klasyczna elegancja mundurkowych płaszczyków, kratki i marynarki z naszytymi „tablicami”! Wyrosłam już jednak z walki o oceny i przejmowania się opiniami, więc złamanie uczelnianej konwencji narzucanej przez wzory i materiały poprzez nonszalancję fryzur i dodatków pozwoli małej Agnieszce odsunąc się znów do szkolnej ławy. Witaj, 24-latko z pazurem! Stylizacja w stylu „LONDYN” zasługuje na medal :) Pozostaje mi wierzyc, że i MrPolskaDot dostrzeże mój zapał i da mi szkolną „6” , którą można zamienic na bon i taki płaszcz https://www.zalando.pl/pepe-jeans-helenna-krotki-plaszcz-multi-pe121p005-g11.html :)

  • Odpowiedz Agata 28 września 2016 at 22:12

    Najlepszy jak dla mnie styl to ten londyński, dlatego że właśnie kupiłam sobie butki bardzo podobne do tych prezentowanych na zdjęciach z inspiracjami :) Idealnym dopełnieniem takiego looku byłby płaszcz Tommy Hilfiger NAILA :) W takim stroju nawet przymrozki i kałuże rodem z Londynu nie straszne :)

  • Odpowiedz Kasia Husky 28 września 2016 at 22:39

    – Wiesz, spodziewałam się, że Kopenhaga jest niesamowitym miastem, ale to, co teraz widzę, przerosło moje oczekiwania. Miś, tak bardzo ci dziękuję, że mnie tu zabrałeś…
    I jedziemy rowerami przez te niesamowite ulice pełne pięknych, młodych ludzi na starych, zdezelowanych jednośladach. Jest majowe popołudnie, a mam wrażenie, że właśnie przyszło lato. Boże, jak tu pięknie!!!
    – Jeśli już jesteś zachwycona, to naprawdę nie mogę się doczekać, aż zobaczysz Christianię- mówi uśmiechnięty- Nie uwierzysz, że tak blisko centrum miasta wyluzowani ludzie mieszkają w kolorowej wiosce. Zakochasz się w tym miejscu, mówię ci.
    A ja jadę i jadę, i zachwycam się, i jadę… I kiedy tak rozglądam się z zaciekawieniem na każdym kroku, dociera do mnie, że nigdzie nie widziałam tak nonszalancko eleganckich kobiet, jak tu. Patrzę: na rowerze młoda dziewczyna – dałabyś głowę, że ona urodziła się z tym stylem, bo bez wysiłku nosi go po mistrzowsku. Czarna bluzka z półgolfem, piękne szerokie spodnie (https://www.zalando.pl/sportmax-code-derna-spodnie-materialowe-grigio-xc021a001-c11.html), buty z Vagabonda i luz, ten oszałamiający luz! Potem druga, trzecia… „Ok” – myślę sobie – „To jest najlepiej ubrane miasto, w jakim kiedykolwiek byłam, kładzie Londyn na łopatki”. Te kobiety, które mijam w niewymuszony sposób wyglądają perfekcyjnie, nie udając nikogo. Ubierają się, zamiast przebierać. Niewielki wysiłek, ale żadnej niedbałości i efekt jest olśniewający. To w 100% mój styl! I trochę mi smutno przez chwilę, bo tak bardzo chciałabym, żebyśmy my, Polki, poznały tę sztukę i zalały ulice tym nonszalanckim stylem… ale właśnie wjeżdżamy na Christianię. Kolorowe domy po prawej, uroczy mostek po lewej…
    – Ja już się zakochałam.

  • Odpowiedz GosiaK 28 września 2016 at 22:56

    Nowy York… bo kocham szpilki i marzę o olbrzymiej kolekcji cudownych pantofelków (takiej jaką miała Carrie Bradshaw 😍), ale równie mocno kocham trampki! Podoba mi się, że w NY nie boją się ubrać „cichobiegów” do ładnego płaszczyka lub fajnej torby, która w dodatku wcale nie jest sportowa. Niby elegancja, ale jednak z odrobiną luzu.
    Mój wybór to klasyczne białe Conversy: https://m.zalando.pl/converse-tenisowki-i-trampki-wysokie-bialy-co411a0bd-002.html
    Dlaczego one? Bo mam ciągle ochotę je kupić i ciągle to odkładam. W dodatku mój mąż marudzi, jak można wydać tyle kasy na trampki 😉 Jakbym wygrała bon, to przynajmniej nie miałby już o co marudzić!

  • Odpowiedz NidelveN. 28 września 2016 at 22:59

    Sous le ciel de Paris
    S’envole une chanson
    Hum hum
    Elle est née d’aujourd’hui
    Dans le cœur d’un garçon
    „Sous le ciel de Paris
    Marchent des amoureux
    Hum hum
    Leur bonheur se construit
    Sur un air fait pour eux
    S’envole une chanson
    Hum hum
    Elle est née d’aujourd’hui
    Dans le cœur d’un garçon
    Sous le ciel de Paris
    Marchent des amoureux
    Hum hum
    Leur bonheur se construit
    Sur un air fait pour eux” – – nucę za Juliette Greco i w myślach znów spaceruję nad brzegiem Sekwany w takich cudnych mokasynach (https://www.zalando.pl/max-co-ali-oksfordki-black-mq911e000-q11.html), czarnych cygaretkach i golfie. Palę papierosa (tylko w Paryżu) nad książką i popijam wino. Smakuję życie…. Hola, hola! Nie tylko w Paryżu można poczuc magię, odpowiednia stylizacja i Wrocław staje się stolicą mody :)

  • Odpowiedz Gosia O. 28 września 2016 at 23:12

    Oczywiście PARYŻ:) Do mnie najbardziej pasuje klasyka Paryża – beżowy płaszczyk, czarne baletki, nonszalancko podwinięte dżinsy i biała klasyczna koszula. Często wyobrażam sobie, jak fajnie byłoby zobaczyć to miasto, te urokliwe kafejki i wieżę Eiffla. To zdecydowanie mój styl! Na Zalando wypatrzyłam płaszczyk: https://www.zalando.pl/topshop-prochowiec-cream-tp721h038-b11.html

  • Odpowiedz Mama Nieplanowana 28 września 2016 at 23:24

    Każde prezentowane przez Ciebie miasto charakteryzuje się ciekawym stylem i ja, mając już swoje 30 lat, dojrzałam do tego, aby stylami się bawić, mieszać ze sobą, lub dobierać odpowiednio do okazji, a nie decydować się wyłącznie na jeden. Jeśli jednak muszę wybrać, to najbliższy jest mi styl kopenhaski – pozornie chaotyczny , eklektyczny wręcz. Uwielbiam przełamywać stereotypy, adidasy do eleganckich sukienek i płaszczy testuję na polskim gruncie już od kilku sezonów. Ale w stylu tym najbardziej zachwycającym mnie dodatkiem, którego niestety wciąż mi brakuje, jest wszechobecny rower!!! Marzy mi się rowerowa przejażdżka po tym mieście, z rozwianymi włosami i falującą sukienką, na przykład taką https://www.zalando.pl/mint-berry-sukienka-koszulowa-blue-fog-m3221ca6c-k12.html

  • Odpowiedz Marta 29 września 2016 at 09:37

    Paris Paris I feel love Paris Paris;) Jestem zdecydowaną fanką stylu paryskiego! Nie wiem czy kiedykolwiek w moim życiu przeżyłam wspanialsze chwile niż w tym cudownym mieście! Kiedy patrzę na Twoje wybory stylówek jestem zauroczona! To jest dokładnie to! Luźna nonszalancja, tak naturalna jak być powinna. Prochowce i trencze, w których każda Paryżanka wygląda elegancko, ale jednocześnie swobodnie i niezobowiązująco. Niewiele jest takich miejsc na świecie, gdzie płaskie mokasyny wyglądają bardziej szykownie niż szpilki. A wino pije się do obiadu zagryzając bagietką w marynarce, która wydaje się najbardziej wygodną na świecie!
    Wybieram https://www.zalando.pl/hobbs-saskia-prochowiec-clay-hb821h005-b11.html

  • Odpowiedz Dorota 29 września 2016 at 10:14

    Mieszkałam przez kilka lat w Rotterdamie, miejscu mega kosmopolitycznym. Przenikanie się różnych kultur, narodowości i podejścia do mody to codzienność, którą pokochałam. Nie trzeba jechać zaa ocean by poczuć niesamowitą wolność życia. Chętnie korzystam z tego doświadczenia po powrocie do kraju. Nowojorskie stylizacje to coś co przyciąga mój wzrok i inspiruje do zakupów. Bardzo chętnie tej jesieni ubrałabym prosty ciepły sweter : https://www.zalando.pl/khujo-yoda-kardigan-black-kh121i06p-c11.html w połączeniu z jeansami, kolorowymi sportowymi butami i wielgachnym szalem który otuliłby również małego Cezarego noszonego w brzuchu.

  • Odpowiedz Paulina 29 września 2016 at 10:30

    Mój styl najbliższy ejst londyńskiemu ale chętnie pomiksowałabym ze stylem kopenhaskim i paryskim. W tym roku widziałabym u siebie taki płaszczyk wełniany https://www.zalando.pl/vero-moda-vmtyra-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-navy-blazer-ve121p019-k11.html który świetnie pasowałby i do stylu londyńskiego czy paryskiego. Zwłaszcza z moim grubym kraciastym szalem

  • Odpowiedz Aleksandra MałaMe 29 września 2016 at 13:00

    Londyn, Londyn.. Byłam, mieszkałam, poczułam.. tętno życia, pęd, poranna kawa biegiem ulicami pięknego miasta. Kazda pora w tym mieście jest urocza. Choć minęło już 8 lat gdy ostatni raz go odwiedziłam mój styl nie zmienił się. Nadal lubię ciepłe swetry, botki, „niechlujne” jeansy i szale, kominy otulajace. Tej jesieni wypatrzyłam sobie szary kardigan, pasujący niemal do wszystkiego https://m.zalando.pl/wallis-kardigan-grey-wl521i01k-c11.html Taki ciuch, który ubierasz w pośpiechu wychodząc z domu czując jeszcze letni klimat… oby pora na płaszcze jeszcze zbyt szybko nie przyszła :)
    Pozdrawiam serdecznie, gorące uściski z nad morza.

  • Odpowiedz Lorka 30 września 2016 at 17:09

    oo zdążyłam! u mnie jednak wygrywa klasyka paryska.. nawet jesli chciałabym zaszaleć, to kończę grzecznie klasycznie.. płaszczykiem nowym bym nie pogardzila, bo moj ma juz swoje lata..
    https://www.zalando.pl/gap-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-camel-gp021i02t-b11.html

  • Zostaw coś po sobie