7
Jak żyć, Obiady, Przepisy

jak uszczęśliwić męża?

Jeśli ktoś zredukowałby lekturę tej publikacji do tytułu i przepisu, mógłby wyciągnąć mylny wniosek, że oto moje poglądy równościowe wziął i trafił szlag. Że Polce odbiło, zerwała z feminizmem, i zgodnie z nauką Kościoła oraz partii rządzącej, postanowiła wprowadzić w życie przykazania rodem z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Kojarzycie pewnie wszystkie te poradniki dobrych żon, że wiecie, trzeba się odświeżyć zanim on wróci z pracy, umyć dzieciom buzie i wpiąć kokardy we włosy, ogarnąć dom i powitać go w progu radośnie. Podać obiad, nie narzekać, być cichą i usłużną ozdobą domu, która dogadza zdobywcy świata za dnia i w nocy.

Zalecam zatem lekturę bardziej wnikliwą. Czyli jak kobieta nowoczesna o poglądach równościowych może uszczęśliwić męża. Dlaczego miałaby to uczynić? – zapyta pewnie co bardziej wyzwolona z Was. Ano dlatego, że jest żoną, a ludzie łączą się w pary właśnie po to, by byli szczęśliwi. Mój krótki poradnik małżeński bazuje bowiem na założeniu, że obie strony chcą się nawzajem uszczęśliwiać. Nie będzie tu archaizmów w stylu schabowego z kapustą po powrocie z tyry, żadnych kapci i gazet, no może trochę tylko seksu i piwa, ale poza tym rozmawiamy o wariancie egalitarnym, żadnego seksizmu, żadnych rad rodem z „Poradnika dobrej żony”.

Wiadomo – co mąż, to obyczaj. Są potrzeby indywidualne, bardziej fikuśne czy perwersyjne wręcz. Ale są też te uniwersalne, które sprawdzają się w większości przypadków. Niby banalne, ale założę się, że każdej zdarzyło się zapomnieć. Że większość z nas czasem zapomina o mężu swoim i zaniedbuje chłopaka, zacietrzewiona w swoim żalu o nieumyte naczynia czy ignorancję wobec spraw rodzinnych wszelkiej maści. Zamyka się od czasu do czasu na dowód protestu dla jego zobojętnienia. Zapytacie pewnie – a czemu ja mam go uszczęśliwiać, skoro on o mnie nie dba? Dlatego, że dobro wraca, odpowiem Wam. Dlatego, że czasem warto schować dumę do kieszeni, przerwać rutynę, odświeżyć relację małym gestem dobrej woli. Wykazać inicjatywę, pokazać, że Ci zależy, zamiast czekać aż on się obudzi i zgadnie, że od tygodni jesteś obrażona o to, że przestał kupować kwiaty, całować Cię na do widzenia i mówić, że ładnie wyglądasz.

Czasami warto zastanowić się „co robię, żeby on był szczęśliwy”, nawet jeśli ty coraz rzadziej przy nim jesteś. Czasami warto włożyć odrobinę energii w coś, co lubi – popołudnie na rowerach, schabowego, filmowy wieczór na kanapie, krótką sukienkę. Warto kochać się z nim, jak podczas miodowego miesiąca. Drapać go w plecy przed snem. Zasadniczo warto mieć z nim dzieci, nawet jeśli przez to rzadziej kupuje Ci kwiaty, nie całuje na do widzenia i przestał mówić, że ładnie wyglądasz (bo przyznaj – czasem po prostu nieładnie wyglądasz i nie zachowujesz się, jak kobieta, którą miałoby się ochotę pocałować czy obdarować kwiatami). Warto zrobić mu pyszną kolację, z gatunku takich, po których mężowie klepią się bo brzuchu jeszcze przez godzinę. Jeśli chcesz uszczęśliwić męża w lipcu, upiecz mu tartę z kurkami i boczkiem, nie żałuj cebulki, sera i pieprzu, podaj z uśmiechem i zimnym piwem. No i noś sukienki, miej z nim dzieci, całuj go.

Warto, dobro wraca (zazwyczaj).

6

1

3

9

7

11

2

12

5

10

4

Tarta z kurkami i boczkiem

Składniki:

spód:

  • 400 g mąki
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki śmietany
  • łyżeczka soli

nadzienie:

  • 150 g wędzonego boczku
  • 300 g kurek
  • 1 cebula
  • 3 jajka
  • 200 g śmietany
  • 200 g jogurtu greckiego
  • 150 drobno tartego twardego sera (np.parmezan, grana padano)
  • sól, pieprz
  • zielona pietruszka

Przygotowanie:

  • z mąki, masła, śmietany, jajka i soli zagnieść gładkie ciasto, schłodzić je w lodówce przez co najmniej kwadrans
  • cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na odrobinie masła, boczek pokroić w cienkie paseczki, dodać do cebuli, poddusić
  • kurki umyć, te większe pokroić, mniejsze zostawić w całości lub przekroić wzdłuż na pół, dodać je do cebuli i boczku, oprószyć solą i pieprzem, dusić wszystko razem na średnim ogniu przez ok. 15 minut, od czasu do czasu mieszając, aż soki, które wypuszczą grzyby, wyparują
  • wyjąć ciasto, rozlepić je równomiernie w wysmarowanej cienko masłem formie do tarty (uformować brzeg na wysokość foremki), ponakłuwać widelcem i podpiec w temperaturze 180 st. przez ok. kwadrans, aż ciasto delikatnie się zezłoci
  • przygotować polewę: wymieszać śmietanę, jogurt, jajka, połowę sera, przyprawić ją solą i pieprzem (my lubimy dużo pieprzu)
  • na popieczony spód wyłożyć duszone kurki z boczkiem i cebulką, zalać je śmietanowo-serową polewą, wierzch posypać serem i posiekaną natką pietruszki
  • piec w 180 st. do czasu aż masa śmietanowa się zetnie, a ser rozpuści (nie będzie się ruszać) i zezłoci
  • patrz, jak wcina i miej z tego frajdę
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

19 Komentarze

  • Odpowiedz salusiowo 2 lipca 2016 at 06:01

    Przy Tobie sprawdza się stare powiedzenie przez żołądek do serca :)

  • Odpowiedz Anka z Whitestoku 2 lipca 2016 at 09:52

    Przez taką tarte to ja i swoje podniebienie uszczęśliwię, nie tylko jego :)

  • Odpowiedz Paulina 2 lipca 2016 at 15:18

    Tez robię taką tartę, ale nie z takim wspaniałym nadzieniem! Robię dzisiaj mniam!

  • Odpowiedz A.kaminska 2 lipca 2016 at 23:28

    „Mój krótki poradnik małżeński ” bazuje na tej samej i jedynej zasadzie – zaskakujące ze tyle małżeństw jest temu obojętne. Uwielbiam Twoje przepisy; zdecydowana większość mam już wypróbowana i każdy był genialny . Mój mąż po powrocie z wakacji będzie i tym uszczesliwiony :)

  • Odpowiedz Magda 2 lipca 2016 at 23:35

    Boże, jak ja lubię czytać to co piszesz Kochana. Przywracasz mi pożądek Świata! :-) Pozdrawiam megaserdecznie!

  • Odpowiedz Lu 3 lipca 2016 at 18:23

    Kurka, że też te kurki takie drogie jeszcze! 😉

  • Odpowiedz aga i druzyna 3 lipca 2016 at 23:33

    Taką tartą to i niejedną żonę mozna uszczęśliwić ☺.
    Nie mogę sie powstrzymać – porządek piszemy zazwyczaj przez „rz” 😉

  • Odpowiedz rabarbarowo 4 lipca 2016 at 17:07

    W 100% się z Tobą zgadzam! Nie można oczekiwać od kogoś nie wiadomo czego, jeżeli samemu nie robi się niczego dla tej drugiej osoby.
    A tarta – wyśmienita!

  • Odpowiedz Jonathan 5 lipca 2016 at 16:09

    Ehh wzruszyłam się tym wpisem :) Pięknie napisane, a do tego przemyślane i mądre :)

  • Odpowiedz Mała -Me 5 lipca 2016 at 16:51

    Hej ho Polko,
    zielona jestem z gotowania, a uszczęśliwić męża bym chciała jak każda z nas. Jaka ma być ta śmietana? Pliss pomóż, bo dzisiejsza kolacja stoi w gruzach :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 6 lipca 2016 at 12:19

      no zwykła, najzwyklejsza – 12% lub 18%

      • Odpowiedz Mała -Me 10 lipca 2016 at 16:45

        Dziękuję. Dziś przyszedł czas na tartę, właśnie siedzi w piekarniku. Będzie obłędnie, bo głodomorry w domku. Dzięki Bogu mam urlop! Ściskam Cię i Twoje pociechy :*

      • Odpowiedz Zaczeska 10 lipca 2016 at 20:55

        Ale kwaśna czy słodka?:) ja naprawdę jestem cienka w te klocki 😉

  • Odpowiedz Lussi 5 lipca 2016 at 16:53

    Czy ja Ci już mówiłam, że Cię uwielbiam???!!! Jesteś niesamowita, masz dryg do pisania tak samo jak do gotowania:-) Mądrze i z humorem – jesteś boska! Buziaki

  • Odpowiedz Karola 11 lipca 2016 at 23:13

    Przepis cudny. Mialam taką ochotę i włożyłam tartę do piekarnika bez jajek.

  • Odpowiedz Maria 12 lipca 2016 at 13:43

    Gdzie można kupic takie naczynie do tarty:)

  • Odpowiedz Magda 14 lipca 2016 at 06:19

    Witam jakiej wielkości jest ta forma do taty? Nie wiem czy nie bede musiała zwiekszyć ilości składników i dlatego sie pytam.

  • Odpowiedz Agnieszka 26 lipca 2016 at 10:40

    może to dziwne, ale bardzo mnie ciekawi co to za sól? zwykła himalajka? :)

  • Odpowiedz ruda 28 września 2016 at 09:44

    Jaki jest majlepszy rozmiar tartownicy, tak żeby wyszło jak u Ciebie?;)

  • Zostaw coś po sobie