19
Dzieciaki, Jak żyć

jak przetrwać deszczowe wakacje z dziećmi? 5 dobrych rad od tych, którzy przeżyli

Kilka tygodni temu uknułyśmy sobie z przyjaciółką taki plan: zabierzemy nasze dzieci i pojedziemy sobie razem na wieś do domu moich rodziców, same. Mężowie bez urlopu, nie będziemy więc kisić się w mieście, tylko wypoczywać na łonie natury, biegać po łąkach, wylegiwać się w sadzie, podjadać owoce z krzaczka. Dzieci będą budować szałasy, huśtać się, hasać, wieczorem będą padać zmęczone i pijane od nadmiaru tlenu, a my sobie będziemy wtedy sączyć na tarasie chłodne winko i plotkować. Nagadamy się za wszystkie czasy, odpoczniemy, opalimy się. Piękny plan, musicie to przyznać.

No, to teraz Wam powiem, jak było naprawdę. Otóż pogody nie było, a to niestety był warunek konieczny choćby częściowego wcielenia naszych sielskich wizji w życie. Słoneczne miałyśmy jedno popołudnie, podczas którego natychmiast przegoniłyśmy dzieciarnię na długi spacer, a ja natychmiast wyjęłam aparat, żeby uwiecznić tę rzadką sytuację. Bardzo nie chciałabym pokazywać Wam, jak wyglądałyśmy my, nasze dzieci oraz wnętrze chałupy w dni deszczowe, ten pożałowania godny obrazek zachowamy dla siebie.

Jeśli któraś z Was wpadnie na podobny pomysł, czyli wakacje w wariancie kobiety i dzieci w jakiejś wiejskiej chałupie, spieszę poinformować Was, co może się zdarzyć. Jeśli leje i wieje tak, że nie da się wyściubić nosa na zewnątrz choćby na chwilę, dzieciom odbija. W ciągu kilku godzin wyczerpują wszystkie pomysły na zabawy domowe, zaczynają snuć się znudzone, marudzić, stękać i jęczeć. Jeśli dodatkowo występuje taki problem, jak pojawił się u nas – czyli, że są dwa maluchy, które śpią o kompletnie różnych porach, łącznie przez sześć godzin w ciągu dnia, a reszta musi w tym czasie chodzić na paluszkach i gnieździć się w jednym pokoju i kuchni, katastrofę macie murowaną. U nas schemat drzemek był taki: 9-11 dziesięciomiesięczny Ignacy, 12-14 Hanka, 14-16 Ignacy, a o 19 ten młody człowiek był już z powrotem w łóżeczku, już na całą noc. Na wspólne, głośne zabawy mieliśmy więc jakieś 3 godziny dziennie, przez resztę czasu nie można było korzystać z dwóch, połączonych otwartym przejściem sypialni oraz należało zachowywać się możliwie jak najciszej, co dość ciężko wytłumaczyć sześciolatkom, a co dopiero tym małym, które dość często wydawały z siebie różne okrzyki, budząc tym samym to drugie. Co dzieje się z niewyspanym maluchem, każdy rodzic wie. Zachowuje się tak, że zaczynasz się zastanawiać, czy zamknąć je w stodole, czy w chlewiku. Zamiast biegania po łąkach, huśtania i wylegiwania w sadzie, miałyśmy więc nasiadówę w chałupie z bandą znudzonych i rozmarudzonych dzieci, które pobrudziły już wszystkie ciepłe ubrania i zmoczyły wszystko, co dało się przemoczyć. O opaleniźnie i winku na tarasie można było najwyżej pomarzyć.

Bogatsze o to doświadczenie, wróciłyśmy więc szybciej do miasta i ja teraz czuję się uprawniona do dawania dobrych rad w zakresie organizacji wyjazdów dwurodzinnych do krajów o pogodzie zmiennej i nieprzewidywalnej. Oto one:

1. Omówcie i zaplanujcie drzemki, bo to może całkowicie rozwalić plan dnia, jeśli okaże się, tak jak u nas, że dzieci śpią na przemian przez większość dnia, a jedno nie wysypia się w wózku i trzeba kłaść je w domu. Zastanówcie się, czy reszta wycieczki będzie miała gdzie się podziać w złą pogodę, a najlepiej znajdźcie takie lokum, gdzie można odizolować śpiącego w ciche miejsce, tak, by reszta miała co robić. Pod kątem drzemek zaplanujcie pory posiłków i wycieczek, może się okazać, że część rzeczy będziecie musieli robić osobno.

2. Zabierzcie więcej ciepłych ubrań, więcej par butów i przeciwdeszczowych gadżetów niż nakazuje rozsądek, niż wynikałoby to z prognozy, więcej niż mąż twierdzi, że zmieści się bagażnika. Wiem jedno – wszystko zmieści się do bagażnika, a dodatkowa para dresów i kurtka przeciwdeszczowa przydają się zawsze podczas wakacji w Polsce.

3. Spakujcie zabawki, książki, kolorowanki, jak wyżej – weźcie ich więcej, niż mąż uważa, że powinnyście wziąć, twierdząc, że i tak będą bawić się patykami i kamieniami na dworze. Teza kontrowersyjna, ale poparta doświadczeniem – zabierzcie także komputer albo tablet, zgrajcie dużo filmów dla dzieci. Po drugim deszczowym dniu idea wakacji bez elektroniki wyda się Wam mrzonką, my bez bajek oszalałybyśmy już pierwszego dnia, bo to był właściwie jedyny sposób, żeby dzieciaki były cicho i dały młodszym trochę się zdrzemnąć.

4. Jeśli spędzasz wakacje w Polsce i nie chcesz rezygnować z marzeń o pięknej opaleniźnie, lepiej kup dobry samoopalacz, będziesz mieć o jedną frustrację mniej.

5. A to winko, to na wszelki wypadek kup białe i czerwone, gdy zimno i pada lepiej wchodzi to drugie. A najlepiej weź jeszcze rum i miód. Jeśli będzie padać, może się okazać, że będziesz chciała go sobie dolewać do herbaty. Do każdej herbaty, począwszy od śniadania.

Siedzę już we własnym domu, patrzę na te zdjęcia i widzę, że jednak udało nam się zrealizować nasz plan, przez całe trzy godziny wszyscy byli tacy szczęśliwi. Szczerze nienawidzę klimatu umiarkowanego oraz Europy Centralnej za wszystkie zmarnowane wakacje mojego życia, mogło być tak pięknie!

2

1

4

5

6

8

7

9

10

11

12

13

15

16

18

24

20

21

25

26

27

28

29

30

31

 

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

13 Komentarze

  • Odpowiedz Maja 8 lipca 2016 at 12:18

    Ja własnie się zaraz będę pakować :) co wyjazd jestem mądrzejsza, ale mimo wszystko zawsze czegoś brakuje tak daleko od cywilizacji :) człowiek na taki wyjazd jest jak Cygan -dom cały wywozi a i tak sytuacja czasem zaskakuje. Wybrałam się kiedyś bez elektroniki bo mówię, po co w domku w lesie, nad jeziorem im bajki, gry. Aha. . Żałowałam juz po kilku godzinach bezustannej ulewy :)
    Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Emilka 8 lipca 2016 at 12:34

    Co to za fajne chustki z ostatnich zdjęc(szara w chmurki i rozowa) ? :) Mimo, ze nie mam dzieci, uwielbiam Twoj blog :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 8 lipca 2016 at 12:40

      to otulacze bambusowe/muślinowe – szary w chmurki jest marki Jollein, różowy w trójkąciki – Pink No More

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 8 lipca 2016 at 12:42

      no i – dziękuję bardzo :)

  • Odpowiedz MarchEwka 8 lipca 2016 at 13:00

    Matko Polko – a czy oba kocyki / otulacze są zbliżone jakościowo, czy jednak jest widoczna różnica na korzyść któregoś? Dotychczas używałyśmy tylko Lodgera, ale moim pannom zachciało się czegoś „bardziej dziewczęcego”. A bardziej różowego niż ten pink no more to już chyba znaleźć mi się nie uda 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 8 lipca 2016 at 13:56

      Oba są fajne, ale te Jollein są chyba ciut grubsze i miękkie w dotyku, takie bardziej mięsiste. Z tego, co pamiętam to są też różowe te chmurki :)

  • Odpowiedz Iwi 8 lipca 2016 at 13:14

    Ale mi się miło to czytało. U mnie tak samo było. Ucieczka z Gdańska na Kaszuby. Starsza córka prawie 4 letnia też się strasznie nudziła i marudzila. Za to młodsza, półroczna spała o wiele dłużej w ciągu dnia niż normalnie. Bajki Disneya obejrzane. Trzeba pojechać jeszcze raz. Pozdrawiamy

  • Odpowiedz mała Mi 8 lipca 2016 at 15:10

    Wiem, że Wam, mamom, nie było w góle do śmiechu, ale dla dzieci takie wakacje to też ważna nauka. Przetrwania, cierpliwości, obserwacji jak sobie Starzy radzą w sytuacjach mało komfortowych. Moze bardziej jednak dla starszych, niż młodszych ;). . Do dzis pamietam wycieczkę w wieku lat 6-ściu do Świątyni Wang w Karpaczu. Wszystko było by pięknie, ale… pogoda zrąbała się do kwadratu. Lało i było bardzo zimno jak na lato. Jednak wszystko miało jakiś nieodparty urok 😉 Ja lubię nad morzem także te brzydkie dni, wietrzne i chłodne. Choć niekoniecznie jednak jeżdzę wtedy na spacery plażowe z moją bandą 😉. Fakt faktem, do tego, zeby choć troche odpocząć jednocześnie bawiąc dzieci, trzeba przyzwoitej aury na dworze. Czego podczas następnych wyjazdów Wam i sobie życzę!

  • Odpowiedz salusiowo 8 lipca 2016 at 15:20

    Bardzo fajne porady- tylko nie umiem stosować samoopalacza!! :) zawsze mam plamy!!
    Piękne zdj.

  • Odpowiedz Ania 8 lipca 2016 at 16:26

    My też byliśmy z dzieciakami na Kaszubach i właśnie wróciliśmy, ale pogodę mieliśmy chyba lepszą bo codziennie dość sporo byliśmy, a przynajmniej dzieciaki były, na dworze. Pechowo trafiliście, ale zdjęcia jak zawsze piękne! :)

  • Odpowiedz Dorota 8 lipca 2016 at 18:37

    Nasze wakacje numer jeden zaplanowaliśmy na Maj – tego roku, była Barcelona i Costa Brava – miało być pięknie, południe, słońce plaża, w końcu wiosna słoneczna i co okazało sie ze przez 2 pierwsze dni non stop lał deszcz, a przez kolejne dni aż do wyjazduy padało po południo jak wracaliśmy i wieczorami, w Polsce 26 stopni w BCN – 19 stopni. Podpisuje sie po tym zeby zabrać wiecej niż sie wydaje rożne opcje od ciepłych ciuchów i zakrytych butów po krótkie majtki i sandały. Gdziekolwiek nie tylko w Polsce :) Wakacje numer dwa nad polskim morzem w sierpniu, ale wiem ze juz na pewno zapakuje cieple i letnie ciuchy :). pozdrawiam!

  • Odpowiedz Ja 10 lipca 2016 at 20:30

    Wpis przezabawny 😉 dzieki

  • Odpowiedz Magda z Pomeranii 12 lipca 2016 at 13:59

    Nadrabiam wpisy na blogu. Siedzę z kawką i uważam ten czas za bardzo przyjemny.
    My pod koniec lipca wyjeżdżamy na Kaszuby z prawie 3-latką i 3-miesięcznym synkiem. Na pewno skorzystam z Twoich rad. Zdjęcie z bocianem jest świetne a i pozostałe cieszą oko.
    Polko czy wiesz może gdzie Twoja przyjaciółka nabyła taką ładną długą spódnicę???

  • Zostaw coś po sobie