2
Przepisy, Śniadania

jak nie umrzeć z nudów na diecie: pełnoziarnisty omlet bananowy

Mój problem z większością diet polega zasadniczo na dwóch sprawach: że jestem głodna i że jest nudno. Prawdopodobieństwo wytrwania w postanowieniu jedzenia niewielkiej ilości niewielkich posiłków z niewielką zawartością kalorii spada wraz z dziesiątą z rzędu owsianką na wodzie, ósmym jajem na twardo oraz siedemnastym jabłkiem. Wizja szczupłego tyłka przestaje kusić, kiedy fantazjuje się o zjedzeniu czegokolwiek, co nie będzie sałatą, pieczonym burakiem czy rybą z parowara. Smukłość ud schodzi na dalszy plan, kiedy do głosu dochodzą instynkty pierwotne, a organizm walczy o przetrwanie, włączając ochotę na bułkę z serem. Zielone sałatki przestają cieszyć oko w okolicach dnia siódmego, a chude zupki mam ochotę spuścić w kiblu już w drugim tygodniu diety. Głód i monotonia są największymi wrogami odchudzania, potrafią skruszyć najsolidniejszą motywację. Dlatego oprócz liczenia kalorii, wykluczenia z jadłospisu czekoladowych batoników, białych bułeczek, golonki i paru innych niesprzyjających znikaniu podbródka składników, do zestawu podstawowych zaleceń dorzuciłabym to: trzeba kombinować, przyprawiać, urozmaicać. Nie wolno obrażać się na gotowanie, porzucać kuchni, zaciskać zębów i rzucać smacznego jedzenia.  Dlatego szukam wciąż sposobu, by najadać się dietetycznie i móc skupić się na czymś innym niż zawartość lodówki. W takie dni, kiedy jestem autentycznie głodna wrzucam na ruszt jakieś pieczone mięsko albo sycące węgle. Kiedy przychodzi kryzys, warzywa na obiad zastępuję pieczoną w dużej ilości ziół piersią indyka z wyrazistą sałatką, a rano zamiast koktajlu czy płatków, robię sobie coś pysznego przy użyciu jajek i mąki. Poniższe śniadanie dedykuję wszystkim tym, którzy lubią dobrze podjeść, a jednocześnie marzą, by stopić swoje depozyty, łasuchom, by mogli ochotę na coś słodkiego zaspokoić w bardziej przyjazny dla cellulitu sposób niż chałka z dżemem. To moje nowe odkrycie, planuję powtarzać je za każdym razem, jak będzie mi niedobrze na widok twarogu, kiełków i owsianek. I zawsze wtedy, kiedy przez dłuższy czas nie będę mogła jeść – po takim omlecie jakieś pięć godzin moja głowa była wolna od grzesznych myśli. Niech ten pełnoziarnisty omlet bananowy doda Wam sił do walki z tłustymi tyłkami, jako i mnie dodaje, oraz niech moc będzie z Wami!

1

3

4

6

7

Dietetyczny omlet bananowy

(1 porcja)

Składniki:

  • 1 jajko
  • 1 banan
  • 1 czubata łyżka mąki pełnoziarnistej
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

Przygotowanie:

  • jajko zblendować z bananem na puszystą masę, dodać mąkę wymieszaną z proszkiem i płatki owsiane, dokładnie wymieszać
  • rozgrzać patelnię, rozpuścić na niej pół łyżeczki klarowanego masła i wylać masę bananową
  • smażyć ok. 2 minut z każdej strony na niedużym ogniu
  • podawać z owocami, ewentualnie z jogurtem lub serkiem naturalnym
  • chudnąć szczęśliwie
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

26 Komentarze

  • Odpowiedz Magdula 25 lutego 2016 at 10:18

    Droga Polko, dzielę Twoją odrazę do codziennej owsianki. Staram się ją jeść 3 razy w tygodni żeby dobrze się czuć, ale ja do prawdziwego szczęścia na śniadanie potrzebuję jajek! U mnie – jajek w wersji wytrawnej. Dodatkowo ze względu na grożącą mi anemię ciążową obsesyjnie myślę o żelazie, co automatycznie determinuje moje wybory kulinarne – ładuję do każdego posiłku ile się da. A moje szczęśliwe sniadanie robię tak: Na patelnię z odrobiną oliwy wrzucam dużą garść szpinaku, w czasie kiedy więdnie mieszam w miseczce 2 jajka, 2 łyzki mleka i otręby pszenne (ok łyżki). Potem szpinak mieszam z jajkami i wylewam na rozgrzaną patelnię. Kruszę odrobinę fety/serka koziego na wierzch. Do tego duża garść natki/kolendry, duży pomidor i pełnia szczęścia!

    • Odpowiedz Magda Lena 25 lutego 2016 at 20:39

      MAGDULA – szpinak dla wiekszosci rowna sie – zelazo… nic bardziej mylnego jak dowodza ostatnie badania :) Aczkolwiek warto jesc :) ja Pani szczerze polecam pokrzywe pod kazda postacia – jesli zmaga sie Pani z anemia w ciąży :) Ale przepis Pani musze wyprobowac brzmi mniaaam :)

      • Odpowiedz Magdula 29 lutego 2016 at 16:24

        Tak słyszałam że komuś się kiedyś przecinek postawił w złym miejscu i tak zostało…. ale są żółtka, otręby i razowy chleb, wg wyliczeń 6mg żelaza, daje radę:) a pokrzywe oczywiście pije hektolitrami…

  • Odpowiedz Magda 25 lutego 2016 at 10:24

    Kurczę jestem zaskoczona Twoim wpisem. Jakąż to diete stosujesz?
    U mnie dieta sprowadza się do tego, że właśnie jem różnorodne. Na szczęście nie potrzebuję restrykcyjnych diet, raczej staram się wyrobić w sobie dobre nawyki żywieniowe, co mi się od ponad roku udaje (nie rezygnuję całkowicie ze słodyczy czy białego pieczywa, nie wyobrażam sobie, ale jadam je okazjonalnie). Co prawda teraz ciąża skłoniła mnie do podkręcania jadłospisu, ale podoba mi się to! Jest kolorowo i pysznie. No może mam już dość mięsa, które chętnie zastapilabym krwistym stekiem albo sushi 😉
    A co do samego zrzucania kilogramów to moim zdaniem nie obejdzie się bez ćwiczeń. Wiem co mówię, zawsze byłam szczupła, ale dopiero regularne ćwiczenia podkreśliły moja sylwetkę.
    Po porodzie zamierzam zaopatrzyć się trening Kayla Itsines – śledzę ją od roku i jestem pod wrażeniem :) polecam!

    Tobie życzę wytrwałości, nie zapominaj, że najgorsze są początki, potem jest już z górki.

  • Odpowiedz Monika 25 lutego 2016 at 10:27

    Droga Polko, ciekawy pomysl, na pewno wyprobuje!
    Ale tak przy okazji – pozwolisz mi udzielic sobie dobrej rady? nie katuj sie dietami… Przeciez to przeliczanie wszystkiego na kalorie i ciagle rozmyslanie co i kiedy wolno mi zjesc, przy tym monotonia zywieniowa i walka z glodem po pierwsze frustruje, po drugie zabiera duzo czasu a po trzecie nie gwarantuje ze po osiagnieciu docelowej wagi i powrocie do „normalnego” jedzenia nie pojawi sie efekt yo-yo…
    Tak naprawde to sposob jest prosty: wiecej ruchu, nie za duze porcje normalnego jedzenia i odstawic slodycze. Jesc do syta ale sie nie przejadac, jesc wtedy kiedy rzeczywiscie sie jest glodnym. Kiedys schudlam powoli ale na stale w ten sposob 10 kilo. Po urodzeniu dwojki dzieci zostalo mi kilka kilogramow za duzo a wiec znow wrocilam do powyzszych zasad i tez sobie powoli chudne.
    Staram sie zywic rodzinke i siebie w sposob zdrowy i urozmaicony (chetnie czytam Twoje przepisy i czerpie z nich nowe pomysly) ale bez fanatyzmu; jak mamy ochote na wysoko kaloryczna pizze, lazanie czy kotlety to je po prostu robie. ale jak to ladnie mowi znajoma, jem wszystkiego „pol wiaderka dziennie mniej”. Buty do biegania stoja zawsze pod reka i jak tylko mam chwile czasu ide pobiegac albo wlaczam jakis filmik z fitnesem i cwicze. I tyle :)
    Przepraszam ze tak sie tu o tym rozpisalam ale jak poczytalam o tej owsiance na wodzie….beeeee

    Trzymam kciuki za osiagniecie wymarzonej sylwetki!

    • Odpowiedz Magda 26 lutego 2016 at 15:45

      Otóż to :) Zgadzam się w 100%.

      Swoją drogą warto też się wybrać do lekarza, a nie tylko do dietetyka. Czasem przyczyną nadmiarowego tłuszczyku są zaburzenia hormonalne czy inne schorzenia. Warto je wykluczyć w pierwszej kolejności.

  • Odpowiedz Margo 25 lutego 2016 at 10:45

    Polko sama dietę układasz ? Napisz czy chudniesz, bo ja mam od dietetyczki i jestem ciągle głodna i słaba. Twoje dzisiejsze śniadanie z tymi owocami na wierzchu to 450 kcal.
    Mam taką apke Fitatu na tele i super wszystko zlicza. Pisz kochana

    • Odpowiedz Magdula 25 lutego 2016 at 12:08

      ja tez korzystam z fitatu i też polecam!

  • Odpowiedz Katrin 25 lutego 2016 at 12:18

    A ja dzisiaj na obiad żeberka pieczone w piekarniku z kapustą zasmażaną i opiekanymi ziemniakami😕😆

  • Odpowiedz Mała Mi 25 lutego 2016 at 13:09

    Tak trzymać! Niech moc będzie z Tobą!
    Omlet wypróbuję, bo ostatnio kasza jaglana na wodzie z jabłkami zdecydowanie mi się przejadła, a wieczorem, po pracy, mimo przyrzeczeń, potrafię przydzielić sobie porcję czekolady Milka, której zbyt dużo przysłała ostatnio w paczce (wnukom!) babcia ;).

  • Odpowiedz Mania 25 lutego 2016 at 15:00

    Ja nigdy sie nie musiałam odchudzać, ale mogę napisać o mojej teściowej- od kiedy ją znam (15 lat), zawsze była na diecie (stosowała różne diety) i nigdy żadna jej nic nie dała, wręcz przeciwnie, pomalutku tyła. W wakacje poszła do super dietetyczki (kobitka przyjeżdza z Krakowa do Warszawy raz w miesiącu), dostała taka dietę, że ledwo zjada co ma na rozpisce. Na początku aż narzekała, że czuje sie przejedzona. A chudła w oczach- dosłownie! Od czerwca schudła 19kg, wygląda super, bardzo dobrze się czuje. Z tego co mi opowiadała, to dietetyczka jest bardzo rozsądna, tzn. nie pozwala schudnąć za dużo, wpierw ustala dietę na schudnięcie, potem stabilizacyjną. Znam osobiście 4 osoby, które korzystają z tej dietetyczki, efekty super- dziewczyny pochudły po kilkanaście kg. Warunki są 2-po pierwsze nie można podjadać, a po drugie trzeba zjadać wszystko co jest na liście, aby dostarczyć organizmowi niezbędnych substancji…

    • Odpowiedz Iwona 27 lutego 2016 at 04:58

      Mania daj namiary na ta dietetyczke jak to mozliwe. Dzieki

      • Odpowiedz Mania 28 lutego 2016 at 09:51

        yyy nie wiem czy tak mogę tu walić adresami, telefonami… podaje wiec tylko komórkę: pani Małgosia 509-095-513 (resztę dopytasz przez telefon)

  • Odpowiedz aigreetsucre 25 lutego 2016 at 15:44

    Powodzenia na diecie! :) Wytrwałości :)) A do smaku do wytrawnych dań spróbuj octu jabłkowego. Ma tam jakieś cudowne właściwości i do tego hamuje apetyt. Smacznego! :)

  • Odpowiedz salusiowa/iwona ciupek-sala 25 lutego 2016 at 17:15

    Pysznie i zdrowo!
    Dodatkowo piękne zdjęcia 😊

  • Odpowiedz Aneta 25 lutego 2016 at 17:33

    Wygląda smacznie☺napewno wyprobuje przepis☺ps.a czy będzie wpis o planowaniu posiłków na cały tydzień? Pozdrawiam

    • Odpowiedz Agnieszka 25 lutego 2016 at 18:04

      Też na to czekam! Pozdrowienia Polko!😊

  • Odpowiedz Gabi 25 lutego 2016 at 18:55

    Polecam bieganie minimum dwa razy w tygodniu i dieta nie będzie potrzebna człowiek jest szczęśliwy 😊 ja biegam 5 razy w tygodniu po około 5 km(to jest taka godzinka dla mnie) i naprawdę jest super jem normalnie nigdy bym nie wytrzymała na diecie 😀 podziwiam i trzymam kciuki 👍

  • Odpowiedz Kasia Włusek, Mamy Sprawy 25 lutego 2016 at 19:37

    a ja właśnie jem lody, ale omleta też z chęcią zjem :))

  • Odpowiedz Monia 25 lutego 2016 at 22:08

    Jutro zrobię na śniadanie. Owsiankę na wodzie uwielbiam ale kombinuję też z innymi przepisami. Chociaż ten omlet nie pasuje do diety niełączenia to mam na niego ochotę😃

    • Odpowiedz Aneta 26 lutego 2016 at 12:43

      Wlasnie Polko chcialam Ci polecic diete nielaczenia. Stosuje ja od miesiaca i pomalutku spadam z wagi ale to co najwazniejsze nareszcie nie jestem GLODNA😊. Duzo mozna poczytaj na temat tej diety na blogu Agnieszki Maciag. Szczerze Ci polecam😊

  • Odpowiedz malaczki.pl 26 lutego 2016 at 22:31

    Polko jeżeli po owsiance masz szybko napady wilczego głodu, a dodatkowo stosowałaś w swoim życiu masę diet to może warto pomyśleć o śniadaniach białkowo-tłuszczowych, a węgle rozłożyć na 3 kolejne posiłki plus kolacja białkowa. Hmmm i pamiętaj dieta to styl życia, a nie 3-6 miesięcy głupiej diety 1000kcal i potem efekt wielkiego jojo…! A i powinna być ona różnorodna, a raz w tygodniu #cheatmeal to super sprawa 😉

  • Odpowiedz malaczki.pl 26 lutego 2016 at 22:36

    a i jeszcze jedno moja Polka – bez ćwiczeń nie wyrzeźbisz sobie pięknej, podniesionej pupy. Jak to mawia moja trenerka „nic samo się nie podniesie” 😉 Tak samo brzuch nie zrobi się płaski.

  • Odpowiedz asia 27 lutego 2016 at 09:03

    Droga Polko!
    czy istnieje możliwość napisania przez Ciebie posta dla osoby spodziewających się dziecka, który zawierałby informacje o wszystkich niezbędnych rzeczach potrzebnych noworodkowi. Różnorodnośc wózków jest przeogromna i dla laika to wyższa szkoła jazdy. który wybrać żeby spełniał wszystkie funkcje?
    Pozdrawiam

    • Odpowiedz Mała Mi 27 lutego 2016 at 10:07

      Sorry, że sobie pozwolę, ale doświadczenie wózkowe mam ogromne. Przy każdym z trójki dzieci zaliczyłam kilka markowych wozów z najwyższej półki. Nie miałam tylko jednego… bugaboo, po prostu nie zdążyłam ;). A jeśli miałabym mieć jakiś teraz, to właśnie ten. Stokke jak dla mnie koszmarnie się prowadzi po polskich chodnikach. Plusem jest na pewno wysokie siedzisko (wysokość tę można regulować), dzięki czemu siedzący już maluch nie wącha spalin. Zawsze też w stokke zastanawiała mnie marność daszka zarówno w gondoli jak i w wersji z siedziskiem. Nie wiem przed jakim deszczem ochroni, ale ja wymagam czegoś bardziej konkretnego, szczególnie przy nadmorskich wiatrach. Mutsy jest naprawdę dobry, bardzo solidny, choć nie każdemu musi odpowiadać designe. Jest też dość ciężki (jak na moje siły), co nie przeszkadza mu płynąć po chodnikach (mega zwrotność!). Uwielbiałam phil&teds czterokołowego, którego kupiłam ze względu na dzieci „rok po roku”, dzięki czemu najmłodsze i średnie miało mega wygodny wózek. Muszę przyznać, że nawet z dwójką dość ciężkich już dzieci- płynął po chodniku i wszelkich paskudnych wiejskich wertepach jak marzenie, a pchałam go jedną ręką (do silnych nie należę). Wszelkie spacerówki typu parasolka, są do siebie niby dosyć podobne, choć nie ma lepszej (dla mnie) niż Maclaren. Cudownie się podbija, jest mega wygodny i dla mamy i dla dziecka. Zmieści się do każdego auta, jest lekki i nie do zdarcia. Znam osoby, które z wkładką dla noworodka używały go od pierwszych dni. Nigdy nie polecę małych trójkołowców. Miałam przepięknie wyglądający britax- porażka. Wywrotny. Synek zaliczył zderzenie czołowe z chodnikiem mimo wielkiej uwagi i troski, a cały wózek leżał… na nim. Podsumowując z czystym sumieniem mogę polecić mutsy, phil&teds i maclarena. No i myślę, że bugaboo też jest super, ale nie doświadczyłam go we własnych rękach ;).

  • Odpowiedz Alexandrologia 29 lutego 2016 at 13:18

    Polka, jakie 5 godz….?!?! Klap na tyłek Ci sie należy :) Wrzucenie czegoś na ruszt co 3 godz zapobiegnie napadom głodu, ale przede wszystkim Twój metabolizm będzie stale napędzany.
    A tak bez mądrowania się i udzielania rad na odległość – przejdź sie do dietetyczki, to naprawdę działa!

  • Zostaw coś po sobie