10
Przepisy, Śniadania

jak jeść?

Pij mleko, nie jedz jajek, jedz dwa jajka tygodniowo.

Jedz dużo jajek, mleka unikaj. Mleko to śmierć, cukier to śmierć, biała mąka to śmierć, każda mąka to śmierć. Jedz same białka, unikaj węglowodanów, jedz węglowodany, same białka to zło. Nietolerancje glutenu i tlenu, laktozy i inne psychozy. Mięso to zdrowie, białe mięso to zdrowie, czerwone mięso to zdrowie, mięso to zło. Jedz owoce, byle nie wieczorem i byle nie pryskane, tylko polskie, porzygaj się jabłkami w połowie listopada. Jaja tylko bio, a mleko eko. Mieszkaj w Katowicach, jedz ryby prosto od rybaka. Panga to śmierć. Chia, quinoa, hummusy, amarantusy, babka płesznik, spirulina, miód malina. Jedz wszystko, jedz tylko surowe, jedz tylko zielone, nie jedz niczego.
Jak jeść, ja się pytam? Co wsadzić do garnka w czasach, gdy co godzinę powstają nowe teorie dotyczące odżywiania, kiedy każdy składnik na świecie ma równie liczne grono wyznawców, co hejterów, a żarcie w sklepach jest już tak przetworzone, że aż świeci? Czasem chciałabym tego wszystkiego nie wiedzieć. Nie szukam wcale tych informacji, to one znajdują mnie. Mącą mi w głowie, wywołują wyrzuty sumienia, to przez nie jedzenie grzęźnie mi w gardle, bo czuję się, jakbym kęs po kęsie, łyk po łyku zabijała siebie i truła własną rodzinę. Bo mąka za biała, łosoś za różowy, a jabłka za zielone. Nie da się żyć o samych jagodach goji, popijanych ryżowym mlekiem! A nawet jakby się żyło, to zaraz znalazłby się ktoś, kto Ci powie, że jagody goi to zło, a ryżowe mleko to śmierć.
Szukam ostatnio pomysłów na jedzenie dietetyczne i proste. Takie, które nie ugrzęźnie mi w gardle niczym trucizna. Fajnie, gdy jednocześnie jest niehipsterskie i nie muszę jeździć po składniki na drugi koniec miasta

 

Placki orkiszowe z gruszkami 
(ok. 15 sztuk)
Składniki:
1,5 szklanki razowej mąki orkiszowej
1 szklanka maślanki
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
2 duże jajka
2 łyżki brązowego cukru (w oryginale – 2,5 łyżki białego)
2 gruszki obrane, starte na tarce o dużych oczkach (lub pokrojone w plasterki)
Przygotowanie:
  • wszystkie składniki wsypać/ wlać do miski i wymieszać (ja robię to rózgą)
  • na końcu dodać tarte gruszki, wymieszać
  • patelnię posmarować kilkoma kroplami oleju (używam ręcznika papierowego) i rozgrzać
  • smażyć placki na rumiany kolor (przewracać na drugą stronę, gdy na wierzchu pojawią się pęcherzyki powietrza)
Jeść i nie zwariować, według aktualnych teorii żaden z podanych składników nie powinien zabijać (o ile jajka są od szczęśliwych kur, cukier bio, olej kokosowy, a gruszki polskie, niepryskane). Tylko to mleko pomiń, na zdjęciach wystąpiło w charakterze rekwizytu.
Przepis pochodzi z książki „Moje wypieki i desery na każdą okazję” Doroty Świątkowskiej (która notabene wali do wszystkiego tony białej mąki, białego cukru, nutelli, kremówki i żyje!)
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

33 Komentarze

  • Odpowiedz Aga 22 stycznia 2015 at 22:41

    Oto jest pytanie! I jak tu nie zwariować? Dupa wielka, trzeba schudnąć a tu nie ma co do ust wsadzić…. cudownie chudne na samych warzywach ale większość tych ze sklepu leżała chyba obok warzyw, a i do wegetarianizmu stworzona chyba nie jestem, natomiast to co mnie przeraża w sklepie pod blokiem to piersi z kurczaka, gdzie jedna waży prawie 1kg!!! Próbuje sobie wyobrazić jak ten kurczak za życia wyglądał i jedyne co mi do głowy przychodzi to, że mutant musiał być z niego niezły 😉
    Agus placuszki cudownie sie prezentują, a w ramach dzisiejszego posta polecam Ci książkę Zamień chemię na jedzenie 😉 Ściskam mocno Aga

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:43

      też się boję tych zmutowanych kurczaków. A o książce chyba już gdzieś słyszałam, ściskam też!

  • Odpowiedz Varia czyta 22 stycznia 2015 at 22:49

    jak jeść? wszystko jeść, byle z umiarem i nie nachapać się na raz. wszelkie restrykcyjne diety to o kant d.. rozpić, bo miesiąc, może dwa, człowiek jakoś wytrzyma, ale co potem? co gdy wpadnie do kuchni, albo nie daj marketu i nakupi wszystko, co wpadnie mu oko, a potem wpierdzieli w przeciągu 2 dni? trzeba jeść tak by zaspokoić smak i poskromić ochotę. w racjonalnych dawkach wszystko jest zdrowe, a radykalizm ZAWSZE jest chory.

  • Odpowiedz . MartynaG.pl 22 stycznia 2015 at 23:01

    Ja bardzo często wracam do teorii dziadków, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że produkty, które używamy teraz ni jak mają się do tego co było za ich czasów… Ale masz rację – teorii dotyczących jedzenia, zakazów i zaleceń, jest stanowczo zbyt wiele!

    http://www.MartynaG.pl

  • Odpowiedz Agafia 22 stycznia 2015 at 23:18

    Ja dzisiaj znalazłam sposób na schudnięcie! 😉 Wirus mi się przypałętał, w pracy na śniadanie miałam sałatkę i jabłka (niestety nie eko), z których jedzenia zrezygnowałam co by nie pogłębić efektu… No i tak sobie dzisiaj chudnę. Mnie też dobijają te wszystkie informacje, ale ciężko ich nie słuchać, skoro dopadają z każdej strony. Podobnie jest w sumie z kosmetykami – z każdej strony słychać czego nie używać, co dobre, lepsze, gorsze, delikatniejsze, co uczuli, podrażni, wywoła milion chorób… Ja się tylko śmieję, bo znam temat od strony producenta, ale żałuję, że nie jestem ekspertem od jedzenia, bo może też byłoby łatwiej :) Pewnie niczym bym się nie przejmowała, owoce kupowała normalne, jajka, ryby i mleko też, a zakup nie powodowałby wyrzutów sumienia. W końcu co nas nie zabije to nas wzmocni :)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:44

      raczej kiepski sposób na schudnięcie taki wirus – zdrówka!

    • Odpowiedz Agafia 24 stycznia 2015 at 20:55

      Skuteczny, ale potwierdzam – beznadziejny. Minął dopiero po ponad dwóch dniach.

  • Odpowiedz Ilona Przeplatanekolorami 22 stycznia 2015 at 23:19

    Oj, Polka, Polka, nie myśl Ty za dużo, bo jeść tak Ci się odechce, że za szybko schudniesz;)
    Żarty żartami, ale chyba wszystko można, byle z umiarem (pominę jednak te kurczaki mutanty, bo faktycznie ostatnio pierś klienta przede mną ważyła bite 1,3kg ;). Bo białego nie można- a białko jakoś też białe, bo słodkie szkodzi, a stewia nie gorzknieje przez to i wymieniać by można bez końca. Staram się- i mąkę razową mam głównie w użyciu, i warzywa wciskam gdzie tylko mogę, tęsknotę za czekoladą zagryzam owocem- i jakoś żyję, choć wyłączając zbytnie analizy;)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:45

      No ja też tak cały czas nie analizuję, broń Boże, ale czasem sam się napatoczy jakiś artykuł czy nius i miesza w głowie.

  • Odpowiedz daffodil 22 stycznia 2015 at 23:25

    http://qchenne-inspiracje.blogspot.com – pyszne i zdrowe jedzenie. Polecam!

  • Odpowiedz Gosia 22 stycznia 2015 at 23:48

    Mąka orkiszowa już trochę zakrawa o hipster food ;d
    No i dochodzę do wniosku, że nie da się schudnąć, jeśli się jest głodnym. Z grona moich znajomych sukces odnieśli ci, którzy zaczęli jeść bardzo regularnie i więcej się ruszać (wywaliwszy z diety takie rzeczy jak majonez, słodycze i białe buły, ale wobec takich produktów chyba nikt nigdy nie miał podejrzeń, że są zdrowe/odchudzające).
    A dzisiaj obejrzałam program „xl kontra xs” (w oryginale supersize vs. superskinny). Daje do myślenia bardzo! Chociaż w sumie nic nowego nie odkryli- po prostu najzdrowiej jest w żadną stronę nie przegiąć :)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:47

      o, zdecydowanie głód nie służy chudnięciu, stąd moje poszukiwania pomysłów na sycące, lecz nie tuczące dania

  • Odpowiedz MLS.blog 22 stycznia 2015 at 23:52

    Żebyś wiedziała, zgadzam się w pełni, też mam ciągle z tego powodu dylematy i wyrzuty sumienia. Myślę, że trzeba znaleźć złoty środek i tego się trzymać 😉

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:48

      pewnie tak, ale czasem łapię wyrzuty i się zastanawiam, czym napakowane jest jedzenie, które kupuję.

  • Odpowiedz Zuzia Kopytkowa 22 stycznia 2015 at 23:54

    Jeżeli chodzi o te wszystkie teorie to ja już się w tym pogubiłam:(

  • Odpowiedz Anonymous 22 stycznia 2015 at 23:58

    Ciesz się,że możesz z rozkoszą dla podniebienia rujnowac swoją nieskazona chorobami długowieczność przy użyciu jajek i mleka. Nie każda matka karmiaca ma szczęście mieć dziecko bez alergii. Wiesz co czuję patrząc na karton mleka? Najchętniej, po cichaczu wytrabilabym całe….ale to by się niestety zbyt szybko wydało zasypana krostami buzia dziecka mego. Grunt to nie dac się zwariować. Pozdrawiam Magda :)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:49

      No cieszę się, cieszę. Ale i martwię czasem, że nas truję.

  • Odpowiedz Francuska Bombonierka 23 stycznia 2015 at 10:24

    Ja mam w kuchni dwie zasady: albo bardzo zdrowe, albo bardzo piękne! 😉 Weźmy taki francuskie makaroniki (wczoraj robilam, dziś wrzucam przepis btw, jakbys chciała przerwać dietę, to na bogato!). Coś tak ślicznego nie może przecież być trucizną???? Food for the soul :)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:53

      oj, właśnie obawiam się, że wyroby cukiernicze dość wysoko plasują się na liście trucizn :)

  • Odpowiedz acalmliving 23 stycznia 2015 at 11:26

    Placuszki wyglądają przepysznie, a ja jeszcze nie jadłam śniadania, ba nawet nic nie zabrałam ze sobą do roboty. Całe szczęście na przeciwko biura mam supermarket, więc wymknę się po cichutku po jakąś bułę suchą :) Pozdrowienia!

  • Odpowiedz Lorka 23 stycznia 2015 at 11:55

    ja mam zasade jak najbardziej naturalnie i z malej ilosci skladnikow czyli proste zywe jedzenie. zero instant , przetworzone…. tylko w mojej kuchni. przepisami dziele sie tutaj: http://zdrowyzakatek.blogspot.com/

  • Odpowiedz Anonymous 23 stycznia 2015 at 13:51

    No ale ryż to przecież modyfikowany genetycznie jest…więc mleko ryżowe też nie wskazane, a owoce goi to nie polskie i jak suszone to przecież mają jakieś tam śladowe ilości kwasu siarkowego i inne blebleble. Masło jest polskie niektóre i na większości jest napisane 82% tłuszczu ale nie jest napisane jakiego, bo wcale nie musi to być tłuszcz z mleka krowiego…..a chleb to w ogóle jest trucizna, a mlecz na syropek zbierany wiosną też zanieczyszczony albo obsikany przez zająca…..No niestety też ciągle myślę o tym i wybałuszam ślepia szukając składu produktów pisanego najmniejszą czcionką i odechciewa mi się jeść…Krowa to fajnie ma bo żuje trawę sobie i ma w głębokim poważaniu to, na co jej mleko przeznaczą ludzie i na cały ten opryskany chemią, a mimo to śliczny świat. Pozdrawiam L.

    • Odpowiedz Lorka 23 stycznia 2015 at 23:40

      hahah, świetne.. tylko z jednym sie nei zgodze… niewiele krow teraz trawe sobie żuje:)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:55

      Ze świecą szukać produktów ze składem, który nie załamuje, mi się praktycznie nie udaje, z nawet jeśli, to jestem już też podejrzliwa i tak jak ty zawsze podejrzewam jakiegoś zająca, że obsikał listek.

  • Odpowiedz Owl-ways House 23 stycznia 2015 at 14:39

    E tam, nie można dać się zwariować. Karmię półtoraroczne dziecko i jemy to co ono, czyli zdrowo, ale nie popadam w paranoję. Bo co z tego, ze pozbędę się laktozy psychozy jak zamiast tego dostanę nerwicy ku*wicy? 😀 Zaglądam do Ciebie, widziałam wiele przepisów, fajnie gotujesz, ja bym się tego trzymała :)

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 20:58

      no staram się fajnie gotować, ale czasem martwi mnie to, że nie wiem, co tak naprawdę do garnka wkładam. albo gdy nagle dowiaduję się, że składniki, których używam są szkodliwe.

  • Odpowiedz Gosia Skrajna 23 stycznia 2015 at 15:20

    Są takie dni, gdy za często się zastanawiam nad tym co jem. I wtedy strasznie boli mnie głowa.
    świetnie to ujęłaś.. życie kręci się wokół jedzenia…ale jak jeść aby nie …zwariować?
    Staram się łapać więcej dystansu i choć wierzę, że jesteśmy tym co jemy, uczę się wybierac to co dla mnie dobre..pzdr

  • Odpowiedz Patrycja M - patitolubi 23 stycznia 2015 at 17:13

    Miewam też takie napady paranoi…zwykle przechodzi tak szybko jak przyszło 😉 I np jak patrze na Twoje placki to bierze mnie wyrzut, że moje były zdecydowanie niezdrowe 😀

    • Odpowiedz Anonymous 23 stycznia 2015 at 18:32

      Zgadzam się z Gosią co do tej mąki orkiszowej. Mam wrażenie, że zwykłą pszenną to obecnie wstyd zjeść. A tak naprawdę to nic innego jak mąka pszenna – gatunek orkisz. Za chwilę modna stanie się samopsza albo jeszcze coś innego. Do psychoz i fanaberii nie zaliczałabym jednak nietolerancji szczególnie glutenu, bo to poważna i nieuleczalna choroba. Trzeba rozróżnić ludzi którzy z własnej woli nie jedzą glutenowych mąk i ludzi chorych, z których zapewniam was żaden dobrowolnie nie odmówiłby pszennej bułeczki.

    • Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2015 at 21:01

      Zdrowszy orkisz podobno, no i w naszym domu od tak dawna, że mi się jakoś hipstersko nie kojarzy:) Nie chodziło mi oczywiście o ludzi, którzy cierpią na prawdziwą nietolerancję,a o nowy trend związany z unikaniem glutenu i laktozy przez zdrowych ludzi.

    • Odpowiedz Anonymous 25 stycznia 2015 at 11:10

      Domyślam się, że myślałaś o tym głupim skądinąd trendzie:) Każdy powinien wiedzieć co mu służy a co nie. Podążanie za modą czasem naprawdę nie ma sensu. Pozdrawiam wierna fanka twojego bloga Agnieszko :) Maria

  • Odpowiedz Natalijka 26 stycznia 2015 at 20:36

    jakieś parę miliardów ludzi na świecie ucieszyłoby się mając te wszystkie „trujące” produkty na swoim talerzu, także dobrze jest zachować pewne proporcje w życiu :)
    placuszki wyglądają fantastycznie, wypróbuję!

  • Odpowiedz W Gniazdku Na Akacji 30 stycznia 2015 at 12:37

    Jak fajnie przeczytac o tym, co się samemu ma w głowie…Tez mnie to wszsytko atakuje, gubię się, nie wiem, w co mam wierzyc…Jak karmic mojego dwulatka? I zeby chcial w ogole to jesc? No i ile do cholery mozna zjesc jablek….;)
    A placki wypróbuję, a nóż widelec…;)

  • Zostaw coś po sobie