15
Przyjęcia

imprezowe pewniaki – sprawdzone ciasta i dekoracje urodzinowe

Przyznam się Wam szczerze – nie chciało mi się. Po zwariowanym wrześniu i dwóch wyjazdowych weekendach pod rząd, miałam ochotę odpocząć i nadrobić na spokojnie domowe zaległości, a nie rzucać się w wir wypieków i przygotowań. Jak lubię pichcić i stroić, tak jakoś nie byłam w klimacie. Przyznam się Wam szczerze – kiedy mam taki czas, że mało co robię dla siebie, a wciąż tylko dla dzieci, coś się we mnie buntuje. Do głosu dochodzi wewnętrzna egoistka, wyrodna matka. Stosunkowo szybko zbliżam się do granicy poświęceń, do mojego maksimum dawania, przy którym zapala mi się w głowie czerwona lampka. A raczej neon, wielki napis „hej, a co ze mną?!”. Dlaczego wciąż wpadam zziajana do sklepu po jakąś piżamę, rajstopy czy spodnie dla którejś z dziewczyn, a swetry damskie tylko muskam w przelocie, próbując dogonić Hankę? Dlaczego ostatnio wciąż jemy to, co lubią dzieci, chodzimy tam, gdzie one chcą? Dlaczego wieczorami tylko literatura dziecięca lub kino młodzieżowe? Czemu dla mnie już tylko kolacje, prania i ogarnianie chałupy, a potem zasypiam po kwadransie serialu, którego nie mogę skończyć od dwóch miesięcy? I te wydatki – znów kasa na dzieci, coraz więcej kosztują, wciąż coś dla nich kupuję, ciągle za coś płacę – przedszkola, zajęcia, buty, książki, duperele. A ja swoje potrzeby i marzenia przekładam tylko na potem.

Gdy czuję się zmęczona i zbliżam się do własnej granicy dawania, mam ochotę wziąć wolne od życia, wypisać się z macierzyństwa choć na jeden dzień. Zaspokoić swoje potrzeby, żeby móc dbać o innych, wiecie – coś z jak z tą maską tlenową w samolocie. Zawsze powtarzają, żeby najpierw samemu nałożyć, nieprzytomna nie uratujesz przecież swoich dzieci. Piszę o tym, bo pozory znów zmyliły, bo Instagram znów okrzyknął mnie supermamą, mimo, że w rzeczywistości mi się w ogóle nie chciało. I może dlatego w tym roku świętowaliśmy skromniej, bo tylko w domu, bez wielkich fet, wyjazdów, wynajmowania sal czy innych spinek. W gronie najbliższej rodziny i kilku koleżanek.

Mimo pewnej dozy wewnętrznego sprzeciwu, wysmarowałam jej tego jednorożca, wymalowałam babeczki na złoto, ukulałam talerz cake-popsów, dochodząc tym samym do własnej granicy dawania. Wyprawiłam i biorę wolne, nieprzytomna przecież do niczego się przydam. Wysmarowałam, ukulałam i wyprawiłam, bo urodziny to jednak taki dzień, że matce nie wypada wymięknąć. To jest taki dzień, że dzieciak czeka na niego od miesięcy, należy więc wykrzesać resztki energii, przesunąć granicę dawania, odpalić rezerwę entuzjazmu. Kiedy nie jestem w formie na przyjęciowe wygibasy, gdy brakuje mi kreatywności na kulinarne eksperymenty, ograniczam się do przygotowania tego, co sprawdzone i znane. Odpalam imprezowe pewniaki: ciasta, które wychodzą nawet, jeśli myślami jestem u fryzjera, babeczki, co to udają się, nawet gdy w marzeniach leżę jeszcze pod kołdrą. Zamawiam ozdoby, do których użycia można mieć deficyty fantazji. Tort z kremem waniliowym, sernik, muffiny czekoladowe, cake-popsy i Pan Talerzyk – to zestaw, który wygrywa imprezę, nawet, gdy brak mi polotu.

dekoracje urodzinowe

tort jednorożec

dekoracje na tort

tort jednorożec

muffiny czekoladowe

złota posypka do ciast

tort dla dziewczynki

dekoracje do babeczek

świeczka cyferka

balon cyfra

tort jednorożec

balon konfetti

tort z rogiem jednorożca

dekoracje z jednorożcem

piki do babeczek

dekoracje urodzinowe

cake pops

dekoracja na tort

dekoracje komiksowe

talerzyki papierowe

cake pops

posypka na tort

dekoracje urodzinowe

słomki papierowe

girlanda urodzinowa

cake pops

złote słomki

dekoracje z jednorożcem

Nasze dekoracje urodzinowe z Pan Talerzyk:

 

pan talerzyk1 – girlanda
2 – świeczka sparkle (zimne ognie)
3 – piki gwiazdki
4 – kubeczki pastelowe
5 – balon cyfra, duży, jasnoniebieski
6 – świeczka cyfra z brokatem
7, 8 – balony konfetti: niebieskie, złote
9 – serwetki
10 – foremki z pikami (jednorożce)
11 – słomki w złote gwiazdki
12 – ozdoba na tort gwiazda
13 – balony cyfry złote, małe
14 – słomki złote z etykietką
15 – talerzyki papierowe jednorożce

Balony napompowaliśmy helem, butlę można też zamówić u Pana Talerzyka, o tutaj.

Przepisy:

Tort jednorożec

Wykonałam go niemal identycznie jak ubiegłoroczny tort z lalką – biszkopty zamówiłam w cukierni (dwa małe, tort ma cztery warstwy), krem z tego przepisu (tym razem dodałam sporo dobrego ekstraktu waniliowego), a w wersji z drugiego dnia obchodów (z tęczową posypką i gwiazdą) dodatkowo jedną warstwę posmarowałam gotowym kremem czekoladowym (w Biedrze są teraz takie bio, bez syropu glukozowego czy oleju palmowego). Róg i uszy zrobiłam z lukru plastycznego (tutaj), pomalowałam złotą jadalną farbką, choć spokojnie można je zrobić z niejadalnych materiałów albo zabrać jakimś zabawkom (a róg np.odrąbać z opaski do włosów) – strasznie dużo babrania, a i tak nikt tego nie zje. Oczy namalowałam czarnym lukrem, prosto z tuby, na którą nałożyłam tylko cienką końcówkę do dekoracji tortów.

tort jednorożec

Puszysty sernik z białą czekoladą

Nasz ulubiony, niezawodny, kremowy i puszysty. Dzięki wolnemu pieczeniu w niskiej temperaturze nie zapada się, ani nie pęka, wychodzi ładny i równy. Przepis podawałam tutaj, tym razem pominęłam galaretkę malinową, polałam ciasto rozpuszczoną w kąpieli wodnej białą czekoladą i posypałam złotym cukrem (stąd).

puszysty sernik

Babeczki czekoladowe

Kolejna sprawdzona, niezawodna receptura – z tego wpisu, tym razem dodatkowo do ciasta dodałam tabliczkę posiekanej, mlecznej czekolady i w środek każdej babeczki wcisnęłam jeszcze po kostce (przed pieczeniem 😉 ). Wierzch ozdobiłyśmy złotym barwnikiem – nanosiłyśmy go mokrym pędzelkiem, zamieniał się wtedy w taką półprzezroczystą farbkę.

muffinki czekoladowe

Mini – serniczki z musem malinowym

Spontaniczny pomysł – miałam w lodówce świeże maliny, pół kilo twarogu sernikowego i trochę mascarpone. Zmieszałam sery, dosłodziłam syropem z agawy, dodałam trochę ekstraktu waniliowego i układałam w słoiczkach na musie (maliny zmiksowane z syropem z agawy).

mini serniczki
Czekoladowe cake – pops

Zdecydowanie wywołały największy szał wśród młodzieży, znikły momentalnie. Superproste w wykonaniu, dokładny przepis podawałam tu. Generalnie robię je na oko – jeden blat i ścinki z biszkoptu połączyłam z dwoma tabliczkami mlecznej czekolady (rozpuszczonej), dodałam trochę ciemnego kakao, pół opakowania śmietankowego serka i chlust ekstraktu z wanilii, ozdobiłam posypkami, pikami i papierowymi słomkami.

cake pops

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

20 Komentarze

  • Odpowiedz Iza 11 października 2017 at 20:37

    Jak zwykle PRZEPIĘKNIE, stylowo i inspirująco 😍😊 To Twój wpis sprawił, że zrobiłam córce tort lalkę na jej urodziny. Nie był wykonany równie mistrzowsko jak Twój ale moja córka była taka dumna :) Dzięki!!!

    • Polka
      Odpowiedz Polka 12 października 2017 at 12:17

      Super, gratulacje :)

  • Odpowiedz Marta 11 października 2017 at 20:51

    Też mam ten moment neonu! Zapala się najpierw migająco, a potem jarzy mocniej i mocniej. Na szczęście małżonek rozumie mnie, i gdy widzi, że za chwilę para mi pójdzie uszami – zabiera odemnie towarzystwo 😉 wtedy się ładuję: szyję 2 kondygnacje od nich -bez podsłuchu/ maluję pazury w zatrzaśniętej łazience!/wybywam na zakupy-nooo spożywcze 😉
    Piękne torty! Mam też taką zastawę -tą białą – na sztuki, co by się nie martwić jak coś poleci 😉😉😉

    • Polka
      Odpowiedz Polka 12 października 2017 at 12:18

      haha, u mnie też już pazury poszły, sesja brafittingu zakończona nowymi staniczkami i śniadanie z koleżanką :) Nieprzytomne się przecież do niczego nie przydamy 😉

  • Odpowiedz Małgosia domwkadrze 11 października 2017 at 21:21

    Ohhh Polko, znowu trafiłaś z wpisem. Urlop od macierzyństwa – tak często o tym myślę:-) Wszystko wyszło idealnie. Zosia pewnie szczęśliwa. Jesteś mistrzem:-)

    • Polka
      Odpowiedz Polka 12 października 2017 at 12:20

      heh, dzięki, za Zosia zadowolona, owszem, ale czasem mam wrażenie, że już mocno przyzwyczajona do pewnego standardu, ciężko o efekt „wow”, choć oczywiście chwaliła wszystkie wypieki i dziękowała, to jakoś tak wiesz, bez szału.

  • Odpowiedz Anul 11 października 2017 at 22:06

    Może i Ci się nie chciało, ale tego w ogóle nie widać :) Pięknie!

  • Odpowiedz Marta "Nefertari" 11 października 2017 at 22:41

    Mega!
    Ten kuń cudnie Ci wyszedł!

    Wiesz, z tymi urodzinami dzieciaków mam tak jak Ty – choćby nie wiem co, to jeszcze na nie wykrzeszę odrobinę samozaparcia, uporu… Pewnie dlatego, że lubię urządzać przyjęcia tematyczne xD

  • Odpowiedz Kasia 11 października 2017 at 23:20

    Gdzie kupię takie małe słoiczki do tych serniczków z musem?

  • Odpowiedz Magdalena 12 października 2017 at 08:02

    Możesz mnie adoptować:)? Też chcę taki tort z jednorożcem! Obiecuję, że będę Cię codziennie męczyć, żebyś miała siły tylko na takie urodziny 😉 Szczerze mówiąc, u mnie standardem (bo zmęczona jestem wiecznie) jest tort z dekoracją i gotowe przekąski. Tak, że ten hmmm, nie wiem jak skomentować…

  • Odpowiedz Cecylia 12 października 2017 at 09:00

    Świetnie wygląda tort. Smakowicie.. A serniczki z musem malinowym mszę zrobić na niedzielny obiad. Masz fajne pomysły, Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Home on the Hill 12 października 2017 at 10:24

    Wiesz co Aga, powiem Ci uczciwie, ze chętnie bym przygarnęła ten Twój „brak polotu” ;)) Ten tort i wszystko razem wygląda tak, że Majce by szczęka opadła, gwarantuję:p I nawet te gotowe ozdoby trzeba wiedzieć jak zaaranżować. Ale je tez ostatnio przyłączam się do grona zbuntowanych matek, od pięciu dni byłam „uwięziona” z Antosiem w domu, więc kiedy dziś w końcu poszedł do przedszkola, to z tej radości aż prawie kankana odtańczyłam 😛 Uściski wielkie!

  • Odpowiedz Anka 12 października 2017 at 12:12

    Cudownie wszystko wygląda. A jeżeli chodzi o rady dla zapracowanych lub tych, którym się akurat wyjątkowo nie chce to moim ostatnim cud-wynalazkiem jest tort lodowy – 2 kartoniki dobrych lodów w ulubionym smaku lekko rozmrażamy, uklepujemy w wyłożonej folią tortownicy, zamrażamy, ozdabiamy i voila – 10 minut pracy, a tort pierwszy raz zjedzony przez dzieci do ostatniego ‚okruszka’ :)

  • Odpowiedz Kornelia 12 października 2017 at 12:47

    Możesz sobie zaprzeczać a dla mnie i tak zawsze będziesz supermamą! 🙌
    Przyjęcia urodzinowego Zosi można tylko pozazdrościć 👏

  • Odpowiedz Patrycja 12 października 2017 at 22:15

    Z uwagą przeczytałam Twój post. Zimą czekają mnie urodzinki dwóch chłopców i też chciałabym się nie nadwyrężyć przy ich przygotowaniu ponieważ będę w zaawansowanej ciąży a już jest z moim kręgosłupem krucho. Cake pops wyglądają obłędnie i myślę ze chłopcy będą nimi zachwyceni. Tort i sernik również pięknie przyozdobione. Chyba trochę od Ciebie zgapię. Dzięki!

  • Odpowiedz Ola 29 października 2017 at 13:41

    Pieknie:)))) podłączam się pod pytanie gdzie kupić takie słoiki jak do tych mini serniczków?

  • Odpowiedz gracey 30 października 2017 at 22:53

    Opis wykonania tortu – REWELACJA! Nie czytałam Twojego bloga, ale od dziś będę 😀 Jesteś mistrz!

  • Odpowiedz Justyna 12 listopada 2017 at 15:11

    Tort wygląda idealnie 😍 A skąd ta prześliczna girlanda świetlna ze zdjęć?

  • Odpowiedz Anka 15 listopada 2017 at 18:44

    Tort piękny, potrzebuję taki dla chłopca :) wymyśliłam że dam na górę zielony mech i z Pana talerzyka toppiki z lasem :)
    Mogę prosić o link do kremu bo otwiera mi się przepis na sernik :)

  • Odpowiedz na „KasiaAnuluj