112
Obiady, Przepisy

eintopf nasz codzienny

Pewnie jako kobieta aktualnie niepracująca mogłabym się bardziej starać.

A ja leniwa dziecku obiady szkolne wykupiłam, mężowi szykuję co rano torbę kanapek, wrapów czy innych resztek i zamiast dwudaniowego obiadu, tylko w jednym garnku mieszam. Nie zupa i drugie, jak Pan Bóg przykazał, tylko cwaniakuję i tworzę kolejne jednogarnkowce. Gęste zupy, warzywno – mięsne sosy, sycące, gorące kociołki. Przychodzi jesień i u nas na stole codziennie inny eintopf. Wróć! Gorzej: co drugi dzień, bo mi się nawet nie chce każdego dnia obiadu robić.
To nasza jesienno-zimowa tradycja, zaczęła się, gdy testowałam kolejne rozwiązania mające uchronić mnie przed szaleństwem. Gdy pracowałam osiem godzin dziennie, na dojazdy poświęcałam kolejne dwie, a Zośka była już na świecie, nie mogłam uwierzyć, że tak wygląda dorosłe życie. Myślałam, że to niemożliwe, że ludzie tak żyją i nie mają depresji. Kombinowałam więc, jak usprawnić codzienną logistykę, by nie stracić ani jednej z niewielu cennych minut, jakie mieliśmy dla siebie między powrotem z pracy a położeniem Zośki spać. Suma summarum i tak wpadłam w depresję, ale walczyłam dzielnie i myślę, że bez tych gotowanych po nocach kociołków, które starczały na dwa dni stałoby się to dużo szybciej.

Pracujesz czy nie, jesteś w depresji czy w dobrym zdrowiu, dobrze jest jesienią zjeść na takie obiad wołowo-warzywne ragout, jest pyszne.

Ragout z warzywami
(ok. 4 porcji, dla całej rodziny na dwa dni podwój ilość składników)

Składniki:

0,5 kg wołowiny
2 czerwone papryki
2 papryki węgierskie (podłużne, jasnożółte)
1 cukinia
1 cebula
2 ząbki czosnku
500 g przecieru pomidorowego (kartonik)
łyżeczka ostrej papryki
łyżeczka tymianku
sól, pieprz, odrobina oliwy, woda

Przygotowanie:

  • cebulę pokroić w kosteczkę i podsmażyć na oliwie, dodać pokrojoną w kostkę wołowinę i zrumienić ją
  • dodać czosnek, paprykę w proszku, tymianek (najlepiej świeży), świeżą paprykę (też kostka), sól i pieprz, dusić przez chwilę mieszając
  • cukinię pokroić w plastry ok. 1 cm i każdy plaster jeszcze na cztery, wrzucić do garnka
  • mięso i warzywa zalać przecierem pomidorowym, wlać dwie szklanki wody i dusić wszystko pod przykryciem na bardzo małym ogniu przez co najmniej dwie godziny, od czasu do czasu mieszając
  • danie jest gotowe, gdy sos się wyraźnie zredukuje, będzie gęsty, a wołowina będzie się rozpadać
  • podawać z drobną kaszą: jęczmienną, jaglaną lub (jak u nas) quinoa
  • jeść na zdrowie i nie zwariować
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

10 Komentarze

  • Odpowiedz Anonymous 26 września 2014 at 14:02

    Witam . My w domu uwielbiamy te jednogarnkowe obiadki. Od dawna nie sewuje dwoch. Od tego roku synek je w szkole. Ja ciagle w biegu. Kiedys czytalam twego posta o gosciach. Ja ma kilka osob co zawsze moga wpasc bez zapowiedzi ku mojej ogromnej radosci. Pozdrawiam Cie
    Ps. Czesto zagladam na Twoja strone.
    pokoj corki slodki :)

  • Odpowiedz Agi 26 września 2014 at 15:34

    Doskonałe! Jestem za :-)

  • Odpowiedz Gosia J 26 września 2014 at 15:37

    Ty piszesz, ze mogłabys sie lepiej starać??? Ja w Twoim wieku… tzn na tym etapie brzuchola;))) nie gotowałam nic poza woda na herbatę:) a takie danie to u nas „leczo”:)

  • Odpowiedz karmelowa 26 września 2014 at 22:04

    U nas także podobne danie to leczo :) Baza to rzecz jasna sos pomidorowy ,do tego warzywa jakie są pod ręką,typu marchew,pietrucha,cukinia,papryka no i ewentualnie mięsiwo jakieś :)

  • Odpowiedz Marta Domwkratke 26 września 2014 at 23:03

    A ja dziś odpaliłam grochówę. To jest po prostu zupa-rewelka. Wciągę przed północą parę łyżek, a jutro obiadek cieplutki jak ta lala.

  • Odpowiedz Martyna Dziurska 27 września 2014 at 09:39

    przepysznie to wygląda ale moją uwaghę przyciągneła sam talerz jest przepiękny! :)

    • Odpowiedz Monika 27 września 2014 at 13:15

      Potwierdzam, talerz przykuł moją uwagę równie mocno co przepis:):)

  • Odpowiedz Anonymous 28 września 2014 at 10:11

    nawet bym nie zauwazyla talerza, gdyby w komentarzach nie byl wspomniany, to chyba ogolna moda, zwracania uwagi na cokolwiek byle tylko jakis temat podjac, a to garnek, a to talerz, a to stołek;) leczo jak leczo, chyba kazdy zna jakas wersje, ale bloga bardzo lubie!

  • Odpowiedz Irmi 1 października 2014 at 08:29

    Leczo to przecież z kiełbasą.
    Wykorzystałam wczoraj przepis z drobną modyfikacją – użyłam wołowego z rosołu, na które nigdy nie mam pomysłu – i wyszło super :) Do tego nie wymagało tak długiego duszenia. Dzięki za przepis i pozdrawiam :)

  • Odpowiedz basik03 16 października 2014 at 15:35

    bardzo pyszne wyszło, co prawda za mało zredukowałam sos (bo już byłam mocno głodna) i dałam papryczkę ostrą zamiast tej w proszku – wyszło super. Polecam :)

  • Zostaw coś po sobie