2
Dzieciaki, Przepisy, Róźne różności

dzieciaki sikają ze szczęścia

„Trzeba w takim razie zdefiniować, co to są słodycze…czy mleczna kanapka to też słodycze?” – pytała na zebraniu rodziców jedna z matek, której syn codziennie na drugie śniadanie otrzymuje batonik. Bo tak – batonik z napisem „kanapka” na opakowaniu pozostaje batonikiem (tylko z napisem „kanapka” na opakowaniu). Takie dyskusje toczyły się na zebraniu rodziców uczniów zerówki, którzy (rodzice, nie uczniowie) na początku roku zgodzili się, żeby nie dawać dzieciom do szkoły słodyczy, a później tę umowę notorycznie łamali. Pomijając (istotny skądinąd) fakt, jaka nauka płynie z takiego podejścia starych do ustalonych z nauczycielką zasad, na jaw wyszło, że większość nie ma zielonego pojęcia, jak powinny się odżywiać dzieci. Było nas kilka – cztery, może pięć matek, które prosiły, by uszanować tę zasadę, pozostali próbowali kwestionować batonikowość mlecznej kanapki, sabotując nasze wysiłki.

Ten sabotaż niesamowicie utrudnia nam życie. Bo gdy odmawiam zakupu soczku z syropem glukozowym, słyszę od Zośki, że koleżanka z ławki ma taki do drugiego śniadania codziennie. Albo te mleczne kanapki, słodzone serki, jogurty z kolorowymi groszkami i produkty, które marketerzy promują jako idealne dla dzieci. Naprawdę nie sądziłam, że wystarczy ludziom wcisnąć, że czekolada na chlebie jest super na śniadanie, a będą nią smarować kanapki swoich dzieci. I jak tu nie być zgredem, a jednocześnie nie ugiąć się pod naciskiem dziecka, które chce się odżywiać jak koledzy? Nie można przecież wymagać od sześciolatka, że nie będzie nigdy zazdrościć tych batoników i soczków w śniadaniówkach. Żeby nie wyrosła na kosmitkę, kupuję jej raz na jakiś czas modny wśród przedszkolaków soczek czy inny słodki ulepek w ramach łakoci, na weekend. Dochodzi do tego, że pyta mnie w sklepie, czy może sobie wybrać „jakieś świństwo” na sobotę, a ludzie patrzą na nas jak na wariatki. Na szczęście nie muszę zmuszać Zosi, żeby polubiła kalarepę czy suszone morele, ale żeby zjadała kanapki z razowca, to już muszę się trochę pogimnastykować.

Mam na to tylko jeden pomysł – starać się bardziej. Dawać lunchówki wypełnione zdrowymi przekąskami, które będą tak pyszne, ładne i pomysłowe, że żadna mleczna kanapka nam nie podskoczy. Co powiecie na kanapki ze słodkawym, superzdrowym migdałowym masłem i bananami? Albo czystoziarnisty chleb z chrupiącymi pestkami tak smaczny, że można jeść bez niczego, jak ciasto? Ulubione świeże warzywa i owoce – u nas najczęściej kalarepa, marchewka, papryka, jabłka i gruszki, do tego garść orzechów i (zamiast soczku z syropem) truskawkowo – bananowe smoothie w bidon. Dzieciaki sikają ze szczęścia, a wszystkie danonki tego świata mogą się schować! Nie bez znaczenia jest opakowanie – u nas obecnie lunchbox z przegródkami i zestawem śmiesznych naklejek, którymi można ozdabiać pudełko.

4

1

21

2423

25

30

32

lunchbox Goodbyn z bidonem i naklejkami – lunchbox.pl

torebki papierowe – Love Me Party

słomki papierowe – Love Me Party

słoik Ball – More Than Jar

 …

Chleb czystoziarnisty (nazywany także chlebem zmieniającym życie)

Składniki:

  • 1 szklanka ziaren słonecznika
  • 3/4 szklanki siemienia lnianego
  • 1/2 szklanki migdałów
  • 1 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 10 czubatych łyżek zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka nasion chia (opcjonalnie)
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 łyżka syropu z agawy (ew. miodu)
  • 5 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego (ew. oliwy z oliwek, oleju z pestek winogron)
  • 1 1/2 szklanki letniej wody + 3 łyżki

Przygotowanie:

  • wsypać wszystkie suche składniki do miski, rozpuścić olej kokosowy, wymieszać go razem z wodą i syropem z agawy
  • mokre składniki wlać do suchych, wymieszać i odstawić na 1-2 godziny, aż nasiona nasiąkną wodą i tłuszczem
  • piekarnik rozgrzać do 180 st., keksówkę wysmarować cienko olejem kokosowym, przełożyć masę i  piec 50-60 minut
  • po tym czasie popukać w chleb – jeśli wydaje głuchy, pusty dźwięk, jest gotowy
  • chleb wyjąć i studzić długo, najlepiej całą noc (pokrojony wcześniej będzie się kruszył)

 Masło migdałowe

Składniki:

(na nieduży słoiczek)

  • 400 g migdałów
  • 2 łyżki miodu/syropu z agawy/klonowego (można pominąć)
  • szczypta soli (można pominąć)
  • pół łyżeczki cynamonu (można pominąć)

Przygotowanie:

Migdały (w łuskach) uprażyć na suchej patelni do czasu aż będą ciepłe, lekko rumiane i będzie czuć orzechowy zapach (uwaga, żeby nie przypalić). Wsypać je do blendera (można dodać jakiś słodzik i przyprawy) i miksować, miksować, miksować…nie tracić nadziei, miksować z wiarą, że kiedyś będzie z tego masło. W razie potrzeby od czasu do czasu zatrzymać blender, odkleić masę migdałową od ścianek blendera i spod noża, przemieszać i miksować dalej aż uzyska kremową, smarowną konsystencję (powinno się to wydarzyć w ciągu 10-15 minut).

Smoothie truskawkowe

(2-3 porcje)

Składniki:

  • 0,5 kg mrożonych truskawek
  • 1 banan
  • woda mineralna

Przygotowanie:

Rozmrożone truskawki i pokrojonego banana zmiksować blenderem, wlewać wodę do uzyskania pożądanej konsystencji. Nasz bidon ma spory otwór, więc napój może być dość gęsty, dostosuj ilość wody do używanej butelki.

Wpis powstał dla portalu ladnebebe.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

31 Komentarze

  • Odpowiedz Ania Chalecka 18 kwietnia 2015 at 10:25

    Dzięki za ten post i edukację! Od lat walczę ze słodyczami u dzieci, naprawiam błędy raz popełnione i odkręcam to w ci dałam się wkręcić-przez reklamy, niewiedzę ni i dzieci. Nutella na śniadanie-nigdy!!! Płatki nestle-nigdy!!! Soki z kartonu-never!!! Nie kupuję żadnych słodyczy, ale niestety dzieci je dostają. W szkole odbywają się wigilie, zajączki, mikołajki, dni dziecka-i wielka obrzerka słodyczami-masakra!!! I to my rodzice dajemy tę słodycze( ja nie) . I staram się by syn nie chodził na te imprezy-ale czasami są z zaskoczenia np. Na świetlicy. W nocy wymioty, bo który organizm wytrzyma takie opychanie słodyczami? A dziecko nie potrafi się oprzeć i się zajada choć wie, że niezdrowe.
    Nie wiem kiedy dorośli oprzytomnieją i zrozumieją, że kolorowe śmieci to zabójcze jedzenie i uzależniające. Szkoła niestety w edukacji nie pomaga. Jestem jedyną matką w klasie mojego syna, która naświetliła problem. Rodzice niby przyznali rację, ale co będzie na dzień dziecka? Już się zastanawiam czy puścić małego do szkoły.
    Polko-przepisy świetne! Dzięki za inspirację! Do koktajlu dodaję jeszcze mango i pomarańczę-smakuje super!!!
    A śniadaniówka szyta z materiału u mnie na blogu i fp Śmigła Igła-dla zainteresowanych 😉

  • Odpowiedz Asia 18 kwietnia 2015 at 11:16

    A człowiek dostawał kanapki w papierku zwykłym śniadaniowym, jabłko, herbatę dawali na długiej przerwie z wiadra. chciałoby się taką lunchówkę :-) a migdały w całości dać do chleba czy siekać? w biedrze herbata twinings w metalowych puszkach 3kolory do wyboru 😉 pozdr

    • Odpowiedz Marta 21 kwietnia 2015 at 21:19

      Soki 100% z kartonu sa jak najbardziej zdrowe.. To tak w ramach sprostowania.. :)

  • Odpowiedz susannaromana 18 kwietnia 2015 at 11:49

    Pyszne to wszystko, jadłabym . Dziękuję za przepis na chlebek, jutro robię :) Pozdrawiam Paulina

  • Odpowiedz natalia 18 kwietnia 2015 at 13:19

    A myslisz, ze olej kokosowy w chlebku mogę zastąpić jakimś innym zdrowym olejem? Czy on nadaje ten cudowny smak i bez niego będą wióry?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 18 kwietnia 2015 at 13:38

      można, można, wiórów nie będzie, tylko właściwości zdrowotnych nieco mniej :) ale też będzie pyszny i zdrowy!

  • Odpowiedz Ola 18 kwietnia 2015 at 14:20

    „Jakieś świństwo na sobotę..: hahahha boskie 😉
    Pytanie dorosłej kobiety czy mleczna kanapka (raczej nazwa powinna brzmieć zgodnie z prawdą – sam syf) to jakaś skrajna głupota. Płakać mi się chce na samą myśl z czym mi się przyjdzie zmierzyć za kilka lat ://// Brak słów na ten brak świadomości, naprawdę dorośli ludzie nie potrafią myśleć i łykają reklamy, a składu to już nie czytają ??? dramat….normalnie przebieg zebrania czytałam ze szczękościskiem :D:D

    Śniadania Zosi są cudne, kolorowe, pyszne….mniam. W poniedziałek robię Twój chleb. Dzięki za bloga. Dzięki za milion inspiracji.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • Odpowiedz Do more of what makes you happy. 18 kwietnia 2015 at 15:58

    dzięki za przepis na chleb czystoziarnisty, do tej pory robiłam ale tylko z gotowej mieszkanki, którą kupowałam w biedronce,

  • Odpowiedz Kasia 18 kwietnia 2015 at 18:02

    Moj 3letni Franio pyta, czy moze dostać ciastka albo soczek z… Chemią 😉 i tez sie na nas wszyscy wokół dziwnie patrzą 😉

  • Odpowiedz Mania 18 kwietnia 2015 at 21:29

    Moja starsza jeszcze do szkoły nie chodzi, ale już mnie przerażają wizje tego co będzie – czemu „Basia, Kasia i Tomek to dostają a ja nie…”. Też staram się zdrowo karmić dzieciaki, ale wciąż muszę walczyć … Czy Ty Polko też masz ciągłe poczucie walki, z ciociami, babciami, dziadkami itd.? Czy też czujesz się czasem jak nienormalna? Bo ja tak mam, wiem , że mam rację, ale większość ludzi (w tym rodzina) patrzy na mnie jak na walniętą, jakbym krzywdziła własne dziecko, jakbym zryła psychikę córce bo nie pozwalam obrzucać jej słodyczami. A i tak dużo ich je, bo moje tłumaczenia na nic się zdają i dziadkowie dają jej po kryjomu „aby mama nie widziała” ://// To jak pójdzie do szkoły to będę do tego jeszcze walczyć z lunchboxami koleżanek i kolegów….

  • Odpowiedz Ania 19 kwietnia 2015 at 10:48

    Dzięki takim tekstom mam siłę dalej ” walczyć” o zdrowy talerz w mojej rodziny. Następnym razem gdy zobaczę uśmieszek na twarzy koleżanki gdy mój 1.5 roczny syn je soczewica a jej frytki z maca będę dumna jeszcze bardziej dumna ze jestem matką wariatka w świecie macOnutelli.

  • Odpowiedz mysza 19 kwietnia 2015 at 12:48

    ska ja to znam,mój syn codziennie donosi mi o koledze mającym do szkoły kanapki z nutellą a nie jak on z drobiową wędliną i rzodkiewką/pomidorem/ogórkiem..
    chleb wygląda niesamowicie smacznie a na masło ślinka mi kapie więc jutro po pracy lecę po potrzebne składniki i spróbuje sobie takie masełko zrobić (oby blender dał radę) :)

  • Odpowiedz VICKY 19 kwietnia 2015 at 20:20

    Polko, jestem ciekawa Twojego stanowiska wobec marketów i dyskontów. Pytam, bo bardzo mi imponuje to co piszesz i w pełni się ze wszystkim zgadzam. Jestem bardzo zaniepokojona tym co się teraz dzieje, mam tu na myśli sytuację, kiedy ludzie ślepo idą do ww. sklepów i rezygnują ze sklepów prywatnych. Jestem w środku problemu i wiem, jak tragiczne są skutki tego procederu – ludzie tracą jedyne źródło utrzymania, popadają w gigantyczny stres, w efekcie czego nierzadko pojawiają się u nich bardzo groźne choroby. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że w biedronce czy innym tesco czekolada jest o 1 zł tańsza niż u pani na osiedlu. Warto? Podziel się swoim zdaniem.

    • Odpowiedz aga 21 kwietnia 2015 at 09:10

      Ciekawy temat poruszasz. Ja odpowiem Ci z mojego punktu widzenia- konsumenta. Mam na osiedlu dwa prywatne sklepy a obok Lidla. I gdyby nie Lidl, to wydawałabym na jedzenie ok 30 % więcej- wniosek0 wieksze zakupy robie w Lidlu, jak czegoś zabraknie- idę do sklepiku. Przy czym w sklepiku mleko kosztuje 3,80 a w Lidli- 2,20, masło- 4 zł kontra 3 zł i tak dalej…niby tylko złotówkę drożej, ale jak kupisz tylko 10 rzeczy to masz 10 zł itd…dla mnie to duża róznica.

      • Odpowiedz VICKY 21 kwietnia 2015 at 11:46

        Dobrze rozumiem, że różnica jest i wcale temu nie zaprzeczam. Wiem, że kupując w mniejszych sklepach wydajemy więcej pieniędzy, dlatego nie namawiam do całkowitego bojkotu marketów, bo i zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe, jednak jeśli nasze społeczeństwo dalej będzie postępowała tak a nie inaczej (czyt: KAŻDE ZAKUPY TYLKO W BIEDRZE/TESCO/LIDLU/…), dojdzie do sytuacji kiedy zaczną masowo padać sklepiki -> za nimi hurtownie -> a za tym wszystkim stoją ludzie. Proszę po prostu o to, żeby się zastanowić. Może warto na przykład podczas kolejnej rundy po biedrze, odpuścić sobie warzywa i kupić je u pani w zieleniaku; albo nie kupować napompowanego wodą kurczaka w lepszej cenie i wybrać się po niego do mięsnego na osiedlu? Żadna skrajność nie jest dobra, trzeba o tym pamiętać.

        przepraszam, że powtarzam komentarz Polko, ale w złym miejscu go wcześniej dodałam

  • Odpowiedz Ika 20 kwietnia 2015 at 10:53

    Bardzo fajny post. Moja 7-letnia córka również nie dostaje codziennie słodyczy. Chipsy zna w zasadzie tylko z opisu. Zawsze jej tłumaczę, że to „świństwo” i czasem własnie z takim podejściem jak Ty pozwalam. Wtedy moje dziecko przeszczęśliwe pyta w sklepie ku zaskoczeniu innych klientów: „Mamusiu mogę wybrać sobie jakieś „świństwo, proszę??”. Niestety soki pije, ale może zmuszę się, znajdę czas i zawalczę również i z tym.

    • Odpowiedz VICKY 21 kwietnia 2015 at 11:45

      Dobrze rozumiem, że różnica jest i wcale temu nie zaprzeczam. Wiem, że kupując w mniejszych sklepach wydajemy więcej pieniędzy, dlatego nie namawiam do całkowitego bojkotu marketów, bo i zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe, jednak jeśli nasze społeczeństwo dalej będzie postępowała tak a nie inaczej (czyt: KAŻDE ZAKUPY TYLKO W BIEDRZE/TESCO/LIDLU/…), dojdzie do sytuacji kiedy zaczną masowo padać sklepiki -> za nimi hurtownie -> a za tym wszystkim stoją ludzie. Proszę po prostu o to, żeby się zastanowić. Może warto na przykład podczas kolejnej rundy po biedrze, odpuścić sobie warzywa i kupić je u pani w zieleniaku; albo nie kupować napompowanego wodą kurczaka w lepszej cenie i wybrać się po niego do mięsnego na osiedlu? Żadna skrajność nie jest dobra, trzeba o tym pamiętać.

    • Odpowiedz Marta 21 kwietnia 2015 at 21:28

      Ika o co chodzi z tymi sokami? Sok to sok a napój to napój.. Bo mam wrażenie ze włożyłas wszystko do tego samego worka.. Mozna kupić dziecku sok 100% w kartoniku z barbie czy innym Kubusiem puchatkiem a omijać napoje czy inne gazowane świństwa.. I będzie zdrowo:)

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 21 kwietnia 2015 at 22:35

        Oj, nie zawsze – zazwyczaj są to soki z koncentratu, a nie wyciskane wprost z owoców – takie nie mają żadnej wartości. Niektóre soki (choć rzeczywiście głównie napoje) są też dosładzane cukrem lub/i syropem glukozowo-fruktozowym.

        • Odpowiedz Marta 23 kwietnia 2015 at 07:16

          Sok 100% jest zawsze sokiem 100%. Nie z koncentratu a z soku zagęszczonego który nie traci swoich właściwości.. Warto zgłębić temat:) choć oczywiście soki bezpośrednio wyciskanie pijemy i lubimy:)

  • Odpowiedz A-gatka 20 kwietnia 2015 at 11:16

    Och Dzieeeekuje! :-* po przeczytaniu wpisu postanowilam bez namyslu zrobic chlebek gdyz uwielniam takie chomikowo-ziarniste pieczywo. Nie muszę tu mowic o jego wyzszosci pod kazdym względem nad zwyklym. Tak czy inaczej zrobilam, umarlam i jestem w niebie… Smak przepyszny. Moj 1,5 roczny synek zajada az serce rośnie a ja z duma patrze i wiem ze w srodku nie ma niespodzianek tylko samo zdrowie. Naprawde goraco dziejuje ze sie podzielilas takim skarbem. To faktycznie chleb zmieniajacy zycie.

  • Odpowiedz Ewa 22 kwietnia 2015 at 14:29

    ja mam pytanie do samej śniadaniówki. Czy jest szczelna w sensie czy jak zrobisz małej np sałatkę owocową to sok nie wycieknie na książki? Poszukuje szczelnej śniadaniówki :/

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 22 kwietnia 2015 at 14:41

      ojej, tego nie wiem, nie próbowałam z sałatką, ale zamknięcie jest szczelne, sok z niezjedzonych przez cały dzień gruszek nie wyciekł do plecaka. Ten bidonik też nosimy w środku, na leżąco i nic nie cieknie.

  • Odpowiedz bajaderka 8 maja 2015 at 10:06

    Znam to z autopsji……kiedy codziennie tylko słyszę „mamo, mogę SŁO….” to już mnie zimny pot oblewa bo wiem, że on chce słodycze. Już teraz. I musi……
    brrrrrrr. Ciężko z tym walczyć.

  • Odpowiedz kamila 10 maja 2015 at 11:26

    a ja bym nie chciała, żeby ktoś zarządzał „moim talerzem” i zaglądał do śniadaniówki mojego dziecka; chcesz karmic swoje dziecko zdrowo to karm, przeciez nikt ci nie zabroni, ale od narzucania mi reżimu jedzeniowego to proszę trzymaj sie z daleka… jak masz problem to wybieraj inne argumenty, takie, które nie są odniesieniem do innych osób i nie oceniaj… i żeby nie było też odżywiamy się zdrowo, ale głównie a nie jedynie, a moje dzieci wszelkie czipsy i batony nazywają śmieciami, gotowych soków w ogóle nie kupujemy, ale colę raz na misiąc już tak… mówią, że nadgorliwość gorsza od faszyzmu także radzę uważać:)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 10 maja 2015 at 13:28

      Ja zarządzam Twoim talerzem? Narzucam Ci coś? To śmieszne, przecież nawet Cię nie znam. Opisuję jak brak poszanowania dla zasad ustalonych przez szkołę utrudnia życia osobom, które chcą, żeby ich dzieci jadły zdrowe śniadania. Nie wiem, gdzie tu dojrzałaś nadgorliwość, ale pomysł, że zaglądam do śniadaniówki Twojego dziecka uważam za przekomiczny. To jest blog, czyli miejsce wyrażania moich opinii, a nie zalecenia żywieniowe dla Twoich dzieci. To jest mój blog, więc oceniam i będę oceniać, a jeśli nie masz ochoty tego czytać, po prostu tego nie rób.

  • Odpowiedz Susanna szyje 14 maja 2015 at 16:52

    Rano zrobiłam masło migdałowe – pyyyycha :) Mój mały jeszcze nie docenia takich dobroci bo ma niecałe 2 latka ale ja doceniam. Niebawem zabieram się za pieczenie chlebka. Zdrowe nawyki żywieniowe u dzieci popieram i staram się stosować ale to orka przez ugór. Jak nie babcia, która uważa, że „nic mu się nie stanie jak zje słodkie” to panie w sklepie, które częstują młodego wafelkami. Ale pomimo tego walczę jak lew nie tylko z nadmiarem cukru alei z zupkami z kostki 😉

  • Odpowiedz MArta 28 maja 2015 at 11:42

    A czy syrop klonowy do chleba też się nada… ?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 maja 2015 at 12:42

      No jak samym syropem polejesz, to przecieknie, ale jak rozsmarujesz kilka kropki na maśle jakimś orzechowym, to da radę :)

      • Odpowiedz MArta 29 maja 2015 at 11:48

        tzn., chodziło mi o składnik chleba :) zamiast syropu z agawy ( miodu)

  • Odpowiedz Zosia 20 sierpnia 2016 at 06:29

    Ja „od urodzenia” wyznaczyłam granice. Słodycze są w niedziele. I koniec. I to jest granica łamana tylko jak idziemy na jakieś urodziny czy inne imprezy gdzie jest np. tort. A, w wakacje mamy codziennie lody. Od najmłodszych lat dzieci są nauczone ze niedziela to niedziela i mama się nie łamie, tata się nie łamie, więc po tylu latach dzieciaki mimo ze czasem próbują ominąć zasadę, wiedzą że nie i koniec. Ale wiedzą też DLACZEGO. Bo tłumaczymy, pokazujemy i tak dalej. Ja jestem straszny łasuch 😀 I nie oszukuję dzieci że „słodycze są be”. Słodycze są pyszne i je uwielbiam, ale nie mają nic wartościowego i są bardzo niezdrowe i to dokładnie mówię dzieciom. Jemy bo lubimy, ale niezdrowe, więc ograniczamy bardzo mocno.

    p.s. mam w klasie mamę, która na zebraniu przy okazji rozmowy na temat „słodyczy w śniadaniówkach” i ostatniego szumu wobec „drożdżówek w sklepikach” zgodziła się że słodyczy nie powinno się dzieciom dawac, absolutnie. Ona daje dziecku codziennie kanapkę i PĄCZKA. Widziałam to zatygnięcie na twarzy wychowawczyni pt. „ona tego nie powiedziała, prawda?” 😀

  • Zostaw coś po sobie