1
Wnętrza

Doświadczenie z gatunku „jestem tego warta”

Różne bywają motywacje do zmiany. Niektórzy dopiero przyparci do muru, zamieniają starą rzecz na nową jedynie, gdy ta się zepsuje. Remont – tylko jeśli tynk odpada ze ścian i deszcz kapie na głowę. Minimaliści, ale nie w tym modnym ostatnio wydaniu. Są też tacy, którzy wciąż muszą udowadniać coś sobie i światu. Swoją wartość potwierdzać materialnymi wyznacznikami statusu, wywoływać zazdrość sąsiadów i zgrzyt zębów teściowej. Ci zmieniają często i dużo na lepsze, większe, droższe, głośniej krzyczące. Większość z nas jednak kieruje się w życiu, jakże ludzką, potrzebą wygody, imperatywem udoskonalania oraz motywacją z cyklu: „jestem tego warta”. Paradygmat naszych czasów, doskonale ilustruje mentalność współczesnego konsumenta. Uwielbiam go, potrafi uzasadnić niemal każdy zakup, zamknie usta najbardziej sknerowatemu mężowi. Choć już na poważnie – rzeczywiście jesteśmy dziś przekonywani, że zasługujemy na wszystko, co (naj)lepsze, a w takim świecie trudno zgodzić się na życiową bylejakość.

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam, bo wciąż jeszcze miewam w nowym mieszkaniu przebłyski takiego „i co ja robię tu, uuuu?” . Odtwarzam sobie w głowie wydarzenia ostatnich miesięcy, wciąż jeszcze przerabiam ten proces, próbując czasem znaleźć jego początek. Rok temu mieliśmy przecież dopiero jakieś mgliste plany przeprowadzkowe, a teraz jesteśmy tu, w Wolnym Mieście i wszystko się zmieniło. Dochodzę wtedy właśnie do tych wszystkich imperatywów i paradygmatów. I kurczę, cieszę się z nich. Bo gdybym była minimalistką, wciąż upychałabym kolanem odkurzacz w szafie i nadal budziłabym się obolała na starej kanapie.

Tak, to była moja wielka bolączka. Brak sypialni i wygodnego łóżka doskwierał mi z roku na rok coraz bardziej (i nasilał się wraz ze stopniem wysiedzenia kanapy). Dziś jedną z moich największych codziennych wygód i przyjemności jest dobry sen. Wśród rozlicznych frajd, jakich dostarcza przeprowadzka do większego mieszkania, bardzo wysoko plasuje się posiadanie pokoju do spania, a w nim  – mebla, który pozwala rozpocząć dzień bez przekleństw. Przypominam sobie to teraz, bo akurat rok temu przeżyłam apogeum cierpienia z powodu rwy kulszowej. Trzymała gadzina z różnym natężeniem przez kilka miesięcy. O ile w ciągu dnia ból dawał się rozchodzić i – jeśli nie dźwigałam – funkcjonowałam w miarę normalnie, tak noce były koszmarem. Doświadczenie nie do zapomnienia, które powoduje, że człowiek zawsze już cieszy się, jak może znowu normalnie pójść do sklepu i wrócić z siatkami do domu. Doświadczenie nieprzespanych, wypełnionych bólem i łzami nocy, po którym kwestia dobrego snu wskakuje na górę listy życiowych potrzeb. Doświadczenie, które sprawia, że każdego wieczoru i poranka cieszę się, że je mam – tę swoją sypialnię, a w niej łóżko i materac, na którym nareszcie wysypiam się wspaniale. To zdecydowanie jest przeżycie z gatunku „jestem tego warta”.

9

21
23

32

19

18

Nową jakość snu uzyskaliśmy dzięki niesamowitemu materacowi. Używamy go już drugi miesiąc, ale piszę o nim dopiero teraz, bo chciałam go solidnie przetestować. Dziś mogę z czystym sumieniem polecić Wam nowość na polskim rynku – materac brytyjskiej marki eve. Co w nim takiego wyjątkowego?

Przede wszystkim to, że jest jeden – nie siedemnaście różnych, różniących się wkładem, twardością, sprężystością, wykończeniem, ale jeden, wyprodukowany po długich poszukiwaniach optymalnych parametrów i najlepszych materiałów.

Eve to średniotwardy materac, składający się z trzech innowacyjnych warstw pianek, pokrytych aksamitną tkaniną:

  • Delikatny pokrowiec zrobiony jest z dwustronnego elastycznego poliestru, który uwydatnia walory pianki termoelastyczej umieszczonej poniżej. Poliester jest hipoalergicznym i bardzo mocnym materiałem, dzięki któremu można uniknąć alergii, a materac na długo zachowa doskonały wygląd.
  • Boki materaca zrobione są z niezwykle miłego, żółtego materiału, który cechuje się doskonałą przepuszczalnością powietrza. Dzięki temu materac się nie nagrzewa i dopasowuje swoją temperaturę do ciała. Pianki pokryte są dodatkowo cienką jedwabistą siateczką, która umożliwia lepszą wentylację przez całą noc.
  • Materiały wykorzystane w pokrowcu i na bokach materaca mają certyfikat Oeko-Tex. Oznacza to, że nie mają w składzie niebezpiecznych substancji, które znajdują się w materacach niższej jakości.
  • Tuż pod delikatnym pokrowcem znajdują się cztery centymetry pianki termoelastycznej zapamiętującej kształty. Pianka zapewnia właściwe podparcie dla ciała i odciąża punkty nacisku, ułatwiając zmianę pozycji w łóżku. Warstwa ta amortyzuje wszystkie wstrząsy, dlatego śpię spokojnie, kiedy mój mąż przewraca się z boku na bok (albo wskakują do nas dziewczyny).
  • Za sprawą trzech centymetrów pianki, która obniża temperaturę w rdzeniu materaca, budzę się rześka i czuję się świeżo. Materiał ten jest o 30% bardziej oddychający niż tradycyjne pianki termoelastyczne, co sprawia, że nie pocimy się w nocy.
  • Fundamentem materaca eve jest gruba warstwa o wysokiej gęstości i dużej wytrzymałości – pełni ona rolę szkieletu materaca i wsparcia dla wyżej ułożonych warstw. Tworzy tak solidne podparcie, że można na nim ćwiczyć jogę…albo wpuścić na niego dzieci. Przetestowane w ciężkich warunkach.

Byłam nieco sceptyczna – przyznaję. Zdziwiło mnie takie podejście i tylko jeden model materaca, w sytuacji, gdy inni producenci oferują ich dziesiątki. Ale z drugiej strony – nie miałam pojęcia, jak zabrać się do wyboru właściwego w takim miejscu, gdzie jest cała sala podobnie wyglądających materacy i sprzedawca, podający setki parametrów technicznych na minutę. Nie miałam nic do stracenia, dlatego zdecydowałam się sprawdzić eve. Przekonały mnie te opisy, prostota całej koncepcji i uczciwość marki, która oferuje m.in bezpłatną dostawę w świetnym, niedużym pudełku czy możliwość bezpłatnego zwrotu w ciągu 100 dni. Szczerze, wątpię, żeby ktokolwiek chciał to zrobić. Ja nie oddałabym go już za nic.

Więcej informacji znajdziecie na www.sleepeve.pl.

16

24

26

25

27

29

31

Przy okazji pokażę Wam kilka nowości w naszej sypialni, które sprawiły, że uwielbiam ten mały pokoik coraz bardziej. Stworzyłam sobie w rogu swój osobisty, mały kącik – miejsce do pracy wieczorami i w weekendy, kiedy salon i jadalnia są okupowane. Miejsce do przechowywania swoich rzeczy – komputera, dokumentów, papierniczych drobiazgów. I jednocześnie miejsce, o którym zawsze marzyłam – toaletka, przy której mogę się malować i w której przechowuję biżuterię i różne kosmetyczne drobiazgi. Mimo, że sypialnia jest dosyć ciasna, mebel ładnie wpasował się w to miejsce i pełni dodatkowo funkcję mojego stolika nocnego, na który w nocy odkładam telefon, książkę czy szklankę z wodą. W połączeniu z białą, drucianą kratką na zdjęcia powstał kącik, który strasznie polubiłam – taki mój, babski i pastelowy. (Choć tradycyjnie nie jest tylko mój, jak nic od kiedy jestem mamą, strasznie polubiły go także moje córki, co widać na załączonym obrazku 😉 )

Dziewczyny, jest alternatywa dla koszmarnych, kawalerskich narożnych biureczek z okleiny, które szpecą niejedną sypialnię, bo facet uparł się, że musi mieć tam komputer! Ta toaletka jest boska i bardzo praktyczna, dla niego – miejsce do pracy i szuflada na dokumenty (tudzież dyskietki), dla Was – druga połowa, ta otwierana rzecz jasna 😉

8

33

10

11

14

36

35

37

38

2

3

toaletka – Minko

krzesło – sfmeble

kratka na ścianie – Belmam

notesy – rzeczownik

poduszki supły – Wood’n’wool

szara pościel – fiufiushop

podłoga – Barlinek, Jesion Lemon Sorbet

drobne lampki – Ikea

biały reflektorek na półce – Ikea

lampa sufitowa – OBI

druciany koszyk, pudełko – pt,

szare pudełko – Jysk

piżama Zosi – Lidl

piżama Hanki – Pepco

pozostałe sprzęty i dodatki opisałam w tym wpisie

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

20 Komentarze

  • Odpowiedz kropki 29 listopada 2016 at 21:29

    mam bardzo podobny kąt 😉
    tylko biurko białe (kiedy kupowałam, nie było jeszcze wersji „toaletka”),
    czarnego Tona i czarną kratkę nad biurkiem, kt. zrobił mi Tata (więc nie z drutu, ale z metalowych prętów).
    tylko łóżko zupełnie inne, bo z Pan Popi

    niech się dobrze śpi!

  • Odpowiedz Ola 29 listopada 2016 at 21:33

    Jak pięknie!

  • Odpowiedz MARTA 29 listopada 2016 at 23:11

    Polko uwielbiam Cię! Bez Ciebie w sieci wiałoby nudą i mam tu na myśli nawet skandynawskie blogi :) Kocham Twoją konsekwencję w urządzaniu i dbałość o detale i to jak pięknie pokazujesz codzienność. Piękny kącik w sypialni, nic dodać nic ująć. Już przebieram nogami na myśl o kalendarzu adwentowym i innych świątecznych aranżacjach 😀 Na każdy wpis czekam z wielką ciekawością i entuzjazmem :)
    Love
    Marta :)

  • Odpowiedz cuisine and art 30 listopada 2016 at 08:59

    Aktualnie szukam materaca, post w sam raz dla mnie :-) Spanie, obok jedzenia, to wiele godzin w ludzkiej egzystencji! Cudownego dnia Polko! /i nocy!/

  • Odpowiedz Monika z DE 30 listopada 2016 at 09:22

    Toaletka jest przepiękna 😉 świetny pomysł z chowanym lustrem… Mistrzowski mebel dwa w jednym 😉
    Całość taka przytulna, że nie chciałoby się wychodzić z sypialni 😉
    Nie dziwię się dziewczynkom, że tak że pokochaly to miejsce 😉

  • Odpowiedz Małgosia domwkadrze 30 listopada 2016 at 09:39

    Oj tak, dobry sen to podstawa :) Ja mam malutką sypialnię. I do tego materac słaby. Więc wiem jak to jest, gdy człowiek się budzi obolały :-/

  • Odpowiedz Julka 30 listopada 2016 at 09:42

    Ciekawy wpis i te piękne zdjęcia, ja kupuje podobne rzeczy na http://www.h-design.pl

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 30 listopada 2016 at 10:33

    Biurko rewelka !!!

  • Odpowiedz Agnieszka 30 listopada 2016 at 11:13

    Polko, czy nie brakuje Ci światła do malowania? Mam toaletkę w podobnym miejscu (bokiem do okna i pod ścianą znajdującą się na przeciwko okna) i przyznam, że ją porzuciłam na rzecz malowania w łazience ;/ Poza tym uwielbiam Twoje mieszkanko, jest takie ciepłe i przytulne :)

  • Odpowiedz Fifijka 30 listopada 2016 at 12:23

    Jestem pół roku po zmianie materaca na materac z pianki termoelastycznej – zmiana warta swojej ceny. U nas wybór padł na Vita shenergy. Po pierwszej nocy nie chcialam wstać z łóżka gdyż tak było mi wygodnie. Mam to do dziś. Zupełnie inny komfort spania. NIE żałuję ani złotówki wydanej na niego, chociaż cena przekroczyła znacznie założony pierwotnie limit.

  • Odpowiedz Paulina 30 listopada 2016 at 13:22

    Skąd tablica na inspiracje?

    • Odpowiedz Paulina 30 listopada 2016 at 14:21

      Już widzę, wycofuje pytanie. Świetny pomysł:)

  • Odpowiedz Beata 30 listopada 2016 at 13:23

    Z nieba spadłaś mi z tym metalowym białym druciakiem. Chciałam sama zrobić taki ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Mam pytanie – w jaki sposób przymocowałaś go do ściany?? pozdrawiam ciepło

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 1 grudnia 2016 at 11:29

      mąż wywiercił dziurki i umieścił w nich dwa białe haczyki :)

      • Odpowiedz Beata 1 grudnia 2016 at 15:28

        Dziękuję :-) Kupiłam dziś rozm. 60×60. Już się nie mogę doczekać!

  • Odpowiedz Aga 30 listopada 2016 at 13:44

    Witam tez zamierzam zmienić materac ale na stronie sa wymiary 80-200 to trzeba kupić dwa ? u ciebie wygląda jak jeden ja mam standardowe łóżko sypialniane jak wybrać rozmiar materaca?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 1 grudnia 2016 at 11:28

      są różne wymiary, u nas 160×200 :)

  • Odpowiedz Cotakpachnie? 1 grudnia 2016 at 19:33

    choruję na tą toaletkę…

  • Odpowiedz shyshka 2 grudnia 2016 at 14:18

    Podoba mi się Twój wystrój. Dziewczynki urocze. A ten otwierany blat z lustrem – rewelacja.

  • Odpowiedz Dorota 13 grudnia 2016 at 15:30

    Polko droga powiedz czy ta lampa sufitowa z Obi daje dużo światła. Zastanawiałam się nad kupieniem jej do pokoju córeczek tylko nie wiem czy nie da za mało światła. Pozdrawiam jak zawsze i dziękuję za ucztę dla oczu :-)

  • Zostaw coś po sobie