13
Obiady, Przepisy

co na obiad? pomysł na zdrowy jadłospis dla całej rodziny

Moja mama pracowała kiedyś z kobietą, która na każdy dzień tygodnia miała zaplanowane danie obiadowe. I nie, że co niedziela zmieniała rodzinie jadłospis, w tym domu zawsze w poniedziałki jadało się kiełbaski z wody z ziemniakami, był wtorek, wiadomo – wjeżdżały mielone z buraczkami, w środę każdy domownik mógł spodziewać się naleśników, w czwartek dajmy na to – fasolka po bretońsku, w piątek – wiadomka, dorsz z patelni z kiszoną kapustą. Rodzina ta wiodła żywot stateczny i przewidywalny, a pani domu, wracając z pracy nie zadręczała się, co ugotować, wszystko było jasne i proste.

Musiało być też wyjątkowo nudne, bezpieczeństwo tego systemu przedkładano tam nad inne potrzeby – kulinarnych doznań czy przełamania rutyny. Troszkę się z nich nabijaliśmy, choć nie powiem – często widziałam, że moja mama nie ma pomysłu na obiad i zachodzi w głowę, co ugotować. Śmiałam się wtedy, że ma wprowadzić u nas taki stały jadłospis, to będzie wiedziała, żeby zawsze w piątki kupować dorsza i kapustkę, zamiast snuć się po sklepie bez wizji i planu.

Dziś i ja staję często w obliczu podobnego wyzwania. Pamiętam, że przyklasnęłyście mi, kiedy pisałam niedawno o tym problemie z posiłkami:

„To jest odwieczne pytanie (niestety głównie żeńskiej części) ludzkości, kołacze się ono w głowach ekspedientek i menedżerek, fryzjerek i prawniczek, jak świat długi i szeroki – CO NA OBIAD??? Gdyby ludzie chodzili po ulicach z komiksowymi chmurkami, ujawniającymi ich myśli, idę o zakład, że co druga babka w godzinach popołudniowego szczytu nosiłaby nad głową napis <<CO NA OBIAD???>>. Jeśli widzisz w autobusie zamyśloną kobietę, wiedz, że ona nie o pokoju na bliskim wschodzie rozmyśla, ona rozkminia CO NA OBIAD.”

Nie spodziewałam się, że tak szybko będę miała dla Was sprytne rozwiązanie tego zmartwienia (lepsze niż obiadek z pary dla małego dziecka, bo takie dla całej rodziny). Nie spodziewałam się też, że kiedykolwiek będę polecać gotowe potrawy, ale to jest naprawdę coś świetnego – kiedy zaproponowano mi opisanie „Obiadów rodzinnych” e-condimenta musiałam się dobrze wczytać w ideę i składy, sama nie używam nigdy gotowych mixów, fixów czy dań instant, przede wszystkim ze względu na ich paskudny, chemiczny skład.

Pakiet „Obiady rodzinne” to coś zupełnie innego – zestaw 25 produktów e-condimenta (mieszanki kasz, mixy ryżu, przyprawy, mieszanki do wypieków), 7 przepisów na obiady dla 4-osobowej rodziny oraz lista zakupów świeżych składników (mięso, warzywa, itp.). Zaproponowane przepisy pozwalają przygotować pyszne i zdrowe obiady dla całej, 4-osobowej rodziny w zaledwie 30 minut. Na każdy posiłek dla jednej osoby wydasz średnio 10 zł.  W menu uwzględniono ogólnodostępne świeże składniki oraz w 100% naturalne produkty e-condimenta.  Brak tu niezdrowych dodatków, takich jak konserwanty, wzmacniacze smaku, sztuczne barwniki, syrop glukozowy i glukozowo-fruktozowy, sztuczne substancje słodzące, czy aromaty syntetyczne. W menu znajdziecie naprawdę fajne, pełnowartościowe i sycące dania takie jak zapiekanka z kaszy gryczanej, dorsz z frytkami z warzyw, daal z soczewicy czy pełnoziarniste naleśniki z kurczakiem, kukurydzą i czarną fasolą.

U nas na pierwszy ogień poszło risotto i szaszłyki – ich smak i łatwość przygotowania przełamały mój początkowy sceptycyzm. Przede wszystkim zwracają uwagę świetnie skomponowane mieszanki przypraw, to są nasze smaki – głębokie, wyraziste, niektóre lekko pikantne, ziołowe i intensywne. Po przygotowaniu posiłków z jadłospisu, zostaje jeszcze sporo tych przypraw i ja teraz chętnie używam ich do codziennego gotowania. No a opcja z gotowym jadłospisem i listą zakupów – jak dla mnie genialna!

3

2

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

4

Risotto pomidorowe z cukinią

(wychodzi z tego ogromna, obiadowa porcja, założę się, że większości zostanie jeszcze trochę na kolejny dzień do pracy, jeśli dwie z czterech jedzących osób to dzieci lub jeśli przyrządza się je jako dodatek do mięsa, zmniejszyłabym ilość składników o połowę)

Składniki:

  • 3 małe cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 małe cukinie
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 opakowania Risotto z pomidorem e-condimenta (125 g każde, to pyszna mieszanka ryżu arborio z pomidorem i świetnym zestawem ziół i przypraw, naprawdę dobrze skomponowanym)
  • 75 ml białego wina (nie miałam, pominęłam, dodałam ciut więcej wody)
  • 900 ml wody
  • 2 czubate łyżki Dietetty e-condimenta (to taka uniwersalna przyprawa, fajnie podkreśla smak)
  • 30 g parmezanu (użyłam grana padano)
  • 2 płaskie łyżki masła
  • 2 garście rukoli

Przygotowanie:

  • cebulę i czosnek obierz i posiekaj drobno, cukinię pokrój w drobną kostkę
  • czosnek z cebulką zeszklij na rozgrzanej oliwie, dodaj risotto z pomidorem, podpraż, wymieszaj i wlej białe wino (lub troszkę wody)
  • z wody z Diettetą przygotuj bulion (dodaj przyprawę do wody, wymieszaj)
  • gdy płyn odparuje, wlej  1/3 bulionu, gotuj na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, gdy odparuje, wlej kolejną porcję płynu
  • gdy 2/3 bulionu już odparuje, dodaj pozostałą część wraz cukinią
  • kiedy ryż wchłonie wodę, będzie już miękki i kleisty, dodaj masło, parmezan, wymieszaj wszystko do kremowej konsystencji
  • przed podaniem posyp rukolą (użyłam zielonej pietruszki)

Szaszłyki hiszpańskie (warzywno – drobiowe)

Składniki:

  • 500 g fileta z kurczaka
  • 3 małe cukinie
  • 3 czerwone papryki
  • 4 małe cebule
  • 3 łyżki Mixu przpraw do mięs e-condimenta
  • 3 łyżki Hiszpańskiego mixu przypraw do warzyw (naprawdę bardzo fajnie wyważone, wyraziste mieszanki, używam ich do codziennego gotowania, pasują do wielu dań)
  • 4 łyżki oliwy
  • 500 g jogurtu naturalnego
  • 2 opakowania Dipu czosnkowego
  • 2 garście świeżej mięty

Przygotowanie:

  • kurczaka, cukinię i paprykę pokrój w sporą kostkę, cebulę obierz i przekrój na ćwiartki
  • mięso posyp i obtocz w mixie do mięs, warzywa oprósz przyprawą do warzyw
  • wszystkie składniki skrop równomiernie oliwą
  • nakładaj naprzemiennie na patyczki kawałki kurczaka i warzyw, usmaż na patelni grillowej lub na grillu (ja podsmażyłam na patelni grillowej – suchej, wystarczy oliwa z szaszłyków, a następnie wszystkie szaszłyki włożyłam jeszcze na 10 minut do piekarnika, aby mięso doszło)
  • z jogurtu i przyprawy przygotuj dip, dopraw go posiekaną miętą

 

Na stronie e-condimenta.eu znajdziecie mnóstwo innych, fajnych, zdrowych przepisów, głównie na dania obiadowe. Piękne zdjęcia!

Wpis powstał we współpracy z marką e-condimenta.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

39 Komentarze

  • Odpowiedz Gosia 12 lipca 2016 at 20:47

    Sprytne rozwiązanie :-)

  • Odpowiedz Maga 12 lipca 2016 at 21:52

    Naprawdę? Risotto z pomidorem e-condimenta – SKŁADNIKI:
    ryż arborio – 90%, pomidor – 4%, sól o obniżonej zawartości sodu (sodowo-potasowa), cebula, por, bazylia, oregano, kolendra, kurkuma, kmin rzymski, pieprz, kozieradka, chili, kardamon, czosnek, natka pietruszki.
    Cena za 125 g – 6,69
    Ryż arborio kosztuje 4,50 (400 g). Pomidor – no nie wiem, taka ilość, jak w tym risotto – może 2 zł. Koszt przypraw pominę, bo to pewnie jakieś grosze.
    Jednym słowem ta cała e-condimenta wygląda na szukanie naiwnych.

    • Odpowiedz Nati 12 lipca 2016 at 22:31

      To nie jest produkt dla tych którzy potrafią gotować mieszać przyprawy i maja na to czas bo lubią albo tracą na to czas bo nie umieją inaczej ale im to nie przeszkadza bo wola swoje. Takie rozwiązanie jest dla tych którzy nie chcą się głowic nad planem obiadów badz nie mają na to czasu a czasem najlepsze mu organizatorowi zdarzy się przez cały tydzień albo i dwa nie mieć czasu żeby zaplanować obiady. A nawet można byc najlepszym organizatorem to nie znaczy ze jest się równie otwartym na nowe smaki czy formy podania. Jeśli rzeczywiście nie ma tam jakichś dziwnych dodatków to może fajnie ze coś takiego się pojawia na rynku, pewnie ma mniej wartości niż danie zrobione ze świeżych warzyw no ale przy obecnym poziomie chemii spożywanej w rzeczach gdzie się jej nawet nie spodziewamy to już różnicy nie zrobi.

      PS. Ja planuje obiady od dawna, ułatwia mi to życie, oszczędza czas popołudniami bo cześć przygotowanych rzeczy zwyczajnie może lub wekuje, kupuje dobre mieso czy wazywa jednorazowo w wiekszej ilosci, w razie potrzeby dokupuje tylko swieze dodatki i przez to nie stoję nad garami. Fakt kosztuje mnie to jedna sobotę gotowania ale czym jest jedną sobota w porównaniu do całego miesiąca wymyślania, planowania, kupowania i tracenia czasu.

      • Odpowiedz Maga 13 lipca 2016 at 08:18

        Ten plan posiłków to, owszem, nawet fajna sprawa, ale inspiracji można poszukać również na blogach kulinarnych, których nie brakuje albo w książkach kucharskich.
        Ja miałam na myśli raczej produkty. Zauważ, że to jednak nie są gotowe dania. Głównie są to mieszanki przypraw i składników suchych (ryż, kasze), które kosztują chore pieniądze. Resztę i tak musisz kupić sama. I przyrządzić potem też.

        • Odpowiedz Nati 13 lipca 2016 at 10:54

          Mysle ze te osoby ktore to kupia nie mysla takimi kategoriami :) chca miec gotowe rozwiazanie bez wymyslania nawet jesli i tak musza zrobic zakupy. Wiele osob zwyczajnie nie potrafi laczyc przypraw i dlatego wybieraja takie rozwiazania ( wiele tego typu rzeczy opiera sie czesto tylko na mieszance przypraw a reszte i tak trzeba zrobic, sprzedawany jest po prostu pomysl i juz). Inny fenomen dla mnie to placki ziemniaczane z paczki znanego producenta, zadna filozofia zrobic placki ziemniaczane po prostu z ziemniakow a jednak mnostwo ludzi kupuje te z paczki i znam nawet takich ktorzy potrafia gotowac a i tak pozwalaja sobie na tego typu udogodnienie :)

          • Maga 13 lipca 2016 at 11:16

            Ale to nie jest gotowe rozwiązanie. Nie widzicie tego? Już bardziej gotowe jest kupienie gołąbków czy pulpetów w słoiku. To naprawdę jest szukanie naiwnych i wyciąganie kasy za nic. Produkt, który w 90% składa się z ryżu kosztuje ponad 4 razy tyle co ryż.
            Kosztuje jak zboże, a nic tak naprawdę nie daje. Nie jest to z całą pewnością rozwiązanie dla osób, które nie lubią gotować, bo tu gotować trzeba.
            Jak ktoś nie potrafi łączyć przypraw to może kupić mieszankę do kurczaka, gyrosa, czy jeszcze inną (niekoniecznie z glutaminianem sodu i inną chemią – da się znaleźć bez) – za 2 złote góra.

    • Odpowiedz Maga 13 lipca 2016 at 10:48

      Eee, no bez przesady z tym rujnowaniem zdrowia. Jak piszą, że kurkuma, to chyba raczej jest to kurkuma. Przecież jak kupujesz kurkumę kotanyi albo inny knorr to też nie możesz mieć pewności co tam sypią do tej torebki.
      Ale to wyciąganie kasy to zgoda.

      • Odpowiedz Helenka 13 lipca 2016 at 15:08

        kupuję kurkumę na wagę w sklepie z przyprawami, zauważam różnicę pomiędzy taką kurkumą a tą pakowaną w torebkach wymienionych firm, ale każdy robi według siebie

        • Odpowiedz Maga 14 lipca 2016 at 09:06

          Nawet wtedy pewna doza zaufania jest potrzebna. Pewność możesz mieć, jeśli sama sobie tę kurkumę wyhodujesz.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 13 lipca 2016 at 13:36

      Maga, strasznie upraszczasz, niepotrzebnie atakujesz, kreując wrażenie jakiegoś naciągactwa. Skład jest opisany, każdy wie, za co płaci i to jest indywidualna decyzja, czy ktoś się zdecyduje na taki zakup. Ja nie wychwalam tych produktów jako najtańsze, tylko polecam cały system Obiadów Rodzinnych osobom zabieganym, którym brakuje pomysłów na posiłki – koszt takiego ryżu to więc nie suma produktów, ale w zestawie płacisz za ten koncept właśnie, że ktoś pomyślał za Ciebie, przyprawił, opisał, podał przepisy i listę zakupów.

      • Odpowiedz Nati 13 lipca 2016 at 14:53

        No wiec wlasnie, tutaj sprzedaje sie system, plan plus przyprawy. Kazdego indywidualna sprawa czy chce za niego placic a nawet przeplacic i czy ulatwi mu to zycie czy nie. Ja akurat bym tego nie kupila bo w miare sobie radze i z wymyslaniem i z gotowaniem nawet jesli zdarza mi si sie tydzien bezplanu to udaje mi sie go przetrwac. Koncepcyjnie pomysl w porzadku, kwestia kosztow to juz indywidualna sprawa.

        • Odpowiedz TypowaRodzina 13 lipca 2016 at 15:10

          Coś tu ostatnio hejterow duzo… założę się że te osoby komentujace same często używają gotowych pomysłów, ale jak robi ro trochę popularniejszy bloger to już trzeba go zrównać zz ziemią.. tam samo ostatnio złapałam się za głowę pod wpisem Marleny z makoweczek o rowerach, tylu hejterow jeszcze nie widziałam. Nie wiem skąd ww ludziach tyle jadu… ja uważam sie zza bardzo dobrze zorganizowaną osobę, ale jak mogę coś sobie uprościć to to robię, tak robia inteligentni ludzie. Np polecam serię zup Sys, mają też w ofercie placki ziemniaczane z suszonymi pomidorami i szpinakiem i owszem potrafię zrobić placki, ale czasami noe chce mi.się trzec tyle ziemniakow i co, mnie też teraz ktoś zlinczuje?? Albo często kupuje ich kasze i ryze z liofilizowanymi warzywami, zalewam wodą i już mam dodatek do jakiegoś kawałka mięsa a składy mają super. :)

          • Nati 13 lipca 2016 at 19:27

            Nie wiem, wpadam raz na jakis czas. Jesli o mnie chodzi patrze na ten produkt z pewnej odleglosci, sama nie mam potrzeby z niego korzystac ale wiem ze sa ludzie ktorym cos takiego ulatwiloby zycie. Co kto lubi i potrzebuje po prostu.

            P.S. Polka.dot nie wiem czy to moj telefon nie kest dostosowany czy strona bo wyswietla mi pol strony jesli chodzi o odpowiedzi do komentarzy. Dlatego jeden swoj dodalam pod Twoim mimo ze mial bypod wczesniejsza wypowiedzia 😉

          • Maga 14 lipca 2016 at 09:04

            Krytyka to jeszcze nie jest hejt, który oznacza „mowę nienawiści”. Nikogo nie zrównałam z ziemią ani nie zmieszałam z błotem i wypraszam sobie takie insynuacje. Posądzanie mnie o to również mogłabym nazwać „hejtem”.
            Nie podoba mis się ten koncept i tyle – dla mnie to nadal wyciąganie kasy i obraz tego, jak dzisiaj ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć i radzić sobie z najprostszymi rzeczami – chyba mam prawo mieć i wyrazić swoje zdanie. Zawsze Polka może usunąć mój komentarz i publikować tyle te w stylu „Super”, „O, jak fajnie”, „Wspaniały pomysł” itp.

          • TypowaRodzina 14 lipca 2016 at 12:20

            Maga spokojnie, spuść trochę powietrza. Nie celowalam w Cb konkretnie. :) a jakby były same komentarze chwalące to by nie było wiarygodnie no i z dyskusji nici :) tak jak napisałaś swoje zdanie tak inni mają prawo mieć inne, każdy rohi tak na ile go stać, albo na ile ma wiedzę i umiejętności. Wszystko jest dla ludzi a skoro taka firma istnieje to znaczy, że ktoś to kupuje i z tego korzysta. :)

  • Odpowiedz Ania 12 lipca 2016 at 22:09

    Mozna poznac firme talerzy oraz tego miętowego duzego?

    • Odpowiedz Maga 13 lipca 2016 at 09:17

      Ikea, a ten miętowy to Rice

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 13 lipca 2016 at 13:37

        dokładnie, dzięki 😉

  • Odpowiedz TypowaRodzina 13 lipca 2016 at 09:03

    Och tak co naa obiad to u nas odwieczny prroblem Najczęściej w weekend bo wtedy planuję obiad naa cały tydzień z tym, że u nas raczej nie powtarza się nic nawet dwa razy w miesiącu. Po prostu przed większymi zakupami robię z mężem listę co jemy w tym tyg a później dzień przed pytam go co z tejj listy chce jutro zjeść :) akurat dzisiaj.jemy bardzo podobne szaszłyki plus tabule zz kaszy bulgur. :) słyszałam już i tej firmie muszę sie przyjrzeć i zobaczyć jak wygląda sprawa z alergiami pokarmowymi bo u nas kilka znaczących niestety jest. Ale risotto spróbuje sama zrobić na peenoe. Przyprawy.wszystkie mamy najwyżej proporcje będą inne :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 13 lipca 2016 at 13:38

      Super organizacja, podziwiam i zazdroszczę 😉

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 13 lipca 2016 at 09:41

    Ja codziennie mam taką chmurę na głową :)))

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 13 lipca 2016 at 13:38

      haha, ja często też 😉

  • Odpowiedz salusiowo.blogspot.com 13 lipca 2016 at 10:27

    U ciebie jak zawsze pysznie!!!!

  • Odpowiedz Anka z Whitestoku 13 lipca 2016 at 17:43

    Spoko. Fajnie, ze podają dokładnie czego ile dany posiłek ma. U mnie z taką wiedzą słabo. A zbieram się do zmiany naszej kuchni na najlepszą i zdrowszą. Kolejne źródło inspiracji. Dzięki:)

  • Odpowiedz bibi 14 lipca 2016 at 07:36

    Powiem tak – pomysl spoko, jak dla mnie drogo, ale UWAGA DO TYCH CO NARZEKAJA NA CENE!! – ugotowalam wczoraj ten obiad BEZ dodatkow polecanych tutaj. Macie wybor. Mozna to potraktowac jak inspiracje, ba nawet wejsc na szczegoly mieszanki przypraw, sprawdzić sklad i zrobic podobna. Jak kogos stac i ma ochote, niech sobie to zakupi – a jak nie, to to ma co narzekac, tylko do garow i gotowac danie moze nie identyczne a podobne. Jak wspominalam, dla mnie to za drogie, ale kolezanka ktora kazdej zlotowki liczyc nie musi jest zachwycona i chyba nawet juz zrobila zakupy. Ten wpis, to nie nakaz zakupu – troche wiecej luzu poprosze…

  • Odpowiedz ewa 14 lipca 2016 at 09:38

    Kolejny raz pokazywane są tu kurczaki jako przykład zdrowego jedzenia. (Kiedyś, w pogardliwej notce o grillu, kurczak z grilla stanowił dobrą alternatywę dla januszowych nawyków żywieniowych.) Otóż warto wiedzieć i powtarzać, że kurczak JEST NAJMNIEJ ZDROWYM mięsem. Chyba, że jesz tylko zagrodowe, ale tu też byłabym ostrożna, czy informacja jest zgodna ze stanem faktycznym.
    Fajnie gotujesz Polko, kolorowo, ładnie i z mnóstwem zielonego, ale na zdrowie by wyszło Twojej rodzinie i naśladowczyniom, gdybyś zamiast kuraka użyła na przykład indyka.
    Pozdro :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 14 lipca 2016 at 13:55

      Masz rację, choć indyk nie zawsze dostępny i nie do wszystkiego pasuje. Sama często piekę podudzia indycze, ale do takich szybkich dań jednak najłatwiej kupić pierś z kurczaka. Zazwyczaj jednak robię to z pewną dozą niezadowolenia z siebie, że nie udało mi się dostać lepszego mięsa 😉

  • Odpowiedz magda 14 lipca 2016 at 14:02

    Bardzo zmienił się ten blog. Pamiętam jak wzruszałam się kiedyś przy wpisach, kiedy indziej śmiałam, podglądałam pomysły (lody wszystkie przerobiłam w zeszłe lato). Przeczytałam od deski do deski. Wpis o wojnie trzyma mnie do dziś. Dziś to zarabianie pieniędzy, bo tak trzeba nazwać „wpisy przy współpracy z …” Może to znak czasu? Mnie jednak żal tego dawnego ducha Agnieszki, który gdzieś uleciał…

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 14 lipca 2016 at 16:09

      Magda, wybacz, jeśli na Ciebie padło, ale jesteś głosem, który przelewa szalę goryczy…żal Ci dawnego ducha? Naprawdę nie dostrzegasz tych 8-9 na 12-14 wpisów miesięcznie, których nikt nie sponsoruje??? Dlaczego tak czepiacie się tego, że 3-4 w miesiącu ktoś mi płaci za publikację? Nie zdajesz sobie sprawy, że ja oprócz ducha mam też ciało? Dzieci, dom, rachunki do opłacenia? Mamy się żywić dobrą energią, płynącą od czytelników czy jak to sobie wyobrażacie? Zdajesz sobie sprawę, ile godzin muszę poświęcić, żebyś mogła się wzruszać, śmiać, czerpać z przepisów i sycić wzrok zdjęciami? To są godziny gotowania, aranżowania, sprzątania kuchni, robienia zdjęć, obróbki, pisania, za które nikt mi nie płaci. Sorry, ale nie stać mnie na to, żebym mogła pisać czysto charytatywnie, dziwię się, że wciąż zdarzają się takie komentarze – czy Wy nie pracujecie? Nie macie wydatków, potrzeb? Dlaczego uważacie, że ja nie powinnam zarabiać, mimo, że pracuję nad tymi treściami po kilka godzin dziennie, wieczorami, w nocy, w weekendy?

      Dlaczego piszesz mi, że mój duch uleciał i blog zmienia się na niekorzyść akurat pod tym jednym przepisem, w którym pewna firma zaproponowała mi ulokowanie swoich produktów, a nie dostrzegasz 170 innych postów z przepisami, za które nikt mi nie zapłacił?! Na blogu jest – poza tym daniem – jeszcze 38 innych pomysłów na obiady, które zrealizowałam bez sponsora. I nie rok czy dwa temu, ale i w ubiegłym miesiącu, w maju, kwietniu. Są i lody, są moje przemyślenia, są posty z intencją rozbawienia.

      Ja przepraszam, ale mi się najzwyczajniej odechciewa tego wszystkiego, jak czytam takie słowa. Tak Cię to boli, że ja z tych kilku publikacji uzbieram na kredyt i opłaty? Sądzisz, że mogłabym to robić, mając pracę na etat? Parę miesięcy temu postawiłam sprawę jasno, byłam wobec wszystkich czytelników szczera: http://mrspolka-dot.com/nowy-rozdzial/

      Od listopada blog to moje jedyne źródło utrzymania i nie rozumiem, dlaczego fakt otrzymywania wynagrodzenia równa się „utrata ducha”. Dziennikarze, pisarze i poeci też dostają pieniądze za swoją twórczość – a może takich już nie czytasz, bo sprzedajni? Czy blog to powinno być powołanie? Praca społeczna? Nawet księża biorą za swoją „posługę” kasę. A lekarze, pielęgniarki? Może i oni powinni udowadniać swoje zaangażowanie nie pobierając wynagrodzenia?

      Dziewczyny – i kieruję te słowa do wszystkich autorów podobnych komentarzy – nie lubię stawiać sprawy w ten sposób, ale naprawdę nie musicie tu wchodzić. Przykre jest to niezrozumienie i jeśli chcecie sprawić, żebym dała sobie spokój, to jesteście na najlepszej drodze. Blogowanie to nie jest taka zajebista kasa, żeby się dla niej narażać na wiecznie narzekania, serio. A że staram się trzymać poziom i pozostać wierna swoim poglądom i gustowi, to nie wszystkie z tych niewielu propozycji przyjmuję. Bo nie zdecydowałam się na zachęcanie Was do kupowania obligacji skarbowych za 500+ i na parę innych rzeczy też.

      Kolejne komentarze w tym stylu pod postami sponsorowanymi będą kasowane, nie zamierzam się w kółko tłumaczyć z tego, że zarabiam na swojej pracy.

      • Odpowiedz ANIA 15 lipca 2016 at 09:21

        Polko,

        Uwielbiam Cię za Twoje poczucie humoru, za Twoje mega zdjęcia, za wnętrza jakie nam pokazujesz, za inspiracje. Ale także za Twoją rozbrajająca szczerość, która między innymi przejawiła się tym wpisem powyżej. Tak trzymaj dziewczyno i nie przejmuj się złośliwymi bądź wynikającymi z zazdrości komentarzami. Uściski.

      • Odpowiedz kate 15 lipca 2016 at 09:35

        Polko masz rację z tym co piszesz ale wydaje mi się, że Twoim czytelniczkom chodzi o to, że zdobyłaś tylu czytelników bloga kiedy jeszcze nic nie reklamowałaś – pewnie za to Cię lubiły. Jak byś reklamowała od początku to nikt pewnie by się czepiał ale wiadomo, że bez licznych czytelniczek (które zdobyłaś naturalnością) nie mogłabyś tego robić więc to im wszystko zawdzięczasz. Nic dziwnego, że teraz czują się oczukane bo kiedyś blog wyglądał inaczej. A piszesz, że to normalne, że zarabiasz blogowaniem a jednak nie do końca bo kiedyś blogowanie było czysto hobbystyczne, dopiero z czasem jak marketingowcy kapneli się, że może to być żywa reklama zaczęło się zarabianie… Ale ciężko to porównać do należego wynagrodzenia za pracę lekarza.

        • Odpowiedz bibi 15 lipca 2016 at 10:28

          Czy blog to praca czy nie, ile ludzi tyle opinii. Ale niech kazdy z nas sie zastanowi ile czasu poswieca blogowi Agnieszki – ja z reka na sercu powiem – 10 min co 2 dni, tyle czasu wystarczy, by przeczytac nowy wpis, poogladac zdjecia, a awet dorzucic komentarz. A teraz zastanowcie sie ile czasu zajmuje stworzenie tego, co my przwujamyw 10 min? Rozumiem, ze gdy Agnieszka pokazuje jakies fajne dodatki, kocyki, kometyki z danego sklepu to pojawia sie mysle „kurde, mam dac za pieluszke do wody 60 zl, kogo na to stac, a ona ma to za darmo, to latwo jej reklamowac” ale to „za darmo” tez ma swoja cene.

        • Odpowiedz Paula 20 lipca 2016 at 14:47

          KATE „bez licznych czytelniczek (które zdobyłaś naturalnością) nie mogłabyś tego robić więc to im wszystko zawdzięczasz.”
          Naprawdę? A myślałam, że zawdzięcza to wszystko swojej ciężkiej pracy, zmysłowi estetycznemu, zamiłowaniu do pokazywania pięknych rzeczy, opisywaniu życia codziennego i tych mniej codziennych sytuacji, poczuciu humoru i świetnemu stylowi pisania.
          W jaki sposób jest to zasługa czytelniczek? Czy Ty albo ktoś inny wchodzi tu tylko po to, żeby dać Polce zarobić? Czy czytając tekst, śmiejąc się i wzruszając, oglądając piękne zdjęcia robisz to z przymusu? Nie, masz z tego korzyść – bo korzyścią jest rozrywka, przemyślenia i pomysły, które przez te kilka chwil zdobywasz. Polka ma z tego korzyść – bo może dzięki tym paru sponsorowanym wpisom miesięcznie, poświęcić się zawodowo tylko blogowi. A z Twojego komentarza przebija trochę myśl, że Polka powinna za to nie dość, że czytelniczkom dziękować, to jeszcze dostosować się do każdych ich zachcianek, bo przecież dzięki nim ma co do garnka włożyć.
          Wybacz, ale wydaje mi się, że pracza twórcza na takiej zasadzie nie działa.

          • Polka Dot
            Polka Dot 20 lipca 2016 at 15:32

            Paula, ja Ciebie I love you normalnie, czyli jednak ktoś tu mnie rozumie :)

      • Odpowiedz Aga i drużyna 15 lipca 2016 at 11:50

        Brawo Polko! Kasuj takie komentarze i nie tłumacz się. Robiłaś już to dostatecznie wiele razy. Uważne czytelniczki (te co czytają „od deski do deski”) już to wiedzą.

      • Odpowiedz Lorka 25 lipca 2016 at 23:15

        Brawo! ja tylko powiem,ze gdybym miała firmę i chciała coś zareklamować, to waliłabym drzwiami i oknami do CIebie kochana. żadna blogerka nie potrafi w tak subtelny, zabawny i nienahalny sposób reklamować produkty.. serio! moim skromnym zdaniem robisz to genialnie.. i czytam wpisy niesponsorowane i te sponsorowane.. bo sa po prostu swietne. odpoczywam tutaj.. cieszę oko, wzruszam , smieję.. podziwiam… choc mam inne podejscie do wielu spraw. po prostu no nie da się nie lubic Polki:) nawet srednio inteligentny czlowiek rozumie, że to Twoja praca, nie ukrywalas tego, poinformowalas o tym czytelników przecież.. az dziwne ,ze po taki czasie musisz się jeszcze z tego tlumaczyć.

      • Odpowiedz Agn 26 sierpnia 2016 at 19:37

        Witaj!
        Trafiłam tu bo…. szukam pomysłu na jutrzejszy obiad. Przeczytałam (jak się okazało sponsorowany artykuł) z lekkim przymrużeniem oka. Dziwi mnie czasem ze ktoś kupuje takie rzeczy i tak dalej i tak dalej… mniejsza o to.
        Lubię czytać komentarze -chyba w celu sprawdzenia czy moja opinia jest statystycznie w większości czy może nie. Jasny gwint! Ale Ty się pięknie obroniłaś. Ja na przykład nie zdawalam sobie sprawy z tego ile czasu poświeca się na blogowanie. Serio. Ja myślałam, że to z pół godziny raz na czas i loozik.
        Pozdrawiam Cię serdecznie.
        Agnieszka :)

  • Odpowiedz Ania 15 lipca 2016 at 19:23

    Jeśli chodzi o stałe cotygodniowe pozycje obiadowe używam takich chociaż może bardziej zmodyfikowanych. Np. poniedziałki to dzień zup, środa – makaronu, piątek – ryby jako głównych składników, a co do tego dodam to zależy co akurat jest w domu. Takie rozwiazanie też ułatwia walkę z obiadowymi zagwostkami 😉

  • Odpowiedz Olga 13 grudnia 2016 at 10:32

    Ja jednak wole sama cos ugotowac. U nas dodatkowym problemem jest to, ze corka jest alergikiem i nie jego wszystkiego co my. Maz wpadl na swietny pomysl i kupil parowar z morphy richards i dzieki temu robie dwa obiady jednoczesnie, nikt nie musi czekac :)

  • Zostaw coś po sobie