12
Dzieciaki, Przepisy, Róźne różności

brudny interes

Ścierkę ostatnio trzymam częściej niż męża za rękę. Mop to mój najlepszy przyjaciel. Nigdy w życiu nie jeździłam tyle na szmacie, co ostatnio. Serio, to mój ulubiony sport od pewnego czasu. Czy stałam się bardziej pedantyczna? Bynajmniej. W jadalni po prostu zasiadł gość, który w nosie ma wszelkie normy i konwenanse. Żarcie fruwa nam po kuchni jak w durnej komedii. Próba trafienia jej do ust łyżeczką bez napotkania na wierzgające rączki przypomina komputerową grę zręcznościową, w której musisz uniknąć kół zębatych. Grywalizacja posiłków to także celowanie w otwór gębowy skaczącego w krzesełku niemowlaka oraz sztuka uników – tak, by przechodzić cały dzień w tym samym ubraniu i nie wyglądać jak obraz Jacksona Pollocka.

Rozszerzanie diety początkowo wydawało mi się początkiem fascynującej przygody – to wzruszające, że moje dziecko jest już takie duże! O, jak wcina marcheweczkę – uroczo! A jak się słodko kwasi po pierwszym jabłuszku, no boki zrywać. Ale pięknie zjadła pierwszą kaszkę, ach! Bardzo szybko te wzruszenia ustąpiły miejsca rozpaczy – mniej więcej w momencie, gdy Hanutek zaczął pakować sobie łapki do buzi, by później rozsmarowywać swoje posiłki na ciele. Rozsmarowuje precyzyjnie – od czubka głowy aż po słodkie, małe paluszki. Wydaje z siebie dźwięki niczym samochodzik, rozbryzgując kaszki po otoczeniu, pokrywając wszystko w promieniu metra jak najlepszy aerograf. Dużo schyla się i patrzy w dół z pełną paszczą, a wtedy jedzonko kapie jej na kolanka. Do jedzenia już zasiada prawie goła – portki i skarpety na ten czas ściągam, a i tak pralka chodzi non stop. Szoruję dziecko od stóp do głów cztery razy dziennie. Szoruję też krzesełko, stół, podłogę, uwalane mam pół kuchni i łazienki. Rozszerzanie diety to jest jednak brudny interes, cholera.

Czas na wszystko inne mi się nagle skurczył, bo pół dnia mi schodzi na przygotowaniu jedzenia, karmieniu i sprzątaniu. Zaczęłam nawet rozważać podawanie jej pokarmów dożylnie, ale…kurczę, jak jej to smakuje! Stęka i wyrywa się do tych miseczek, otwiera pyszczek jak mały ptaszek, znika wszystko, co jej podam i więcej – rzuca się też na nasze posiłki, żebrząc o okruszki, łyki i gryzy. A wy wiecie, jak to działa, prawda? Matczyne serce rośnie i choć czuję się fatalnie latając z tą szmatą non stop, to muszę przyznać, że misja to wielce satysfakcjonująca. Zobaczyć, jak znika w brzuchu miska zupki – bezcenne. Mój Jackson Pollock najsłodszy!

6

 

3-horz

10-horz

8

9

12

gfjk

16

17

23

19-horz

24-horz

28-horz

mh,j

31

35

34

36

32

37

39

40

W mailach i komentarzach prosiłyście mnie o wpis na temat rozszerzania diety Hani wraz z propozycjami posiłków – oto on! Weźcie proszę pod uwagę, że nie są to żadne oficjalnie zalecenia żywieniowe, a jedynie opis naszych praktyk w tym zakresie.

Dieta Hanki

Ogólne uwagi:

  • generalnie w dużym stopniu nieświadomie stosujemy się do aktualnego schematu żywienia niemowląt – natknęłam się na niego szukając dla Was jakiejś ściągi i okazuje się, że odzwierciedla on większość naszych nawyków
  • bardzo cenię metodę BLW i wiele jej założeń jest mi bliskich, jednak ponad wszystko stawiam zdrowy rozsądek. oznacza to, że zamierzam stosować metodę łączoną – część pokarmów podawać w postaci papki, część do ręki. Na co dzień nie zawsze mam warunki, czas i ochotę na cały ten bajzel z samodzielnym jedzeniem, ale niemal codziennie daję Hani coś do ręki. Przyznaję, że jeszcze się boję, bo czasem się krztusi, nie mogłam też od tego zacząć, bo zaczęłam rozszerzać jej dietę, kiedy jeszcze nie siedziała. Dotychczas próbowałam dawać jej: ugotowaną marchewkę, brokuł, szparagi, ziemniak, chrupki kukurydziane, ryż, banana, rabarbar.
  • Hania jest karmiona piersią, wyłącznie moim mlekiem odżywiała się do 5-go miesiąca. Zauważyłam wtedy jej ciekawość i gotowość do rozszerzenia diety (objawiającą się choćby obecnością dwóch zębów w paszczy).
  • pierwsze porcje jedzenia Hanka dostawała w sposób dość chaotyczny i przypadkowy – nie było ustalonych pór ani harmonogramu, po prostu co 2-3 dni dodawałam jej kolejny składnik.
  • zaczynałyśmy od ugotowanej i zmiksowanej marchewki, kolejne były jabłka i gruszki, później zaczęły się 2-3 składnikowe zupki (marchew + ziemniak + pietruszka, do których z czasem zaczęłam dodawać odrobinę oleju z oliwek lub lnianego oraz/lub żółtko, a następnie mięso i kaszę jaglaną/ryż) i kaszki.
  • po 2-3 tygodniach doszłyśmy w ten sposób do 3 posiłków dziennie w malutkich jeszcze dawkach: przed południem kaszka, wczesnym popołudniem – zupka, w późnym owoce na podwieczorek. Między posiłkami pierś na żądanie.
  • zaczynałam od kremów zmiksowanych na gładko, z czasem używam blendera coraz krócej, pozostawiając coraz większe cząstki warzyw w zupce
  • do picia podaję tylko wodę i własne mleko, żadnych soków (choć wiem, że te przecierowe są spoko, ale jako posiłek, a nie do popijania)
  • mimo, że zgodnie ze schematem w 7 miesiącu można już karmić kaszkami glutenowymi, ja staram się odwlec moment wprowadzania glutenu do diety najbardziej jak się da – sporo jest kontrowersji wokół tego składnika i znów, chcąc zachować złoty środek dam dziecku chleb i ciasteczka, ale poczekam aż jej układ pokarmowy jeszcze dojrzeje
  • staram się przygotowywać jej kaszki i kleiki sama, bo te proszki z paczki są jednak mocno przetworzone, ale znów – to jest jakiś wariant idealny, w praktyce karmię ją także kleikiem błyskawicznym (naturalnym, kaszek smakowych nie daję i nie dam – są słodzone i aromatyzowane) czy płatkami jaglanymi
  • to samo z owocami – sama sporo miksuję i przecieram, ale korzystam też ze słoiczkowych
  • totalnie mnie jednak odrzuca od słoikowych zupek, mam w szafce jakiś jeden rosołek na czarną godzinę czy jakieś nagłe wyjście, ale na co dzień gotuję sama (raz na 2-3 dni)
  • zupki przygotowuję na parze w urządzeniu Beaba Babycook – dokładne przepisy i recenzję tego produktu przedstawię w osobnym poście (powiem tylko, że to szybki i fajny sposób, no i więcej składników odżywczych zostaje w jedzeniu gotowanym na parze)
  • na obiad nie zawsze jest zupa, czasem daję Hani odrobinę naszego jedzenia,  jeśli się do tego nadaje np. rozgnieciony kawałek pieczonego łososia, ziemniak, brokuły lub szparagi, trochę ryżu, marchewki z zupy itp.

Dzienny jadłospis

1. Rano:

  • po przebudzeniu: mleko z piersi
  • po pierwszej drzemce: kleik ryżowy na mleku modyfikowanym z owocami lub płatki jaglane na mleku modyfikowanym z owocami

Kleik ryżowy – błyskawiczny lub domowy: pół torebki ryżu gotuję w 200 ml mleka modyfikowanego, w razie potrzeby, gdy wypije całe mleko, dolewam wody tyle razy ile trzeba, żeby był miękki i kleisty. W połowie gotowania dodaję 1 pokrojone w kostkę jabłko i 1/4 łyżeczki cynamonu, po ugotowaniu blenduję odrobinę (wychodzą dwie porcje, przechowuję w lodówce na kolejny dzień, odgrzewam z odrobiną wody).

Owoce: przecier owocowy ze słoiczka lub starte na szklanej tarce do przecierów jabłko lub/i gruszka, zmiksowane blenderem mango lub banan (zmiksowany blenderem ręcznym albo rozgnieciony widelcem) – osobno lub w dowolnych kombinacjach. Wszystkie owoce (banan też) powinny być dokładnie wyszorowane.

Do popicia: woda – nauka picia z niekapka idzie nam powoli, przy każdym posiłku próbuję podawać ją w ten sposób, a gdy Hanka nie pije, podaję bezpośrednio z kubeczka lub łyżeczką

2. Po południu :

Zupa – propozycje zupek dla 6-7 miesięcznego dziecka (w drugim miesiącu po rozpoczęciu rozszerzania diety)

(2-3 porcje, resztę trzymam na kolejne dni lub mrożę)

Zupka 1

  • kawałek filetu z indyka
  • mrożonka: brokuł, kalafior, marchewka – pół opakowania
  • 2-3 łyżki kaszy jaglanej
  • łyżeczka masła
  • koperek

Zupka 2

  • marchewka
  • dynia (mrożona)
  • pietruszka
  • pół torebki ryżu
  • żółtko
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • zioła do smaku

Zupka 3

  • mięso z kurczaka (najlepiej kawałek udka z wolnego chowu)
  • marchew
  • pietruszka
  • seler
  • pół torebki ryżu
  • ziele angielskie, lubczyk do smaku

Późne popołudnie – podwieczorek:

Propozycje (osobno lub 2 np. jogurt + owoce, owoce + chrupki):

  • owoce – przecier
  • 2-3 chrupki kukurydziane
  • kilka łyżeczek jogurtu naturalnego (bez żelatyny i mleka w proszku)
  • odrobina twarożku naturalnego
  • pudding jaglany – miksuję dokładnie ok. 1/3 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej, 120 ml mleka modyfikowanego i pół banana

Przed snem- kolacja:

(podaję ją w formie stałej, ponieważ Hanka aktualnie odmawia picia mleka modyfikowanego z butelki) + mleko z piersi

  • kaszka czysta (bez owoców) – kleik ryżowy / płatki jaglane

Uwaga!

Kleiki ryżowe i banany zatwardzają, nie podaję ich zatem więcej niż raz dziennie, poza tym kaszki, kleiki, puddingi podaję naprzemiennie, max. 2 dziennie. (np. śniadanie – ryżowa, podwieczorek – pudding jaglany lub śniadanie – płatki jaglane, kolacja – kleik ryżowy)

krzesełko do karmienia – Stokke Tripp Trapp (Aqua Blue)

miseczka i łyżeczka – Beaba

kubek niekapek – Suavinex

śliniak – Elodie Details

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

31 Komentarze

  • Odpowiedz Irena 24 maja 2015 at 21:33

    Super post! My za niecały miesiąc zaczniemy wprowadzać stałe pokarmy więc na pewno skorzystamy z przepisów :) na recenzję Babycook’a czekam i pewnie się pojawi u nas :) Jakie mleko modyfikowane używacie? Kupiłam krzesełko Tripp Trapp z poduszką oraz baby set ale bez pasów. Krzesełko jeszcze czeka bo zaintersowana nim jeszcze nie siedzi i moje pytanie jest takie czy dziecko jak Hania bez pasów nie wypadnie z takiego krzesełka? Można odejść i dziecko będzie bezpiecznie siedziało sobie? Bo u Was chyba nie ma pasów z tego co widzę.
    pozdrawiam :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 maja 2015 at 06:31

      Nie mamy pasów, siedzi stabilnie i nie widzę możliwości, żeby miała wypaść, nie da rady górą się wygramolić

      • Odpowiedz dARIA 26 maja 2015 at 03:10

        My na podobnym etapie;)) Właśnie przymierzam się do uszycia śliniako ubranka z rekawkami oczywiście bo niekoniecznie w tym mokrym kraju da się trzymać dziecko na pół goło… Franul je jak smok nawet 4 x dziennie i moje mleko, butelki nie uznajemy a mleka nie dodajemy do niczego bo od początku i ja jestem na bez krowiej dietce bo miał straszne kolki i bekasy… Lepiej teraz ale ciągle muszę uważać… Mam tu firmę ichnią Cow&Gate i oni mają kaszki smakowe bez dodatku cukru:)) na poratowanie bezcenna gdy brakuje czasu na zrobienie swojej albo coś się omsknęło… Jemy jeszcze zmiksowane płatki owsiane- najczęściej z warzywnowinkao- owocowym deserkiem… Doobre są;) No i wszystko gotujemy na wodzie… do kleju ryżowego używam najczęściej płatków ryżowych (szybkie są:) Pozdrowionka:))

  • Odpowiedz Irena 24 maja 2015 at 21:59

    Jeszcze pytanko, jakie dokładnie kaszki jak nie te smakowe Nestle czy Bobovity? Płatki jaglane gotujesz na mleku modyfikowanym? Pytam, bo moi synowie to niejadki, a chcę żeby moja córka jadła wszystko. Z góry dzięki za odpowiedzi! Pozdrawiam:)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 maja 2015 at 06:32

      Kleik ryżowy błyskawiczny naturalny, bez owoców po prostu – są na półkach z kaszkami. A płatki jaglane na modyfikowanym,m tak.

  • Odpowiedz susannaromana 24 maja 2015 at 22:04

    Bardzo smakowe menu :) Sama bym co nieco podjadła . Hania rośnie w oczach ! Pozdrawiam

  • Odpowiedz monika 24 maja 2015 at 22:04

    Ciekawie mnie ten cynamon u tak małego dziecka, mogę wiedzieć dlaczego Hania go dostaje?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 maja 2015 at 06:29

      Żeby jedzenie miało smak :)

  • Odpowiedz Magda 24 maja 2015 at 22:05

    Dziekuje za wpis. Jestes niesamowita! Pozdrawiam serdecznie. Magda

  • Odpowiedz malaczki 24 maja 2015 at 22:13

    a ten kleik ryżowy mniej więcej ile się gotuje?? i do zupek mniej więcej ile dodajesz wody?? dzięki :*

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 maja 2015 at 06:36

      Kurczę, nie wiem, ten kleik to tak z 15 minut pewnie, trzeba sprawdzać cyz ryż miękki i mieszać cały czas. Z wodą też Ci dokładnie nie odpowie, bo ja gotuję na parze i przed miksowaniem dodaję trochę tej wody z której jest para. No trochę, niedużo, żeby był krem, a nie rzadzizna. Jeśli dodajesz kaszę lub ryż to ciut więcej.

      • Odpowiedz malaczki 25 maja 2015 at 17:00

        Dzięki! My też na parze gotujemy, tylko zawsze mam dylemat czy nie dałam zbyt dużo lub mało mięsa, warzyw, wody itp… dylematy Matki Polki 😛
        i czekam z niecierpliwością na recenzję wózka, bo mam na niego wieeelką chrapkę :)
        btw już byłam przekonana do białego tripp trappa a teraz mam mętlik w głowie!

  • Odpowiedz Karolina 24 maja 2015 at 22:17

    Podoba mi się ten kubek – niekapek (?) od strony wizualnej. Jak się sprawdza? Nie mogę trafić niestety na nic co NIE KAPIE, a jednocześnie moje dziecko nie dostaje wytrzeszczu próbując za niego pić

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 26 maja 2015 at 11:47

      Zaczęła pić nawet wczoraj jakoś tak konkretnie, więc jest dobrze :) no i nie kapie!

  • Odpowiedz aigreetsucre 24 maja 2015 at 22:26

    Nie za dużo tych posiłków?? Trzy dziennie?? Gdzie ona to wszystko mieści?? Choć nie, patrząc na zdjęcia już rozumiem – większość na podłodze, stole i ciele 😀 Chyba niewiele z tego trafia do buzi :) Jakby tak pozbierać, to by było na kolejne dwa posiłki 😉
    I jaka ta Haneczka śliczna! :) I te liski. Niebanalne. Masz oko do takich gadżetów.

  • Odpowiedz Osowiała Sowa 24 maja 2015 at 22:51

    Jesteś niesamowita! Ogromnie dziękuję, już wkrótce wszystkie te informacje i nam się przydadzą :*

  • Odpowiedz Susanna szyje 24 maja 2015 at 23:32

    Tiaa pamiętam początki BLW. Koszmar, który trwa miesiącami: sterty starych gazet zawsze w pogotowiu, gazety rozłożone w promilu 3 metrów od krzesełka w którym zasiada Staś, kilka fartuszków z IKEA na zmianę ale teraz on je zupę i ja jem zupę. Razem jemy śniadania, razem obiady i kolację. Nie jem zimnych posiłków, nie jem w pośpiechu no i zdecydowanie mniej brudu bo Młody panuje nad widelcem, coraz lepiej radzi sobie z płynnymi zupkami typu rosół z makaronem :) Jest to fajne. Powodzenia!

  • Odpowiedz Magda 25 maja 2015 at 10:48

    Jesteśmy na podobnym etapie, łączymy się w trudzie sprzątania. Wszystko pięknie, nie będę sie rozdrabniać. Och, ach, cud, mód i słone orzeszki. Błagam, napisz jeszcze tylko skąd taka tetrówka (??) z pierwszego zdjęcia. Dawno szukam czegoś ładnego „na wyjście” bo zajączkami i miśkami już… pluję 😉 Pozdrawiam!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 maja 2015 at 20:47

      ta pieluszka w gwiazdki jest z Pink No More :)

  • Odpowiedz Marta 25 maja 2015 at 14:30

    Ciekawe czy podzielicie los mojej małej. Do tej pory, bezskutecznie próbuję ją namówić do picia z butelki a ma już 9,5 miesiąca. Czuję, że do podstawówki będę karmiła piersią 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 25 maja 2015 at 20:48

      ups, no mam nadzieję, że nie, bo Hanka już jadła okazjonalnie, gdy gdzieś wychodziłam i nawet ostatnimi czasy wieczorami dostawała butlę, ale coś nam się zepsuła – zwalam to na karb skoku rozwojowego, ewidentnie bardziej potrzebuje piersi ostatnio i robi jakieś gigantyczne postępy w rozwoju :)

  • Odpowiedz Ola oops!! 25 maja 2015 at 22:29

    Ciekawy wpis. Szkoda, ze do nocniczkowania Wam daleko, bo my wlasnie na tym etapie i Przydalaby sie wymiana doswiadczen. Powodzenia!!
    http://olaoops.blogspot.com

  • Odpowiedz Emila 25 maja 2015 at 23:18

    Widząc małe dzieci w filmach/ reklamach plujące obiadami myślałam ze to mocno przerysowane. A teraz mam marcheweczke we własnych włosach i na bluzce 😉 i córka z każdym dniem jest lepsza – pluje dalej i cześciej a ja opracowuje metodę jak manewrować łyżeczka aby szybciej trafiło do gardła. Na razie bezskutecznie….

    Ps: Kiedys rzeczywiście rekomendowano podawanie glutenu po ukończeniu roku, ale badania dowiodły, i takie sa rekomendacje Instytutu Matki i Dziecka, zeby zacząć podawać gluten (np. Kasza manna) już po 17 tyg. Zapobiega to wystąpieniu celiakii.

  • Odpowiedz Doris 26 maja 2015 at 23:46

    Jak ja Ci dziekuje za ten wpis!
    Normalny taki, bez fanatyzmu odnosnie BLW godnego lepszej sprawy. Czyli i ze mna wszystko ok. Menu super – mam sciage, bo moja cora miesiac od Hanuli mlodsza. A dlugo Wam zeszlo z nauka picia z niekapka? Moja Mala cos zupelnie nie moze zakumac…
    Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Aga 28 maja 2015 at 09:49

    O jak fajnie będę miała ściągę za parę miesięcy bo już raptem po 4 latach zapomniałam czym to się je 😉

  • Odpowiedz sferka 28 maja 2015 at 13:20

    Jako mama kapryśnego alergika zazdroszczę! Boję się myśleć o tym momencie za drugim razem, chociaż wiem, że dzieci sa niepodobne do siebie. I tego się trzeba trzymać!

  • Odpowiedz Justyna 6 czerwca 2015 at 00:44

    A ile razy dziennie karmisz piersią i ja kczesto w nocy? Moj syn totalnie antybutelkowy :(

  • Odpowiedz Justyna 8 czerwca 2015 at 00:11

    Czy to pierwszy kubek Hanki? Ma miekki ustnik? Jak idzie nauka picia z niekapka?

  • Odpowiedz Alita 29 czerwca 2015 at 12:09

    Czy pojawiło się coś nowego w jadłospisie Hani? Podajecie już truskawki? Byłam wdzięczna za lekkie odświeżenie jadłospisu :-) Pozdrawiamy!

  • Odpowiedz Kinga Wójcik 21 lipca 2015 at 23:25

    Nas też niedługo to czeka bo córcia patrzy na jedzenie jak starszy na cukierki :) A ja po 3 latach totalnie zapomniałam już co się takiemu maleństwu daje do jedzenia.

  • Odpowiedz Edyta 20 sierpnia 2015 at 08:32

    ….a czy można prosić o jadłospis Hanki na dzień dzisiejszy? Jak ewoluował? 😉

  • Zostaw coś po sobie