142-tile
Bez kategorii, Jak żyć

2016, czas start

Wszystko, co mogło pójść źle, poszło. Kiedy w sylwestrowe południe kolega małżonek podniósł swe połamane ciało z wyra, rozchodził się nieco i stwierdził, że może jednak da radę pójść na imprezę, byłam w czarnej dupie. Od poprzedniego dnia przekonana, że czeka nas Sylwester z Jedynką, zaprzestałam przygotowań. Gdy je wznowiłam, cały wszechświat zdawał się mówić, żebym przestała kombinować. Jakkolwiek nie planowałam imprezy w bikini, moja wewnętrzna pedantka zabrała się za ogarnianie wszystkiego, co zapuszczone, by szybko stwierdzić, że moja sylwestrowa depilacja woskiem zakończy się w połowie pierwszej łydki – wosk wyszedł, podobnie jak dezodorant i rajstopy (znowu!). Połamany kolega był cokolwiek mało przydatnym partnerem w ogarnianiu domu, dzieci i obiadu, ja dodatkowo w szczycie peemesowej odrazy do samej siebie, czułam się więc jak najgorszy kocmouch, drugi dzień w dresie, bez makijażu, biegająca między Hanką, a kuchnią, Zośką a praniem, do tego jeszcze ta do połowy wydepilowana łydka i pacha o zapachu mężczyzny (błagam, powiedzcie, że nie tylko ja to robię, kiedy niespodziewanie kończy mi się się dezodorant!). Mimo wszystko decyzja zapadła – idziemy. Zośka i Polkowski dobrzeją, impreza opłacona, nie robimy siary, ubieramy dzieci i wywozimy do babci. I tu kolejny zonk – podczas ubierania ujawniła się gorączka Hanki! Wprawdzie żadna kosmiczna, a i młoda była całkiem na chodzie, ale jednak – cała akcja znowu zawisła na włosku. Mimo że Hanula u baby miała się dobrze i sytuacja zdawała się opanowana, każda matka zrozumie, jak bardzo mieszane były moje uczucia, kiedy wbrew wszystkim przeciwnościom, robiłam sobie oko i sączyłam pierwszego drinka. Mój wewnętrzny doctor Jeckyll krzyczał – zostań! Wszyscy są chorzy, a ty wyglądasz jak gówno, masz półtorej owłosionej nogi i pachniesz mężczyzną! Mr. Hyde natomiast podszeptywał, jak skończy się picie alkoholu przed telewizorem, podpowiadał, jak długie i szerokie będą potoki łez, które, jako że w szczycie pms-a, wyleję z powodu niewykorzystanej szansy na wyjście z domu, ile ja znaczeń temu dopowiem i jak będę się pławić we własnym nieszczęściu, oglądając wijącą się na scenie Beatę Kozidrak. Podjęliśmy nawet desperacką próbę dokupienia w ostatniej chwili brakujących akcesoriów (plus kociej karmy, która jak się okazało – też wyszła), ale zaliczyliśmy tylko kolejny fakap, wjeżdżąc do centrum handlowego na pięć minut przed zakmnięciem po to tylko, bo później przez kwadrans z niego wyjeżdżać.

Suma summarum, wszystko jak zwykle skończyło się nieźle. Kot dostał tuńczyka, a ja ostatecznie wyglądałam podobno wcale nie najgorzej, a i nie sądzę, żeby ktoś dojrzał lub wyczuł moje pielęgnacyjne oszustwa, jako że nóg ani pach nie eksponowałam. Hanula dała radę, a może raczej opiekująca się nią wzorowo baba. Tak czy inaczej – nowy rok przywitaliśmy jednak w Sopocie, w towarzystwie znajomych, daleko od kanapy i dzieci. Obyło się bez łez. Nóżką było potupane, swoje wypite, wykrzyczane i wycałowane. Słowem – rytuał przejścia odprawiony wraz z wszystkimi towarzyszącymi temu tradycyjnie gusłami i rekwizytami. Przeszłam więc rytualnie w ten nowy, wytrzeźwiałam, po dwóch dniach wreszcie zamknęłam się na pół godziny w pokoju (grożąc, że jak znów ktoś będzie ode mnie coś chciał, to zabiję) i podsumowuję.

Taki blog to jednak fajna sprawa jest, bo daje możliwość przezscrollowania własnych wspomnień z dwunastu miesięcy w kwadrans. Wspomnienia są to cokolwiek przypudrowane, a przez to – bilans łaskawszy. Nie widać na zdjęciach tego, co za aparatem, w jakim pośpiechu, nerwach i chaosie nierzadko powstawały te fotografie. Jak miotałam się spocona, by zdążyć, zanim Zośka się rozmyśli, a Hanka poryczy, żeby uchwycić trzy uśmiechy między fochem starszej, a tym, jak młoda spierdziela. Na zdjęciach łatwiej pokazać szczęśliwą rodzinę, nie widać na nich napięć małżeństwa, w którym każde miało w ubiegłym roku swoje zawodowe pięć minut i nikt nie chciał ustąpić drugiemu, tworząc warunki domowe sprzyjające robieniu kariery. Taaa, to byłby jak dla mnie leitmotiv ubiegłego roku. O tragizmie dylematów, o desperackich próbach walki pary trzydziestolatków o minimalny choćby work-life balance (w wydaniu innym niż on – work, ona – life), o z góry skazanej na przegraną walce o partnerstwo oraz o miotaniu się między miłością do rodziny, a frustracją, jaką ta generuje w związku z niemożnością zaspokajania własnych potrzeb i ambicji – o tym mogłam w ubiegłym roku całą książkę napisać, gdybym tylko miała czas. Trochę pewnie szalę goryczy przechylają ostatnie dni, kiedy to każde z nas próbuje od tygodnia chwilę popracować w domu, ale udaje nam się to wśród chorujących dzieci i obowiązków domowych bardzo mizernie. Bo jak tak scrolluję – to nawet biorąc poprawkę na to przypudrowanie – nie było w sumie tak źle. Docenić muszę rozliczne radości i sukcesy, które nam się jednak w tym chaosie przytrafiły. Przypłacone zmęczeniem i zaniedbaniem samej siebie, ale jednak wielokrotne przyrosty czytelników i obserwatorów mojej tu twórczości. Niewdzięczna byłabym, gdybym nie doceniła tych kilku wyjazdów i wakacji, które były naprawdę cudownymi nagrodami za naszą pracę. No i te dziewczyny nasze, co to je naprawdę nieraz miałam ochotę ukatrupić podczas rozlicznych wyjazdów ich ojca, a które rosnąc i rozwijając się pięknie dają jednak dużo powodów do szczęścia. W minionym roku zyskałam trzydzieści tysięcy nowych czytelników, uczennicę, której co chwilę wypadały kolejne zęby i roczniaka – łobuza w miejsce dwumiesięcznego gluta, który z kolei zębów zyskał pół paszczy.

Mam wiele marzeń i planów na przyszły rok, o większości nie chcę tutaj publicznie rozprawiać ani deklarować osobistych postanowień. Niektóre z nich wykluczają się wzajemnie, więc trzeba je jeszcze przemyśleć. Bo jak pogodzić marzenie o nowym mieszkaniu z potrzebą spokojniejszego życia i redukcji stresów? Jak zaspokajać ambicje ciągłego rozwoju i jednocześnie wyjść z samotności, więcej czasu mając na znajomych i przyjaciół? To są rzeczy, których ja nie umiem pogodzić, to moje ubiegłoroczne porażki, z których nie wiem, czy potrafię wyciągnąć wnioski. 2015 był dla mnie rokiem domowym, to jednocześnie moja słabość i siła, źródło frustracji i inspiracji, ograniczenie i wolność, to moja sfera prywatna i publiczna. W domu mieszkam i pracuję, domem się zajmuję i dzielę z tysiącami ludzi. Tak, moje największe marzenie na nowy rok to nowy dom, bo w tym obecnym czuję, że opuszcza mnie już siła, że potrzeba mi przestrzeni, zmiany i bodźców, by móc inspirować dalej innych, że o samej sobie nie wspomnę. Czy damy radę tak gnać, żeby sięgać po więcej? Czy to nie gwałt na idei work-life balance w najczystszej postaci? I wreszcie – czy będzie mi dane mieć w 2016 tylko takie dylematy z gatunku problemów pierwszego świata?

„Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze”* – przypominam sobie i spieszę zakończyć ten przydługi wywód. 2015 dał mi zadyszkę, do mety dobiegłam zasapana, w szerokim rozkroku. Na finiszu ledwo zipałam zrezygnowana, próbując złapać oddech, pełna wątpliwości, czy warto było tak gnać, by osiągnąć jednak ostatecznie całkiem niezły wynik. Dopiero to spojrzenie wstecz na trasę, którą przebiegłam, dało mi siłę. Przypomniałam sobie wszystkie te piękne widoki po drodze i pomyślałam, że gdybym szła wolno, zobaczyłabym mniej. Postaram się więc utrzymać to tempo. 2015 – dziękuję za piękne widoki i nowe możliwości. 2016, czas start!

*Jean-Paul Sartre

01be7cd81dc4dc57de720be97b937931

4b81b89ebe3c3f20e7e13fcd00c68d45

3b2a886942334cf185dc3450a29ade96

1

6be31b7b6d1b6749e9a937b05f78325e

00ec17a435d2c5eabb50d600305e8525

84401daa2460d6ec1bc4152438419e3a

66361c70cca9e75b7960dbbfc432d9bc

60a534a3bfe90f30b28fe78dea083b3f

bbn

162bh

jhb-tile  hgv-tile

51jbh

63

185-tile

53

48

nj

195

103

47-horz

162bnm

2-horz

186

82-horz

7

2 mmn

cv-tile

 

168

38

2

142-horz

227-tile

 

141

54

86-tile

1112-tile

A kto dobrnął do końca, temu złożę życzenia noworoczne 😉

Życzę Wam, żebyście przez ten 2016 przeszły w takim tempie, jakie Wam odpowiada, niezmiennie kolekcjonując piękne widoki po drodze. Pomyślności, kochane!

d3f11a8d3349b2cc2469a8c6fd2466ee-tile

 

 

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

62 Komentarze

  • Odpowiedz Monika 3 stycznia 2016 at 11:42

    Polko Kochana, pomyślności w Nowym Roku i spełnienia marzeń, a gdybyś na tę kawę ( i ciasto) albo spacer wciąż miała ochotę i poszukiwała aktualnie towarzystwa, to zawsze możesz śmiało pisać do mnie, bo ja też – mimo, że wydaje się, że intensywnie pracuję- mam wrażenie, że za bardzo w samotności (jeśli można tak rzec przy dwójce dzieci;)) okupuję domowe pielesze, co szczerze już mi bokiem wychodzi ; )

    PS. Zdradzisz mi, co to za koc/pościel/mata cudna w balony na jednym ze zdjęć <3 ?

  • Odpowiedz Ola 3 stycznia 2016 at 12:28

    Wspaniale się czyta! lekko z uśmiechem pod nosem, zawsze temat w punkt i z humorem, bardzo bardzo lubię tu przychodzić! Co prawda nie mam jeszcze dzieci, ale im więcej oglądam Waszych zdjęć i czytam Twoje przemyślenia to chciałabym kiedyś stworzyć taki team jaki tu prezentujesz :) Dla mnie matka wzór, prawdziwa, szczera i bardzo oddana. Mogłabym tak nawijać w superlatywach bez końca. Życzę Wam dużo zdrowia i swojego wymarzonego miejsca na Ziemi, spełnienia zawodowego, najlepszych dni! Pozdrawiam serdecznie
    Ola

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:33

      dziękuję Ci bardzo, Ola!

  • Odpowiedz magda z pomeranii 3 stycznia 2016 at 12:46

    Wszystkiego dobrego w 2016 roku Tobie i całej Twojej rodzinie :) Dużo siły i wytrwałości i wielu powodów do uśmiechu. Pozdrawiam serdecznie.

  • Odpowiedz Kasia 3 stycznia 2016 at 13:13

    Skąd jest ten biały stolik z drewnianymi nogami?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:36

      jeśli chodzi o ten z drewnianym blatem i białymi nogami, to zrobił mi go mąż z resztek kuchennego blatu i nóg z allegro 😉

  • Odpowiedz Pll. 3 stycznia 2016 at 13:14

    Nie mam dzieci i teoretycznie jestem całkiem smarkata, bo kończę dopiero 25 lat. Po dwóch latach pracy w wymarzonym miejscu czasami mam ochotę wgryźć się w najbliższą ścianę. Z nerwów, ze stresu, z tego, że jestem zbyt mało idealna i nie wyglądam jak milion dolarów.

    Ale wchodzę na Twojego bloga i czytam kolejne wpisy i bije z nich energia codzienności, przetacza się w poszczególnych tekstach kula energii ze wspólnego powietrza. Z codzienności, o którą przecież trzeba się starać i trzeba ją zamiatać i emocjonalnie i fizycznie po pieczeniu babeczek w kuchni. Imponuje mi Twoja codzienność: nieidealna, ale lubię chropowatości. I lubię tę energię, która z niej bije. Dzięki za nią! :) Niech energtyczna kula toczy się też w 2016 roku! 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:38

      wow, fajne słowa, miło mi, że tak to odbierasz – dziękuję! czerp zatem tę energię pełnymi garściami i trzymaj się z dala od ścian!

  • Odpowiedz magda z pomeranii 3 stycznia 2016 at 13:16

    Polko mam jeszcze do Ciebie pytanie dot. zdjęć. Skąd Twój mąż ma takie fajne, bawełniane krótkie spodenki? Ma je na letnim zdjęciu z córkami, z Hanią w wózku. Już chyba kiedyś widziałam podobne w ciemnym kolorze u niego i tak by mi się podobały dla chłopa mego. Zdradzisz?
    Poza pytaniem powiem tylko, zdjęcia robisz fantastyczne i że dzieci masz piękne i pięknie rosną Ci te dziewczyny, dużo zdrówka dla nich.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:41

      jasne – kupiłam mu je w Pull&Bear na letnich wyprzedażach

  • Odpowiedz MARIA z BOURNE 3 stycznia 2016 at 13:34

    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku :)Jesteś dla mnie inspiracją a moje córki uwielbiają Twojego Bloga.Pozdrawiamy Maria Gaja i Zoja

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:42

      dziękuję! pozdrowienia dla Was, dziewczyny! (boskie imiona!)

  • Odpowiedz Beata 3 stycznia 2016 at 14:25

    Ja Ci życzę książki – Twojej wlasnej. Takiej łatwości w pisaniu, lekkim, przyjemnym, dowcipnym tylko pozazdrościć. Opatrzysz ją pięknymi zdjęciami, z tym też problemu żadnego, jak widzę, nie będziesz miała. Modelki między fochami uchwycisz, przekupując jakimś słodyczem zrobionym na sesję. Sprzedaż murowana!!!!!!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:45

      haha, myślę, że najpierw trzeba by zostać gwiazdą internetów, żeby wydać taką książkę :)

  • Odpowiedz luska32 3 stycznia 2016 at 15:52

    Hehe nie tylko Ty. Ja też podkradam. Dezodorant, żel pod prysznic i piankę do golenia… Twój rok pędził jak pendolino. Mój był jak stara lokomotywa, sunąca po torach. Mam poczucie, że zmarnowałam go strasznie. Nic nowego nie zrobiłam. Niczego się nie nauczyłam. Tobie życzę siły mnóstwo! Sobie wiary…że coś się dobrego w tym roku wydarzy…

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:46

      uff, dzięki 😉 A Tobie życzę, żeby lokomotywa przyspieszyła, jeśli brakuje Ci wrażeń, pozdrawiam!

  • Odpowiedz ssylwia 3 stycznia 2016 at 15:54

    Spełnienia marzeń w szczególności tego nowego domku i dalej pisz i fotografuj dla nas takie cudowności.
    Uwielbiam Cię czytać, oglądać, jesteś moją inspiracją.
    I choć nie wygrałam w żadnym Twoim konkursie to i tak nie przestałam Cię lubić.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:50

      hehe, dzięki 😉 w konkursach wzięło udział grubo ponad tysiąc osób, a nagród było kilka, nie sposób uszczęśliwić każdego.

  • Odpowiedz Iza 3 stycznia 2016 at 16:10

    Pięknie, dodajesz skrzydeł :-) noi zarazilam sie wirusem skandynawskim, nie ma juz dla mnie ratunku :-) pozdrawiam Cie serdecznie i życzę szczęścia i siły (mi tez sie przyda, mam dwojke rozbojnikow Hanke 2 latka i Karola 4 latka).

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:50

      spokojnie, to niegroźny wirus 😉

  • Odpowiedz Marta 3 stycznia 2016 at 16:13

    A mnie w zeszlym roku tu nie bylo jestem szczęśliwa ze tu trafiłam i teraz jestem codziennie I dziękuję Ci za to że tak wspaniale piszesz wywołując uśmiech na ustach i motywację,Ja matka trojki dzieci słomiana wdowa czasami mam dośc wszystkiego ale gdy wejdę popatrze na zdjęcia poczytam jakoś lepiej robi sie na sercu.
    Życze Ci w Nowym Roku spełnienia marzeń i osiągnięcie zaplanowanych celow.
    Pozdrawiam Marta

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:54

      Marta, niesamowicie miło mi to czytać, to niemal jakbym zbawiała świat swoją pisaniną 😉

  • Odpowiedz małomiasteczkowa 3 stycznia 2016 at 17:12

    Wszystkiego najlepszego! :)

  • Odpowiedz Ali 3 stycznia 2016 at 18:00

    Tak trzymaj !!!!!
    Jesteś the Best !!!!!!
    Kontrowersyjna, nieprzewidywalna, tylko uczyć się od Ciebie asertywności, pozdrawiam i czekam na Twój 2016 rok !

  • Odpowiedz susannaromana 3 stycznia 2016 at 19:32

    Lubię jak dużo piszesz :)
    Wszystkiego dobrego na Nowy Rok !

  • Odpowiedz Monika G. 3 stycznia 2016 at 19:36

    Wszystkiego najlepszego Polko dla Ciebie i Twojej rodzinki w tym nowym 2016. Dziękuję za ten rok, w którym mialam szczęście Cie poznac – kolejny tez zamierzam spędzić zaglądając do Ciebie często.

  • Odpowiedz Ola 3 stycznia 2016 at 19:42

    świetnie napisane like always zresztą 😉 Dezodorant podkradam zawsze gdy mój się skończy;)
    Fajnie, że udało się jednak wyrwać na Sylwka:)
    Wszystkiego dobrego Aga, niech w nowym roku spełni się wszystko o czym marzysz, Twój blog jest najlepszy cała reszta wydaje się szmirą, a tekstów to już nawet nie czytam :)

    • Odpowiedz Bett 3 stycznia 2016 at 23:24

      szmiry są ale też jest wiele dobrych :) pozdrawiam

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:55

      haha, dziękuję 😉

  • Odpowiedz malaczki.pl 3 stycznia 2016 at 20:15

    czyli moje kciukasy za zabawę sylwestrową pomogły :) aż szkoda, że nie mieszkam w 3mieście bo bym z tej okazji na kawkę Cię wyciągnęła 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 13:58

      pomogły, dziękuję :)

  • Odpowiedz Agnieszka 3 stycznia 2016 at 22:12

    Polko wszystkiego najlepszego w 2016 roku :-) Podczytuję Cię już od jakiegoś czasu i już nie wyobrażam sobie 2016 roku bez Ciebie. Wiesz ja nie mam dzieci i właśnie tym brakiem usprawiedliwiam brak towarzystwa. Wydawało mi się, że dzięki dzieciom nawiązuje się więcej kontaktów. Dzięki tobie widzę, że jednak nie do końca tak jest. Każda z nas poszukuje siebie w pędzie codziennego życia i ludzi dzięki którym czujemy się po prostu dobrze. Obojętnie czy jest się matką czy nie. Będę na pewno do Ciebie zaglądać. Mobilizujesz :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:01

      dzięki, Agnieszka! ja myślę, że dużo trudniej jest utrzymywać kontakty towarzyskie mając dzieci. te nowe znajomości rzadko są takie wymarzone, to raczej grzecznościowe kontakty z paniami z piaskownicy, mamami koleżanek, nic rozwojowego w każdym razie u mnie.

  • Odpowiedz Mała Mi 3 stycznia 2016 at 22:14

    Wszystkiego dobrego w Nowym 2016!!! 😄🎉🎊🎈 Dla mnie mijający rok był pełen nowości i dzikiego pędu- rozstanie, nowe mieszkanie, nowe oblicza bycia samotną mamą, już bez męża na orbicie i w tle, choc ciagle jeszcze z jego oddechem na plecach (nie dosłownym ;)). Nowa praca, nowa szkoła chlopcow, nowa pierwsza klasa Średniego. Duzo wszystkiego. Bardzo nam był potrzebny teraz ten świąteczny czas, by wreszcie zwolnić i nabrać świeżego powietrza w płuca. Cenie sobie bardzo Twoją szczerość i poczucie humoru :)! Pozdrawiam!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:03

      Mała Mi, co za rok! Dużo siły Ci w takim razie życzę w tym nowym!

  • Odpowiedz Katrin 3 stycznia 2016 at 22:50

    Dzięki za cudne wpisy. Czytam popijając noworocznego szampana bo dopiero dziś mam czas się go napić. Życzę spełnienia planów w Nowym Roku!!!!

  • Odpowiedz mamidami 3 stycznia 2016 at 23:08

    Może i przypudrowane te wspomnienia jak piszesz, ale mega piękne! Wygląda na to, że rok miałaś bardzo owocny i oby tak dalej, pod czym zapewne podpiszą się wszyscy czytający Twoje teksty. Wszystkiego co najlepsze, najpiękniejsze i najpyszniejsze w Nowym Roku :)

  • Odpowiedz Małgosia 3 stycznia 2016 at 23:19

    Polko! Wszystkiego pięknego w Nowym Roku dla Ciebie. Spełniania się kolejnych marzeń.
    Zaglądam tu regularnie od ponad dwóch lat. Jak już kiedyś podkreślałam: wiekowo dzieli nas dekada, ale może właśnie dlatego tak chętnie tu wchodzę: bo trochę jakby przecierasz mi pewne szlaki. 2 lata temu mogłam poczuć jedność jedynie w kwestiach kulinarnych. Teraz, gdy w niedalekiej perspektywie widzę wyprowadzkę z akademika i urządzanie mieszkania: dochodzą kolejne wspólne sprawy. Chciałabym móc podobnie podsumować rok 2025. Dziękuję, że jesteś!
    P.S. W tym roku przerzucałam kanały w Sylwestra, na jedynce tuż przed północą była akurat Maryla 😉 Beatę zgarnął Polsat ;d musiały się stacje jakoś podzielić… ;d

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:06

      haha, Maryla, najgorzej! Dzięki, Małgosia, za te ostatnie dwa lata, mam nadzieję, że będziesz wciąż znajdowała coś dla siebie tutaj

  • Odpowiedz Justyna 3 stycznia 2016 at 23:21

    Wariatka. I to kochana w dodatku. Pisz, spełniaj marzenia, sprawiaj , że szara Kowalska po przeczytaniu Twojego kolejnego wpisu poczuje, że jest całkiem normalna. Szczęśliwego Nowego Roku.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:06

      dzięki, postaram się poprawiać humor wszystkim Kowalskim 😉

  • Odpowiedz Bett 3 stycznia 2016 at 23:22

    Wspaniały wpis z cudownymi zdjęciami, zresztą jak wszystkie u Ciebie. Często tu jestem, czytam, oglądam, podziwiam, niestety nigdy nie komentuję a dziś postanowiłam napisać Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku, realizacji planów, spełnienia marzeń, zdrówka i uśmiechów :) pozdrawiam

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:07

      dziękuję za te życzenia, komentuj częściej!

  • Odpowiedz salusiowa 4 stycznia 2016 at 08:02

    Kiedy bd juz tak ciepło.. My narazie łapie my chwilę i uprawiany sporty zimowe.. sercem jednak wolimy lato😛

  • Odpowiedz Paula 4 stycznia 2016 at 08:32

    Pf. oczywiście, że dobrnęłam do końca ! Tak lekko się Ciebie czyta :)
    Sczęśliwego Nowego roku dla całej rodzinki !!! :)

  • Odpowiedz Lussi 4 stycznia 2016 at 09:44

    :-) Matko ależ się obśmiałam:-) Kobieto jesteś cudna! Taka prawdziwa i naturalna, do tego wspaniale piszesz, aż chce się więcej! Córy masz boskie, a Hanka bije wszystkich na głowę i ta skwaszona minka-CUDO:-) Całej Waszej rodzince życzę również wszystkiego NAJ i oczywiście marzeń spełnienia, szczególnie tych najbardziej skrytych:-) Ściskam

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:08

      dziękuję, Lussi :)

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 4 stycznia 2016 at 10:32

    Kocham cię Agnieszka za to twoją codzienność i „normalność”. jesteś dla mnie nie tylko niesamowitym źródłem inspiracji wnętrzarskich, kulinarnych ale przede wszystkim twoje kobiece i matczyne dylematy są bardzo trafione w punkt. I są mi bardzo bliskie. ściskam i życzę nam wszystkiego najlepszego na 2016

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 4 stycznia 2016 at 14:08

      dziękuję !!!

  • Odpowiedz Joanna 4 stycznia 2016 at 23:04

    To jeszcze ja – niesamowitej, pozytywnej energii na każdy dzień tego nowego roku. I żeby nie brakowało chwil do zapamiętania, opisania, obfotografowania. I żebyś często myślała „chwilo, trwaj, jesteś piękna!”. Czerpię od Ciebie całymi garściami inspiracje, uśmiecham się i ronię łzę czytając, dobrze, że jesteś!
    A przy okazji mam pytanie – skąd skrzynka z napisem „first aid” widoczna na jednym ze zdjęć? Od dawna szukam czegoś takiego :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 5 stycznia 2016 at 10:14

      dziękuję! a skrzyneczka jest baaardzo starej kolekcji House Doctor, sprzed kilku lat, z Amazing Decor

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:18

      Dziękuję bardzo, a skrzyneczka jest sprzed kilku lat z Amazing Decor, to House Doctor.

  • Odpowiedz magda 5 stycznia 2016 at 10:51

    Wszystkiego dobrego w nowym 2016 roku 😉 mam pytanko widziałam u Ciebie ekspres chciałam zapytać o firmę? jest świetny bo niewielki i taki właśnie poszukuję. Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla Ciebie i dziewczyn i męża oczywiście 😉

  • Odpowiedz Małgosia 5 stycznia 2016 at 13:46

    Coś mi się mocno zacina Twój blog od paru dni- nie wiem, czy przyczyna leży po mojej stronie, ale wpisy wcale mi się nie otwierają w Safari, natomiast w Chromie trochę się zacinają. Tak tylko daję znać, na wypadek, gdyby był to jednak jakiś problem techniczny z blogiem :)

  • Odpowiedz aigreetsucre 5 stycznia 2016 at 18:17

    Pianka męża dobra rzecz, a weź miej faceta z brodą!! 😉 Życzę Ci tego domu, energii, siły, inspirujących ludzi i nowych przyjaźni . I czasu jakoś nie wiem, czy więcej czy może żebyś nauczyła się odpuszczać? 😉 Fajnie się Ciebie czyta, więc pisz dla nas dalej i zarabiaj kokosy :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:16

      Dziękuję!!!

  • Odpowiedz mruff 5 stycznia 2016 at 22:13

    Zdecydowanie piękny miałaś rok! Cudnego Nowego! A bloga uwielbiam i dzień bez niego to dzień stracony! Zatem zamykaj się częściej, żeby do nas mówić :) Uściski!

  • Odpowiedz Aska 6 stycznia 2016 at 23:45

    Po raz kolejny powiem,ze uwielbiam Twoj blog!!
    Jestes dla mnie inspiracja jesli chodzi o przepisy,mieszkanie i w ogole cala estetyke :) koniecznie powinnas wydac ksiazke z przepisami na piekne pastelowe zycie!
    Wszystkiego dobrego na 2016 rok!! Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Magdalena 13 stycznia 2016 at 20:36

    Droga Polko,
    Uwielbiam zaglądać do Twojego bloga. Dowcipnym lekkim językiem piszesz o macierzyństwie i z nim związanych tematach dnia codziennego. Choć czasami miewam chwile zwątpienia, czytając Twoje posty mam często uśmiech na twarzy, a jednocześnie wrażenie, jakbym czytała o sobie samej. Jest to bardzo podnoszące na duchu, kiedy czujemy, że nie jesteśmy jedyne ze swoim problemem.

    Życie mamy nie jest łatwe. Miło jest oglądać uśmięchnięte buzie mam i ich dzieci na facebooku czy instagramie, ale nie każdy pamięta, że za tym kryją się często nieprzespane noce, monotonia dnia codziennego, brak czasu na samorealizację czy chociażby dla samej siebie, ograniczone możliwości, chwile zniecierpliwienia, znudzenia, nadszarpnięte więzi małżonków czy kontakty ze znajomymi.
    W zamian są bezcenne chwile radości i szczęścia, pierwszy uśmiech, kroki, słowa, dotyk dziecięcych delikatnych nóżek, słodki widok śpiącego maleństwa, czy przytulający się bezbronny bobas. Można by mnożyć.
    Nie zmienia to faktu, że bywa trudno, czasem bardzo trudno.
    Oczywiście każda historia jest inna, zależy od temperamentu malucha czy usposobienia, zorganizowania mamy i wielu innych czynników więc nie chcę generalizować.

    Ponieważ sama mam dwóję dzieci, w tym takiego malucha jak Twoja Hania, dlatego przeglądając Twojego bloga, a zwłaszcza Twoje podsumowanie roku jestem pełna podziwu i gratuluję, bo w tym trudnym, niewątpliwie wymagającym dla kobiety okresie wykonałaś kawał dobrej, profesjonalnej roboty. Zdaję sobie sprawę ile kosztowało to zaangażowania i wyrwanych chwil z dnia i nocy, aby uzyskać taki efekt. Jesteś wsparciem mentalnym, podtrzymującym wiele z nas na duchu, przewodnikiem kulinarnym dla tych mniej zaawansowanych, doradcą zakupowym. To ogromna wartość dodana i możesz być z siebie szalenie dumna. I choć pewnie nie jestem najgorszą z mam, to w tym samym okresie nie zdołałam wykonać tak wielkiej, wyjątkowej pracy, tylu zdjęć (choć je uwielbiałam robić) i tylu pysznych dań, ciasteczek, koktaji, lodów i deserów dla dzieci, nie mówiąc już o wkładzie pracy na rzecz innych osób. Częściej raczej usprawiedliwiając swoje zmęczenie niż wprawiając w czyn nowe przedsięwzięcia czy chociażby nowości kulinarne i zdrową kuchnię. Dlatego uważam, że mimo chwil zwątpienia, które niewątpliwie ma każda z nas, jesteś silną, ambitną kobietą, konsekwentnie dążącą do celu. I trzymam kciuk, abyś dalej miała siły i chęci rozwijać swojego bloga, inspirować nas i podtrzymywać na duchu, a w nowym roku, życzę Tobie spełnienia najskrytszych marzeń i tych motywujących inspiracji, o których marzysz. Jesteś nam – mamom – bardzo potrzebna! Tak trzymaj! Jak by to powiedzieli w korporacji na podsumowanie roku ‘well done’ ;).

  • Zostaw coś po sobie